Rynek medycyny estetycznej w Polsce dynamicznie się rozwija, a polskie firmy konkurują na nim nie tylko z lokalnymi, ale także z globalnymi graczami. Właściciel dwóch obecnych na zagranicznych rynkach marek, Rafał Afanasjef, podzielił się z nami swoją wiedzą i doświadczeniem, aby pokazać obecny stan i potencjalną przyszłość tego obiecującego sektora.
Gdyby miał Pan na wstępie określić stan polskiego rynku medycyny estetycznej, to powiedziałby Pan, że…
R. A.: Medycyna estetyczna w Polsce rośnie w siłę. Wszystko dzięki zmieniającej się świadomości konsumentów oraz coraz większej dostępności nowych technologii i zabiegów. Mogę to poświadczyć na przykładzie moich firm – Infini i DIVES MED. Mają one utrwaloną pozycję na polskim rynku, ale także konkurują na scenie międzynarodowej, będąc obecnymi odpowiednio w 50 i 30 krajach. Każda marka powinna mieć swoje unikalne miejsce na rynku, dlatego należy wypracować dla niej specyficzne strategie. Dla przykładu DIVES MED to marka premium, generująca tylko w Polsce ponad 2,5 mln złotych przychodu miesięcznie; jednak nie każdy klient jest w stanie sobie na nią pozwolić. Dlatego stworzyliśmy Infini – odpowiednik low-cost DIVES MED, nietracący przy tym na jakości. Sukces Infini przyszedł szybko – z pierwszych targów wróciliśmy z 15 kontraktami zagranicznymi.
Jakie są różnice pomiędzy polskim a zagranicznym rynkiem medycyny estetycznej?
R. A.: Polski rynek jest dynamiczny i otwarty na innowacje, ale posiada też swoje specyficzne uwarunkowania. Każdy rynek ma swoją specyfikę. Przystosowanie oferty do tych szczególnych warunków jest kluczowe. W naszym zespole mamy profesjonalistów, którzy pomagają nam rozpoznać te różnice. Trzeba też zwracać uwagę na zmieniające się trendy na globalnym rynku medycyny estetycznej, którymi kierują się także polscy konsumenci. Nie sposób nie zauważyć, że zabiegi rewitalizujące i stymulujące skórę oraz opóźniające procesy starzenia stają się coraz popularniejsze. Efekt ostrzykniętej twarzy, policzków czy ust już nie jest pożądany. Fillery cały czas się sprzedają, ale bez wątpienia teraz jest era stymulacji skóry.
Co jest kluczem do sukcesywnego rozwoju firmy?
R. A.: Dobrze przemyślane i zaplanowane kroki, które zakładają rozwój w najkorzystniejszych dla nas kierunkach. Na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że plany moich spółek dotyczą nie tylko ekspansji zagranicznej, ale także umocnienia swojej pozycji na rynku polskim. Chcemy wejść na rynek detaliczny z własną linią kosmetyków, które będą dostępne w największych drogeriach już jesienią. Ponadto obecnie w budowie jest nowa fabryka w podwarszawskim Całowaniu, która będzie spełniała europejskie normy produkcji preparatów medycznych. Jednak już teraz mniejsza fabryka, działająca na czas budowy tej większej i docelowej, przynosi zyski.
Czy przewidywanie rynkowych trendów i dopasowywanie się do nich jest trudną sztuką?
R. A.: Bez wątpienia współpraca z partnerami i odpowiednie dostosowanie oferty do różnych rynków jest bardzo istotne. Czy to trudna sztuka? Myślę, że to kwestia doświadczenia i odwagi w podejmowaniu szybkich i trafnych decyzji. Nasza oferta musi być dostosowana do potrzeb klientów na danym rynku. Nieustannie dopasowujemy nasze produkty i strategie sprzedażowe, aby sprostać oczekiwaniom konkretnych grup odbiorców. Warto również wspomnieć, że firma Dives Med podjęła strategiczną decyzję o wyborze Joanny Krupy na swoją twarz w Polsce; ten ruch przynosi wymierne korzyści, przyciągając uwagę klinik medycyny estetycznej, które same się zgłaszają w sprawie współpracy.
Co będzie się działo na rynku medycyny estetycznej? Ma Pan swoje prognozy?
R. A.: Kierując spojrzenie w przyszłość uważam, że rynek medycyny estetycznej w Polsce nadal będzie się rozwijać. Globalny rynek medycyny estetycznej jest wart setki miliardów dolarów, a prognozy wskazują na dalszy wzrost. Polska jest jednym z najszybciej rozwijających się rynków medycyny estetycznej w Europie. Dzięki odpowiednio dostosowanym strategiom, innowacyjnym produktom i dynamicznej ekspansji, Polska ma szansę odegrać ważną rolę na globalnym rynku medycyny estetycznej. Nie sądzę więc, żeby groziła nam recesja.
A jakie ma Pan plany na przyszłość?
R. A.: Moje plany obejmują dalszą ekspansję zagraniczną, wprowadzenie nowych marek kosmetycznych na rynek detaliczny oraz ukończenie budowy nowej fabryki w Polsce, która umożliwi nieograniczone możliwości rozwoju i kreacji nowych produktów (a w dodatku zaoferuje około 100 nowych miejsc pracy!). Chcę stale tworzyć i wdrażać innowacje, a tym samym przyczyniać się do dalszego rozwoju branży pielęgnacyjnej (opartej o moje doświadczenie) w medycynie estetycznej.



























































