Niedziela, 19 czerwca, była sto szesnastym dniem inwazji Rosji na Ukrainę. Armia rosyjska straciła około 33 600 żołnierzy na Ukrainie od początku inwazji na ten kraj 24 lutego br. - oznajmił Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy w komunikacie w niedzielę. Według tych danych Rosjanie stracili 250 ludzi w ciągu ostatniej doby.


» Relację z soboty, 18 czerwca, zapisaliśmy tutaj.
» Relację z piątku, 17 czerwca, zapisaliśmy tutaj.
» Relację z czwartku, 16 czerwca, zapisaliśmy tutaj.
Siły ukraińskie zniszczyły w ciągu minionej doby kolejne trzy czołgi, cztery pojazdy opancerzone i sześć systemów artyleryjskich - podał sztab.
W komunikacie opublikowanym na Facebooku poinformowano także o jednym zestrzelonym śmigłowcu i czterech strąconych dronach przeciwnika. Ukraińska obrona zestrzeliła także jeden pocisk manewrujący. (https://tinyurl.com/ur67h2tu).
Największe straty - według strony ukraińskiej - Rosjanie ponoszą na kierunku Bachmutu i Zaporoża. Ogółem od początku inwazji, jak twierdzi sztab, Rosjanie stracili: 1468 czołgów, 3577 pojazdów opancerzonych, 216 samolotów, 181 śmigłowców, 745 systemów artylerii, 235 wieloprowadnicowych wyrzutni rakiet, 98 systemów przeciwlotniczych, 2523 pojazdy i cysterny, 14 jednostek pływających i 598 dronów.
Sztab: siły rosyjskie wzmacniają obronę przeciwlotniczą na zajętym terytorium
Armia rosyjska wzmacnia obronę przeciwlotniczą na tymczasowo zajętym terytorium obwodu chersońskiego na południu Ukrainy - informuje w niedzielę wieczorem Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.
Natomiast wojska białoruskie prowadzą działania fortyfikacyjne w obwodzie homelskim - przekazuje sztab. Według strony ukraińskiej siły białoruskie prowadzą też rozpoznanie elektromagnetyczne.
Armia ukraińska odnotowuje też zwiększenie liczby zestawów obrony przeciwlotniczej na terytorium obwodu briańskiego w Rosji.
Na kierunku charkowskim wojska rosyjskie intensywnie ostrzeliwały pozycje ukraińskie z artylerii. Siły przeciwnika bezskutecznie prowadziły rozpoznanie walką w okolicach miejscowości Rubiżne - czytamy w komunikacie w 116. dniu rosyjskiej inwazji.
Na kierunku słowiańskim wojska rosyjskie nie prowadziły aktywnych działań. Rosjanie gromadzą zasoby, by prowadzić dalszą ofensywę w kierunku Słowiańska. Siły rosyjskie ostrzeliwały pozycje ukraińskie.
Na kierunku siewierodonieckim wojska rosyjskie prowadzą całodobowy zwiad powietrzny za pomocą dronu Orłan-10. Siły rosyjskie prowadzą działania szturmowe, by ustanowić pełną kontrolę nad Siewierodonieckiem. Walki trwają, przeciwnik nie odnosi sukcesu - podaje sztab.
Na kierunku bachmuckim wojska Putina przeprowadziły naloty śmigłowcami Ka-52 oraz ostrzały rakietowe.
W okolicach miejscowości Berestowe siły ukraińskie odparły wrogi szturm - dodano.
Według strony ukraińskiej armia rosyjska wzmacnia obronę przeciwlotniczą na tymczasowo zajętym terytorium obwodu chersońskiego.
50 ekspertów UE pomoże w badaniu zbrodni wojennych Rosji
Zbrodnie wojenne popełnione przez rosyjskich najeźdźców na Ukrainie pomoże zbadać 50 ekspertów z Misji Doradczej Unii Europejskiej na Ukrainie (EUAM) - poinformował w niedzielę wiceszef EUAM Fredrik Wesslau, cytowany przez agencję UNIAN.
Przebywający w Odessie Wesslau zaznaczył, że po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę misja zmieniła mandat, zajmując się m.in. badaniem zbrodni wojennych. Dodał, że EUAM zapoznała się dotąd z niemal 17 tys. zbrodni wojennych popełnionych na Ukrainie przez żołnierzy rosyjskich.
Przedstawiciel UE wskazał, że wśród ekspertów znajdują się osoby z dużym doświadczeniem zdobytym m.in. w Afryce czy na Bałkanach.
"Zespół, który tworzymy, składać się będzie z osób mających doświadczenie w zbieraniu informacji z otwartych źródeł, takich, które specjalizują się w badaniu przestępstw seksualnych czy posiadają doświadczenie wojskowe" - wyjaśnił Wesslau.
Mer: ukraińskie siły przesunęły się o ponad 10 km w stronę zajętego Melitopola
Siły Zbrojne Ukrainy przesunęły się o ponad 10 km w stronę zajętego przez wojska rosyjskie Melitopola - poinformował w niedzielę Iwan Fedorow, mer tego miasta na południowym wschodzie Ukrainy.
"Nasze bohaterskie siły zbrojne znacząco przesunęły się i już znajdują się na granicy Chersonia. Jestem przekonany, że w najbliższym czasie, w najbliższych tygodniach Chersoń zostanie wyzwolony przez naszych wojskowych" - powiedział na nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych.
"Taka sama sytuacja jest na kierunku Melitopola. Już o ponad 10 km nasze Zbrojne Siły przesunęły się od Zaporoża w stronę Melitopola" - dodał mer tego miasta, zajętego przez siły rosyjskie od końca lutego.
