

Wtorek, 19 lipca, jest sto czterdziestym szóstym dniem inwazji Rosji na Ukrainę.
» Relację z poniedziałku, 18 lipca, przeczytacie tutaj.
Doradca mera: obywatele Ukrainy stracili prawo do własności w Mariupolu
Obywatele Ukrainy stracili prawo własności w odniesieniu do nieruchomości w okupowanym przez siły rosyjskie Mariupolu - poinformował we wtorek Petro Andriuszczenko, doradca lojalnego wobec Kijowa mera tego miasta na południowym wschodzie Ukrainy.
"Zgodnie z decyzją władz okupacyjnych od dzisiaj wszyscy obywatele Ukrainy są pozbawienia prawa własności nieruchomości w Mariupolu, jeśli nie przeszli rejestracji w bananowych organach bananowej republiki" - napisał Andriuszczenko w komunikatorze Telegram.
Według niego za kilka dni odbędzie się "nacjonalizacja" ocalałych budynków, w których zostaną zakwaterowani ludzie.
Andriuszczenko podkreślił, że jest to bezprawna decyzja. Zaapelował do ludzi, którzy będą kwaterowani w tych mieszkaniach: "Jeśli już zamieszkaliście, zadbajcie o cudzą własność, w innym wypadku będziecie ponosić odpowiedzialność zgodnie z prawem".
W zniszczonym w rosyjskich ostrzałach Mariupolu pozostaje ok. 100 tys. ludzi.
Władze Ukrainy planują zamknąć na kilka dni Mikołajów, by wyłapać kolaborantów
W ramach walki z kolaborantami Mikołajów na południu Ukrainy zostanie zamknięty na kilka dni - poinformował szef władz obwodu mikołajowskiego Witalij Kim, cytowany we wtorek przez Unian.
"To ci, którzy są tu od dawna, mają jakąś ideę. Ci, którzy są zdesperowani albo nie myślą o skutkach, albo chcieli zarobić. To pojedyncze przypadki, ale każdy taki przypadek niesie za sobą potencjalne ofiary, kiedy zaczynają obserwować miejsca rozlokowania wojskowych, obrony przeciwlotniczej itd." - powiedział Kim.
Jak zaznaczył, chce to zjawisko zdusić w zarodku. "Mamy w planach działania dotyczące godziny policyjnej (...) Zamkniemy miasto na kilka dni, przejdziemy się po domach i wykryjemy tych niedobrych ludzi" - dodał gubernator.
"Welt": mimo deklaracji rząd zmniejsza dostawy pomocy wojskowej dla Ukrainy
„Welt” przeanalizował listę przekazanego Ukrainie uzbrojenia i sprzętu, opublikowaną przez rząd Niemiec 21 czerwca. W ciągu blisko miesiąca od publikacji lista była aktualizowana trzykrotnie.
Jak wylicza gazeta, przez ostatnie trzy tygodnie z Niemiec na Ukrainę trafiły dwie dostawy - w pierwszym tygodniu lipca do Kijowa wysłano 42 tys. wojskowych porcji żywnościowych, w drugim transporcie znalazły się 102 pojazdy nieopancerzone.
Tymczasem „Ukraina potrzebuje więcej ciężkiej broni z Zachodu do prowadzenia walki obronnej” – podkreśla „Welt” i przypomina, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ponawia apele w tej sprawie.
Brak dalszych dostaw broni ostro krytykuje niemiecka opozycja. „Publiczne wypowiedzi i działania rządu są rażąco niespójne. Szkoda. Demonstracyjna powściągliwość rządu w dostarczaniu broni (Ukrainie) szkodzi reputacji Niemiec. Koalicja rządowa zamyka oczy na fakt, że na wschodzie i południu Ukrainy trwa obrona demokracji i wolności” – komentuje Thorsten Frei z CDU, szef frakcji chadeckiej w Bundestagu.
„Na pytanie, czy +broń+ dostarczona w ciągu ostatnich trzech tygodni spełnia oczekiwania, rzecznik ds. polityki zagranicznej grupy parlamentarnej (współrządzącej) SPD Nils Schmid odpowiedział nam, że tak” - pisze „Welt”. Schmid tłumaczył, że „nie można wyróżniać pojedynczych dostaw, lecz trzeba spojrzeć na wsparcie społeczności zachodniej, w tym ogłoszony w poniedziałek program UE o wartości 500 mln euro, jak na całościowy pakiet”.
