Dziś w ramach śledztwa w sprawie ZondaCrypto zatrzymany został Radosław P. - poinformował w czwartek szef MS, Prokurator Generalny Waldemar Żurek. Czynności ws. zatrzymania prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego prowadzi śląski wydział Prokuratury Krajowej.


„Dziś w ramach śledztwa w sprawie ZondaCrypto zatrzymany został Radosław P. Prokuratura będzie przekazywała dalsze informacje po zakończeniu czynności z jego udziałem, prowadzonych w Śląskim Wydziale PZ PK" - przekazał na platformie X Żurek.
W poniedziałek Wirtualna Polska i TVN24 opublikowały ustalenia wspólnego śledztwa, z którego wynika, że prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz miał dostać od szefa giełdy kryptowalut Zondacrypto Przemysława Krala m.in. zegarek wart 40 tys. euro oraz inne prezenty w zamian za rzekome „wstawiennictwo” ws. problemów giełdy kryptowalut z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Zapytany przez TV Republika o doniesienia mediów, prezes PKOl zapewnił, że sam zapłacił za zegarek, a Przemysław Kral jedynie pomógł mu w zakupie.
We wtorek szef MS poinformował, że w oparciu o zabezpieczony materiał dowodowy prokuratura weryfikuje informacje m.in. dotyczące ewentualnej korzyści majątkowej przekazanej prezesowi PKOl.
Wicepremier: Mamy do czynienia z olbrzymią aferą
Mamy do czynienia z olbrzymią aferą wokół Zondacrypto, mamy świadka koronnego, dzisiaj zaczynają się zatrzymania - powiedział w czwartek wicepremier, szef MC Krzysztof Gawkowski, pytany o doniesienia o zatrzymaniu szefa PKOl Radosława Piesiewicza.

Wicepremier zapytany o te doniesienia na czwartkowym briefingu w Sejmie, Gawkowski powiedział, że „mamy do czynienia z olbrzymią aferą wokół Zondacrypto”.
- Mamy świadka koronnego, który mówi komu wręczał pieniądze, na co szły te pieniądze, jak Prawo i Sprawiedliwość i jego działacze zarabiali na kryptoaktywach, dlaczego ten parasol taki ochronny nad tymi wszystkimi, którzy chcieli chronić przestępców z Zondacrypto, był rozciągnięty. Dzisiaj zaczynają się zatrzymania, które w przyszłości też będą skutkowały zarzutami - powiedział wicepremier.
Dodał, że „nie ma w Polsce nadzoru nad rynkiem kryptoaktywów, dlatego że PiS i prezydent Karol Nawrocki zawetowali ustawę” o rynku kryptoaktywów. Według niego, braku takiego nadzoru chciała giełda kryptowalut Zondacrypto i jej ówczesny szef Przemysław Kral. „Zarabiała na tym firma Zondakrypto, której dzisiaj, jej szef jest świadkiem koronnym - dodał Gawkowski.
Pytany o to, czy koalicja rządząca planuje po raz czwarty podejść do ustawy o kryptowalutach, powiedział, że rząd „na pewno przedstawi kolejne projekty dotyczące ustawy o kryptoaktywach”. – Na pewno będą one dawały poczucie bezpieczeństwa i wpisywały się też w to, jak przepisy europejskie wyglądają – powiedział.
Minister cyfryzacji podkreślił, że kwestia uregulowania rynku kryptoaktywów „jest w interesie każdego Polaka, żeby nie był nikt oszukiwany”. – A jednocześnie żeby firmy, które legalnie tutaj działają – bo są takie – mogły legalnie działać – dodał.
Gawkowski postawił pytanie, czy prezydent Karol Nawrocki „w końcu zrozumie, że chroni przestępców, wetując ustawę o kryptoaktywach”. – Nie wiem. Ale mam nadzieję, że roztropność w Pałacu Prezydenckim też nadchodzi. (...) W PiS robili wszystko, żeby go namawiać, a on sam temu uległ; uległ lobbystom, żeby kryptoaktywa były nieuregulowane, i żeby przestępcy na tym zarabiali – ocenił Gawkowski.
Szef MS, prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował we wtorek, że w śledztwie w sprawie Zondacrypto nastąpił przełom - są nowi prokuratorzy, którzy się nią zajmują, nowe dowody i nowe osoby, które chcą współpracować z prokuraturą. Dodał, że w śledztwie pojawili się nowi podejrzani.
Żurek poinformował, że w oparciu o zabezpieczony materiał dowodowy prokuratura weryfikuje informacje, uzyskane w trakcie postępowania dotyczące możliwości popełnienia przestępstw w związku z finansowaniem przez Zondacrypto: fundacji b. szefa MS, prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobro, fundacji posła Przemysława Wiplera oraz „innych osób z nim współdziałających, w związku z prowadzonym procesem legislacyjnym dotyczącym rynku kryptowalut”, Telewizji Republika i jej prezesa, „konferencji środowisk konserwatywnych CPAC”, działań podejmowanych przez osoby pomagające „zbiegłemu byłemu wiceministrowi sprawiedliwości Marcinowi Romanowskiemu” oraz ewentualnej korzyści majątkowej przekazanej prezesowi PKOl Radosławowi Piesiewiczowi.
