Warszawska Grupa Inwestycyjna od kilku lat cyklicznie organizuje konferencje naukowe pod patronatem Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej. W tym roku konferencja odbyła się pod hasłem „Przyszłość złotego po wejściu Polski do Unii Europejskiej”. Honorowy patronat nad imprezą objęła minister ds. europejskich i sekretarz Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej Danuta Hübner. Tegoroczna konferencja cieszyła się dużym zainteresowaniem. Imprezę odwiedziło ponad 270 osób reprezentujących m.in. Urząd Komitetu Integracji Europejskiej, Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Skarbu Państwa, MGPiPS, banki, ambasady, klienci oraz konsultanci Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej.
- W ostatnich tygodniach temat przystąpienia naszego kraju do strefy euro z racji wejścia Polski do Unii Europejskiej zszedł na dalszy plan. Jednak można śmiało powiedzieć, że wprowadzenie europejskiej waluty to jedna z najważniejszych kwestii związanych z wejściem naszego kraju do unijnych struktur - mówi Łukasz Kaczor, członek zarządu WGI S.A.
Konferencji nie udałoby się zorganizować na taką skalę gdyby nie współpraca instytucji, które zaangażowały się w jej organizację i których przedstawiciele zabrali głos.
- W szczególności słowa należą się Urzędowi Komitetu Integracji Europejskiej, Ministerstwu Finansów, Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, Instytutowi Badań nad Gospodarką Rynkową, Instytutowi Gospodarki przy Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania, Stowarzyszeniu Społeczno-Gospodarczemu „Mazowsze” oraz Narodowemu Bankowi Polskiemu - mówi Wojciech Pysiewicz, dyrektor marketingu WGI S.A. W szczególny sposób dziękujemy partnerowi konferencji - firmie Apollo Rida, do której należy biurowiec Warsaw Trade Tower za udostępnienie całego piętra na potrzeby konferencji - dodaje.
Konferencja miała charakter imprezy naukowej. Swoje wykłady wygłosili m.in. prof. Juliusz Kotyński, radca generalny Ministerstwa Finansów, dr Henryka Bochniarz, Prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych, dr Bohdan Wyżnikiewicz, Wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową, prof. Andrzej Sławiński, Członek Rady Polityki Pieniężnej i prof. Witold Orłowski, Doradca Ekonomiczny Prezydenta RP, dr Marcin Gruszczyński z Uniwersytetu Warszawskiego, Józef Rąpała, p.o. Dyrektora Inwestycyjnego WGI S.A oraz Jacek Jurczyński, Project Manager Platformy WGI eFOREX.
W trakcie konferencji zostały ogłoszone wyniki badania przeprowadzonego na zlecenie WGI S.A przez Instytut Gospodarki. Grupą docelową badania było 500 największych polskich firm. Komentarz do badań przygotował Prezes Zarządu Stowarzyszenia Społeczno-Gospodarczego „Mazowsze” - Dawid Plotzke.
Edyta Woźniak
WYSTĄPIENIA:
Prof. Andrzej Sławiński
Członek Rady Polityki Pieniężnej
„Złoty w ERM II”
„Po fali ataków spekulacyjnych, jakie dotknęły kraje europejskie w latach 1992 - 93 pasmo dopuszczalnych wahań kursowych w Europejskim Systemie Walutowym zostało rozszerzone z +/-2,25% do +/-15%. Oznaczało to modyfikację obowiązującego w ramach ESW mechanizmu kursowego (ERM, Exchange Rate Mechanism).
Rozszerzenie pasma dopuszczalnych wahań zwiększyło swobodę i skuteczność interweniowania banków centralnych krajów ESW na rynku walutowym. Miało to utrudnić przeprowadzanie ataków spekulacyjnych i zmniejszyć prawdopodobieństwo ich powtarzania się. Rozszerzenie pasma nie oznaczało jednak zmiany kryterium kursowego traktatu z Maastricht. Nadal kraje, które zamierzały wejść do strefy euro, były zobowiązane do utrzymania wahań kursu walutowego w paśmie +/-2,25% bez dokonywania dewaluacji, która następowałyby z ich inicjatywy, a dodatkowym warunkiem wypełnienia kryterium kursowego był brak wystąpienia „poważnych zaburzeń” na rynku walutowym. (…) Wejście złotego do ERM II będzie oznaczało konieczność ograniczenia autonomii polityki pieniężnej NBP i powrót na bardziej ryzykowną drogę pośredniego kontrolowania inflacji poprzez stabilizowanie kursu walutowego, na której może pojawić się groźba ataku spekulacyjnego przeciwko złotemu.