Ben Stiller na przejściu granicznym z Ukrainą w Medyce
Amerykański aktor, reżyser, scenarzysta i producent Ben Stiller odwiedził polsko-ukraińskie przejście graniczne w Medyce (Podkarpackie). Stiller poinformował o tym na Twitterze.
"Na granicy w Medyce w Polsce spotkałem rodziny, które uciekły przed wojną na Ukrainie, pozostawiając bliskich, nie mając pojęcia, kiedy będą mogli wrócić do domu" – napisał aktor.
At the Medyka border in Poland I met families who fled the war in Ukraine, leaving loved ones behind, with no idea when they will be able to return home.
— Ben Stiller (@BenStiller) June 19, 2022
I’m so impressed w/@refugees representatives & how committed they are to supporting people on their journeys.#WithRefugees pic.twitter.com/buxUIIqilU
Zaznaczył, że jest pod wrażeniem pomocy udzielanej uchodźcom.
Jak przekazało Biuro Wysokiego Komisarza Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców, Stiller przebywa w Polsce jako ambasador dobrej woli ONZ.
Mer Czernihowa nie wypuszczony z kraju do Polski
Mer Czernihowa - miasta na północy Ukrainy - Władysław Atroszenko poinformował w niedzielę, że ukraińska straż graniczna nie wypuściła go z kraju do Polski. Urzędnik powiązał decyzję o nieprzepuszczeniu go przez granicę z "atakiem politycznym jednego z pracowników biura prezydenta".
"Ledwie co na granicy nie puszczono mnie do Polski, dokąd zmierzałem, by podpisać umowę o partnerstwie i pomocy dla Czernihowa" - napisał mer na Facebooku. Sprecyzował, że jechał do Rzeszowa w składzie czteroosobowej delegacji.
Atroszenko przekazał we wpisie, że nie wypuszczono go na punkcie kontrolnym Krakowiec, uzasadniając tę decyzję tym, że "rzekomo dokumenty nie były w porządku".
Mer ocenił, że decyzja strażników granicznych jest związana z "politycznymi rozgrywkami urzędników": "politycznym atakiem jednego z pracowników biura prezydenta". W jego opinii takie działania szkodzą miastu i dyskredytują prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.
Premier Johnson: jeśli Rosja wygra, nikt na świecie nie będzie bezpieczny
Musimy się przygotować na długą wojnę na Ukrainie i zapewnić temu krajowi przetrwanie, bo jeśli Rosja utrzymałaby okupowane tereny, żaden kraj na świecie nie mógłby się czuć bezpieczny - napisał brytyjski premier Boris Johnson w tekście dla "The Sunday Times".
"Wyobraźmy sobie przez chwilę, że wizje chwały Władimira Putina miałyby się spełnić. Przypuśćmy, że mógłby swobodnie utrzymać wszystkie obszary Ukrainy kontrolowane obecnie przez siły rosyjskie. Że nikt nie chciałby kiwnąć palcem, gdy przyłączałby to podbite terytorium i jego przerażonych ludzi do większej Rosji. Czy przyniosłoby to pokój? Czy świat byłby bezpieczniejszy? Czy wy bylibyście bezpieczniejsi?" - zapytał retorycznie brytyjski premier.
Zaznaczył, że prezydent Rosji nie poprzestałby na rozczłonkowaniu Ukrainy. Przypomniał, że zaledwie w zeszłym tygodniu Putin porównał się do cara Piotra Wielkiego i mówił o "odwiecznym prawie" Rosji do "odzyskania" wszelkich terenów zamieszkiwanych przez Słowian, co otwiera możliwość podboju znacznych połaci Europy, w tym krajów należących do NATO. "Tymczasem na całym świecie każdy dyktator poczułby się ośmielony do realizowania własnych ambicji przy użyciu siły - i żaden naród nigdzie nie byłby bezpieczny. Czy naprawdę ktokolwiek w jakimkolwiek kraju chciałby tego?" - napisał Boris Johnson.
Podkreślił, że choć miną wkrótce cztery miesiące od rozpoczęcia inwazji, a Rosji nie udało się zrealizować swoich celów, będący w izolacji Putin wciąż może uważać, że całkowite podbicie Ukrainy jest możliwe. "Obawiam się, że musimy przygotować się na długą wojnę, ponieważ Putin ucieka się do kampanii wyniszczającej, próbując zniszczyć Ukrainę czystą brutalnością. W odpowiedzi Wielka Brytania i nasi przyjaciele muszą zapewnić Ukrainie strategiczną wytrzymałość, która pozwoli jej przetrwać i ostatecznie zwyciężyć. Kluczowym czynnikiem jest czas. Wszystko będzie zależało od tego, czy Ukraina zdoła wzmocnić swoją zdolność do obrony swojej ziemi szybciej, niż Rosja zdoła odnowić swoją zdolność do ataku" - napisał brytyjski premier.
Wymienił cztery punkty, które są konieczne, by zapewnić Ukrainie zwycięstwo: dalsza pomoc wojskowa w postaci sprzętu oraz szkoleń; pomoc gospodarcza pozwalająca na dalsze funkcjonowanie państwa ukraińskiego oraz rozpoczęcie odbudowy; stworzenie lądowych szlaków handlowych pozwalających Ukrainie na eksport mimo rosyjskiej blokady portów; wydobycie przeznaczonych na eksport zapasów żywności blokowanych przez Rosję.