Minister sportu o zatrzymaniu prezesa PKOl: skompromitował polski olimpizm
Radosław Piesiewicz zatrzymany. Taka osoba nigdy nie powinna być prezesem PKOl-u - napisał w czwartek na platformie X minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki. Dodał, że zatrzymany „skompromitował polski olimpizm".
W czwartek szef MS Prokurator Generalny Waldemar Żurek poinformował, że w ramach śledztwa w sprawie ZondaCrypto zatrzymany został Radosław P. „Prokuratura będzie przekazywała dalsze informacje po zakończeniu czynności z jego udziałem, prowadzonych w Śląskim Wydziale PZ PK" - przekazał na platformie X Żurek.
Do sprawy odniósł się minister sportu i turystyki Jakub Rutnicki. „Radosław Piesiewicz zatrzymany. Taka osoba nigdy nie powinna być prezesem PKOl-u. Mówimy o tym od miesięcy, mówi też o tym środowisko sportowe. Piesiewicz skompromitował polski olimpizm i wykorzystał wizerunek polskich sportowców. Czekamy na informacje prokuratury" - napisał na platformie X Rutnicki.
Z informacji prokuratury przekazanych PAP wynika, że po zakończeniu czynności w Warszawie prezes PKOl zostanie przewieziony do prokuratury w Katowicach.
Policja o zatrzymaniu Piesiewicza: przebiegło bardzo spokojnie
Odbyło się bardzo spokojnie - tak o zatrzymaniu w czwartek Radosława Piesiewicza powiedziała insp. Katarzyna Nowak z Komendy Głównej Policji. Poinformowała, że funkcjonariusze cały czas prowadzą czynności na miejscu zatrzymania prezesa PKOl .
Insp. Nowak przekazała w Polsat News, że zatrzymanie Piesiewicza przeprowadzili policjanci Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości i obecnie prowadzone są czynności procesowe z tym związane, m.in. sporządzane są protokoły. - Dalszym etapem będzie doprowadzenie do prokuratury - zapowiedziała funkcjonariuszka.
Poinformowała, że zatrzymanie przebiegło „bardzo spokojnie”, bez konieczności udziału kontrerrorystów.
Piesiewicz ma zostać przewieziony do prokuratury w Katowicach. - Prokurator będzie decydował, jak będzie rola procesowa tej osoby, czy będzie przesłuchana w charakterze świadka, czy usłyszy zarzuty i jakiego rodzaju - powiedziała.
Nowak przekazała też, że Komendant Główny Policji zdecydował o powołaniu specjalnej grupy operacyjno-śledczej, którą tworzą policjanci od cyberbezpieczeństwa i funkcjonariusze CBŚP. Zajmują się wątkami dwóch połączonych ze sobą śledztw: dotyczącym giełdy kryptowalut Zondacrypto oraz zaginięcia jednej z osób (chodzi o założyciela tej giełdy Sylwestra Suszka).
Afera Zondacrypto
O tym, że giełda Zondacrypto może mieć poważne problemy z płynnością, napisały na początku kwietnia media. Analiza, do której dotarły money.pl i Wirtualna Polska, ujawniła spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Użytkownicy zgłaszają problemy z wypłatą środków – podali dziennikarze.
Postępowanie ws. giełdy kryptowalut zostało wszczęte przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach 17 kwietnia pod kątem oszustw znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy. Dotychczas wpłynęło kilka tysięcy zawiadomień o przestępstwie.
3 sierpnia śledztwo w sprawie Zondacrypto zostało połączone z postępowaniem w śląskim wydziale Prokuratury Krajowej związanym z zaginięciem założyciela giełdy Sylwestra Suszka. Suszek zaginął w 2022 r. Połączone śledztwo prowadzi obecnie śląski wydział PK.
Zondacrypto od października 2025 r. była sponsorem generalnym Polskiego Komitetu Olimpijskiego. W kwietniu b.r. Radosław Piesiewicz poinformował, że jeśli do końca miesiąca do PKOl nie wpłynie kolejna transza środków z Zondacrypto, Komitet zerwie umowę sponsorską. 30 kwietnia podjęto decyzję o wygaszeniu i demontażu neonu sponsora z siedziby komitetu w Warszawie.
Rządowa ustawa mająca uregulować rynek kryptoaktywów w Polsce do tej pory została trzykrotnie zawetowana przez prezydenta Karola Nawrockiego, który argumentował swoją decyzję m.in. tym, że ustawy nadregulują rynek i mogłyby wypchnąć polskie firmy z branży za granicę.(PAP)
akar/ kcz/



























