Przejście przez złotego pomyślnie testu stabilności w ERM II będzie w dużej mierze samospełniającą się przepowiednią rynków finansowych. Dlatego data wejścia Polski do ERM II zależy głównie od tego, kiedy uda się osiągnąć znacząca i trwałą poprawę sytuacji w budżecie. Próby wcześniejszego wprowadzenia złotego do pasma wahań mogą prowokować spekulację i związane z nią zaburzenia na rynkach finansowych. Przyszły pobyt złotego w ERM nie będzie jednak oznaczał samego tylko zwiększenie się ryzyka wystąpienia zaburzeń na krajowych rynkach finansowych. Gospodarka polska będzie stopniowo osiągać korzyści ze zmniejszonej zmienności kursu walutowego i obniżania się wysokości stóp procentowych w wyniku zmniejszenia się ryzyka kursowego.”
Dr Bohdan Wyżnikiewicz
Wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową
„Polskie przedsiębiorstwa w drodze do strefy euro”
„Już od kilku lat większość płatności w obrotach polskiego handlu zagranicznym odbywa się w walucie europejskiej. Według danych NBP ok. 64 proc. płatności w eksporcie i około 60 proc. w imporcie jest rozliczanych w euro i nadal te udziały zwiększają się. Proces ten będzie trwał nadal. Tak duży udział jednej waluty w obrotach powoduje jej powszechność i stanowi przyzwyczajanie się do tej waluty. Z kolei tradycyjnie dominująca waluta dolar USA traci na znaczeniu w polskiej gospodarce. (…)
Konsekwencjami wysokiego udziału płatności zagranicznych w euro jest transmisja do polskiej gospodarki sygnałów cenowych i popytowych mierzonych w euro, a także zbliżanie się poziomu i struktury cen w złotych do poziomu i struktury cen u największych partnerów handlowych. (…)
Zjawisko wyrównywania się cen w większej mierze będzie dotyczyło dóbr i usług będących przedmiotem handlu międzynarodowego niż dóbr i usług nie będących przedmiotem takiego handlu. Konwergencja w tym zakresie będzie miała charakter stałej tendencji. Doprowadzi to do zmiany w strukturze zaopatrzenia polskich firm w kierunku tańszych substytutów, nastąpi także dywersyfikacja geograficzna źródeł zaopatrzenia. Efektem takiego mechanizmu może być zmniejszanie kosztów produkcji, zatem i cen produktów gotowych. Przyczyni się on także do poprawy konkurencyjności przedsiębiorstw.”
Dr Henryka Bochniarz
Prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych
„Sytuacja polskich przedsiębiorstw po wejściu Polski do Unii Europejskiej”
„Sytuacja polskich przedsiębiorstw po wejściu Polski do UE będzie zależała od dwóch grup czynników: po pierwsze od konkurencyjności w stosunku do przedsiębiorstw z innych krajów UE, która wyznaczana będzie przede wszystkim przez zdolność do dostosowania się do obligatoryjnych regulacji prawnych, przez umiejętne wykorzystanie istniejących przewag konkurencyjnych i budowanie nowych przewag konkurencyjnych oraz przez zdolność do wykorzystywania pomocy strukturalnej, po drugie od warunków tworzonych przez otoczenie gospodarcze. (…) Oceniając sytuację polskich przedsiębiorstw po wejściu do Unii Europejskiej przez pryzmat badań sektora MSP przeprowadzonych przez PKPP można stwierdzić, że duża część przedsiębiorstw jest bardzo dobrze przygotowana do działania na Jednolitym Rynku, część z nich jest w trakcie przygotowań, ale dla części przedsiębiorstw „przebudzenie” może być bolesne. Dlatego tak ważne jest tworzenie stabilnych warunków gospodarowania - dobrego prawa, przejrzystych procedur oraz skuteczne egzekwowanie prawa. Należy także tworzyć warunki sprzyjające innowacyjności. Niezbędna jest również promocja Polski w krajach UE oraz skuteczne reprezentowanie interesów przedsiębiorców działających na rynku polskim w UE, co robi PKPP.”