"Żaden z tych kroków nie przyniesie natychmiastowych rezultatów. (...) Wszystkie będą wymagały zdecydowanych wysiłków Wielkiej Brytanii i naszych sojuszników, trwających miesiącami i latami. I wszystkie służą jednemu celowi. Musimy wzmocnić pozycję naszych ukraińskich przyjaciół, aby zakończyć tę wojnę na warunkach określonych przez prezydenta (Wołodymyra) Zełenskiego. To powinna być definicja sukcesu" - podkreślił Boris Johnson.
Wywiad wojskowy: krewni załogi krążownika Moskwa zmuszani do milczenia
Krewni marynarzy, którzy zginęli w kwietniu na rosyjskim krążowniku Moskwa na Morzu Czarnym są w Rosji zmuszani do milczenia przez urzędników i służby specjalne, Rosja wciąż nie uznała marynarzy za poległych na wojnie - ocenia ukraiński wywiad wojskowy (HUR).
W komentarzu opublikowanym w niedzielę na Facebooku HUR opisuje, jak krewni zmuszani są do ukrywania informacji o zabitych. "Funkcjonariusze Federalnej Służby Bezpieczeństwa, gdy dowiedzieli się, że krewni chcą ujawnić w mediach informację o poległych, przyszli do nich do ich domów i miejsc pracy. Przeprowadzają +pracę wyjaśniającą+, w tym grożą odpowiedzialnością karną za ujawnienie tajemnicy państwowej" - podaje wywiad (https://tinyurl.com/mw6rth9u).
Jak przekazuje HUR, rodzin marynarzy nie przyjęto w dowództwie rosyjskiej marynarki wojennej ani w dowództwie Floty Czarnomorskiej. Nie przyjmują ich także organy państwowe odpowiedzialne za wsparcie socjalne. Według ukraińskiego wywiadu krewni "kierowani są do grupy psychologów, lekarzy i prawników, którą stworzono specjalnie w celu ukrywania informacji o poległych i zaginionych" spośród żołnierzy służby zasadniczej w rosyjskiej armii.
Oficjalnie rosyjskie ministerstwo obrony uznało za zaginionych 27 marynarzy, w tym 19 ze służby zasadniczej. Twierdziło też, że około 400 marynarzy ewakuowano. Za poległego uznano tylko Iwana Wachruszewa, którego oficjalny pogrzeb odbył się w Sewastopolu na anektowanym Krymie. Władze Ukrainy szacowały, że załoga krążownika liczyła około 510 osób. Nie jest jasne, co stało się z pozostałymi - poza 27 "zaginionymi" członkami załogi. Dane z rozmaitych źródeł niezależnych różnią się. Portal Meduza podawał informację o co najmniej 37 zabitych i setkach rannych. Zaś według byłego rosyjskiego parlamentarzysty Ilji Ponomariowa potwierdzono informacje o uratowaniu tylko 58 osób spośród 510-osobowej załogi.
Wywiad ukraiński podał też, że kapitan krążownika Anton Kuprin opuścił tonący okręt "jako jeden z pierwszych".
Krążownik Moskwa zatonął na Morzu Czarnym w wyniku trafienia ukraińskimi rakietami. Oficjalnie władze Rosji nie poinformowały o stratach. Ukraińska straż graniczna podawała, że Kuprin zginął, jednak kapitan pojawił się na opublikowanym przez władze nagraniu wideo pokazującym spotkanie załogi z dowództwem marynarki wojennej. Zatonięcie Moskwy, flagowego okrętu rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, to najbardziej dotkliwa strata, jaką poniosła rosyjska marynarka wojenna od początku inwazji na Ukrainę z 24 lutego.
Zakazano importu książek z Rosji i Białorusi
Na Ukrainie zakazano importu książek z Rosji i Białorusi - podaje w niedzielę agencja Ukrinform. Parlament zabronił też nadawania rosyjskiej muzyki w transporcie publicznym i w mediach elektronicznych.
Jak informuje Interfax-Ukraina, Rada Najwyższa (parlament) zakazała publicznego odtwarzania muzyki z Rosji w mediach i transporcie publicznym. Zakaz ma dotyczyć publicznego wykonywania i odtwarzania utworów wykonywanych albo stworzonych przez obywateli Federacji Rosyjskiej.
Przewidziano przy tym powstanie spisu wykonawców rosyjskich, którzy potępiają agresję przeciwko Ukrainie. Utwory takich artystów będą mogły być odtwarzane.
Jednocześnie w radiu i telewizji ma być więcej muzyki ukraińskiej, a także w większym stopniu ma być wykorzystywany język ukraiński - zdecydowano.
Restrykcje mają obowiązywać do czasu wyzwolenia wszystkich terytoriów ukraińskich zajętych przez Rosję.
Parlament zabronił też importu oraz dystrybucji książek i innych wydawnictw z Rosji i Białorusi, a także z tymczasowo okupowanych terytoriów ukraińskich - przekazuje Ukrinform.
Szef NATO dla "Bilda": wojna na Ukrainie może trwać latami, musimy wspierać Kijów
Wojna Rosji przeciwko Ukrainie może potrwać lata; nie możemy przestać wspierać Kijowa, nawet jeżeli cena tej pomocy jest wysoka nie można jej porównywać z ofiarą Ukraińców - powiedział sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg w wywiadzie dla "Bild am Sonntag".
"Musimy się przygotować na to, że (wojna) może potrwać lata. Nie możemy przestać wspierać Ukraińców. Nawet jeśli koszty są wysokie, nie tylko te związane ze wsparciem militarnym, ale również te wynikające z rosnących cen energii i żywności. Ale: nie możemy tego porównywać z życiem wielu osób, ceną którą Ukraińcy musza płacić każdego dnia" - zaznaczył szef NATO.
