Korekta na cenie złota ma charakter cykliczny, a nie strukturalny – długoterminowe fundamenty pozostają nienaruszone - ocenił ekspert Saxo Banku. Jak dodał, srebro – jako metal o wyższej zmienności – oferuje większy potencjał wzrostu niż złoto, ale również wyższe ryzyko spadków.


Dyrektor ds. strategii rynku surowców w Saxo Banku Ole Hansen przypomniał, że cena złota i srebra w ostatnim czasie spada. Jego zdaniem, oba metale są w fazie korekty, a kluczowy wpływ na ich notowania mają nie napięcia geopolityczne, a cena ropy. „Wzrost cen energii, umocnienie dolara, wyższe oczekiwania inflacyjne oraz powrót scenariusza dłuższego utrzymywania wysokich stóp procentowych w USA stworzyły trudniejsze warunki dla aktywów niegenerujących dochodu” - uważa ekspert.
W jego ocenie, korekta złota ma charakter cykliczny, a nie strukturalny. „Długoterminowe fundamenty pozostają nienaruszone” - stwierdził. Dodał, że w przypadku srebra korekta ograniczyła nadmierne pozycjonowanie spekulacyjne, jednak perspektywy tego metalu „pozostają bardziej wrażliwe ze względu na zależność od popytu przemysłowego i przepływów inwestycyjnych”.
Droga ropa i blokada Cieśniny Ormuz uderzają w złoto
Hansen uważa, że w krótkim terminie uwaga rynku pozostaje skupiona na sektorze energii. Przypomniał, że notowania ropy Brent utrzymują się powyżej 100 dolarów, a brak postępów w odblokowaniu Cieśniny Ormuz – gdzie blokady ze strony USA i Iranu niemal całkowicie wstrzymały transport – podtrzymuje napięcia podażowe.
„Ostrzeżenia dotyczące skali globalnych niedoborów surowców energetycznych nasilają się, a napięta sytuacja na rynku paliw rafinowanych już wypycha ceny oleju napędowego i paliwa lotniczego w kierunku 200 USD za baryłkę. Kluczowym krótkoterminowym czynnikiem wzrostowym dla metali pozostaje ewentualne odblokowanie cieśniny i spadek cen ropy” - stwierdził przedstawiciel Saxo Banku.

Zwrócił uwagę, że bank nie wykluczał, że cena złota osiągnie 6 tys. dol. do końca bieżącego roku, ale od tego czasu następująca korekta zmieniła ścieżkę i tempo tego scenariusza. Ocenił jednak, że sam trend się nie zmieni. „Konflikt geopolityczny stanowi przeszkodę w krótkim terminie, ale nie podważa fundamentów rynku. Czynniki, które napędzały wzrosty w ostatnich dwóch latach, pozostają aktualne, a w niektórych przypadkach nawet się wzmocniły” - zaznaczył.
Srebro da zarobić więcej niż złoto? Ryzyko jest jednak większe
Wskazał, że sytuacja srebra jest bardziej złożona. „Ograniczona podaż fizyczna, silny popyt ze strony sektora fotowoltaiki oraz napływ kapitału spekulacyjnego – wzmocniony aktywnością inwestorów detalicznych – wyniosły ceny do poziomów wymagających bardzo sprzyjających warunków do ich utrzymania” - podkreślił. Dodał, że korekta na tym surowcu rozpoczęła się jeszcze przed eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie, a wojna jedynie przyspieszyła przebieg tego zjawiska.
„Z perspektywy rynku była to jednak zdrowa korekta. Ograniczyła nadmierne pozycjonowanie spekulacyjne i zmniejszyła podatność na gwałtowne ruchy cenowe. Fundamenty pozostają wspierające” - zaznaczył. Wskazał, że popyt na srebro nadal przewyższa popyt, a to zwiększa podatność rynku na okresy niskiej płynności, większą zmienność cen i wyższe premie.
W ocenie Hansena, hossa na rynku metali szlachetnych wydaje się „raczej wstrzymana niż zakończona”. „Złoto pozostaje opóźnione, ale nie zatrzymane, a jego fundamenty pozostają silne. Srebro nadal oferuje znaczący potencjał wzrostu, jednak po wcześniejszych nadmiarach pozostaje bardziej wrażliwe na czynniki makroekonomiczne i zmienność nastrojów inwestorów” - podsumował. (PAP)
jls/ mrr/
































































