Nasze państwo drożeje wolniej. Faktycznie – jest się z czego cieszyć. Nasze wydatki na administracje to tylko 237 mld zł. Z tego 140 mld idzie na pensje urzędników, policjantów, nauczycieli i wszystkich innych grup zawodowych utrzymywanych z podatków. Państwo nie zmniejszyło wydatków tylko spadło ich tempo przyrostu. Wydatki wzrosły tylko o 1,9% w stosunku do 2010 roku. To olbrzymia różnica – państwo nie tanieje, tylko drożeje wolniej. Oszczędności w administracji polegały na zamrożeniu płac. Postanowiono również mniej zatrudniać. To nie to samo co zapowiadana redukcja etatów. Obecnie w administracji pracuje ok. pół miliona urzędników. Jednak na państwowym garnuszku jest ok. 3 mln Polaków, do których zalicza się nauczycieli, policjantów, żołnierzy i wiele innych grup zawodowych opłacanych z budżetu państwa.
Łączne wydatki państwa ujęte w budżecie wynoszą ok. 330 mld zł. Dochody podatkowe i niepodatkowe wyniosą 292 mld zł. Różnica wynosi ponad 35 mld zł – są to pieniądze, które rząd musi pożyczyć, głównie emitując obligacje państwowe. Praktycznie każdy człowiek czasami wyda więcej niż zarobi, np. nadużywając kredytu w koncie. Wówczas musi spłacać nie tylko to, co pożyczył, ale także odsetki i prowizje za możliwość korzystania z dodatkowych środków. Rozrzutność kolejnych rządów kosztuje każdego Polaka ok. 100 zł miesięcznie.
Ile wydają pracujący na utrzymanie państwa?
![]() | Ile zabiera ci państwo? |
Teoretycznie kwotowo na utrzymanie państwa wydajemy mniej niż nasi sąsiedzi ze starej UE, np. Niemcy. My wydajemy średnio 18 tys. zł, a oni 8 tys. euro. Problem polega na tym, że nasi sąsiedzi również zarabiają w tej walucie.
Nie było zapowiadanych cięć wydatków
Liczba urzędników zmniejszyła się o ok. 4,5% w stosunku do 2010 roku, a wydatki na utrzymanie urzędów spadły tylko o 0,6%. Niestety pozorne oszczędności nie wpłynęły na obniżenie poziomu opodatkowania. Co więcej, deficyt po pierwszych 4 miesiącach osiągnął 70% planu na 2012 rok. W tym samym okresie rok temu osiągnięto ok. 53% planu. Innymi słowy, albo w 2012 roku znacznie przekroczymy budżet, albo po Euro 2012 czeka nas podniesienie podatków. Na oszczędności nie ma szans.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
Foto: thinkstock
l.piechowiak@bankier.pl



























