Dodał, że "jeśli Putin nauczy się z tej wojny, że może postępować tak, jak po wojnie z Gruzją w 2008 r. i po zajęciu Krymu w 2014 r. zapłacimy znacznie wyższą cenę".
W wywiadzie z niemieckim dziennikiem Stoltenberg ocenił również, że Ukraińcy dzielnie bronią się w Donbasie, chociaż wojska rosyjskie są coraz bardziej brutalne. "Z bardziej nowoczesną bronią wzrasta prawdopodobieństwo, że Ukraińcy będą w stanie znów wyprzeć wojska Putina z Donbasu" - uzupełnił.
Sekretarz generalny zaznaczył, że NATO będzie nadal wspierać Ukrainę, ale nie wyśle do tego kraju swoich żołnierzy. Podkreślił, że Sojusz wzmocnił swoją obronę i obecność w regionie, co ma być "jasnym sygnałem dla Moskwy, by nie było nieporozumień dotyczących naszej gotowości". Przekazał również, że chociaż "nie obserwujemy" wyższego poziomu gotowości rosyjskich sił nuklearnych, straszenie bronią jądrową przez Rosję jest "niebezpieczne i nieodpowiedzialne".
Pytany o przyszłą politykę NATO wobec Rosji w kontekście nowej koncepcji strategicznej Sojuszu, która ma zostać przyjęta na zaplanowanym na koniec czerwca szczycie w Madrycie Stoltenberg odpowiedział: "kiedy zmienia się świat, zmienia się i NATO. A świat stał się bardziej niebezpieczny. Oświadczymy, że Rosja nie jest już partnerem, lecz zagrożeniem dla naszego bezpieczeństwa, pokoju i stabilności".
Armia: Rosjanie koncentrują sprzęt wojskowy w obwodzie zaporoskim
"Wojska rosyjskie nadal koncentrują na pewnych kierunkach sprzęt bojowy i personel, prawdopodobnie szykując się do prowadzenia nowych aktywnych działań bojowych" - głosi oświadczenie sił ukraińskich w obwodzie zaporoskim, cytowane przez agencję Interfax-Ukraina.
W szczególności, skupisko sprzętu wojskowego znajduje się na terenie dwóch zakładów w miejscowości Dniprorudne. W pobliskiej miejscowości Wasyliwka, na terenie komendy wojskowej, Rosjanie rozładowują "znaczną ilość uzbrojenia wielkokalibrowego i amunicji". W Pryszybie - innej miejscowości w tym rejonie - "odnotowano przybycie sprzętu wojskowego".
W komunikacie zaznaczono, że "w ciągu doby zarejestrowano zwiększenie liczby kolumn sprzętu przeciwnika" z anektowanego Krymu w kierunku Melitopola - okupowanego przez Rosjan miasta w obwodzie zaporoskim.
Dodano, że w regionie nasilają się ostrzały rosyjskie, których celem są nie tylko pozycje sił ukraińskich, ale i obszary cywilne. W ciągu ostatniej doby Rosjanie ostrzelali wsie: Czerwone i Nowodanyliwka oraz miasto Hulajpole.
Podczas gaszenia pożaru po ostrzale bazy paliwowej wybuchł zbiornik – zginął ratownik
Podczas gaszenia pożaru, który wybuchł po rosyjskim ostrzale rakietowym bazy paliwowej w obwodzie dniepropietrowskim Ukrainy, doszło do wybuchu zbiornika z paliwem – poinformował szef władz obwodowych Wałentyn Rezniczenko. Zginął ratownik, kolejni dwaj są ranni.
Rezniczenko powiadomił o wybuchu zbiornika z paliwem w niedzielę rano. Na miejscu rosyjskiego sobotniego ataku rakietowego, w bazie paliwowej w okolicy miejscowości Nowomoskowsk, od ponad 14 godzin trwa gaszenie pożaru, będącego skutkiem uderzenia rakiet.
Jeden ratownik zginął, dwaj inni trafili do szpitala z poparzeniami - przekazał Rezniczenko w wiadomości na Telegramie.
„Ten atak spowodował dużo nieszczęścia – w sumie ucierpiało 13 osób, jedna osoba zginęła” – podsumował.
Według informacji władz z soboty Rosjanie zaatakowali bazę paliwową trzema rakietami manewrującymi.
Szef MON Ukrainy: w Warszawie zostanie otwarta wystawa zniszczonych rosyjskich pojazdów pancernych
Szef MON Ukrainy w niedzielę w Polsat News pytany, czy odsunięcie od władzy prezydenta Rosji Władimira Putina doprowadzi do końca wojny w Ukrainie, odpowiedział, że "wrogiem Ukrainy nie jest jeden człowiek, ale cały reżim".
"Za wojnę odpowiada cały Kreml - czyli grupa ludzi podejmująca decyzje o tym, że trzeba odbudować imperium - jak twierdzą, aż do Atlantyku, gdzie rosyjskie czołgi bez problemu dojadą" - powiedział Reznikow.
Zapowiedział, że w Warszawie zostanie otwarta wystawa zniszczonych, spalonych rosyjskich pojazdów pancernych - czołgów. "Jej prezentacja będzie także w Madrycie, Lizbonie" - powiedział szef ukraińskiego MON.
