Styczniowy odczyt indeksu PMI pokazał, że szwajcarski przemysł znajduje się w najgorszej kondycji od ponad roku. Stoi za tym oczywiście decyzja SNB, która mocno pomieszała szyki helweckim firmom.


Opublikowany dziś przed Credit Suisse indeks przyjął w styczniu wartość 48,2 pkt. wobec 53,6 pkt. w grudniu. To największy miesięczny spadek od listopada 2008 r., kiedy światem wstrząsnął kryzys. Na uwagę zasługuje też grudniowa rewizja – wartość wskaźnika skorygowano z raportowanych pierwotnie 54 pkt. Co więcej, w styczniu w dół poszły wszystkie subindeksy składające się na PMI – od produkcji, przez zamówienia, po zatrudnienia.
Za gwałtownym spadkiem indeksu obrazującego kondycję stoi oczywiście zaskakująca decyzja Szwajcarskiego Banku Centralnego. Jak wynika z badania CS, zdecydowana większość szwajcarskich firm nie była przygotowana na zawirowania na rynku walutowym.

Tymczasem helweckie przedsiębiorstwa większość zakupów (45%) rozliczają w euro – dla franka wskaźnik ten wynosi 42%. Dodatkowo duża część sprzedaży (39%) realizowana jest we wspólnej walucie, podczas gdy w przypadku franka i dolara jest to odpowiednio 46% i 11%. Oszczędności na zakupach zostaną przyćmione stratami w sprzedaży, przez co straty ze względu na zmianę kursu walutowego CS szacuje na 18 mld franków.

Z badania przeprowadzonego wśród ok. 1100 szwajcarskich firm wynika, że po styczniowym „frankogedonie” zamierzają one częściej sięgać po instrumenty mające zabezpieczyć je przed ryzykiem kursowym. Na tym jednak nie koniec - co być może szokujące, 14% ankietowanych firm planuje przenieść się za granicę lub całkowicie wstrzymać inwestycje i rekrutacje.
Dziś rano szwajcarski frank nadal osłabia się wobec głównych walut. Za euro trzeba zapłacić 1,058 CHF, natomiast dolar kosztuje 0,9334 CHF. Spadek siły franka widać też w notowaniach CHF/PLN. Za szwajcarską walutę dziś rano trzeba było zapłacić nawet jedynie 3,9348 zł.

Pogorszenie sytuacji w szwajcarskim przemyśle z pewnością przyczyni się do nasilenia krążących od kilku dni spekulacji dotyczących możliwej interwencji SNB. Tym bardziej, że ziarno wątpliwości wśród inwestorów zasiał w ubiegły wtorek wiceprezes SNB Jean-Pierre Danthine.
- Jesteśmy przekonani, że rynek się jeszcze nie ustabilizował. Wzajemne kursy euro, franka i dolara jeszcze nie ustaliły się po ostatnich wydarzeniach – mówił w wywiadzie dla „Der Tages-Anzeiger” Danthine, dodając, że "SNB jest zawsze w gotowości, aby zainterweniować na rynku walutowym".
Spekulacje podsycają niepotwierdzone informacje gazety „Schweiz am Sonntag”. Według jej relacji, SNB może zdecydować się na kursowy korytarz, w ramach którego kurs euro miałby być utrzymywany na poziomie 1,05-1,10 CHF.
Nieco światła na styczniowe działania szwajcarskiego banku centralnego z pewnością rzuci informacja o stanie rezerw walutowych, którą poznamy w piątek 6 lutego (09.00).




























































