REKLAMA

Rok po TSUE – wzrosły szanse frankowców, ale do jasności daleko

Michał Kisiel2020-10-05 06:00analityk Bankier.pl
publikacja
2020-10-05 06:00
fot. ASkwarczynski / Shutterstock

3 października 2019 r. Trybunał Sprawiedliwości UE wypowiedział się w sprawie kredytu państwa Dziubak. Rok później widać efekty – rośnie liczba spraw, a kredytobiorcy częściej zyskują przewagę w sądach. Wciąż jednak trudno mówić o ujednoliceniu orzecznictwa.

Zeszłoroczny wyrok TSUE dotyczący kredytu indeksowanego we franku szwajcarskim miał nie tylko praktyczne znaczenie, ale także wymiar symboliczny. O losach kredytu państwa Dziubaków dyskutowano w mediach, przypomniał on wielu biernym do tej pory kredytobiorcom, że znajdują się podobnej sytuacji. Część z nich zdecydowała się wówczas podjąć jakieś kroki, chociażby rozeznać się w możliwościach działania. Stał się „iskrą”, co potwierdziły wyniki badania, jakie Bankier.pl przeprowadził w lutym 2020 r.

Wyrok TSUE wyznacza także umowną granicę pomiędzy czasami, gdy na starcie z bankiem w sądzie decydowali się nieliczni, najbardziej zdeterminowani kredytobiorcy, a epoką „przemysłu frankowego” – wejścia na scenę dużych kancelarii i masowego marketingu. Efekty widać chociażby w raportach banków, które odnotowały 65-procentowy wzrost liczby spraw „frankowych” w pierwszym półroczu 2020 r.

Z danych zebranych przez spółkę Votum wynika, że w orzeczeniach wydanych w obu instancjach do sierpnia 2020 r. zdecydowaną przewagę (86 proc.) mają rozstrzygnięcia korzystne dla kredytobiorców. Wciąż jednak trudno mówić o ujednoliceniu orzecznictwa. Sądy decydują się na wydawanie orzeczeń, które stwierdzają zarówno nieważność umów kredytowych, jak i tzw. odfrankowienie, czyli pozostawiają umowy w mocy bez mechanizmu powiązania ich z walutą obcą.

Wyrok TSUE nie rozstrzygnął wszystkich wątpliwości – wskazywaliśmy na łamach Bankier.pl wkrótce po publikacji orzeczenia. Rocznica jest okazją, żeby powrócić do tej listy, zwłaszcza że w sprawie większości wątpliwości nadal dyskutowanych przez specjalistów wypowiedziała się ostatnio instytucja, która systematycznie angażuje się w sprawy indywidualnych konsumentów.

Rzecznik Finansowy o kredytach frankowych

Analizy aktualnych wątpliwości dotyczących „frankowych” rozstrzygnięć zapadających w sądach podjął się w ostatnich dniach Rzecznik Finansowy. W dokumencie omówiono wiele wątków, wyraźnie podkreślając stanowisko instytucji w każdym przypadku.

Po pierwsze, Rzecznik wskazuje na niedopuszczalność uzupełniania „luk” w umowie kredytowej, które pojawiają się w momencie uznania pewnych jej postanowień za niedozwolone. W szczególności wymieniono tu praktykę, pojawiającą się w niektórych wyrokach, zastępowania klauzuli przeliczeniowej odwołaniem do kursu średniego waluty ogłaszanego przez NBP. „Należy podkreślić, że w miejsce niedozwolonych klauzul indeksacyjnych w umowie kredytu nie mogą być stosowane inne normy dotyczące indeksacji, ponieważ w polskim prawie, w tym w kodeksie cywilnym, nie zostały one uregulowane. Zmiana tego stanu prawnego wymaga zatem ewentualnego podjęcia działań legislacyjnych przez ustawodawcę” – wskazano w analizie.

Po drugie, podkreślono, że uznanie danych postanowień umowy frankowej za niedozwolone postanowienia umowne oznaczać może, że:

  • umowa zawarta między przedsiębiorcą a konsumentem „w pozostałej części” będzie nadal obowiązywała strony, o ile jest to obiektywnie możliwe po wyłączeniu z niej nieuczciwych warunków;
  • albo umowa może zostać uznana za nieważną, jeśli takie rozwiązanie zapewni lepszą ochronę konsumenta, a o uznanie umowy za nieważną wnosi sam konsument.

Rzecznik Finansowy stoi zatem na stanowisku, że możliwe są co najmniej dwa korzystne dla konsumenta rozstrzygnięcia. Wybór jest uzależniony zarówno od oceny sformułowanej przez sąd, jak i woli kredytobiorcy.

Poglądy Rzecznika Finansowego w wymienionych kwestiach w dużej mierze podzielają sądy. Znajduje to odbicie w wyrokach zapadających obecnie na sądowych salach. Dla kredytobiorców decydujących się na starcie z bankiem istotne są jednak także pytania o to „co dalej?”, po korzystnym, przyjmijmy, rozstrzygnięciu.

Czy bank może żądać wynagrodzenia za korzystanie z kapitału po unieważnieniu umowy? W jaki sposób rozliczać należałoby wzajemne roszczenia obu stron? Przez rok, który upłynął od wyroku TSUE, w tych kwestiach nadal pozostaje sporo wątpliwości.