Został też zapytany, czy są szanse na uwolnienie z rosyjskiej niewoli obrońców Azowstalu w Mariupolu. "Według posiadanych przez nas informacji Rosjanie dotrzymują danego słowa i ich stosunek do naszych żołnierzy jest - na tyle, na ile to możliwe - zgodny z konwencją genewską. Dlatego - jak zaznaczył - mamy nadzieję, że nie złamią danego słowa i jeśli nie zmieni się polityka w tym względzie, to będzie możliwe wymienić ich na rosyjskich żołnierzy, których mamy dużo w naszej niewoli" - powiedział szef MON Ukrainy. Wspomniał, że Azowstalu do końca bronili żołnierze piechoty morskiej, Gwardii Narodowej Ukrainy (podległej Ministerstwu Spraw Wewnętrznych Ukrainy) i członkowie sił obrony terytorialnej.
Dodał, że od początku otwartej fazy wojny cały czas organizowane są korytarze humanitarne oraz trwa wymiana jeńców.
Zwrócił uwagę, że faktycznie wojna Rosji z Ukrainą rozpoczęła się w 2014 r., kiedy w lutym zajęto Krym. "Wówczas miała ona charakter hybrydowy, natomiast obecnie mamy do czynienia z otwartą inwazją".
"Mam nadzieję, że bohaterowie, którzy bronili Mariupola, Azowstalu zostaną uwolnieni" - powiedział szef MON Ukrainy.
Ołeksij Reznikow powiedział, że "osoby, które ukończyły 60. rok życia, nie będą mobilizowane do armii", bo jak zaznaczył, "na dzień dzisiejszy nie mamy braków osobowych". "Mamy ok 700 tys. ludzi w siłach zbrojnych, sektor bezpieczeństwa, Gwardia Narodowa Ukrainy, pogranicznicy, oddziały specjalne" - wymieniał minister obrony Ukrainy.
Przyznał, że dezercja zawsze może się zdarzyć, również w Siłach Zbrojnych Ukrainy. "Wówczas reakcja na to powinna być zgodna z obowiązującymi zasadami" - powiedział szef ukraińskiego MON. "Obecnie w obronie kraju walczy cała Ukrainy - zarówno siły zbrojne, jak i ludzie cywilni, tak jak potrafią" - dodał.
Bytyjskie ministerstwo obrony: oddziały rosyjskie mają poważny problem z morale
Oddziały rosyjskie uczestniczące w wojnie na Ukrainie mają na tyle poważne problemy z morale, że ograniczają one zdolność Rosji do osiągania celów operacyjnych - przekazało w niedzielę brytyjskie ministerstwo obrony.
"W ostatnich dniach zarówno Rosja, jak i Ukraina kontynuowały ciężkie bombardowania artyleryjskie na osiach na północ, wschód i południe od Siewierodoniecka, jednak na linii frontu zaszły niewielkie zmiany" - napisano w codziennej aktualizacji wywiadowczej.
"Oddziały bojowe obu stron zaangażowane są w intensywne walki w Donbasie i prawdopodobnie doświadczają zmiennego morale. Siły ukraińskie prawdopodobnie ucierpiały z powodu dezercji w ostatnich tygodniach, jednak morale Rosjan najprawdopodobniej jest nadal szczególnie niskie. Wciąż zdarzają się przypadki odmowy wykonania rozkazów przez całe jednostki rosyjskie oraz zbrojne starcia między oficerami a żołnierzami. Władze rosyjskie prawdopodobnie mają trudności z wywieraniem prawnego nacisku na wojskowych dysydentów, w czym przeszkadza oficjalny status inwazji jako +specjalnej operacji wojskowej+, a nie wojny" - przekazano.
"Czynnikami wpływającymi na niskie morale Rosjan są: słabo postrzegane dowodzenie, ograniczone możliwości rotacji jednostek z rejonu walk, bardzo ciężkie straty w ludziach, stres bojowy, utrzymująca się słaba logistyka oraz problemy z żołdem. Wielu rosyjskich żołnierzy wszystkich szczebli jest prawdopodobnie zdezorientowanych co do celów wojny. Problemy z morale w siłach rosyjskich są prawdopodobnie na tyle poważne, że ograniczają zdolność Rosji do osiągania celów operacyjnych" - dodało brytyjskie ministerstwo obrony.
Pod Kijowem słychać było wybuch, władze potwierdziły akcję obrony przeciwlotniczej
Pod stolicą Ukrainy Kijowem rano w niedzielę było słychać wybuch – odnotowały media, powołując się na świadków. Władze obwodu kijowskiego podały natomiast, że „zadziałała obrona przeciwlotnicza wobec wrogiego obiektu”. Prawdopodobnie zestrzelono rosyjską rakietę.
Wybuch zagrzmiał w niedzielę rano, zanim w Kijowie i obwodzie ogłoszoną alarm lotniczy - napisał portal Ukrainska Prawda.
Później władze administracji obwodowej powiadomiły w komunikacie na Telegramie, że w rejonie wyszogrodzkim (pod Kijowem) „było słychać wybuchy i zadziałała obrona przeciwlotnicza”.
„Nie wykryto zadymienia, nie ma pożarów, nikt nie ucierpiał” – podano.
ISW: Rosjanie poczynili małe postępy w Siewierodoniecku, utknęli na innych frontach
Amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW) ocenia w najnowszym komentarzu, że w szturmowanym Siewierodoniecku wojska rosyjskie poczyniły na obrzeżach miasta niewielkie postępy, ale zatrzymały się na innych kierunkach natarcia.
