REKLAMA
Podwójna szansa na wygraną! Ranking ETF w Wakacjach na Giełdzie

    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 20.06.2022 r.

    2022-06-21 07:00
    publikacja
    2022-06-21 07:00

    Poniedziałek, 20 czerwca, był sto siedemnastym dniem inwazji Rosji na Ukrainę.

    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 20.06.2022 r.
    Rosja zaatakowała Ukrainę. Relacja z 20.06.2022 r.
    fot. STRINGER / / FORUM

    » Relację z niedzieli, 19 czerwca, zapisaliśmy tutaj.

    » Relację z soboty, 18 czerwca, zapisaliśmy tutaj.

    Wicepremier: w rosyjskiej niewoli przebywa ponad 1,5 tys. ukraińskich cywilów

    W rosyjskiej niewoli przebywa obecnie ponad 1,5 tys. ukraińskich cywilów, którzy nie powinni się tam znaleźć, ponieważ nie mają nic wspólnego z wojskiem; w zakładach chemicznych Azot w Siewierodoniecku ukrywa się blisko 300 osób - poinformowała w poniedziałek wicepremier Ukrainy Iryna Wereszczuk.

    "Ukraińscy więźniowie trafili do rosyjskich zakładów karnych i aresztów śledczych w Rostowie, Kursku. Siedzą tam jako jeńcy wojenni, chociaż nie powinni być uważani za jeńców. Te osoby muszą zostać uwolnione" - oświadczyła przedstawicielka ukraińskiego rządu, cytowana przez agencję Ukrinform.

    Według Wereszczuk w niewoli przebywają m.in. wolontariusze, aktywiści społeczni, dziennikarze, duchowni i samorządowcy. Od marca do maja udało się uwolnić 103 ukraińskich cywilów, ale negocjacje z Rosją w tej kwestii są bardzo trudne. "Moskwa przekazała, że na liście (cywilów) znajduje się tylko 120 osób, w tym żadnej kobiety, ale to nieprawda. Trzeba dokładać starań, żeby Rosjanie potwierdzili obecność wszystkich (uprowadzonych) i zwrócili tych ludzi Ukrainie" - podkreśliła wicepremier.

    Według polityk Kijów domagał się od Kremla otwarcia korytarza humanitarnego w celu ewakuacji cywilów z zakładów Azot, ale Rosja się na to nie zgodziła.

    "W przeciwieństwie do Azowstalu w Mariupolu, Azot nie posiada rozbudowanej sieci schronów przeciwbombowych. (...) Wojskowi obiecali mi, że otrzymamy krótkie nagrania z zakładów Azot (potwierdzające, że ukrywający się tam ludzie chcą dobrowolnie opuścić fabrykę - PAP). Jeśli tak się jednak nie stanie, to po prostu będziemy kontynuować próby (zbrojnego) przebicia korytarza humanitarnego do tego miejsca" - powiedziała Wereszczuk.

    Zdobycie Siewierodoniecka - nieformalnej stolicy części obwodu ługańskiego kontrolowanej przez władze w Kijowie - pozostaje najważniejszym celem inwazji Kremla na wschodzie Ukrainy. Obecnie trwają tam intensywne walki - miasto zostało w większości zajęte przez agresora, a ukraińskie wojska bronią się w dzielnicy przemysłowej, gdzie znajdują się zakłady Azot.

    Przed rosyjskim najazdem Siewierodonieck liczył ponad 100 tys. mieszkańców. Obecnie w mieście wciąż prawdopodobnie przebywa około 10 tys. osób.

    Walki trwają już w strefie przemysłowej Siewierodoniecka

    W szturmowanym przez wojska rosyjskie Siewierodoniecku w obwodzie ługańskim walki toczą się już w strefie przemysłowej; ukraińscy obrońcy miasta kontrolują tylko teren zakładów chemicznych Azot - poinformował w poniedziałek szef obwodu ługańskiego Serhij Hajdaj.

    "W Siewierodoniecku walki trwają już w strefie przemysłowej. Wojska ukraińskie kontrolują jedynie teren zakładów Azot" - napisał Hajdaj w komunikacie w serwisie Telegram.

    Sytuację na froncie w obwodzie ługańskim określił jako "nadzwyczaj trudną". Wojska rosyjskie, zgromadziwszy rezerwy, "rozpoczynają ofensywę na szeroką skalę" - poinformował. Wszystkie miejscowości, których nie zajęły wojska rosyjskie, są pod ostrzałem.

    "Przez cały dzień pod zmasowanym ostrzałem jest Lisiczańsk, na razie nie można ustalić liczby ofiar", bez ustanku ostrzeliwane są wszystkie miejscowości w rejonie trasy Lisiczańsk-Bachmut - napisał Hajdaj.

    Zapewnił przy tym, że oddziały ukraińskie nie zostały okrążone przez wroga.

    Wcześniej w poniedziałek Hajdaj poinformował, że armia ukraińska straciła kontrolę nad miejscowością Metiołkine, leżącą na południowy wschód od Siewierodoniecka. Wojska rosyjskie atakowały strefę przemysłową miasta i położone kilka kilometrów od Siewierodoniecka dwie miejscowości: Toszkiwkę i Ustyniwkę.

    Doradca mera Mariupola: w okupowanym mieście kwitnie przestępczość i nielegalny handel

    W zniszczonym i okupowanym przez rosyjskie wojska Mariupolu rozkwitają przestępczość i nielegalny handel; zbrojne bandy okradają emerytów, szabrownicy wyprzedają zrabowaną biżuterię, a miejscowa "policja" przymyka na to wszystko oczy - poinformował w poniedziałek doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko.

    "Zaczęły się rozboje na emerytach - najbardziej bezbronnej części społeczeństwa, która otrzymała już świadczenia pieniężne od okupantów. Uzbrojeni ludzie zabierają wszystko, co (emeryci) dostali. Trudno jednoznacznie powiedzieć, kto jest za to odpowiedzialny, ale +policja+ tzw. Donieckiej Republiki Ludowej (samozwańczej struktury parapaństwowej kontrolowanej przez Moskwę - PAP) zachowuje się, jak by nic się nie stało. A to dopiero początek" - napisał Andriuszczenko na Telegramie (https://t.me/s/andriyshTime).

    W warunkach rosyjskiej okupacji rozwija się również nielegalny handel zrabowanymi kosztownościami. "Na ulicach już otwarcie pokazali się szabrownicy sprzedający różne ozdoby. Kupują to przede wszystkim funkcjonariusze rosyjskiego Ministerstwa ds. Sytuacji Nadzwyczajnych i pozostała rosyjsko-doniecka hołota. Działają też improwizowane lombardy, gdzie mieszkańcy Mariupola wyprzedają za bezcen biżuterię. (...) Kolaboranci prowadzą swoje biznesy na kościach" - relacjonował doradca mera.W ocenie Andriuszczenki działalność zbrojnych band może być nadzorowana przez samozwańcze władze i stanowić element utrzymywania "porządku" w zrujnowanym mieście. "To scenariusz kontroli społeczeństwa nawet nie tyle przez aparat represji, co właśnie przez bandy. Te ugrupowania będą z kolei kontrolować Rosjanie, a dokładniej (czeczeńscy) kadyrowcy, stacjonujący w Nowoazowsku (na terytorium tzw. Donieckiej Republiki Ludowej - PAP)" - przewiduje samorządowiec.

