- Polsce w żaden, ale to w żaden sposób nie zagraża katastrofa finansowa – powiedział Jacek Rostowski. Zdaniem ministra finansów, gdyby nie konieczność przekazywania środków z budżetu do OFE, Polska miałaby znacznie lepszą relację długu do PKB.
Na wstępie swojego dzisiejszego przemówienia Jacek Rostowski przypomniał, że w „krajach uważanych za bardzo bezpieczne” relacja długu do PKB jest wyższa niż w Polsce. Według metodologii krajowej wskaźnik ten pod koniec 2012 r. wyniósł 52,7 proc., według Eurostatu przekroczył 56 proc.
- Holandia – 71,2 proc., Niemcy 81,9 proc., Francja 90,2 proc. i Stany Zjednoczone 108 proc. relacji długu do PKB – wyliczał minister.
| » Europa rekordowo zadłużona. Polski dług powyżej drugiego progu |
Wicepremier przypomniał, że Polska „dodatkowo zadłużyła się na konto przekazywania pieniędzy do II filaru systemu emerytalnego”, czego nie robią inne kraje.
- Gdybyśmy odjęli część długu wynikającą z tego działania to relacja długu do PKB byłaby dziś na poziomie 38,1 procent i z krajów naszego regionu to bodajże tylko Bułgaria i Estonia miałyby niższą relację – stwierdził Rostowski.
Jak zaznaczył minister, w czasie „największego kryzysu gospodarczego od 80 lat” polskie zadłużenie rośnie relatywnie wolno.
- W poszczególnych krajach relacje długu publicznego do PKB rosły o 20, 30 a nawet o 50 i więcej procent. W tym czasie patrząc na Polskę mamy wzrost nieco powyżej 10,5 pp. Plasuje to nas na 5. miejscu jeśli chodzi o najniższy wzrost relacji – dodał.
Po raz kolejny przypominając o przekazywaniu środków do OFE, Jacek Rostowski dodał, że gdyby odliczyć tę kwotę, to wzrost relacji długu do PKB wyniósłby 5,6 pp. I byłby trzecim najlepszym – po Bułgarii i Szwecji – wynikiem w całej Unii Europejskiej.
/mz

































































