REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Protest pracowników handlu 2 maja - skończy się na naklejkach?

Weronika Szkwarek2017-04-27 12:20redaktor Bankier.pl
publikacja
2017-04-27 12:20

Na dwa tygodnie przed majowym weekendem Solidarność ogłosiła protest pracowników handlu. Sami podwładni są jednak zdezorientowani i pytają na forach, czy strajk włoski faktycznie się odbędzie. Tymczasem kierownicy chcą zmobilizować wszystkich zatrudnionych do pracy 2 maja, żeby zminimalizować skutki protestu, a związki zawodowe zaczynają przepychać się miedzy sobą o jego organizację. Czy akcja ma szansę dojść do skutku?

 Jak donosi PAP, szef NSZZ Solidarności pracowników handlu Alfred Bujara poinformował na konferencji, że w proteście weźmie udział kilkanaście tysięcy pracowników zatrudnionych w 300 dyskontach. - Najwięcej jest sklepów sieci Biedronka, bo to tam zrodził się pomysł zorganizowania protestu. W akcji wezmą też udział pracownicy sieci Auchan, Tesco, Decathlon, Dino, Arel, centrum dystrybucyjnego sieci Amazon we Wrocławiu, centrum H&M w Gądkach pod Poznaniem oraz sieci hurtowni Makro Cash and Carry - powiedział związkowiec. 

Paradoksalnie to zapowiedź podwyżek w Biedronce zapoczątkowała dyskusję nad sytuacją pracowników marketów. Związkowcy określili nowe stawki wynagrodzenia jako „piarowskie sztuczki”, które nie mają odniesienia do rzeczywistości. W związku z „przepracowaniem i wykonywaniem obowiązków ponad swoje siły” pracownicy podjęli decyzję o organizacji ogólnopolskiego protestu. Jednak trudno wróżyć sukces przedsięwzięciu, w który nie wierzą sami pracownicy.

fot. NSZZ "Solidarność" w JMP S.A. Biedronka / / Facebook

Dlaczego pracownicy będą protestować?

Decyzja o organizacji protestu w środku majowego weekendu została podjęta przede wszystkim z uwagi na nadmiar obowiązków i nieadekwatne do niego wynagrodzenie. – W większości przypadków doniesienia prasowe na temat podwyżek w handlu to wyłącznie PR sieci handlowych. Z jednej strony sieci chwalą się podwyżkami pensji zasadniczych, a z drugiej ograniczają inne składniki wynagrodzeń, więc w rezultacie pracownik zyskuje bardzo niewiele lub nawet traci – wyjaśnia Alfred Bujara, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Banków, Handlu i Ubezpieczeń NSZZ „Solidarność”.

Alfred Bujara z Solidarności tłumaczy na czym polegać będzie protest:

Biuro prasowe Jeronimo Martins Polska przeczy jednak wypowiedziom związkowców: - Od 1 kwietnia br. najniższe wynagrodzenie pracownika rozpoczynającego pracę w Biedronce na pełen etat na stanowisku sprzedawca-kasjer wynosi 2450 złotych brutto, z czego około 14 proc. stanowi dodatek za brak nieplanowanych nieobecności. Według danych z ostatnich 12 miesięcy blisko 80 proc. naszych pracowników otrzymuje ten dodatek – wyjaśnia Jeronimo Martins Polska w rozmowie z Bankier.pl.

W akcji nie biorą udziału wyłącznie pracownicy Biedronki – związkowcy z Tesco również zadeklarowali uczestnictwo w proteście. Powody mają podobne – pogarszające się warunki pracy i nawał nowych obowiązków przypadających na jednego pracownika. – Nakładanie dodatkowych obowiązków związanych z likwidacją stanowisk pracy powoduje obciążenie pracą wykraczające poza możliwości fizyczne pracownika. (…) W naszej opinii brak wystarczającej obsługi przy kasach oraz przy bezpośredniej obsłudze klienta, niewystarczająca liczba pracowników do wykładania towaru, brak dostępności towarów, powoduje utratę klientów, a co za tym idzie, spadek sprzedaży – piszą związkowcy z NSZZ "Solidarność" przy Tesco Polska na swojej stronie internetowej.