"Wojska rosyjskie prawdopodobnie będą w stanie zająć Siewierodonieck w najbliższych tygodniach. Odbędzie się to jednak kosztem skoncentrowania większości sił, którymi dysponują, na niewielkim terenie. Inne operacje rosyjskie na wschodzie Ukrainy, takie jak próby zajęcia Słowiańska i przesunięcia się na wschód od Bachmutu - odnotowały niewielkie postępy w ciągu ostatnich dwóch tygodni" - czytamy w raporcie ISW.
Amerykański ośrodek ocenia, że w obwodzie charkowskim na wschodzie Ukrainy celem wojsk rosyjskich jest teraz odepchnięcie sił ukraińskich tak, by uniemożliwić im ostrzał artyleryjski połączeń kolejowych. Rosja wykorzystuje teraz trasy kolejowe na północy obwodu do zaopatrywania swoich wojsk prowadzących operację w celu zajęcia Słowiańska.
Na południu, na terenach okupowanych, Rosja konsoliduje kontrolę administracyjną, by stworzyć warunki do aneksji tych obszarów bądź innego wybranego rozwiązania politycznego - informuje dalej ISW. Zwraca przy tym uwagę na działania partyzanckie ze strony ukraińskiej. Tego rodzaju akcje będą "utrudniały wprowadzanie agendy okupacyjnej i nastrojów prorosyjskich na terenach okupowanych" - ocenia Instytut.
Amerykanin zajmujący się rekrutacją do Legionu Międzynarodowego: aby wygrać tę wojnę potrzebujemy żołnierzy
"Rekrutuję obcokrajowców do legionu. Rozwieszam plakaty, wrzucam informacje na media społecznościowe. Wiele osób przyjeżdża na Ukrainę chcąc pomóc Ukraińcom, ale nie mają konkretnego planu działania. Moim zadaniem jest selekcjonować tych, którzy są zdolni do walki" - powiedział w rozmowie z PAP 56 - letni Amerykanin Ryan Routh.
Ryan przyjechał na Ukrainie już po rosyjskiej inwazji. Chciał walczyć, ale nie miał odpowiedniego doświadczenia militarnego. Choć nie trafił na front, to pomaga w inny sposób: rekrutuje kandydatów do oddziału.
„Pomoc humanitarna jest oczywiście bardzo ważna, ale żeby wygrać wojnę potrzebujemy żołnierzy” – dodał. Zdradził, że ostatnio do Legionu Miedzynarodowego udało mu się zwerbować Brazylijczyka, Brytyjczyka i Australijczyka. "Teraz czeka ich szkolenie" - powiedział.
Amerykanin stworzył też w Kijowie, na Placu Niepodległości w centrum ukraińskiej stolicy, miejsce pamięci dla poległych w walce członków legionu.
„Oficjalnie straciliśmy ponad 300 żołnierzy. Zacząłem wbijać w ziemię małe flagi, żeby oddać im hołd. Opisywałem je imieniem, nazwiskiem i datą śmierci. Tuż obok stworzyłem takie samo miejsce dla żołnierzy ukraińskich. Kijowianie przychodzą tu, żeby uczcić swoich bohaterów” – tłumaczył.
Ryan przygotował też księgę pamięci, w której przechodnie mogą napisać kilka słów o swoich bliskich, przyjaciołach i znajomych, którzy stracili życie w walce.
Z kolei przy Pomniku Założycieli Kijowa przyczepił flagi państw z różnych krajów.
Pytany jak długo planuje zostać w Ukrainie Ryan odpowiedział, że tak długo jak to będzie konieczne. „Zostanę tu do końca wojny, czyli do momentu kiedy Putin przegra” – powiedział z przekonaniem.
Legion Międzynarodowy to jednostka utworzona pod koniec lutego przez władze Ukrainy dla obcokrajowców chcących wesprzeć walkę z rosyjskimi wojskami. Jak poinformował kilka dni temu rzecznik Międzynarodowego Legionu Obrony Ukrainy Damien Magrou w formacji walczą obywatele 55 państw. Dodał, że największą grupę stanowią przedstawiciele USA i Wielkiej Brytanii, a w dalszej kolejności Polski, Kanady, państw bałtyckich i północnej Europy, m.in. Finlandii
Prezydent Zełenski: nie oddamy południa naszego kraju
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zapewnił po wizycie w dwóch południowych regionach kraju: obwodzie mikołajowskim i odeskim, że Ukraina nie odda nikomu tej części swych terytoriów i utrzyma dostęp do Morza Czarnego.
"Nie oddamy nikomu południa. Odzyskamy wszystko, co nasze i morze będzie ukraińskie, bezpieczne" - napisał Zełenski na serwisie Telegram.
W krótkim komentarzu opisał, że "powrócił z południa" po odwiedzinach pozycji ukraińskich na froncie w obwodzie mikołajewskim, Mikołajewa i obwodu odeskiego. "Rozmawiałem z naszymi obrońcami i obrończyniami: żołnierzami, policjantami, funkcjonariuszami gwardii narodowej, z obroną terytorialną" - przekazał. Zapewnił, że obrońcy są zdeterminowani i "nie wątpią w zwycięstwo" Ukrainy.
Kancelelaria Zełenskiego poinformowała w sobotę, że odwiedził on pozycje wojsk ukraińskich na linii frontu w obwodzie mikołajewskim. Wysłuchał tam informacji o sytuacji na froncie, rozmawiał z obrońcami i wręczył im odznaczenia. W obwodzie odeskim odznaczył pracowników podlegających MSW.
To kolejna podróż Zełenskiego poza obwód kijowski od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji 24 lutego. 29 maja prezydent odwiedził Charków, a 5 czerwca - Zaporoże oraz dwa miasta w obwodzie ługańskim - regionie, gdzie trwają najcięższe walki z wojskami rosyjskimi.