    W okupowanym przez rosyjskie wojska Mariupolu na południowym wschodzie Ukrainy panuje katastrofalna sytuacja humanitarna - pomoc zapewniana przez samozwańcze władze (dostawy żywności, wody, środków higienicznych) wystarcza tylko dla niewielkiej liczby osób, utrzymuje się także zagrożenie wybuchem epidemii chorób zakaźnych, m.in. cholery.

    3 czerwca mer Wadym Bojczenko wyraził przypuszczenie, że szacowana dotąd na około 22 tys. liczba mieszkańców miasta zabitych przez rosyjskie wojska może być znacznie zaniżona.

    Sztab: walki o Siewierodonieck trwają, Lisiczańsk pod ostrzałem

    Walki o Siewierodonieck wciąż trwają, na tym kierunku frontu wojska rosyjskie ostrzeliwują oddziały ukraińskie ogniem artylerii rakietowej i lufowej; w rejonie Lisiczańska samoloty Rosji ostrzelały infrastrukturę cywilną - podał ukraiński Sztab Generalny.

    "Ostrzały artyleryjskie infrastruktury cywilnej odnotowano niedaleko Lisiczańska, Hirskego i Ustyniwki. Trwają walki o kontrolę nad Siewierodonieckiem" - głosi komunikat sztabu ogłoszony w poniedziałek wieczorem na Facebooku. Rosjanie użyli samolotów wojskowych do ostrzałów infrastruktury - podano w komunikacie.

    Wojska rosyjskie podjęły próbę szturmu w rejonie wsi Mykołajiwka, w tym miejscu "próby działań podjęła grupa dywersyjno-zwiadowcza" - podał sztab. Zapewnił, że grupa ta, jak i dalsza próba szturmu zostały odparte.

    W komunikacie sztab poinformował o licznych rosyjskich ostrzałach infrastruktury cywilnej na kierunku Bachmutu, a także w rejonie Awdijiwki, Wuhłedaru, Hulajpola i innych miejscowości. W niektórych tych atakach Rosjanie wykorzystali lotnictwo.

    Do ostrzałów doszło także na północy Ukrainy, w rejonach przygranicznych w obwodzie sumskim sąsiadującym z Rosją, a także na wschodzie kraju - w obwodzie charkowskim.

    Sztab zapewnił, że "w związku ze znacznymi stratami" części odziałów rosyjskich morale wśród wojskowych rosyjskich jest bardzo niskie i żołnierze "poszukują możliwości uniknięcia dalszego udziału w działaniach bojowych".

    Wicepremier: Chcieliśmy otworzyć niemal 350 korytarzy humanitarnych, ale Rosja uniemożliwiła większość tych prób

    Od 24 lutego, czyli początku agresji Rosji na Ukrainę, chcieliśmy otworzyć niemal 350 korytarzy humanitarnych dla cywilów, lecz z powodu łamania słowa przez wroga udało się zorganizować tylko 165 takich konwojów - oświadczyła w poniedziałek wicepremier Ukrainy Iryna Wereszczuk, cytowana przez agencję Ukrinform.

    "Ponad połowa korytarzy nie doszła do skutku, ponieważ Rosja rażąco naruszała swoje zobowiązania i nie wykonywała tego, co obiecała Międzynarodowemu Komitetowi Czerwonego Krzyża. Przeciwnik wykorzystywał i nadal wykorzystuje naszych cywilów, w tym kobiety, dzieci, osoby starsze i niepełnosprawne jako żywe tarcze. Chcą w ten sposób zabezpieczyć swoje pozycje, wiedząc, że ukraińska armia nie odpowie (ogniem)" - relacjonowała Wereszczuk.

    W ocenie wiceminister wszelkie rosyjskie oświadczenia, że cywile nie chcą ewakuować się z okupowanych terytoriów, są nieprawdą. Siły najeźdźcy przeprowadzają tam swoją własną "ewakuację", przymusowo wywożąc mieszkańców do Rosji i na zajęte obszary Donbasu na wschodzie Ukrainy.

    21 maja ówczesna rzeczniczka praw człowieka Ukrainy Ludmyła Denisowa przekazała, że wojska agresora przymusowo wywiozły na terytorium Rosji 1 377 925 obywateli zaatakowanego kraju, w tym 232 480 dzieci. Na początku czerwca mer Mariupola Wadym Bojczenko poinformował, że 47 tys. mieszkańców zniszczonego miasta deportowano do Rosji i okupowanego Donbasu.

    Władze obwodu rówieńskiego: atak Białorusi na nasz region nie ma żadnych szans powodzenia

    Ewentualny atak białoruskich wojsk na obwód rówieński na północnym zachodzie Ukrainy nie ma szans powodzenia z trzech powodów - gotowości bojowej ukraińskiej armii, skrajnie trudnych warunków terenowych i natychmiastowego oporu ze strony lokalnej ludności - ocenił w poniedziałek szef regionalnych władz Witalij Kowal.

    "Często bywam na granicy państwa na północy obwodu rówieńskiego. Podczas rozmów z naszymi wojskowymi zawsze słyszę, że ukraińską i białoruską armię odróżniają dwie rzeczy. Są to motywacja żołnierzy i doświadczenie bojowe" - podkreślił gubernator we wpisie na Facebooku (https://tinyurl.com/2c2dfdr2).

    Według Kowala ukraińskie siły w regionie rówieńskim znajdują się w stałej gotowości, co stanowiłoby największą przeszkodę dla białoruskich oddziałów. Równie trudne byłoby jednak pokonanie przeszkód terenowych.

    "Około 40 proc. Rówieńszczyzny to lasy, a na północy, przy granicy z Białorusią, znajdują się wręcz nieprzebyte bory i bagna. Ponadto mamy w obwodzie 170 rzek, co jest dużą przeszkodą dla sprzętu wojskowego. Mosty nad tymi rzekami to obiekty, które można na różne sposoby blokować i powstrzymywać ruchy wroga. Wszystkie te czynniki tworzą bardzo sprzyjającą sytuację dla obrony" - wyjaśnił szef regionalnej administracji.

    "Trzecia przyczyna to ludzie. Wśród mieszkańców utrzymuje się ogromne poparcie dla ukraińskiej armii i (zabezpieczania) jej potrzeb. Poza tym morale tej ludności jest bardzo wysokie. Polesie to kraina partyzanckiej chwały, gdzie w każdym domu znajdzie się coś pod ręką, aby nawet na metr nie przepuścić tych, którzy mają wrogie zamiary wobec Ukrainy" - zapewniał Kowal.

    Dlatego, w ocenie polityka, podjęcie ewentualnej decyzji o natarciu na obwód rówieński byłoby "fatalną pomyłką i wyprawą w jedną stronę".

    W regionie graniczącym z Białorusią i położonym około 150-200 km od granicy z Polską nie odnotowano dotychczas aktywnych działań bojowych. Rosyjskie wojska ostrzelały jednak kilka obiektów infrastruktury na tym obszarze.