Prof. Juliusz Kotyński
Radca Generalny Ministerstwo Finansów
„Wejście Polski do Unii Monetarnej a sytuacja polskiej gospodarki”
„Od chwili uzyskania przez Polskę członkostwa w Unii Europejskiej perspektywa trwałego spełnienia przez naszą gospodarkę kryteriów nominalnej zbieżności jako warunku wejścia do strefy euro staje się kwestią wspólnego zainteresowania Polski i Unii. (…)
Spełnienie tych kryteriów, a przede wszystkim zrównoważenie finansów publicznych w średniookresowej perspektywie, leży jednak przede wszystkim w interesie polskiej gospodarki i jej stabilnego rozwoju. Ponadto, z wewnętrznego punktu widzenia, utrzymanie długu publicznego na poziomie niższym od 60 proc. PKB jest wymogiem konstytucyjnym, a przekroczenie kolejnych progów: 50 proc., 55 proc., a zwłaszcza 60 proc. PKB wiąże się z drastycznymi procedurami ostrożnościowymi i sanacyjnymi, przewidzianymi w Konstytucji RP oraz ustawie o finansach publicznych. (…)
W rok 2004 polska gospodarka weszła z wysokim, pięcioprocentowym tempem wzrostu, wysokim i stabilnym wzrostem eksportu, znacznym ożywieniem produkcji przemysłu przetwórczego, poprawiającą się sytuacją na odcinku inwestycji, w tym zagranicznych inwestycji bezpośrednich w Polsce, a także niską inflacją oraz niskim, dwuprocentowym deficytem obrotów bieżących w relacji do PKB. (…) Z drugiej strony, najwyższa wśród krajów rozszerzającej się Unii Europejskiej stopa bezrobocia i najniższa stopa zatrudnienia to najpoważniejsze mankamenty strukturalne polskiej gospodarki, zarówno z wewnętrznego punktu widzenia, jak i z perspektywy realizacji celów strategii lizbońskiej Unii Europejskiej. Walkę z bezrobociem trzeba więc godzić z dążeniem do konsolidacji finansów publicznych, poprzez wyzyskiwanie tradycyjnych i nowych możliwości podtrzymywania szybkiego wzrostu i modernizowania gospodarki, zwłaszcza poprzez efektywną absorpcję funduszy unijnych.”
Prof. Witold Orłowski
NOBE, Doradca Ekonomiczny Prezydenta
„Czy Polska powinna spieszyć się do strefy euro?”
„Polska może przystąpić do strefy euro najwcześniej w roku 2007 (wymagałoby to jednak spełnienia już w przyszłym roku kryterium fiskalnego konwergencji, co wydaje się czystą political fiction). Faktycznie możliwa pierwsza data wejścia to lata 2008 - 09. (…)
Członkostwo w strefie euro prowadzi do wielu powszechnie znanych korzyści natury mikroekonomicznej (zwiększona skłonność do inwestowania i oszczędzania, eliminacja ryzyka kryzysu walutowego i kosztów stabilizacji krajowej waluty, zachęta dla rozwoju handlu). Dodatkowym argumentem za przystąpieniem do strefy euro jest ryzyko ataku spekulacyjnego na złotego. (…)
Kosztem jest utrata własnej polityki pieniężnej, jako narzędzia kontroli zagregowanego popytu. Weźmy jednak pod uwagę że: (a) dotychczasowe doświadczenia pokazują, że polskiej polityce pieniężnej brak odpowiedniej finezji i skuteczności, a proces uczenia się może być bardzo kosztowny; (b) koszt ewentualnych błędów okazuje się znacznie większy od korzyści z prowadzenia takiej polityki; (c) zaufanie do polityki pieniężnej jest niskie, a jego budowa kosztowna i długotrwała; (d) ryzyko wystąpienia szoków asymetrycznych nie jest duże, a zdolności dostosowawcze przedsiębiorstw niezłe (niestety, nie da się tego samego powiedzieć o rynku pracy). Wydaje się więc, że argumenty przeciwko euro nie są silne. (…)
Do strefy euro trzeba więc dążyć stosunkowo szybko, bowiem odsuwanie w czasie członkostwa poza rozsądny horyzont zwiększa ryzyko ataku spekulacyjnego i dywergencji. „Stosunkowo szybko” nie oznacza, że musi to być rok 2007 lub 2008. Oznacza jednak, że musi to być średni okres: 4 - 6 lat. Do euro powinniśmy się spieszyć, ale tak naprawdę ”pośpiech”oznacza lata 2008 - 10.”