Rosyjski dowódca prosi mera o bieliznę dla żołnierzy walczących na Ukrainie
Pełniący obowiązki dowódcy 41 armii płk Oleg Korotkiewicz poprosił mera Nowosybirska Anatolija Łoktia o "zwiększoną pomoc" dla żołnierzy rosyjskich na Ukrainie - informuje Radio Swoboda. Wśród rzeczy, o jakie zawnioskował, są majtki, skarpety, papier toaletowy i papierosy.
Dowódca poprosił o: 5 tys. par skarpet, 2 tys. par majtek, 1,5 tys. rolek papieru toaletowego, 100 kg ciastek i 1 tys. paczek papierosów z filtrem.
Kopię dokumentu datowanego na 14 czerwca opublikował deputowany rady miejskiej Siergiej Bojko - relacjonuje Radio Swoboda.
"Żołnierze bez gaci! Wysyłając armię na wojnę, Putin nie pomyślał, że żołnierze potrzebują majtek, skarpet i papieru toaletowego. 20 lat oszczędzali na szpitalach i szkołach. Jedna trzecia federalnego rosyjskiego budżetu jest przeznaczona na struktury siłowe, a na papier i tak pieniędzy nie ma" - napisał na Twitterze.
Władze Nowosybirska przekierowały prośbę do szefów "organizacji rynku konsumenckiego" w mieście - napisano w kopii innego dokumentu.
Ministerstwo obrony Rosji na razie nie skomentowało wiarygodności opublikowanych dokumentów.
Sztab: siły ukraińskie odparły szturm Rosjan w obwodzie ługańskim
Siły ukraińskie odparły szturm wojsk rosyjskich na dwóch kierunkach w obwodzie ługańskim: Orichowe-Zołote i Perwomajsk-Zołote - poinformował w niedzielę Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy w komunikacie o sytuacji na froncie.
Ponadto "wojskowi ukraińscy zmusili wroga do odejścia w rejonie miejscowości Toszkiwka" - czytamy w raporcie sztabu opublikowanym na Facebooku (https://tinyurl.com/muhab5ax).
Z komunikatu wynika, że wojska rosyjskie prowadzą szturm na kierunku Orichowe-Hirske, gdzie "trwają działania bojowe". W rejonie Siewierodoniecka "w celu korygowania ognia wróg prowadzi całodobowy zwiad przy użyciu samolotów bezzałogowych Orłan-10. Trwają działania bojowe w celu ustanowienia całkowitej kontroli nad tym miastem" - napisano dalej w raporcie.
Podano w nim, że ostrzelane zostało sąsiadujące z Siewierodonieckiem miasto Lisiczańsk, a także miejscowości: Boriwske, Biła Hora i Ustyniwka. W pobliżu Biłej Hory i Myrnej Dołyny Rosjanie przeprowadzili ataki lotnicze, a koło Werchniokamjanki - atak rakietowy.
W komunikacie sztabu mowa jest o atakach wojsk Rosji na południu Ukrainy, w kierunku obwodu mikołajewskiego z terytorium sąsiedniego obwodu chersońskiego. Rosjanie ostrzeliwali siły ukraińskie z artylerii lufowej i rakietowej w rejonach miejscowości: Prawdyne, Posad Pokrowske i Błahodatne.
Sztab przekazał, że wojska rosyjskie "kontynuują wrzutki informacyjne o rozlokowaniu oddziałów (ukraińskich) w szkołach, szpitalach i cerkwiach". W ten sposób - zapewnił sztab - Rosjanie "chcą usprawiedliwić niszczenie obiektów cywilnych na terytorium Ukrainy".
Szef obwodu: trwają walki o Siewierodonieck, sytuacja jest bardzo trudna
W Siewierodoniecku w obwodzie ługańskim Ukrainy kontynuowane są walki o miasto, wojska rosyjskie ostrzeliwują pozycje sił ukraińskich, sytuacja jest bardzo trudna - przekazał w niedzielę szef władz obwodowych Serhij Hajdaj. Dodał, że przeciwnik atakuje również w rejonie Popasnej.
„W Siewierodoniecku sytuacja jest bardzo trudna. Przeciwnik przez całą dobę prowadzi rozpoznanie z dronów, koryguje ogień i szybko dostosowuje go do zmian ukraińskich pozycji obronnych” – powiadomił Hajdaj w komunikacie na Telegramie.
Urzędnik poinformował również, że Rosjanie intensywnie ostrzelali okolice mostów na Dońcu, dwukrotnie trafili w infrastrukturę zakładów chemicznych Azot.
Dodał, że w sąsiadującym z Siewierodonieckiem Lisiczańsku w ciągu ostatniej doby znaleziono ciała dwóch mężczyzn, którzy zginęli w ostrzałach.
Przeciwnik prowadził ostrzał szeregu ukraińskich miejscowości w obwodzie ługańskim, przeprowadził ataki lotnicze w rejonie dwóch wsi, atak rakietowy na Werchniokamjankę.
Hajdaj powiadomił także o dużych zniszczeniach obiektów cywilnych w rejonie Popasnej i miejscowości Hirske.
11 rannych w ostrzale składu paliwowego w obwodzie dniepropietrowskim
Do 11 wzrosła liczba rannych w sobotnim rosyjskim ostrzale składu ropy naftowej w okolicach miasta Nowomoskowsk w obwodzie dniepropietrowskim na południowym wschodzie Ukrainy - poinformował szef władz obwodowych Walentyn Rezniczenko.