    Władze: na okupowanych terenach na południu kraju narasta opór wobec Rosji

    Na okupowanych terenach na południu kraju, czyli w obwodach chersońskim i zaporoskim, narasta opór wobec Rosji; z tego powodu Kreml był zmuszony przenieść na jesień plany odejścia od zarządzania tymi obszarami przez wojsko i wprowadzenia tzw. administracji cywilnej - poinformował w poniedziałek rządowy ukraiński portal Centrum Narodowego Sprzeciwu.

    Cywilny zarząd tych terenów w rosyjskim rozumieniu to "grupka (miejscowych) kolaborantów" - wyjaśniono w komunikacie, powołując się na dane ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR).

    Przekazano również doniesienia, że okupacyjne władze mają trudności ze skompletowaniem kadry w szkołach, które zmuszono do przejścia na rosyjski system nauczania. "Większość nauczycieli odmawia współpracy z najeźdźcami albo już opuściła region, dlatego (na pomoc przychodzą) nauczyciele z okupowanego Krymu" - dodano na łamach rządowego serwisu.

    W ostatnich tygodniach sztab generalny ukraińskiej armii informował o sukcesach natarcia w obwodzie chersońskim. 9 czerwca potwierdzono odzyskanie części terytoriów w tym regionie. Wcześniej, pod koniec maja i na początku czerwca, resort obrony Ukrainy i HUR alarmowały, że rosyjska armia buduje pod Chersoniem fortyfikacje złożone z trzech linii umocnień. "Wskazuje to na zamiary wroga, aby utrzymać zajęte ziemie" - podkreślił przedstawiciel HUR Wadym Skibicki.

    Leżące na południu Ukrainy obwodowe miasto Chersoń i niemal cały obwód chersoński znajdują się pod rosyjską okupacją od początku marca. Od kwietnia jakoby trwają przygotowania do przeprowadzenia tzw. referendum w sprawie przyłączenia tych obszarów do Rosji lub utworzenia zależnej od Moskwy tzw. Chersońskiej Republiki Ludowej. 25 maja prezydent Władimir Putin wydał dekret przewidujący uproszczony tryb nadawania rosyjskiego obywatelstwa mieszkańcom okupowanych terenów w regionach chersońskim i zaporoskim.

    Wcześniej w poniedziałek szef władz obwodu chersońskiego Hennadij Łahuta poinformował, że na zajętych przez wroga obszarach w tej części Ukrainy pozostało około 450-500 tys. osób.

    Rosja ostrzelała miasta na południu 14 pociskami w ciągu trzech godzin

    Wojska rosyjskie ostrzelały w poniedziałek miejscowości na południu Ukrainy 14 pociskami w ciągu trzech godzin - poinformowało Dowództwo Operacyjne Południe armii ukraińskiej. Zaatakowane zostały m.in. Odessa i Oczaków. Brak doniesień o ofiarach w ludziach.

    Jak podał portal Suspilne, w Odessie pocisk spowodował pożar w magazynie żywności. Ogień objął ponad 300 m kw. i został opanowany. W Oczakowie (obwód mikołajewski) uszkodzone zostały obiekty rolnicze na przedmieściach. Pociski spadły także w rejonie (powiecie), którego centrum administracyjnym jest Białogród nad Dniestrem i na obszar ujścia Dunaju.

    Oczaków został ostrzelany również w niedzielę, w ataku zginęła jedna osoba cywilna. Odessa również była wielokrotnie ostrzeliwana i wciąż jest zagrożona desantem rosyjskim z Morza Czarnego.

    Policja: rosyjskie wojska wykradły spis wyborców w obwodzie chersońskim

    Rosyjskie wojska włamały się do oddziału archiwum państwowego w Chersoniu na południu Ukrainy i grożąc bronią ukradły spis wyborców w obwodzie chersońskim; listy z nazwiskami będą przydatne najeźdźcom do przeprowadzenia tzw. referendum, sankcjonującego nowe okupacyjne władze - poinformowała w poniedziałek regionalna policja.

    Jak przekazano w komunikacie policji, spis pochodził z 2019 roku. "Dane personalne mieszkańców Chersonia i obwodu chersońskiego mogą posłużyć okupantom do zorganizowania pseudoreferendum zmieniającego granice Ukrainy (uzasadniającego aneksję regionu do Rosji lub utworzenie zależnej od Moskwy tzw. Chersońskiej Republiki Ludowej - PAP)" - czytamy w oświadczeniu.

    Pracownik oddziału archiwum w Chersoniu zeznał, że do budynku weszło trzech mężczyzn, jakoby posiadających stosowne zezwolenie wydane przez okupacyjne władze. "Grożąc użyciem broni automatycznej, wynieśli 15 koszyków z dokumentacją wyborczą" - przekazała regionalna policja.

    W ostatnich tygodniach sztab generalny ukraińskiej armii informował o sukcesach natarcia w obwodzie chersońskim. 9 czerwca potwierdzono odzyskanie części terytoriów w tym regionie. Wcześniej, pod koniec maja i na początku czerwca, resort obrony i wywiad wojskowy (HUR) Ukrainy alarmowały, że rosyjska armia buduje pod Chersoniem fortyfikacje złożone z trzech linii umocnień. "Wskazuje to na zamiary wroga, aby utrzymać zajęte ziemie" - podkreślił przedstawiciel HUR Wadym Skibicki.

    Leżące na południu Ukrainy obwodowe miasto Chersoń i niemal cały obwód chersoński znajdują się pod rosyjską okupacją od początku marca. Od kwietnia mają trwać przygotowania do przeprowadzenia tzw. referendum w sprawie przyłączenia tych obszarów do Rosji lub utworzenia tzw. Chersońskiej Republiki Ludowej. 25 maja prezydent Władimir Putin wydał dekret przewidujący uproszczony tryb nadawania rosyjskiego obywatelstwa mieszkańcom okupowanych terenów w regionach chersońskim i zaporoskim.

    Wcześniej w poniedziałek szef władz obwodu chersońskiego Hennadij Łahuta poinformował, że na okupowanych obszarach w tej części Ukrainy wciąż przebywa około 450-500 tys. osób.

    Szef obwodu chersońskiego: 500 tys. obywateli pozostaje pod okupacją rosyjską

    Na terenach obwodu chersońskiego okupowanych przez wojska rosyjskie pozostaje od 450 tys. do 500 tys. obywateli Ukrainy - powiedział w poniedziałek szef ukraińskiej administracji regionu Hennadij Łahuta. Rosjanie przetrzymują w niewoli około 600 osób.

    Łahuta, który wypowiadał się w telewizji ukraińskiej, przekazał, że region opuściła już niemal połowa mieszkańców spośród tych, którzy nie chcieli być pod okupacją.

    Obwód chersoński przylega do anektowanego przez Rosję Krymu. Jak mówił Łahuta, wyjazd z obwodu jest teraz możliwy albo poprzez Krym, albo trasą przez okupowany Melitopol i Wasyliwkę w obwodzie chersońskim, do sąsiadującego obwodu zaporoskiego Ukrainy.