Gazeta przypomina, że ostatnia znacząca dostawa broni z Niemiec dotarła na Ukrainę 21 czerwca - wówczas do zaatakowanego kraju przybyło siedem samobieżnych haubic, obiecanych na początku maja. Między 21 a 28 czerwca dostarczono też Ukrainie amunicję, 5 tys. hełmów, sprzęt do zwalczania dronów i części zamienne do pojazdów.
„Już wcześniej rząd Niemiec zredukował do minimum zakres wsparcia wojskowego” – podkreśla „Welt” i wskazuje, że według dostępnych danych od końca marca do połowy czerwca na Ukrainę wysyłano jedynie drobniejszy sprzęt i elementy uzbrojenia, np. radia, granaty, części do karabinów maszynowych, lonty i zapalniki.
Niemiecka broń, jaka trafiła ostatnio na Ukrainę, to zakupy poczynione przez Kijów bezpośrednio od firmy zbrojeniowej: 2,9 tys. granatników przeciwpancernych Matador – konkluduje „Welt”.
Węgry zgadzają się na tranzyt pomocy wojskowej dla Ukrainy przez swoje terytorium
Węgry zgadzają się, by przez ich terytorium transportowana była pomoc, jaką inne kraje świadczą Ukrainie, w tym pomoc wojskowa – powiedział wiceminister spraw zagranicznych Węgier Levente Magyar we wtorek we Lwowie na spotkaniu z merem tego miasta Andrijem Sadowym.
"Jesteśmy porażeni tym, co się tu dzieje, naprawdę wam współczujemy. Przez ostatnie 200 lat trzykrotnie walczyliśmy z Rosją. Były to boje śmiertelne. W odróżnieniu od wielu zachodnich partnerów odczuliśmy na własnej skórze, czym jest opór wobec tego wielkiego, wschodniego państwa. Jednocześnie zaznaczam, że Węgry nie będą dostarczać broni – takie jest nasze stanowisko. Państwa trzecie mogą jednak korzystać z naszego terytorium" - powiedział Magyar, cytowany przez agencję Interfax-Ukraina.
Wiceszef MSZ Węgier dodał, że jego kraj jest gotowy przyjmować ukraińskie dzieci do swoich sanatoriów i na kolonie letnie. Węgierska delegacja zaproponowała też pomoc w leczeniu cywilów i wojskowych w instytucjach leczniczych na Węgrzech oraz zapewniła o gotowości ufundowania Ukraińcom tysiąca stypendiów na węgierskich uniwersytetach.
Dotychczas Węgry były przeciwne transportowaniu dostaw broni dla Ukrainy przez swoje terytorium, tłumacząc to stanowisko obawami, że Rosjanie mogą ostrzeliwać Węgrów zamieszkujących ukraińskie Zakarpacie.
"WSJ": sposób przekazywania broni przez Zachód to "logistyczny koszmar"
Różnorodność przekazywanych przez państwa zachodnie systemów artyleryjskich utrudnia ich wykorzystywanie na froncie i przestawienie Ukrainy z uzbrojenia posowieckiego na używane w NATO - pisze we wtorek "Wall Street Journal". Według ekspertów sposób wysyłania broni jest "logistycznym koszmarem".
Gazeta powołuje się m.in. na raport brytyjskiego ośrodka RUSI, który stwierdził, że "obecne podejście, według którego każdy kraj ofiarowuje baterię dział po kawałku szybko staje się logistycznym koszmarem dla ukraińskich sił, bo każda bateria wymaga oddzielnego procesu szkolenia, konserwacji i logistyki".
Jak powiedział dziennikowi autor raportu Jack Watling, platformy artyleryjskie, jakie otrzymała Ukraina - m.in. francuskie haubice samobieżne Caesar, niemieckie Panzerhauitze 2000, polskie AHS Krab, amerykańskie M109 i słowackie Zuzany, a także włoskie i amerykańskie haubice holowane - mają niewiele wspólnych punktów. Mimo tego samego kalibru dział i prób standardyzacji w ramach NATO, rzadko kiedy wykorzystują one tę samą amunicję.
Według cytowanych przez "WSJ" ekspertów, choć zachodnie systemy są skuteczniejsze i bardziej precyzyjne, to są też bardziej skomplikowane w obsłudze. Co więcej, stosunkowo niewielka liczba sztuk każdego z systemów utrudnia ich konserwację i naprawę, wykluczając ich rotację na froncie. Ograniczona przez to jest też liczba części zamiennych, co oznacza w praktyce, że awaria jednej maszyny oznacza konieczność wycofania jej z walki.
