Chociaż na początku tego roku złoto wyraźnie podrożało, „nałogowi kupujący” nie przestają zwiększać swoich stanów posiadania. Pierwsze skrzypce wśród państw wciąż grają Rosja i Chiny.


Jak co miesiąc, banki centralne poszczególnych krajów poinformowały o swoich rezerwach złota. Z danych tych wyczytać można komu przybyło, a komu ubyło żółtego metalu. Według WGC, numer jeden na liście największych kupujących wciąż zajmuje Rosja. W styczniu Centralny Bank Rosji, głównie na własnym rynku, kupił 21,4 tony. W sumie rosyjskie rezerwy opiewają już na 1 435,9 tony.
Stan posiadania zwiększają także Chiny (+16,7 tony), które o coraz większych rezerwach informują nieprzerwanie od czerwca ubiegłego roku. Wtedy za jednym zamachem pokazały wzrost o 604 tony, od tamtej pory skumulowany wzrost to 120 ton. Tym samym Państwo Środka umocniło się na piątym miejscu państw o największych rezerwach złota (1778,5 t). To o tyle istotne, że sama wartość chińskich rezerw – ze względu na obronę juana – w ostatnich miesiącach radykalnie topnieje.
W styczniowym zestawieniu zmian w rezerwach na uwagę zasługuje także Kanada, która choć sprzedała tylko 1,02 tony, to w efekcie całkowicie pozbyła się kruszcu. Więcej na ten temat pisaliśmy w tym artykule.
Z kronikarskiego obowiązku warto odnotować jeszcze inne zmiany stanu posiadania: Białorusi (1,02 t), Kazachstanu (1,17 t), Malezji (0,31 t), Meksyku (-0,09 t), Mozambiku (-1,56 t) oraz Tajwanu (-0,31 t). Osobno należy traktować przypadek Turcji (-0,31 t), gdzie do oficjalnych aktywów rezerwowych zalicza się także metal należący do banków komercyjnych i stanowiący część rezerwy obowiązkowej przechowywanej w banku centralnym.

Poseł Kukiz 15 walczy o polskie złoto

Polskie rezerwy złota nie są tematem, który często gości w debatach politycznych. O naszych stu tonach złota nie czytamy w programach wyborczych (załóżmy na moment, że mają jakąkolwiek wartość), nie spierają się o nie politycy w cotygodniowych audycjach telewizyjnych czy radiowych, nie są organizowane na ich temat konferencje prasowe. W gruncie rzeczy ciężko ocenić, jakie stanowisko względem polskich rezerw złota zajmuje dane środowisko polityczne.





























