    Informując o ludziach w niewoli, szef obwodu poinformował, że Rosjanie przetrzymują ich w aresztach, na komisariatach, na terenie sanatoriów. Do niewoli wojska rosyjskie zabrały aktywistów ukraińskich, ludzi sprzeciwiających się okupacji i uczestników walk z prorosyjskimi separatystami w Donbasie.

    Wojska rosyjskie zajęły Chersoń w pierwszej dekadzie marca br. Miasto i region mają strategiczne znaczenie dla utrzymania przez Rosję korytarza lądowego między anektowanym Krymem i Donbasem, o który teraz toczą się ciężkie walki. Według mediów niezależnych i wywiadu ukraińskiego w obwodzie chersońskim Rosja planowała najpierw powołanie marionetkowej "republiki ludowej", ale sprzeciw ludności uniemożliwił te plany. Rosja nie rezygnuje jednak z przeprowadzenia tam referendum lub zmanipulowanych sondaży w celu anektowania obwodu chersońskiego bezpośrednio do Federacji Rosyjskiej.

    Mer Mariupola: okupacyjne władze wydają mieszkańcom wodę raz w tygodniu

    Ponad 100 tys. osób, które przebywają w Mariupolu, nie ma dostępu do wody pitnej; okupacyjne władze wydają ją raz w tygodniu, ludzie czekają w kolejkach od czterech do ośmiu godzin - zaalarmował w poniedziałek mer Mariupola Wadym Bojczenko, cytowany na profilu mariupolskiej rady miejskiej na Telegramie.

    "Ludzie znajdują się na granicy śmierci, to katastrofa humanitarna. Trzeba zrobić wszystko, co możliwe, żeby otworzyć korytarz humanitarny i uratować te osoby" - zaapelował samorządowiec. Do wpisu dołączono zdjęcie cywilów, którzy nabierają wodę do butelek wprost z kałuży na ulicy.

    Jak dodał Bojczenko, Rosjanie i ich miejscowi współpracownicy ograniczyli też mieszkańcom dostęp do żywności. "Jednocześnie miasto pozostaje bez oświetlenia, gazu i kanalizacji" - poinformował mer.

    W okupowanym przez rosyjskie wojska Mariupolu na południowym wschodzie Ukrainy panuje katastrofalna sytuacja humanitarna - pomoc zapewniana przez samozwańcze władze (dostawy żywności, wody, środków higienicznych) wystarcza tylko dla niewielkiej liczby osób, utrzymuje się także zagrożenie wybuchem epidemii chorób zakaźnych, m.in. cholery.

    3 czerwca mer Bojczenko wyraził przypuszczenie, że szacowana dotąd na około 22 tys. liczba mieszkańców miasta zabitych przez rosyjskie wojska może być znacznie zaniżona.

    SBU: rosyjscy żołnierze mają przyzwolenie od Putina na szabrownictwo

    Szabrownictwo na Ukrainie nie jest karane; Putin wydał zarządzenie w tej sprawie, pozwolił nam plądrować podczas działań wojennych - przyznał rosyjski żołnierz w rozmowie przechwyconej przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) i opublikowanej w poniedziałek na Facebooku.

    Wojskowy opowiadał żonie o "trofeach" zdobywanych na Ukrainie przez jego kolegów ze służby: "(Jeden z nich) nakradł już telewizorów, pralek, zabrał nawet grill, no po prostu grabią wszystko (...)". Jak przyznał żołnierz, w cenie są też m.in. elementy ukraińskiego wyposażenia wojskowego, ponieważ rosyjskie ubrania pozostawiają wiele do życzenia (https://tinyurl.com/yv4f6ep8).

    "Siedzę w tych (ukraińskich) butach wojskowych, one są lekkie jak buciki do treningu. A nasze ważą po dwa kilogramy każdy i poci się w nich stopa. W ukraińskich na odwrót - są świetne, mają tkaninę oddychającą" - relacjonował.

    Doniesienia o szabrownictwie na masową skalę pojawiają się od 24 lutego, czyli początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę. 30 maja ukraiński minister rolnictwa Taras Wysocki poinformował, że najeźdźcy nielegalnie wyeksportowali z okupowanych terenów blisko 500 tys. ton zboża. Również pod koniec maja władze Mariupola potwierdziły, że wrogowie zamierzają wywieźć ze zniszczonego miasta nad Morzem Azowskim kilkadziesiąt tysięcy ton wyrobów metalowych.

    Służby zatrzymały dywersanta z Bliskiego Wschodu, przygotowywał zamachy na koleje

    Ukraińskie służby bezpieczeństwa (SBU) zatrzymały w Czerniowcach na zachodzie kraju dywersanta, który przybył na Ukrainę z Bliskiego Wschodu i przygotowywał zamachy na obiekty kolei państwowych, o czym poinformował w poniedziałek rzecznik służb Artem Dechtiarenko.

    "Kontrwywiad służby bezpieczeństwa zapobiegł serii sabotaży na dużą skalę, których celem miała być kolej, zatrzymując wrogiego agenta podczas operacji specjalnej w Czerniowcach" - przekazał Dechtiarenko, cytowany przez Interfax-Ukraina.

    Wedle słów rzecznika SBU zatrzymany pozostawał w kontakcie ze służbami specjalnymi samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej, znajdującej się pod rosyjską kontrolą, ma ukraiński paszport i zezwolenie na pobyt na Ukrainie, ale przez wiele lat przebywał w jednym z krajów Bliskiego Wschodu. SBU nie podała narodowości zatrzymanego.

    "Po rozpoczęciu masowej rosyjskiej inwazji agent otrzymał od swoich przełożonych zadanie przybycia na Ukrainę" - wyjaśnił Dechtiarenko.

    Rzecznik SBU podkreślił, że Rosjanie planowali dokonanie sabotaży na podstawie danych zebranych przez zatrzymanego agenta. Miało dojść do wybuchów na obiektach kolejowych i w magazynach logistycznych.

    "Agent został poinformowany o podejrzeniu (udziału w grupie lub organizacji terrorystycznej) i wybrano środek zapobiegawczy, czyli zatrzymanie" - dodał Dechtiarenko.

    Wiceminister Ukrainy: Rosja rzuciła wszystkie siły, by zająć obwód ługański do 26 czerwca

    Rosja rzuciła wszystkie siły, by zająć cały obwód ługański orientacyjnie do 26 czerwca; trwają teraz decydujące walki w rejonie Siewierodoniecka - powiedziała w poniedziałek wiceminister obrony Ukrainy Hanna Malar w telewizji państwowej.

    "Walki w rejonie Siewierodoniecka, które teraz trwają, można nazwać bez przesady decydującymi. Plany wroga, według zadania wyznaczonego przez ich władze, polegają na dotarciu do granic obwodu ługańskiego orientacyjnie do 26 czerwca. Teraz więc armia rosyjska rzuciła faktycznie wszystkie siły i środki do szturmu okolicznych miejscowości" - powiedziała wiceminister, cytowana przez agencję Ukrinform.