Według Watlinga wnioskiem płynącym z tych doświadczeń jest ograniczenie liczby rodzajów ofiarowywanego sprzętu, np. transporterów opancerzonych i bojowych wozów piechoty.
Enerhoatom: rosyjskie wojska okupujące Zaporoską Elektrownię Atomową łamią wszelkie zasady bezpieczeństwa
W poniedziałek rosyjscy okupanci siłą odebrali przepustki dwóm pracownikom Zaporoskiej Elektrowni Atomowej na południu Ukrainy i weszli do strefy promieniowania, lekceważąc wszelkie normy i procedury bezpieczeństwa - poinformował we wtorek na Telegramie ukraiński koncern Enerhoatom.
Jak powiadomiono w komunikacie Enerhoatomu, okupanci nie posiadali na sobie żadnej odzieży ochronnej.
"Gdyby najeźdźcy narażali na ryzyko tylko siebie (a ich zupełnie nie szkoda), to wówczas można by powiedzieć: +co za przykre samobójstwo+. (W tym przypadku) mogli jednak roznieść radioaktywne cząsteczki na ubraniach po całym terenie elektrowni i w jej okolicach. Co więcej, nikt nie wie, co okupanci mogli tam jeszcze przywieźć i zostawić - broń, materiały wybuchowe. A to już bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa jądrowego. Ponownie!" - powiadomił Enerhoatom, który zapowiedział zgłoszenie tej sprawy do Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej.
Rosyjskie wojska zajęły Zaporoską Elektrownię Atomową w nocy z 3 na 4 marca. Pod koniec maja szef Enerhoatomu Petro Kotin poinformował, że na terenie obiektu znajduje się prawie 500 rosyjskich żołnierzy, ciężki sprzęt (transportery opancerzone, czołgi, pojazdy Ural), materiały wybuchowe i "wszystko to, co nie powinno znaleźć się w elektrowni". Niemniej, ukraiński koncern kontrolował dotychczas obiekt pod względem jego eksploatacji i obsługi technicznej.
Zaporoska Elektrownia Atomowa została zbudowana w latach 1980–1986 i jest największą elektrownią jądrową w Europie. Pracuje w niej sześć reaktorów, każdy o mocy 950 MW.
W rosyjskiej TV materiał o tym, jak za odszkodowanie po śmierci syna kupiono samochód
Na kanale Rossija 1 wyemitowano materiał o tym, jak rodzice rosyjskiego wojskowego, który zginął na Ukrainie, kupili samochód za odszkodowanie po jego śmierci.
"Jak dziady i pradziady walczył z faszyzmem" - mówi lektor na nagraniu. Na jednym z kadrów ojciec żołnierza pokazuje nowy samochód. "Nową Ładę kupiono za to, co ludzie nazywają +grobowe+. Oficjalnie to jednorazowy zasiłek dla rodziny poległego" - kontynuuje lektor. "Ojciec mówi, że Aleksiej marzył właśnie o białej, o takiej. Wyjeżdża (samochodem) pierwszy raz. Na cmentarz" - dodaje.
"Grób na kółkach za grobowe pieniądze - bardzo symbolicznie", "Propaganda w oszalałym kraju nie wstydzi się pokazywać takich materiałów" - to niektóre z komentarzy internautów, cytowane we wtorek przez Radio Swoboda.
"Syn umarł na wojnie, a za +grobowe+ kupili samochód. Równa wymiana" - pisze Kira Jarmysz, rzeczniczka rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego.
Mer: w obozach filtracyjnych jest 10 tys. mieszkańców Mariupola
Bojczenko poinformował, że cywile są przetrzymywani w obozach w samym Mariupolu i poza miastem. "To urzędnicy, pracownicy miejscy, których aresztowali okupanci, wysłali za kraty i poddają (ich) torturom" - podkreślił mer na konferencji prasowej.
"Mamy informację o tym, że jeden z urzędników nie wytrzymał tortur i zmarł w więzieniu. Rosjanie naciskają na mieszkańców Mariupola, by współpracowali z nimi, ale mieszkańcy się nie zgadzają" - powiedział Bojczenko, cytowany przez Suspilne.
We wrześniu okupacyjne siły mogą zacząć rozdawać mieszkańcom paszporty rosyjskie i kierować ich na front - dodał.
Władze: armia rosyjska ostrzelała Słowiańsk, pod gruzami są ludzie
Rosyjska armia ostrzelała we wtorek Słowiańsk na wschodzie Ukrainy; są ranni, pod gruzami budynków są ludzie - poinformował mer tego miasta w obwodzie donieckim Wadym Lach.