Dr Marcin Gruszczyński
Uniwersytet Warszawski
„Czy Polsce grozi kryzys walutowy?
Złoty po akcesji. Doświadczenia międzynarodowe a prawdopodobieństwo wystąpienia kryzysu walutowego w Polsce.”
„Korzystając ze studiów przypadków kryzysów walutowych oraz analizy bieżącej sytuacji Polski można przypuszczać, że prawdopodobieństwo kryzysu walutowego w najbliższym czasie nie jest wysokie. Połączenie z Unią Europejską może obniżyć koszty dostępu do rynków finansowych oraz poprawić ocenę perspektyw ekonomicznych zarówno Polski jak i poszczególnych przedsiębiorstw. Z punktu widzenia akademickiego rachunek kosztów i zysków przystąpienia do Unii Europejskiej jak i do Unii Gospodarczej i Walutowej jest znany i prezentuje się korzystnie. Oczekiwany napływ funduszy unijnych (przewyższający odpływ związany ze składką członkowską) powinien działać na rzecz aprecjacji kursu złotego. Powinna jednak utrzymać się różnica pomiędzy krajowymi a eurowymi stopami procentowymi odzwierciedlając premię za ryzyko.
Głównym wyzwaniem jest obecna i przyszła sytuacja budżetu państwa. Ciąży na nim, podobnie jak i na gospodarce prywatnej, znaczne zadłużenie zagraniczne jak i wewnętrzne. Struktura czasowa publicznego zadłużenia zagranicznego jest niekorzystna, największe spłaty powinny nastąpić w pierwszych latach po przystąpieniu do Unii. Wtedy pojawią się też pierwsze poważne koszty związane z członkostwem. Podobnie sektor prywatny zadłużony jest za granicą w znacznym stopniu. Także pewna część zadłużenia krajowego (np. podmiotów prywatnych) indeksowana jest do obcych walut. Czyni to gospodarkę polską bardziej wrażliwą na wahania zewnętrzne.
Na najbliższe lata planowane jest także wstąpienie do ERM2 oraz unii walutowej i przyjęcie euro. Jest to jak najbardziej właściwe posunięcie, pozwalające na dalsze obniżenie kosztów pozyskiwania funduszy oraz na zlikwidowanie ryzyka walutowego, co jest szczególnie istotne przy ujemnej pozycji walutowej netto całego kraju. Wprowadzenie euro zredukowałoby niebezpieczeństwo wystąpienia kryzysu systemowego - ewentualny kryzys miałby charakter lokalny (potencjalne załamanie budżetu nie pociągnęłoby za sobą paraliżu gospodarczego).”
Pewne zagrożenia niesie ze sobą okres przejściowy na ławce rezerwowych w systemie ERM2. Można oczekiwać, że spekulanci w początkowym okresie będą nabywać aktywa denominowane w polskiej walucie, licząc na szybkie wprowadzenie euro w Polsce i konsumując wysokie oprocentowanie papierów emitowanych przez przeciążony budżet. Przez pewien okres może to być korzystne dla kursu złotego, niemniej okres pobytu w ERM2 powinien być jak najkrótszy.
Nie należy jednak zapominać, że decydującą rolę w przyszłości będzie odgrywał sektor prywatny. W przypadku poprawy konkurencyjności, przyspieszeniu wzrostu gospodarczego czy wzmocnieniu pozytywnych trendów w handlu zagranicznym Polski, niebezpieczeństwo kryzysu walutowego może zostać usunięte lub przynajmniej jego prawdopodobieństwo i natężenie - zredukowane, podobnie jak i kryzysu finansów państwa. To czy szanse związane z przystąpieniem do Unii Europejskiej i adopcją euro zostaną wykorzystane i przeważą nad kosztami zależy głównie od niego i warunków mu stworzonych.