    Jak opisywała, wojska rosyjskie starają się przerwać ukraińską obronę i otoczyć oddziały broniące Siewierodoniecka i sąsiedniego Lisiczańska. Według jej słów obrońcy walczą o każdy metr terytorium ukraińskiego. "Nasze wojska robią wszystko, co możliwe, by utrzymać nasze tereny i nie pozwolić na otoczenie, ale musimy zrozumieć, że wróg ma przewagę w uzbrojeniu, więc sytuacja jest nadzwyczaj trudna" - mówiła szefowa resortu obrony.

    Wcześniej w mediach ukraińskich pojawiała się data 22 czerwca jako domniemany termin wyznaczony przez Kreml na zdobycie Siewierodoniecka i zajęcie całego obwodu ługańskiego. Padały jednak również inne terminy.

    Deputowany: Ukraińcy przeprowadzili atak rakietowy na zawłaszczone przez Rosję wiertnie gazowe na Morzu Czarnym

    Ukraińskie siły zbrojne przeprowadziły atak rakietowy na zawłaszczone przez Rosję wiertnie Czornomornaftohazu na Morzu Czarnym - powiadomiła Ukraińska Prawda, powołując się na deputowanego Ołeksija Honczarenkę.

    Honczarenko napisał w Telegramie, że za atak odpowiadają siły ukraińskie.

    Wcześniej samozwańczy "premier" okupowanego przez Rosję Krymu Siergiej Aksionow, którego cytuje ukraiński portal, powiadomił, że "rano wróg przeprowadził atak na platformy wiertnicze". Poinformował również, że są ranni i zaginieni. 

    Sąd zakazał działalności prorosyjskiej partii Platforma Opozycyjna - Za Życie

    Sąd apelacyjny we Lwowie zakazał działalności prorosyjskiej partii Platforma Opozycyjna - Za Życie - powiadomiło w poniedziałek ministerstwo sprawiedliwości Ukrainy.

    "Stosowny wniosek ministerstwa sprawiedliwości został rozpatrzony pozytywnie przez Ósmy Administracyjny Sąd Apelacyjny" - powiadomił na Facebooku resort. Podano również, że cały majątek, środki i inne aktywa tej partii sąd przekazał państwu. Dotyczy to struktur partyjnych wszystkich szczebli.

    Resort sprawiedliwości przypomniał, że sąd pierwszej instancji zakazał działalności dziesięciu partii prorosyjskich oraz działających w celu "podważenia suwerenności Ukrainy".

    Ukrainska Prawda wskazuje, że Platforma Opozycyjna - Za Życie to jedenasta partia, której działalności na Ukrainie zabronił sąd. "Jest to przy tym jedyna (w tym gronie) partia parlamentarna z rzeczywiście znacznym poziomem reprezentacji w radach lokalnych" - wskazał portal.

    Działalność Platformy Opozycyjnej - Za Życie została zawieszona 20 marca przez Radę Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy. 21 kwietnia pojawiła się informacja, że deputowani tego ugrupowania utworzyli w parlamencie nową frakcję pod nazwą Platforma za Życie i Pokój. 12 maja formalnie ją rozwiązano.

    Jednym z liderów zabronionej prorosyjskiej partii był ukraiński oligarcha Wiktor Medwedczuk, uważany przez ostatnie dwie dekady za lobbystę interesów Rosji na Ukrainie. Miały go łączyć bliskie kontakty z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. W 2003 roku Putin został ojcem chrzestnym córki Medwedczuka.

    Gdy wybuchła wojna, Medwedczuk – oskarżany o zdradę stanu – uciekł z aresztu domowego, lecz został schwytany. Następnie zaapelował do władz Rosji, by zgodziły się na wymienienie go na obrońców Mariupola i znajdujących się w mieście cywilów, lecz Kreml jego apel zignorował.

    Ukraiński rząd: nasza ochotnicza cyberarmia opóźniła wystąpienie Putina w Petersburgu

    W minionym tygodniu nasza licząca 250 tys. hakerów-ochotników cyberarmia zaatakowała wroga ponad 400 razy - poinformowało w poniedziałek ministerstwo transformacji cyfrowej Ukrainy. Wśród udanych ataków odnotowano zakłócenie forum ekonomicznego w Petersburgu, co opóźniło przemówienie prezydenta Rosji Władimira Putina.

    Cyberataki na Międzynarodowe Forum Ekonomiczne w Petersburgu opóźniły piątkowe wystąpienie Putina o godzinę. "To zepsuło mu spotkanie z korespondentami wojennymi i zmniejszyło ilość ohydnej propagandy ze strony największego terrorysty świata" - przekazano w wiadomości na Telegramie.

    Podkreślono, że w działania cyberarmii angażują się ochotnicy z całego świata.

    Wśród innych udanych działań tej grupy przedstawiono m.in. cyberataki na rosyjskie sądy rejonowe, co na kilka tygodni uniemożliwiło dostęp do ich informacji czy też blokowanie stron "organizacji terrorystycznych" działających na okupowanych terytoriach Ukrainy. 

    Zełenski: Rozmawiałem z prezydentem Dudą o szczycie Inicjatywy Trójmorza

    Rozmawiałem z prezydentem Polski Andrzejem Dudą, podziękowałem mu za pomoc wojskową i wsparcie dla przyznania Ukrainie statusu państwa kandydata do UE - przekazał w poniedziałek prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski. Dodał, że prezydenci rozmawiali także o szczycie Inicjatywy Trójmorza w Rydze.

    "Podziękowałem (prezydentowi Dudzie - PAP) za niezachwianą, ważną pomoc wojskową, jak również za wspieranie przyznania Ukrainie statusu państwa kandydującego do Unii Europejskiej. Skoordynowaliśmy stanowiska przed szczytem Inicjatywy Trójmorza" - napisał na Twitterze Zełenski po rozmowie z polskim prezydentem.

    W poniedziałek w Rydze odbywa się szczyt Inicjatywy Trójmorza - forum zrzeszającego 12 państw: Austrię, Bułgarię, Chorwację, Czechy, Estonię, Litwę, Łotwę, Polskę, Rumunię, Słowację, Słowenię i Węgry. Ideą Inicjatywy jest pobudzanie rozwoju gospodarczego państw Europy Środkowo-Wschodniej oraz stworzenie stabilnego i spójnego partnerstwa państw z obszaru pomiędzy Morzem Bałtyckim, Adriatykiem i Morzem Czarnym.

    Polskę reprezentuje prezydent Duda. Według jego zapowiedzi głównym tematem spotkania będą perspektywa zatrzymania rosyjskiej agresji na Ukrainę oraz wkład państw Trójmorza w zapobieżenie kryzysowi żywnościowemu.

    Szef administracji prezydenta: Wiemy na pewno, że obrońcy Azowstalu żyją

    Wiemy, że obrońcy Azowstalu żyją - powiedział o wziętych w maju do rosyjskiej niewoli ukraińskich obrońcach Mariupola szef administracji prezydenta Ukrainy Andrij Jermak. Przekonywał, że ich uwolnienie to obecnie "główne zadanie" władz ukraińskich.

    "Dzisiaj (uwolnienie obrońców Azowstalu - PAP) to główne zadanie, w tym wywiadu wojskowego. Wiemy, że oni żyją. (…) Stwierdzić, w jakich warunkach przebywają, na razie nie możemy. Ale wiemy na pewno, że żyją" - powiedział Jermak w opublikowanym w poniedziałek wywiadzie dla portalu lb.ua (Liwyj Bereh).

