Prokurator generalny Florydy James Uthmeier zapowiedział w środę, że zrobi wszystko, „by pociągnąć komunistów do odpowiedzialności” w związku z zastrzeleniem przez kubańską straż graniczną czterech osób znajdujących się na zarejestrowanej w USA motorówce.


Uthmeier powiadomił, że nakazał prokuraturze stanowej wszczęcie śledztwa w sprawie incydentu. „Rządowi Kuby nie można ufać i zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby pociągnąć komunistów do odpowiedzialności” – oświadczył.
Członek Izby Reprezentantów z Florydy, Carlos Gimenez, wezwał do natychmiastowego śledztwa w sprawie „tej masakry”. „Władze Stanów Zjednoczonych muszą ustalić, czy którakolwiek z ofiar była obywatelem USA lub legalnym rezydentem, a także dokładnie ustalić, co się wydarzyło” - zaapelował.
Również inny republikanin z Florydy, senator Rick Scott, wezwał do przeprowadzenia „pełnego śledztwa w sprawie tej niezwykle niepokojącej sytuacji” i zaapelował o to, by pociągnąć „komunistyczny reżim kubański” do odpowiedzialności.
Kuba: Chcieli zinfiltrować wyspę, mieli cele "terrorystyczne"
Na zarejestrowanej w USA motorówce, do której w środę strzelała kubańska straż graniczna, byli Kubańczycy mieszkający w USA, chcący zinfiltrować wyspę i posiadający zamiary „terrorystyczne” - podały kubańskie oficjalne media. Według władz w Hawanie osoby te miały być uzbrojone.

Media przekazały, że zarejestrowana w USA motorówka wpłynęła na wody kubańskie i otwarto z niej ogień w stronę kubańskiego patrolu. Według nich osoby znajdujące się na pokładzie były uzbrojone w karabiny, pistolety, koktajle Mołotowa i miały na sobie kamizelki balistyczne. Strona kubańska uważa, że osoby te miały „terrorystyczne” zamiary - relacjonuje Reuters.
Państwowy serwis Cubadebate podał, powołując się na MSW, że motorówką płynęło dziesięciu Kubańczyków na stałe mieszkających w USA.
Poinformowano też, że na Kubie zatrzymano jedną osobę w związku z incydentem dotyczącym motorówki.
Wcześniej władze Kuby powiadomiły, że ich siły zabiły cztery osoby, które były na motorówce, i raniły sześć kolejnych. Kuba utrzymuje, że jeden z jej żołnierzy został ranny.
Kuba będzie się bronić przed agresją terrorystów i najemników – oświadczył w czwartek prezydent komunistycznego kraju Miguel Diaz-Canel. Odniósł się do ostrzelania amerykańskiej motorówki przez kubańską straż graniczną. W incydencie zginęły cztery osoby.
„Kuba nie atakuje ani nie grozi. Podnosiliśmy to wielokrotnie i potwierdzamy dziś: Kuba będzie się bronić z determinacją i stanowczością w obliczu jakiejkolwiek agresji terrorystycznej i najemniczej, która spróbuje wpłynąć na jej suwerenność i stabilność narodową” – napisał Diaz-Canel na platformie X.
Do wpisu dołączył komunikat ministerstwa spraw wewnętrznych, w którym oceniono, że załoga ostrzelanej łodzi miała „intencje przeprowadzenia infiltracji w celach terrorystycznych”.
Państwowe media kubańskie podały, że zarejestrowana w USA motorówka wpłynęła na wody kubańskie, a jej załoga otworzyła ogień w stronę kubańskiego patrolu. W strzelaninie zginęły cztery osoby płynące motorówką, a sześć pozostałych zostało rannych. Obrażenia miał też odnieść jeden z kubańskich żołnierzy.
Rubio: Nie była to operacja sił USA
Sekretarz stanu USA Marco Rubio, pytany o to zdarzenie, podkreślił, że Amerykanie ustalają jego okoliczności. - Gdy zdobędziemy więcej informacji, będziemy gotowi do tego, by w odpowiedni sposób odpowiedzieć - podkreślił. Powiedział też mediom, że nie była to operacja amerykańska i że nie byli w nią zaangażowani przedstawiciele rządu USA.
Rubio, syn kubańskich emigrantów, dodał, że status quo na Kubie jest nie do utrzymania, a wyspa bardzo potrzebuje zmian.
Do zdarzenia doszło na tle wzrastających napięć między USA i Kubą w obliczu blokady wyspy oraz nacisków USA w celu zmiany reżimu na Kubie.
Z Waszyngtonu Natalia Dziurdzińska (PAP)
ndz/wr/


























