"Niestety Słowiańsk znowu ostrzelano. Uszkodzono domy prywatne. Pod gruzami są ludzie. Są ranni" - napisał mer w mediach społecznościowych. (https://t.me/slv_vca/2803)
Również we wtorek siły rosyjskie ostrzelały sąsiedni Kramatorsk. Lokalne władze informują o co najmniej jednej zabitej osobie. (https://t.me/pavlokyrylenko_donoda/4171)
Wywiad: rosyjscy okupanci osobom naruszającym godzinę policyjną grożą rozstrzelaniem
W obwodzie chersońskim na południu Ukrainy okupacyjne rosyjskie władze wprowadzają coraz bardziej represyjne zarządzenia wobec miejscowej ludności; osobom naruszającym zasady godziny policyjnej grozi rozstrzelanie na miejscu - powiadomił we wtorek na Facebooku ukraiński wywiad wojskowy (HUR).
W zajętych rejonach (powiatach) regionu chersońskiego narasta policyjno-administracyjny reżim - poinformował HUR, który opublikował ostatnie zarządzenia kolaboracyjnych władz obwodu, a także rejonu kachowskiego.
W dokumentach surowo zabrania się m.in. "dyskredytowania organów władzy Federacji Rosyjskiej" i jakiejkolwiek "działalności ekstremistycznej", która jest bardzo szeroko interpretowana. W ramach tej definicji mieści się m.in. organizowanie wszelkich zgromadzeń bez zezwolenia okupacyjnej administracji, noszenie "nazistowskiej symboliki" (prawdopodobnie rozumianej jako symbolika ukraińska - PAP) oraz "stwarzanie innego rodzaju zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego" (https://tinyurl.com/2fmu2at2).
Z kolei w rejonie kachowskim podjęto decyzję o wzmocnieniu kontroli mieszkańców, polegającym na bardziej dokładnym sprawdzaniu przepustek pod kątem "ewentualnego uczestnictwa (osób fizycznych) w aktach terroryzmu".
Jak zagroził szef samozwańczej administracji regionu chersońskiego Wołodymyr Saldo, osoby naruszające nowe zarządzenia mogą zostać "przymusowo wysiedlone poza granice obwodu". Władze z nadania Moskwy miały też dać mieszkańcom zajętych terenów 72 godziny na ewentualny wyjazd na okupowany przez Rosję Krym. Zapowiedziano, że później nie będzie już takiej możliwości.
Obwodowe miasto Chersoń i niemal cały obwód chersoński znajdują się pod rosyjską okupacją od początku marca. Od kwietnia jakoby trwają przygotowania do przeprowadzenia tzw. referendum w sprawie przyłączenia tych obszarów do Rosji lub utworzenia zależnej od Moskwy tzw. Chersońskiej Republiki Ludowej. 25 maja prezydent Władimir Putin wydał dekret przewidujący uproszczony tryb nadawania rosyjskiego obywatelstwa mieszkańcom okupowanych terenów w regionach chersońskim i zaporoskim. 11 lipca zarządzenie to rozszerzono na wszystkich obywateli Ukrainy.
20 czerwca lojalny wobec Kijowa szef władz obwodu chersońskiego Hennadij Łahuta poinformował, że na zajętych przez wroga obszarach w tej części kraju pozostało około 450-500 tys. osób.
W wyniku rosyjskiego ataku lotniczego na Kramatorsk zginęła co najmniej jedna osoba
Co najmniej jedna osoba zginęła we wtorek w wyniku ataku lotniczego Rosjan na centrum Kramatorska w obwodzie donieckim – podały lokalne władze.
„Głośne wybuchy w Kramatorsku – Rosjanie uderzyli w centrum miasta. Według wstępnych ustaleń – pociskami lotniczymi. Jak dotąd wiadomo o jednym zabitym cywilu” – powiadomił we wtorek Pawło Kyryłenko, szef władz obwodu.
https://t.me/pavlokyrylenko_donoda/4171
Jak dodał, w budynkach mieszkalnych, które znalazły się w epicentrum uderzenia, wybuchły pożary.
Mer miasta Ołeksandr Honczarenko, informując o ataku, powiadomił, że „są ofiary”. Na miejscu trwa akcja ratownicza. https://t.me/kramatorsk_rada/4532
Armia: na południu ostatniej doby zginęło 65 żołnierzy rosyjskich, zniszczono dwa magazyny wojskowe wroga
Minionej doby w walkach z siłami ukraińskimi zginęło na południu 65 rosyjskich żołnierzy, zniszczono też kolejne dwa składy amunicji i sprzętu wroga – podała we wtorek agencja Ukrinform, cytując ukraińskie dowództwo operacyjne Południe.