    Obrońcy Mariupola po niemal trzech miesiącach bardzo ciężkich walk, w tym w oblężonym przyczółku na terenie zakładów Azowstal, w maju trafili do rosyjskiej niewoli po decyzji dowództwa, że „ma zostać uratowane życie żołnierzy”. Ewakuacja z terenów kombinatu odbywała się w dniach 16-20 maja.

    Według strony ukraińskiej do niewoli trafiło ponad 2,5 tys. osób, w tym żołnierze pułku Azow, 36. Samodzielnej Brygady Piechoty Morskiej, a także przedstawicieli innych formacji - pograniczników, policji, obrony terytorialnej.

    Rząd Ukrainy zapowiedział, że jeńcy mają zostać wymienieni na rosyjskich żołnierzy, i zapewnił, że sprawę traktuje priorytetowo.

    To samo powiedział Jermak w wywiadzie dla lb.ua, zapewniając, że sprawa jest traktowana priorytetowo przez prowadzący ją HUR (Zarząd Główny Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy) wraz z innymi zaangażowanymi instytucjami. Urzędnik powiedział, że HUR „stale sprawę kontroluje, a z niektórymi (z żołnierzy) jest kontakt, proces (działania na rzecz ich) uwolnienia nie zatrzymuje się ani na godzinę”.

    "Stanowisko szefa państwa się nie zmieniło. Jeśli tym ludziom coś się stanie, to można zapomnieć o jakichkolwiek rozmowach (z Rosją)" - mówił Jermak.

    Przypomniał, że na razie udało się przeprowadzić „powrót do kraju ciał zabitych bohaterów”. Udało się sprowadzić na Ukrainę ciała ponad 200 osób.

    Według dostępnych informacji ukraińscy jeńcy są przetrzymywani na terytorium separatystycznej tzw. Donieckiej Republiki Ludowej (DRL). W ostatnich dniach media rosyjskie powiadomiły, że najważniejsi dowódcy zostali przewiezieni do Moskwy w celu przeprowadzenia "działań śledczych".

    Bliscy obrońców Mariupola apelują do władz i organizacji międzynarodowych, by wpłynęły na Rosję, obawiając się o los jeńców i warunki ich przebywania, i domagając się wymiany i powrotu jeńców do domu. Wbrew wymogom konwencji genewskiej nie mogą oni kontaktować się z rodzinami. Nie dopuszczono do nich także przedstawicieli Czerwonego Krzyża, by mogli niezależnie zweryfikować warunki przebywania jeńców.

    Jermak powiedział, że wywiad wojskowy zajmuje się także sprawą dwóch Brytyjczyków i obywatela Maroka, którzy zostali skazani na karę śmierci przez samozwańczy „sąd” prorosyjskich bojowników w DRL. Wszyscy trzej służyli w ukraińskiej armii, a ich „proces” był złamaniem prawa międzynarodowego, w tym w zakresie ochrony praw jeńców wojennych.

    Media: w obwodzie donieckim w wyniku rosyjskich ostrzałów zginęły dwie osoby, jest 12 rannych

    Co najmniej dwóch cywilów zginęło, a 12 zostało rannych w niedzielę w wyniku rosyjskich ostrzałów w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy - poinformował w poniedziałek portal Suspilne, powołując się na dane ukraińskiej policji.

    Ostrzały prowadzono z dział artyleryjskich, wyrzutni rakietowych, czołgów i samolotów.

    Celem ataków wojsk rosyjskich były Awdijiwka, Toreck, Bachmut, Zalizne, Nju-Jork, Zajcewe, Błyżnia Dylijiwka, Szewczenko, Perwomajske i Pawliwka. Policja poinformowała, że zniszczonych jest 21 obiektów cywilnych, w tym 12 budynków mieszkalnych oraz szpital. 

    Gubernator: Utraciliśmy kontrolę nad miejscowością Metiołkine koło Siewierodoniecka

    Utraciliśmy kontrolę nad miejscowością Metiołkine, położoną na południowy wschód od atakowanego przez wojska rosyjskie Siewierodoniecka w obwodzie ługańskim na wschodzie Ukrainy - przekazał w poniedziałek szef władz obwodowych Serhij Hajdaj.

    Siły rosyjskie nasiliły ostrzały artyleryjskie i naloty; celem ataków są w szczególności obrzeża Siewierodoniecka i strefa przemysłowa tego miasta oraz okolice Toszkiwki i Ustyniwki (miejscowości położonych kilka kilometrów na południe od Siewierodoniecka), wokół których wojska najeźdźców koncentrują swoje siły i chcą w tym miejscu przełamać ukraińską obronę - poinformował Hajdaj we wpisie na Facebooku.

    Dodał, że walki toczą się w wielu miejscowościach wokół Siewierodoniecka i leżącego na zachód od niego Lisiczańska. "Nasi obrońcy odnoszą sukcesy w walkach ulicznych, ale wroga artyleria dominuje" - napisał Hajdaj.

    Szef władz obwodowych przekazał również, że trwa "cicha" ewakuacja cywilów z Lisiczańska. Z obszarów, na których trwają walki, są oni wywożeni przez wojskowych pojazdami opancerzonymi.

    Szef dyplomacji UE: Blokowanie przez Rosję eksportu ukraińskiego zboża to zbrodnia wojenna

    Blokowanie przez Rosję eksportu milionów ton ukraińskiego zboża to zbrodnia wojenna - oświadczył w poniedziałek szef dyplomacji Unii Europejskiej Josep Borrell w wypowiedzi dla dziennikarzy przed spotkaniem ministrów spraw zagranicznych krajów unijnych w Luksemburgu.

    "Wzywamy Rosję do odblokowania ukraińskich portów. To niepojęte, niewyobrażalne, że miliony ton pszenicy są blokowane na Ukrainie, podczas gdy ludzie na świecie cierpią głód" - powiedział Borrell, cytowany przez agencję Reutera.

    "To prawdziwa zbrodnia wojenna, więc nie wyobrażam sobie, by ta sytuacja miała trwać o wiele dłużej" - dodał.

    W Luksemburgu zaplanowano w poniedziałek posiedzenie Rady UE do spraw zagranicznych. Szefowie dyplomacji państw unijnych będą dyskutować m.in. o agresji Rosji na Ukrainę oraz jej globalnych konsekwencjach. Polskę będzie reprezentować minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau. 

    Władze: zwiększyła się liczba ostrzałów Charkowa, w obwodzie są ranni

    W Charkowie wzrosła intensywność rosyjskich ostrzałów, w szczególności na północnych peryferiach miasta - powiadomiły władze regionalne. Siły rosyjskie ostrzeliwują również miejscowości w obwodzie; są ranni.

    W rejonie czuhujewskim ranna została jedna osoba, w okolicach Iziumu, gdzie toczą się działania bojowe, w ostrzałach ucierpiało pięć osób; jedna osoba odniosła rany w Pierwomajsku - poinformowały władze, na które powołuje się w poniedziałek agencja Ukrinform.