Bartosz Otachel
Specjalista w Departamencie Analiz Ekonomicznych i Społecznych
Urząd Komitetu Integracji Europejskiej
„Wspólna waluta a integracja europejska”
„Od momentu przystąpienia do UE Polska uczestniczyć będzie w UGiW jako kraj członkowski objęty derogacją, czyli nie wchodzący w skład strefy euro. Wobec naszego kraju stosowane będą mechanizmy koordynacji polityki gospodarczej oraz będziemy zobowiązani do przestrzegania szeregu wymogów związanych z udziałem w UGiW, w szczególności do unikania nadmiernego deficytu. Polityka gospodarcza Polski będzie przedmiotem oceny m.in. w ramach procedury wielostronnego nadzoru. Kluczowym instrumentem koordynacji polityk gospodarczych w UE są Ogólne Wytyczne Polityki Gospodarczej. Bardzo istotną rolę w procedurze wielostronnego nadzoru, stanowiąc jednocześnie jeden z fundamentów Paktu Stabilności i Wzrostu, odgrywają programy konwergencji oraz programy stabilności. (…)
Dziesięć nowych krajów członkowskich stanie się członkami UGiW objętymi derogacją. W odniesieniu do nich nie zastosowano mechanizmu opt-out, przyznanego na mocy Traktatu o Unii Europejskiej Danii i Wielkiej Brytanii, który dawał prawo do samodzielnego podjęcia decyzji o pełnym udziale w UGiW (oba kraje nie wyraziły zgody na przystąpienie do strefy jednolitej waluty). Dla dziesięciu krajów przystępujących członkostwo w UE oznacza więc konieczność późniejszego udziału w strefie euro. Na obecnym etapie oczekuje się, że do końca 2008 r. do strefy euro przystąpią prawdopodobnie Estonia, Litwa, Łotwa i Słowenia, rok później Cypr, Malta, Słowacja i Węgry, zaś około 2010 r. Czechy i Polska.”
Jacek Jurczyński
Warszawska Grupa Inwestycyjna S.A.
„Możliwe scenariusze rozwoju sytuacji na polskim rynku walutowym”
„Czy rzeczywiście fakt wejścia Polski do Unii Europejskiej będzie miał pozytywny wpływ na notowania złotego? Większość z nas wiąże z tym historycznym wydarzeniem wielkie nadzieje. Od dawna już prognozowano, że wejście Polski do Unii Europejskiej powinno wzmocnić złotego. Niestety złoty traci na wartości. Cena euro przekroczyła 4,80 a za dolara płacić trzeba ponad 4 złote. Im bliżej Unii tym sentyment dla złotego powinien się poprawiać. Czy jednak na pewno? (…)
Wejście do Unii Europejskiej ma spowodować wzmocnienie naszej waluty. Tymczasem może okazać się, że na silniejszego złotego przyjdzie nam poczekać. Co więcej możemy oczekiwać destabilizacji rynku walutowego jeżeli rynki uznają, że sytuacja fiskalna jest na tyle słaba, że atak na złotego może zakończyć się sukcesem. Silne osłabienie polskiej waluty niesie za sobą daleko idące konsekwencje. Z pewnością oddali na długie lata przyjęcie wspólnego pieniądza, które przyniosłoby wiele korzyści. Słaby złoty grozi przekroczeniem konstytucyjnego progu wielkości długu publicznego do PKB, wzrostem inflacji oraz silnym wzrostem stóp procentowych. W takiej sytuacji wejście Polski do strefy wspólnego pieniądza przed rokiem 2010 wydaje się niemożliwe. (…)
Notowania złotego są doskonałym wskaźnikiem makroekonomicznym. Nie popadajmy więc zbyt wcześnie w euforię z powodu wysokiego wzrostu PKB, niskiej inflacji oraz niskiego deficytu na rachunku obrotów bieżących. Wielkość tych wskaźników cieszy, ale może się okazać, że przedłużająca się choroba finansów państwa spowoduje, że okażą się one jedynie krótkotrwałym sukcesem.”
Józef Rąpała
Warszawska Grupa Inwestycyjna S.A.