Niestabilna organizacja

Akcja zaplanowana na 2 maja 2017 roku ma polegać na przesadnie skrupulatnym i dokładnym wykonywaniu powierzonych obowiązków przez pracowników i przestrzeganiu obowiązujących procedur, jednak NSZZ Solidarność na swojej stronie dementuje plotki, jakoby akcja była strajkiem włoskim. – Prostując doniesienia medialne, informuję, że to nie jest strajk ani strajk włoski. To jest protest pracowników handlu, który ma doprowadzić do negocjacji z pracodawcą w sprawie warunków pracy i płacy. Wyraźnie wskazuję, że to jest protest a praca nasza ma polegać zgodnie z przepisami Prawa Pracy i BHP – oświadczają związkowcy na swoim profilu na Facebooku.

Jak będzie można poznać biorące udział w strajku markety? Pracownicy w tym dniu przykleją do koszulek naklejki oraz będą rozdawać klientom ulotki. – Przygotowujemy również ulotki dla klientów. Liczymy na ich wyrozumiałość, bo ten protest leży również w ich interesie. Każdy z nas robiąc zakupy widzi, że pracowników jest za mało – komentuje sprawę Bujara.

Obawy pracowników i przepychanki związków

W międzyczasie NSZZ Solidarność 80, związek również zaangażowany w walkę o wynagrodzenia pracowników, poinformował na swojej stronie internetowej, że nie została wtajemniczona w organizację protestu. – Niezrozumiały jest dla nas fakt podejmowania decyzji poprzez jedną ze stron porozumienia, przed podjęciem wspólnej strategii odnośnie wezwania do negocjacji, ustalenia wspólnie zasad negocjowania, żądań płacowych czy sposobu protestów – mówią związkowcy, odnosząc się do wypowiedzi Piotra Adamczyka, który w rozmowie z mediami, zapowiedział wspólne działanie NSZZ Solidarność z NSZZ Solidarność 80.

W mediach społecznościowych można znaleźć komentarze związkowców, w których sugerują,  że informowanie pracodawcy na 2 tygodnie przed rozpoczęciem akcji protestacyjnej przyniesie jedynie negatywne skutki. Efektem takiego działania będzie nakaz przyjścia do pracy wszystkich zatrudnionych w placówkach biorących udział w proteście 2 maja 2017 roku. Takie opinie potwierdzają również pracownicy marketu na forum zatrudnionych nasza-biedronka.pl, którzy, wnioskując po ich wypowiedziach, nie wiedzą, jak będzie wyglądał protest. Jeden z zatrudnionych zadał na forum pytanie: „Wracając do tematu, Co z 2 maja? Przypinki? Wolniejsza praca? UZ? L4? Będziecie coś robić na biedronkach w tym celu?”, na co uzyskał odpowiedź: „Tak, u mnie wszyscy maja być w pracy...”. Inni pracownicy informują, że w ich rejonach jest nakaz drukowania raportów prędkości skanowania codziennie do 2 maja 2017 roku.

Na ile jest pewna organizacja protestu 2 maja 2017 roku? Trudno oszacować. Można jednak śmiało powiedzieć, że poniekąd pracownicy już odnieśli sukces. Media od dwóch tygodni przekazują informacje o każdym ruchu ze strony związków zawodowych. 

fot. / / Bankier.pl
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Ciemne strony ETF-ów. Czy pasywne inwestowanie zepsuje giełdę?
Weronika Szkwarek
Weronika Szkwarek
redaktor Bankier.pl

W Bankier.pl zajmowała się tematyką prawa pracy. Pisała o związanych z nim nadużyciach i wyzwaniach, jakie stoją przed obecnym rynkiem pracownika. W swoich artykułach zajmowała się również problemami polskich i zagranicznych konsumentów. Autorka cyklu "Życie po etacie", w którym opowiadała historie osób decydujących się na zamianę umowy o pracę na własną działalność gospodarczą.