Losy kredytu po wyroku

„Kolejnym ważnym problemem dostrzeżonym w działalności Rzecznika Finansowego jest brak jednolitego stanowiska odnośnie wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z kapitału w przypadku orzeczenia przez sąd nieważności umowy o kredyt (ze względu na zawarcie w niej klauzul abuzywnych)” – czytamy w analizie Rzecznika. Wskazano, że jednym z celów dyrektywy 93/13 jest wprowadzenie mechanizmu odstraszającego dla przedsiębiorców, stosujących praktyki niedozwolone.

„Przyjęcie wykładni, w świetle której bank wobec unieważnienia umowy z powodu stosowania niedozwolonych postanowień umownych, byłby uprawniony do otrzymania ‘wynagrodzenia za korzystanie z kapitału’, bez wątpienia stałoby w sprzeczności z celami prewencyjnymi oraz odstraszającymi dyrektywy 93/13” – podkreślono w analizie Rzecznika Finansowego, dodając, że takie żądanie ze strony banku stanowić może nieuczciwą praktykę rynkową.

„Zgłoszenie takiego roszczenia stanowi bowiem działanie, które w istocie wprowadza klienta w błąd. Bank, zgłaszając swoje żądania, nie przedstawia rzetelnych i kompletnych danych w zakresie prezentowanych roszczeń, jak i nie wyjaśnia w sposób należyty ich podstawy prawnej, a zdaniem Rzecznika Finansowego brak jest takiej podstawy zarówno w polskim prawie, jak i unijnym prawie. Dodatkowo klienci, będący konsumentami, nie posiadają zwykle rozległej wiedzy prawnej i z tego też względu, nie są oni w stanie wejść w równoprawny zaawansowany dyskurs prawny z kredytodawcą” – wskazano w dokumencie.

Dwie kondykcje i teoria salda

„Ze spraw analizowanych przez Rzecznika Finansowego wynika, że w ostatnim okresie w przeważającej większości sądy wydają orzeczenia korzystne dla osób spłacających kredyty frankowe, najczęściej stwierdzając nieważność samej umowy kredytowej. Wciąż jednak powstają pewne rozbieżności co do sposobu rozstrzygnięcia w zakresie wzajemnych rozliczeń między stronami” – kontynuuje Rzecznik Finansowy, zwracając uwagę na kolejny problematyczny obszar.

Gdy sąd stwierdzi, że umowa kredytowa jest nieważna powstaje obowiązek zwrotu wzajemnych świadczeń. Podstawę stanowią przepisy dotyczące bezprawnego wzbogacenia. Możliwe są dwa rozwiązania:

  1. „Po pierwsze, według teorii dwóch kondykcji, każde roszczenie o wydanie wzbogacenia traktuje się oddzielnie i niezależnie od drugiego. Takie roszczenie może zostać potrącone, jak również może być dochodzone w drodze powództwa wzajemnego”.
  2. „Po drugie, zgodnie z teorią salda świadczenie wzajemne traktuje jako pozycję, którą od razu należy odjąć od wzbogacenia tak, że druga strona świadczenia wzajemnego zwraca jedynie nadwyżkę otrzymanego świadczenia ponad wartość świadczenia, które sama spełniła”.

Rzecznik Finansowy zdecydowanie opowiada się za pierwszym z wymienionych rozwiązań. „Przyjęcie teorii salda narusza chroniony prawem interes konsumenta. Należy bowiem wskazać, że w przypadku zastosowania przez sąd teorii salda i uznania umowy za nieważną, powództwo konsumenta, który nie spłacił jeszcze na rzecz banku całego udostępnionego mu kapitału, będzie podlegać oddaleniu. W przypadku skrajnie formalistycznej wykładni przepisów konsekwencją stosowania teorii salda może być nieuwzględnienie zarzutu potrącenia podniesionego przez pozwanego kredytobiorcę w procesie o zwrot sumy kredytu. Skutkiem ekonomicznym będzie wówczas obowiązek zwrotu całej sumy udzielonego kredytu bez możliwości rozliczenia spłaconych rat, co rażąco narusza sens unijnych przepisów o ochronie konsumenta” – podkreślono w analizie.

Wątpliwości będzie ubywać?

Jednym z czynników powstrzymujących kredytobiorców przed udaniem się do sądu jest niepewność wyniku. Rozstrzygnięcie TSUE nie wyeliminowało ryzyka – nadal każda sprawa oceniana jest przez sąd indywidualnie, z uwzględnieniem konkretnych okoliczności. Rok po wyroku widać jednak, że liczba możliwych efektów sporu się zmniejsza, niektóre opcje zostały wyeliminowane. Proces ten jednak trwa dłużej, niż można było się spodziewać. Być może przyspieszą go w najbliższym czasie kolejne orzeczenia TSUE (kilka pytań z polskich sądów już trafiło do Trybunału) oraz Sądu Najwyższego. Taką nadzieję wyraża także w analizie Rzecznik Finansowy – podmiot, który przypomnijmy, może wkrótce zniknąć z rynku.

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona.

Tematy
Wybierz konto firmowe, które zarabia na Ciebie i zyskaj premię do 1250 zł.

Wybierz konto firmowe, które zarabia na Ciebie i zyskaj premię do 1250 zł.

Komentarze (4)

dodaj komentarz
drzaraza
Sàdzę , że 500+ frankowcom też się należy.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
beztrybu
Zatem wg ciebie urojenia mają sądy powszechne, w tym apelacyjne, które stwierdzają niezgodność tych instrumentów finansowych z prawem - z KC, Prawem Bankowym i orzecznictwo TSUE.
q-tas
W kredycie nie było franka = https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Wyparcie

Kto nie pisze komentarzy po myśli frankowców, ten musi być opłacany przez banki = https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Urojenia

Powiązane: Frankowcy w sądach

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki