RPP wciąż czeka i patrzy, podczas gdy inflacja rośnie nieco szybciej niż wcześniej sądzono, a Polska wchodzi w okres ujemnych realnych stóp procentowych. Szybciej od zmian w polityce pieniężnej doczekamy się konkretnych propozycji dla frankowców.
Rada Polityki Pieniężnej ponownie postanowiła pozostawić stopy procentowe na niezmienionym, rekordowo niskim poziomie. Zgodna z oczekiwaniami decyzja sprawiła, że ciężar uwagi przeniósł się na konferencję prasową, w której oprócz prezesa NBP wzięli udział także dwaj członkowie RPP: Eugeniusz Gatnar i Łukasz Hardt.
Nowe projekcje
Na wstępie dzisiejszej konferencji Adam Glapiński odczytał treść komunikatu RPP. Jego treść w całości dostępna jest na stronie NBP, najciekawsze fragmenty dotyczyły natomiast inflacji i PKB.
- Roczna dynamika cen towarów i usług konsumpcyjnych w Polsce wyraźnie wzrosła w ostatnich miesiącach. Przyczyniły się do tego głównie wyższe ceny surowców na światowych rynkach, a więc czynniki pozostające poza bezpośrednim wpływem krajowej polityki pieniężnej. Inflacja bazowa jest nadal zbliżona do zera, co wskazuje na utrzymującą się niską presję popytową. Mimo rosnącego zatrudnienia i płac, w ciąż umiarkowana jest także dynamika jednostkowych kosztów pracy – czytamy w komunikacie.
Rada przedstawiła także najnowsze projekcje makroekonomiczne. Zgodnie z marcową projekcją (w oparciu o dane do 20 lutego i przy założeniu braku zmiany stóp procentowych), w 2017 r. inflacja CPI znajdzie się z 50% prawdopodobieństwem w przedziale 1,6-2,5%, 0,9-2,9% w 2018 r. i 1,2-3,5% w 2019 r. W listopadzie projekcje zakładały odpowiednio 0,5-2% w 2017 r. i 0,3-2,6% w 2018 r.

Roczne tempo wzrostu PKB według tej projekcji znajdzie się z 50% prawdopodobieństwem w przedziale 3,4%-4% w 2017 r., 2,4-4,5% w 2018 r. i 2,3-4,4% w 2019 r. Poprzednio prognozy zakładały 2,6-4,5% w 2017 r. i 2,2-4,4% w 2018 r. Więcej informacji na temat prognoz poznamy w najbliższy poniedziałek.
RPP czeka i patrzy
- Z naszej projekcji wynika, że inflacja wzrośnie na skutek wzrostu cen surowców i żywności. Ten wzrost ze względu na niską bazę pójdzie w górę, potem lekko spadnie i utrzyma się na niższym poziomie. Tego punktu przegięcia spodziewamy się na przełomie roku. Będziemy to pilnie obserwować – powiedział Glapiński.
Prezes NBP dodał, że jeżeli nic nie wpłynie na sytuację w gospodarce, to do końca roku „nie ma podstaw, aby myśleć o zmianie poziomu stóp procentowych”. W gronie czynników, które mogłyby zmienić tę sytuację i skłonić Radę do rozważenia innych kroków, Adam Glapiński wymienił jedynie czynniki zewnętrzne: wybory w Niemczech i Francji oraz przyszłe ceny ropy naftowej.- Proszę zauważyć, że inflacja nie jest indukowana wewnątrz. Nie mamy żadnej spirali, która nakręcałaby inflację. Impuls przyszedł na skutek wzrostu cen paliw i żywności – zaznaczył, dodając, że przyjęte przez Radę podejście „wait and see” (ang. czekaj i patrz) nie oznacza bezczynności, lecz monitorowanie wszystkich istotnych parametrów, w tym nie tylko PKB, inflacji czy poziomu realnych stóp procentowych, ale i np. realnego oprocentowania kredytów.
- Rzeczywiście prawdopodobnie wydłuży się nam okres ujemnych realnych stóp procentowych i można na ten temat dyskutować. Mamy doświadczenie krajów Europy Zachodniej, gdzie ten okres trwał bardzo długo. W Polsce najdłuższy taki okres to trzy miesiące, a my właśnie jesteśmy w momencie też trzech miesięcy. Nie widzę powodu, by się tym niepokoić w jakikolwiek sposób – powiedział.
Prezes NBP przyznał także, że gdyby nie wystąpiły niespodziewane czynniki, których nie obejmują obecne prognozy, to również 2018 r. może nie przynieść zmiany stóp procentowych. Jak zaznaczył, "trudno coś przewidywać na temat 2018 r., zwłaszcza jego połowy czy końca".
Wzrost naturalny, konkrety dla frankowców niebawem
Następnie przewodniczący Rady skomentował tempo wzrostu gospodarczego w Polsce. Adam Glapiński ponownie powtórzył, że jego zdaniem nasza gospodarka rośnie w tempie zbliżonym do naturalnego.
- Z punktu widzenia krajowych marzeń, to zawsze mówimy, że przydałby się 5-procentowy wzrost. Mi też by się tak marzyło. Proszę pamiętać, że drugą stroną byłyby jakieś nierównowagi, z którymi polityka pieniężna musiałaby się borykać. Ekonomiści są zgodni, że między 3% a 4% to nasza naturalna stopa wzrostu. To nas przybliża do standardów zachodnich bardzo wolno. 5% przybliżałoby nas szybciej, ale musielibyśmy mierzyć się z nierównowagami, być może na rynku pracy, na rynku mieszkaniowym czy w finansach publicznych – powiedział.Na koniec prezes NBP skomentował ostatnie spotkanie z prezydentem. Według zapowiedzi Adama Glapińskiego, jeszcze w marcu lub na początku kwietnia zostanie zorganizowana konferencja prasowa poświęcona ustaleniom regulacyjnym dotyczącym restrukturyzacji kredytów frankowych (tzn. zamiany ich przez banki na kredyty w walucie polskiej).
Michał Żuławiński
































































