Nie będzie budżetu UE na 2011 rok, ponieważ negocjacje pomiędzy Parlamentem Europejskim, a rządami państw członkowskich zakończyły się fiaskiem. Oznacza to, że przez pierwsze miesiące przyszłego roku w Unii obowiązywać będzie prowizorium.
Teoretycznie nie spowoduje to wielkich zmian dla polskich przedsiębiorców. Niemniej Lewiatan podkreśla, że należy się spodziewać pewnych zaburzeń w przepływie środków unijnych, co może spowodować pewne kłopotu z budżetem państwa.
Zastosowanie prowizorium oznacza, że przez kilka pierwszych miesięcy wydatki z budżetu UE ograniczone będą do poziomu z 2010 roku. Biorąc pod uwagę, że dopłaty bezpośrednie dla rolników w przyszłym roku winny być wyższe, zatem na ten cel trzeba będzie dołożyć z budżetu państwa, a potem czekać, aż UE zwróci różnicę.
Eksperci zgodnie podkreślają, że fiasko rozmów to poważny sygnał, że państwa najwięcej dokładające do unijnej kasy, nie zrezygnują z racjonalizacji wydatków. Polska nie jest płatnikiem netto, więcej – realnie otrzymujemy i wydajemy najwięcej środków. W związku z tym, trzeba się liczyć, że środki z UE mogą się skończyć, szybciej niż przewidywaliśmy.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@firma.bankier.pl
» Rząd planuje redukcję 27,5 tys. etatów
» Franczyza idzie za granicę
» Załóż sklep internetowy w zaledwie 30 sekund!






























