    Szef administracji obwodowej Ołeh Syniehubow powiadomił na Telegramie, że w ciągu minionej doby Rosjanie ostrzeliwali okolice Charkowa oraz dzielnicę Chołodnohirską na północnym zachodzie miasta. Do ostrzałów doszło również w poniedziałek rano.

    W rejonie iziumskim ratownicy od soboty gaszą pożar, który w wyniku ostrzału wybuchł w przedsiębiorstwie przetwórstwa ropy.

    Z informacji władz obwodowych z ostatnich dni wynika, że na linii styczności, w tym na północny wschód od miasta, trwają walki. Według poniedziałkowej relacji Syniehubowa przeciwnik "koncentruje się głównie na obronie". Część ekspertów uważa jednak, że na niektórych odcinkach frontu w okolicach stolicy obwodu to siły ukraińskie są w defensywie.

    Według doradcy ministra spraw wewnętrznych Wadyma Denysenki sytuacja w północnej części obwodu charkowskiego "jest dość trudna", bo siły rosyjskie próbują zbliżyć się do Charkowa i ponownie (jak przed odepchnięciem przez siły ukraińskie) przekształcić je w miasto przyfrontowe.

    Denysenko, cytowany przez Ukrinform, powiedział w niedzielę, że Rosjanie chcą zbliżyć się do miasta na tyle, by móc je maksymalnie ostrzeliwać.

    Resort obrony Wielkiej Brytanii: rosyjskie lotnictwo odpowiada za brak sukcesów na Ukrainie

    Rosyjskie lotnictwo odpowiada w dużej mierze za to, że Rosja nie zdołała osiągnąć założonych celów na Ukrainie, bo nie udało mu się zdobyć przewagi w powietrzu, a większy niż zakładano ciężar spadł na siły lądowe - przekazało w poniedziałek brytyjskie ministerstwo obrony.

    "Rosyjskie (operacje) lądowe oraz taktyczne operacje powietrzne koncentrowały się w weekend na centralnym sektorze Donbasu. Dotychczas w konflikcie rosyjskie siły powietrzne spisywały się poniżej oczekiwań. Ich niezdolność do zapewnienia stałej kontroli w powietrzu jest prawdopodobnie jednym z najważniejszych czynników stojących za bardzo ograniczonymi sukcesami rosyjskiej kampanii. Nie potrafiły uzyskać pełnej przewagi powietrznej i prowadziły działania w sposób unikający ryzyka, rzadko przenikając głęboko za linie ukraińskie" - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej.

    "Niektóre z przyczyn leżących u podstaw ich problemów są podobne do tych, z którymi borykają się rosyjskie wojska lądowe. Przez lata większość rosyjskiego szkolenia w zakresie walki powietrznej była najprawdopodobniej prowadzona według podręczników i zaprojektowana tak, by robić wrażenie na wyższych urzędnikach, a nie rozwijać dynamiczną inicjatywę wśród załóg lotniczych" - wskazano.

    "Choć Rosja ma imponujący zestaw stosunkowo nowoczesnych i sprawnych odrzutowców bojowych, jej siłom powietrznym prawie na pewno nie udało się wypracować kultury instytucjonalnej i umiejętności, które byłyby niezbędne, aby personel mógł sprostać rosyjskim aspiracjom do prowadzenia nowoczesnej kampanii powietrznej w stylu zachodnim. Doprowadziło to do tego, że większy niż planowano ciężar działań spadł na wojska lądowe, które są coraz bardziej wyczerpane, oraz na zaawansowane pociski manewrujące, których zapasy prawdopodobnie się wyczerpują" - dodano. 

    ISW: intensywny ostrzał artyleryjski, osłabiona piechota nie pozwalają Rosji na postępy w Siewierodoniecku

    Intensywny ostrzał artyleryjski i prawdopodobnie osłabiona piechota po stronie wojsk rosyjskich nie wystarczają, by mogły one osiągnąć postępy w Siewierodoniecku - twierdzi amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW) w najnowszym komentarzu.

    "Oddziały rosyjskie kontynuowały w niedzielę walkę o zdobycie kontroli nad miastem, lecz nie miały dużego powodzenia. Siły rosyjskie w dalszym ciągu próbowały otoczyć oddziały ukraińskie w zakładach chemicznych Azot" - podano w podsumowaniu.

    W analizie sytuacji na froncie ISW pisze, powołując się m.in. na rosyjskie źródła internetowe, że wojska rosyjskie prowadzą działania ofensywne w kierunku Słowiańska od strony południowej, przeprowadziły ataki lotnicze w rejonie Siewierodoniecka i Lisiczańska oraz wzmocniły zgrupowanie na południu w rejonie Orichowego i Toszkiwki. Przewiduje się, że Rosjanie najpewniej nasilą działania w celu odcięcia trasy Lisiczańsk-Bachmut.

    Wskazano również, że Rosjanie kontynuują przygotowania do ofensywy na Słowiańsk od strony Iziumu i Łymanu.

    Na południowym odcinku frontu siły rosyjskie koncentrują się na wzmocnieniu pozycji obronnych w związku z ostatnimi udanymi kontratakami Ukraińców przy granicy obwodów chersońskiego i mikołajowskiego.

    Z kolei w obwodzie zaporoskim skuteczne kontrataki sił ukraińskich zmuszają Rosjan do ściągania dodatkowych sił na ten odcinek frontu.

    Według ISW siły rosyjskie prawdopodobnie prowadzą na okupowanych terenach ataki artyleryjskie "pod fałszywą flagą", by nasilić nastroje antyukraińskie mieszkańców oraz wzmocnić mobilizację bojowników.

    Powołując się na brytyjski resort obrony, analitycy ISW wskazują również, że kwalifikowanie przez Rosję inwazji na Ukrainę jako "specjalnej operacji wojskowej" i nieogłaszanie wojny ogranicza możliwości tamtejszych władz w zakresie mobilizowania nowych sił oraz karania wojskowych, którzy odmawiają udziału w walkach.

    "Kreml w dalszym ciągu usiłuje prowadzić dużą i wyniszczającą wojnę przy użyciu sił zgromadzonych do działań błędnie planowanych jako krótka inwazja w warunkach niewielkiego sprzeciwu ukraińskiego" - ocenia ISW.

    Analitycy prognozują również, że władze rosyjskie będą najprawdopodobniej wykorzystywać (nielegalne) procesy karne przeciwko ukraińskim jeńcom wojennym, by wzmocnić swoją fałszywą narrację dotyczącą wojny na Ukrainie. ISW wskazuje, że procesy te, przeprowadzone przez kontrolowanych przez Rosję separatystów w Donbasie, mają wesprzeć fałszywą wersję, która przedstawia niesprowokowaną rosyjską inwazję na Ukrainę jako "operację denazyfikacji".

    Sztab Generalny: wojska rosyjskie straciły minionej doby ok. 200 żołnierzy

    Od początku inwazji na Ukrainę armia rosyjska straciła około 33 800 żołnierzy, w tym ok. 200 w ciągu ostatniej doby - poinformował w poniedziałek Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

    Minionej doby siły rosyjskie straciły ponadto dziewięć czołgów, 11 pojazdów opancerzonych, cztery systemy artylerii i trzy wieloprowadnicowe wyrzutnie rakietowe - przekazał sztab w komunikacie na Facebooku.