Rosjanie stracili na froncie południowym również mobilny system komunikacji Redut-2US oraz 11 pojazdów opancerzonych i innych – napisano w komunikacie.
Siły zbrojne Ukrainy uderzyły w rosyjski skład broni i sprzętu oraz magazyn amunicji w okolicach Nowej Kachowki, a także w skład amunicji w pobliżu Berysława w obwodzie chersońskim. Cele zostały zniszczone, a dokładne straty zadane Rosjanom w tych atakach są obecnie określane – przekazał Ukrinform.
Na Morzu Czarnym znajdują się obecnie dwa rosyjskie okręty rakietowe z 16 pociskami typu Kalibr, a także cztery okręty desantowe, które „podtrzymują iluzoryczną możliwość operacji desantowej” – napisano w komunikacie.
ISW: Putin wysyła na wojnę z Ukrainą mniejszości etniczne, by uniknąć mobilizacji etnicznych Rosjan
Prezydent Rosji Władimir Putin zrzuca ciężar wojny z Ukrainą na mniejszości etniczne, by uniknąć dużej mobilizacji etnicznych Rosjan; może to wywołać wewnętrzne napięcia w regionach zamieszkanych przez mniejszości – ocenia Instytut Studiów nad Wojną (ISW).
Putin prawdopodobnie stara się uchronić etnicznych Rosjan przed powszechną mobilizacją, co może wzbudzić opór w enklawach mniejszości, które w nieproporcjonalnym stopniu ponoszą ciężar wojny – napisano w najnowszym raporcie amerykańskiego think tanku.
ISW zaznacza, że w ostatnim czasie nasilono tworzenie „ochotniczych batalionów” przez poszczególne regiony Rosji, przy czym wiele z nich powstaje na obszarach zamieszkanych przez mniejszości etniczne.
Eksperci ISW zwracali już wcześniej uwagę na powszechność etnicznie nierosyjskich batalionów wśród wojsk wysłanych na Ukrainę. Są wśród nich żołnierze z Czeczenii, Osetii Południowej, Tuwy, Tatarstanu, Baszkirii, Czuwaszji i innych enklaw mniejszości etnicznych w Rosji.
„Te wskazówki sugerują, że Putin może wzbraniać się przed przeprowadzeniem powszechnej mobilizacji częściowo z powodu niechęci do mobilizowania dużej liczby etnicznych Rosjan” i najwyraźniej chce, aby to mniejszości etniczne „poniosły ciężar wojny na tym etapie” – napisano w raporcie. Według ISW może to wytworzyć wewnętrzne napięcia w regionach etnicznych.
Na froncie priorytetem dla rosyjskich wojsk jest obecnie prawdopodobnie próba zdobycia Siewierska i Bachmutu w obwodzie donieckim na wschodzie Ukrainy – ocenia ISW. Według niego Kreml nie będzie się na razie skupiał na próbach zajęcia Słowiańska, również w obwodzie donieckim.
W poniedziałek siły rosyjskie przeprowadziły szereg ataków lądowych na wschód od Siewierska i na południe od Bachmutu. Zwiększyły również wysiłki w celu podejścia w stronę Awdijiwki i przeprowadziły kilka ataków lądowych na ograniczoną skalę wzdłuż linii frontu pomiędzy Awdijiwką a Donieckiem - dodano w raporcie.
Sześć osób rannych w ataku rakietowym Rosjan na rejon Odessy
Sześć osób, w tym dziecko, zostało rannych w wyniku rosyjskiego ataku rakietowego na rejon Odessy - poinformował we wtorek nad ranem rzecznik administracji obwodu odeskiego Serhij Bratczuk.
Jak informuje portal Ukraińska Prawda, w nocy z poniedziałku na wtorek Rosjanie wystrzelili siedem pocisków manewrujących Kalibr na rejon Odessy znad Morza Czarnego - jeden został zestrzelony przez obronę przeciwlotniczą, pozostałe sześć trafiły w jedną z wiosek. Na powierzchni 300 metrów kwadratowych wybuchł pożar, który został ugaszony.
"W wyniku uderzenia zapaliły się trzy domy prywatne i dwa budynki gospodarcze. Uszkodzonych zostało także kilka posesji prywatnych, samochody, szkoła, dom kultury" - oświadczył na Telegramie Bratczuk.
































