„Polski złoty od Zygmunta Augusta do Leszka Balcerowicza”
„Poruszamy się w kręgu znajomych cyfr: 1 dolar, 5,31zł, 10zł, 5,13 zł, ale nie jesteśmy w stanie uchwycić ich wartości. Ile warte było 5,13 zł w dawnych czasach? Niestety, okres wojny i wymiany pieniędzy w latach 50. pozbawił nas ciągłości danych o wielkości inflacji. Dlatego dla określenia siły nabywczej banknotu 100 złotowego z 1934 roku posłużymy się danymi o inflacji z USA. Znając coroczny spadek siły nabywczej dolara posłużymy się rachunkiem wartości skumulowanej i w ten sposób poznamy ile było warte obecne 100 dolarów. A znając kurs dolara w złotych w 1934 roku poznamy silę banknotu 100 złotowego a także kwoty 5,13zł. (…)
W czasie okupacji kurs dolara oscylował w okolicach 50 zł. Na początku Polski Ludowej obowiązywał całkowity zakaz posiadania walut obcych. W roku 1959 dolar kosztował 80 zł. W latach późniejszych łagodzono ten rygor. Funkcjonowało kilka kursów: turystyczny, specjalny, aukcyjny lub bonów Pekao. W latach 70. kurs wahał się w granicach 120 - 130 zł. Natomiast w roku wprowadzenia stanu wojennego zwyżkował już do 300 - 400 zł. Koniec czarnego rynku nastąpił wraz z wprowadzaniem reformy gospodarczej Leszka Balcerowicza. Ustalono wówczas sztywny kurs dolara na 9 500 zł. Kurs złotego powoli uwalniano, pozwalając żeby wahał się w coraz szerszym korytarzu. Kurs wolny, czyli taki, który ustalają siły rynkowe wprowadzono w 2000 r. Wstąpienie Polski do Unii Europejskiej nakłada na Polsce obowiązek spełnienia kryteriów z Maastricht, a po ich spełnieniu wejścia do strefy euro - czyli zastąpienia złotego europejską walutą.”
Marian Wargacki
Instytut Gospodarki Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie
„Przyszłość złotego po wejściu Polski do Unii Europejskiej i Unii Monetarnej”
„Badania kursów walutowych zostały przeprowadzone na populacji 500 największych przedsiębiorstw w Polsce, z wyłączeniem przedsiębiorstw z szeroko pojętego sektora finansowego i ubezpieczeniowego. (…) Wśród badanych przedsiębiorstw nie ma jednoznacznej opinii, co do wpływu wejścia Polski do UE na zachowanie się kursu złotego. Jednakże, nieznacznie największy odsetek przedsiębiorstw jest zdania, iż nie będzie ono miało większego znaczenie na zmiany kursu. Może to wynikać z przekonania, że aktualne wysokości kursu odzwierciedlają już wszystkie wydarzenia związane z wejściem do UE oraz, że gospodarka i inwestorzy już dawno zdyskontowali wpływ wydarzeń po 1 maja br.
Większe niezdecydowanie wśród przedsiębiorstw jest natomiast, co do terminu, kiedy Polska powinna wejść do Unii Monetarnej. Najwięcej (48 proc.) jest jednak zwolenników jak najszybszego wejścia do strefy euro, czyli 2007 rok, jednakże, co piąte przedsiębiorstwo opowiada się także za data 2008 r. oraz 2011 lub nawet później. Na tle tych opinii niezwykle interesująco wyglądają odpowiedzi co do terminu, kiedy Polska już nie tyle powinna wejść do strefy euro, ale kiedy wejdzie do niej. Przedsiębiorstwa bowiem nie mają oczywiście wpływu na ten termin i stąd wynikają te rozbieżności, gdzie zdecydowanie mniej już przedsiębiorstw deklaruje, iż będzie do w 2007 r. (26 proc.). Taki sam odsetek ankietowanych uważa, że będzie to miało miejsce w 2010. Co piąte jednak przedsiębiorstwo, podobnie jak przy poprzednim pytaniu, jest zdania, iż Polska znajdzie się w Unii Monetarnej dopiero w 2011 r. lub później.”




























































