Prokuratura zawnioskowała o aresztowanie na trzy miesiące szefa PKOl Radosława P. - poinformował w piątek prokurator generalny Waldemar Żurek. Szef PKOl został zatrzymany w śledztwie w sprawie Zondacrypto.


Radosław P. usłyszał w czwartek zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością.
Po zatrzymaniu w czwartek w Warszawie P. został przewieziony do wydziału Prokuratury Krajowej w Katowicach, który prowadzi śledztwo ws. Zondacrypto. Czynności z jego udziałem zakończyły się w piątek po południu.
Żurek poinformował na X, że prokuratura złożyła wniosek o aresztowanie szefa PKOl na trzy miesiące. „Czekamy na decyzję sądu w tej sprawie” - dodał.
Jest wniosek o tymczasowe aresztowanie dla Radosława P. Prokuratura zawnioskowała o 3 miesiące.
— Waldemar Żurek (@w_zurek) August 28, 2026
Sprawa dotyczy zarzutów https://t.co/jIblaZht4G. z art. 230 § 1 pkt 1 k.k. oraz art. 302 § 1 k.k. w zw. z art. 21 § 2 k.k. (płatna protekcja i działanie na szkodę wierzycieli…
Postępowanie ws. giełdy kryptowalut Zondacrypto zostało wszczęte 17 kwietnia br. pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Dotychczas wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie.

Prok. Adamiak: szef PKOl Radosław P. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów
Prezes PKOl Radosław P. nie przyznał się do postawionych mu zarzutów – poinformowała w piątek rzeczniczka Prokuratora Generalnego prok. Anna Adamiak. Dodała, że zgromadzony materiał dowodowy i zeznania podejrzanego stwarzają duże prawdopodobieństwo popełnienia dwóch zarzucanych mu czynów.
Podczas piątkowej konferencji prasowej prok. Adamiak przekazała, że Radosław P. został przesłuchany w charakterze podejrzanego. Nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale złożył obszerne wyjaśnienia.
Przypomniała, że czynności z udziałem podejrzanego prowadzone były już wczoraj, jednak zostały przerwane ze względu na późną porę.
Czynności te – powiedziała prok. Adamiak – zostały powtórzone w piątek. Relacjonowała, że prokurator, oceniając materiał dowodowy i złożone przez podejrzanego wyjaśnienia, uznał, że ustalenia „stwarzają duże prawdopodobieństwo” popełnienia dwóch zarzucanych mu czynów, a także że ze strony Radosława P. może zachodzić obawa matactwa.
Dlatego – podkreśliła – prokurator złoży w najbliższym czasie wniosek o tymczasowe aresztowanie szefa PKOl. O gotowym wniosku poinformował już w piątek szef MS, prokurator generalny Waldemar Żurek.
Radosław P. usłyszał w czwartek zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością - przekazał w na portalu X minister sprawiedliwości, prokurator generalny Waldemar Żurek. „Prokuratura przedstawiła dziś Radosławowi P. zarzuty karne z art. 230 par. 1 i 302 par. k.k. tj. płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością” - napisał Żurek. Zgodnie z Kodeksem karnym zarzut z art. 230 jest zagrożony karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat więzienia, a z art. 302 do dwóch lat pozbawienia wolności
Ingielewicz:Nie ma zdecydowanego lidera dążącego do zmian w PKOl
Zdzisław Ingielewicz, członek Zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego uważa, że prezes Radosław Piesiewicz sam się nie podda, chociaż z zaistniałej sytuacji się nie uratuje. W jego opinii nie ma zdecydowanego lidera grupy dążącej do zmiany.
- Nie jestem w awangardzie członków zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego, którzy wodzą rej w zaistniałej sytuacji. Prezes Piesiewicz sam się nie podda, choć się z tej sytuacji nie uratuje - uważa członek zarządu PKOl Zdzisław Ingielewicz, były prezes Polskiego Związku Sportów Saneczkowych.
Jego zdaniem skrzyknąć powinni się członkowie zarządu i doprowadzić do zwołania posiedzenia, skoro nie uczynił tego dotychczas Radosław Piesiewicz.
Ponadto uważa on, że nie ma zdecydowanego lidera grupy dążącej do zmiany.
- Jest wiele opcji rozwiązania powstałej, dramatycznej dla polskiego sportu sytuacji. Nie ma sytuacji bez wyjścia, mimo pewnych ograniczeń statutowych. Potrzeba wyraźnego lidera zmiany. Mam odczucie, że każdy się skrada. Wielu myśli, że nosi buławę marszałkowską w plecaku. Popierający Piesiewicza są zdesperowani pójść z nim na dno" jak orkiestra z Tytanica - uważa Ingielewicz.
Znaczącą rolę do odegrania ma jego zdaniem także Komisja Rewizyjna, której przewodniczy profesor Uniwersytetu Warszawskiego Tadeusz Tomaszewski.
agzi/ amac/




























