Według Rezniczenki do ostrzału Rosjanie użyli trzech pocisków manewrujących. Jedna z rannych osób jest w ciężkim stanie, trzy w stanie średnim, a siedem innych zostało lekko rannych.
W wyniku ostrzału skład paliwowy został zniszczony, a na miejscu wybuchł duży pożar, który jest gaszony przez strażaków.
Wiceminister rolnictwa: z powodu min Ukraina nie może korzystać z 460 tys. ha ziem rolnych
Z powodu wojny Ukraina straciła 460 tys. ha ziem rolnych na terenach wyzwolonych – powiadomił wiceminister rolnictwa Taras Wysocki. W rozmowie z portalem Suspilne urzędnik wyjaśnił, że chodzi o tereny, które są lub potencjalnie mogą być zaminowane.
Suspilne podaje, że ogółem straty ukraińskiego rolnictwa wskutek wojny sięgają blisko 4,3 mld dolarów.
Straty wynikające z kradzieży zboża na terytoriach zajętych przez Rosję Wysocki oszacował na co najmniej 150 mln USD.
„Z okupowanych terenów obwodów charkowskiego, ługańskiego, donieckiego, zaporoskiego i chersońskiego, na podstawie informacji ze spichlerzy, Rosja wywiozła blisko 500 tys. ton zboża” – powiedział wiceszef resortu rolnictwa.
Wyjaśnił również, że władze ukraińskie dokumentują fakty kradzieży zboża, m.in. na podstawie danych ze spichlerzy, zdjęć satelitarnych z okupowanych portów (na których widać m.in. rosyjskie masowce).
Po rozpoczęciu przez Rosję inwazji na pełną skalę na Ukrainę 24 lutego br. i zablokowaniu portów na południu kraju przez rosyjską armię, kraj ten nie może eksportować zboża do krajów Afryki, Azji i Europy. Eksperci alarmują, że z powodu rosyjskiej agresji na Ukrainę światu grozi kryzys żywnościowy.
Mer Kijowa: młodzi rosyjscy żołnierze giną wyłącznie z powodu ambicji Putina
Młodzi rosyjscy żołnierze giną wyłącznie z powodu ambicji Władimira Putina - oświadczył w opublikowanej w sobotę rozmowie z BBC mer Kijowa Witalij Kliczko.
Kliczko ocenił, że trwająca na Ukrainie wojna "jest również tragedią dla Rosjan i samej Rosji". "Ludzie teraz tego nie rozumieją, ale jestem pewien, że szybko dostrzegą rzeczywistość, w której Rosjanie giną wyłącznie dla ambicji Putina" - powiedział włodarz ukraińskiej stolicy.
Komentując otrzymywaną przez Ukrainę zagraniczną pomoc, przyznał, że jest ona "kluczem do pokoju i wolności w Europie"
Uwolniona wolontariuszka: wszyscy wrócą do domu, tak jak ja
Wszyscy powrócą do domów, tak jak ja - powiedziała ukraińska wolontariuszka, medyczka Julia Pajewska "Tajra" na nagraniu. W piątek prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował o jej uwolnieniu z rosyjskiej niewoli.
Wolontariuszka trafiła do niewoli w połowie marca w Mariupolu. "Tajra" na pierwszym opublikowanym nagraniu po wyjściu na wolność dziękuje Zełenskiemu za organizację procesu jej wymiany.
"I wszyscy, którzy przebywają teraz po tamtej stronie, wiedzą, że wszystko się uda i wszyscy będziemy w domu. Tak jak teraz w domu jestem ja. Dziękuję" - dodała.
Nagranie z jej udziałem opublikował dziennikarz Andrij Caplijenko. Źródła, które przekazały mu wideo, zapewniły, że kobieta przebywa w bezpiecznym miejscu, jest zdrowa.
Media: potężny wybuch w Siewierodoniecku
O potężnym wybuchu w Siewierodoniecku – powiadomił w sobotę wieczorem portal Ukrainska Prawda, powołując się na źródła rosyjskie, które piszą o „kłębach różowego dymu” i sugerują, że mogą płonąć substancje chemiczne. Informację o wybuchu i pożarze potwierdzili portalowi ukraińscy wojskowi.
Ukrainska Prawda przywołuje publikacje rosyjskich mediów, według których nad miastem widać kłęby różowego dymu. W prorosyjskich źródłach pojawiły się sugestie, że przyczyną pożaru mógł być wybuch substancji chemicznych.
„Źrodła Ukrainskiej Prawdy wśród ukraińskich wojskowych potwierdziły, że doszło do wybuchu oraz pożaru” - podał portal.
W Siewierodoniecku w obwodzie ługańskim, gdzie toczą się zaciekłe walki o kontrolę nad miastem, siły ukraińskie bronią się m.in. w strefie przemysłowej, gdzie znajdują się zakłady chemiczne Azot. Według władz obwodu na ich terenie ukrywa się 568 osób, w tym 38 dzieci.
Dowódca ukraińskiego batalionu broniącego Siewierodoniecka Petro Kuzyk powiedział wcześniej Sky News, że „chemikalia w zakładach Azot w Siewierodoniecku na Ukrainie grożą nie tylko życiu setek ukrywających się tam cywilów, ale też katastrofą ekologiczną dla całego regionu”. Ostrzegł, że wybuch „mógłby zniszczyć całe miasto”.





























