    Zaznaczono, że w tym czasie Rosjanie ponieśli największe straty na kierunkach Bachmutu i Zaporoża.

    Jak informuje ukraiński sztab, łączne straty wojsk rosyjskich od początku agresji 24 lutego wynoszą: 1477 czołgów, 3588 pojazdów opancerzonych, 749 systemów artylerii, 238 wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych, 98 systemów przeciwlotniczych, 216 samolotów, 181 śmigłowców, 601 dronów, 2527 pojazdów i cystern i 14 jednostek pływających.

    Minister obrony Australii: na Ukrainę wysłano pierwsze transportery opancerzone w ramach pomocy wojskowej

    W zeszłym tygodniu Australia wysłała na Ukrainę pierwsze cztery z 14 obiecanych temu krajowi transporterów opancerzonych M113AS4 - poinformował minister obrony Richard Marles. To część pakietu pomocy wojskowej wartego ponad 285 mln dolarów australijskich (ponad 800 mln zł).

    Australia dostarczyła już na Ukrainę kołowe pojazdy opancerzone Bushmaster, broń przeciwpancerną, drony oraz amunicję - przypomina portal Nine News. Wśród przekazywanej Kijowowi pomocy znalazły się również haubice M777.

    Transportery opancerzone M113AS4 to zmodernizowany i produkowany w Australii wariant używanego w armiach wielu państw świata amerykańskiego pojazdu M113 - poinformowano w komunikacie australijskiego ministerstwa obrony. Dodano, że to sprawdzona konstrukcja służąca do transportowania żołnierzy piechoty na polu walki.

    Ostatnie dostawy są reakcją na apele ukraińskiego ministra obrony Ołeksija Reznikowa o dostarczanie Ukrainie większej ilości pomocy zbrojeniowej; to pokazuje nieustanne angażowanie Australii po stronie narodu ukraińskiego - przekazał premier Anthony Albanese.

    "Będziemy nadal szukać sposobów, jak najlepiej możemy pomóc narodowi ukraińskiemu. Australia wspiera Ukrainę i ponownie wzywa Rosję do zaprzestania tej niesprowokowanej, niesprawiedliwej i nielegalnej inwazji" - powiedział z kolei minister Marles, sprawujący również funkcję wicepremiera.

    Sztab Generalny: intensywne działania rosyjskiego lotnictwa w Donbasie 

    W obwodach donieckim i ługańskim, na wschodzie Ukrainy, gdzie toczą się najcięższe walki, wojska rosyjskie intensywnie używają lotnictwa - informuje w poniedziałek rano Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy. Główne wysiłki Rosjanie koncentrują na kierunkach siewierodonieckim i bachmuckim.

    "Trwają walki o pełną kontrolę nad miastem Siewierodonieck" - podał sztab w komunikacie zamieszczonym na Facebooku.

    Siły rosyjskie prowadziły ostrzał z artylerii i wyrzutni rakietowych wzdłuż linii frontu. Rosyjskie szturmowce Su-25 atakowały Mirną Dołynę i Biłą Horę na południe od Siewierodoniecka.

    Według ukraińskiego Sztabu Generalnego intensywny ostrzał artyleryjski i rakietowy przeciwnik prowadził również w rejonie Bachmutu w obwodzie donieckim. W pobliżu Jakowliwki użył samolotów bojowych.

    Północno-wschodnia część obwodu donieckiego oraz przylegająca do niej część obwodu ługańskiego, będąca pod kontrolą sił ukraińskich, to obecnie najtrudniejszy odcinek frontu na Ukrainie. Jak wskazywały wcześniej ukraińskie władze, celem wojsk rosyjskich jest zajęcie Siewierodoniecka i odcięcie trasy Lisiczańsk-Bachmut, by otoczyć siły ukraińskie zgrupowane w tym regionie.

    Zełenski: Należy spodziewać się nasilenia wrogiej aktywności Rosji, również w Europie

    W przyszłym tygodniu należy spodziewać się nasilenia wrogiej aktywności Rosji, również w Europie - ostrzegł w niedzielę w zamieszczonym na mediach społecznościowych nagraniu prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.

    "Jutro zaczyna się historyczny tydzień. Jeden z najważniejszych od 1991 roku. Tydzień, w którym usłyszymy odpowiedź Unii Europejskiej w sprawie statusu kandydata dla Ukrainy" - powiedział Zełenski.

    W piątek Komisja Europejska wydała pozytywną opinię w sprawie przyznania Ukrainie statusu kandydata do Unii Europejskiej. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmą państwa członkowskie.

    "W tym tygodniu należy spodziewać się także nasilenia wrogiej aktywności Rosji. Nie tylko przeciwko Ukrainie, ale także przeciwko Europie. Przygotowujemy się i ostrzegamy partnerów" - dodał ukraiński prezydent.

    Zełenski również podziękował pracującym na Ukrainie lekarzom i pielęgniarkom, rolnikom oraz rodzicom i dziadkom, "wychowującym naszych bohaterów".

    Władze: siły rosyjskie ostrzelały ludzi, którzy przyszli po wodę, są ranni

    Cywile, którzy przyszli po wodę w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy, znaleźli się pod rosyjskim ostrzałem - podaje w niedzielę agencja Ukrinform, powołując się na lokalne władze. Trzy osoby, w tym dziecko, zostały ranne.

    "Podczas kolejnej dostawy wody technicznej w mieście Zalizne nasi mieszkańcy znaleźli się pod ostrzałem, w wyniku czego pracownik przedsiębiorstwa komunalnego stracił trzy palce, kobieta (...) została ciężko ranna w biodro" - poinformował Wasyl Czynczyk z lokalnej administracji. Jak dodał, ranne zostało też dziecko.

    Urzędnik zaapelował do mieszkańców, by ewakuowali się, dopóki jest taka możliwość.

    Gubernator: Rosjanie wywieźli tysiące ton zboża i słonecznika z obwodu ługańskiego

    Wojska rosyjskie wywiozły z magazynów obwodu ługańskiego na wschodzie Ukrainy 15 tys. ton słonecznika i 10 tys. ton zboża - poinformował szef władz tego regionu Serhij Hajdaj, cytowany w niedzielę przez serwis Unian.

    Hajdaj przekazał też w telewizji, że trwają zaciekłe walki w Siewierodoniecku, siły rosyjskie próbują przejąć pełną kontrolę nad miastem. Jak dodał, wojskom przeciwnika to się nie udaje i ponoszą one "masowe straty".

    Zaznaczył, że w niedzielę wojska rosyjskie próbowały przedrzeć się w okolicach Toszkiwki. Początkowo im się to udało, ale potem poniosły porażkę dziękui użyciu przez siły ukraińskie artylerii - podkreślił Hajdaj.

    Gubernator oznajmił, że Lisiczańsk jest kontrolowany przez władze ukraińskie. Miasto jest stale ostrzeliwane przez wojska rosyjskie. "Po cichu" ewakuowani są mieszkańcy.

    Źródło:PAP
    Tematy

    Powiązane: Wojna w Ukrainie

    Polecane

    Najnowsze

    Popularne

    Ważne linki