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (101)

dodaj komentarz
~pracow
Wielka ściema ten cały protest w Tesco nikt nie protestował nie było żadnych naklejek nie było żadnego wsparcia ze związków wszyscy pracowali normalnie czyli zapierniczali a nawet niektórym pracownikom kazano zostać po godzinach na siłę.
~Adia
No tak, każdy ma stos procedur i wytycznych, na które nie ma czasu. A jak coś pójdzie nie tak, to pracownik zawinił, bo przecież byl na szkoleniu BHP albo podpisał wytyczne itp.
~komuno-wroc
Rozumiem ludzi pracy ciężko pracują za ochłap w pańskiego stołu za komuny było lepiej w tej materii każdy miał pracę i stać go było na dostatnie życie w naszej socjalistycznej ojczyznie ale przyszły solidaruchy co wyrosły na styropianie i wszysko zniszczyły :(
~dociekliwy
Komuna w Polsce? tak, to był wspaniały system, nie ma co:

http://www.rp.pl/artykul/365363-1-8-mln-polskich-ofiar-Stalina.html#ap-1

"W tej chwili łączną liczbę obywateli polskich, którzy padli ofiarami reżimu sowieckiego szacujemy na 1,8 mln. Z tego 150 tys. straciło życie. Większość tych ofiar to osoby represjonowane
Komuna w Polsce? tak, to był wspaniały system, nie ma co:

http://www.rp.pl/artykul/365363-1-8-mln-polskich-ofiar-Stalina.html#ap-1

"W tej chwili łączną liczbę obywateli polskich, którzy padli ofiarami reżimu sowieckiego szacujemy na 1,8 mln. Z tego 150 tys. straciło życie. Większość tych ofiar to osoby represjonowane za tzw. pierwszego sowieta w latach 1939 – 1941, wtedy to represje objęły ok. 1,6 mln osób. Pozostałe 200 tys. to osoby objęte represjami od 1944 r. do 1952 r. [b]Czy są to dane wiarygodne, skoro badacze narzekają na utrudniony dostęp do archiwów rosyjskich? [/b] "

Daj Pan spokój z takimi komentarzami,c o? Bo tylko denerwujesz tych, których rodziny cierpiały za sprawą tego Twojego "socjalistycznego dobrobytu".
~dociekliwy
A poza ty, jak Ci tak było dobrze, to odbuduj ten system. Nawet jeśli dasz radę, to po 50 latach upadnie, jak każdy socjalizm. Ustroje socjalistyczne upadają głównie z powodu zapaści gospodarczej i braku pieniędzy. Poczytaj trochę o gospodarce PRL w latach '70, '80. Była na dnie. Gdyby nie pojawiły się solidaruchy, to pojawiliby A poza ty, jak Ci tak było dobrze, to odbuduj ten system. Nawet jeśli dasz radę, to po 50 latach upadnie, jak każdy socjalizm. Ustroje socjalistyczne upadają głównie z powodu zapaści gospodarczej i braku pieniędzy. Poczytaj trochę o gospodarce PRL w latach '70, '80. Była na dnie. Gdyby nie pojawiły się solidaruchy, to pojawiliby się inni, którzy widzieli bliski upadek, bo natura nie znosi pustki. A i tak te Twoje komuchy III RP zbudowali na PRL i mamy obecnie "półkomunizm", czyli w połowie powinieneś się cieszyć.
~KAmil odpowiada ~dociekliwy
To byłe beit...
~glos_rozsadku
przecież ci "ludzie pracy" po pracy są konsumentami. "Ludźmi pracy" są tylko 8 godz. dziennie minus święta i weekendy, a konsumentami są 16 godz. dziennie plus święta i weekendy.
~00
Każdy co chce strajkować powinien najpierw skontaktować się z rozumem.
Jak się komuś nie podoba praca w dyskoncie, to idzie tam gdzie mu będzie lepiej.
Jak jest bezwartościowy i nikt nie chce więcej zapłacić, to musi tam zostać i podstawić łeb dla dobra pierdzistołków związkowców.
~NieTypowyPolak
Lucyfer w piekle przeprowadza inspekcje. Podchodzi do pierwszego kotła, którego pilnuje aż 10 diabłów i pyta:
-dlaczego aż 10 diabłów pilnuje tego kotła?
-bo w tym kotle gotują się Amerykanie, oni są ambitni i każdy co chwilę usiłuje wyskoczyć
Lucyfer idzie dalej i zauważa kocioł, a przy nim 5 diabłów. Podchodzi i pyta:
-
Lucyfer w piekle przeprowadza inspekcje. Podchodzi do pierwszego kotła, którego pilnuje aż 10 diabłów i pyta:
-dlaczego aż 10 diabłów pilnuje tego kotła?
-bo w tym kotle gotują się Amerykanie, oni są ambitni i każdy co chwilę usiłuje wyskoczyć
Lucyfer idzie dalej i zauważa kocioł, a przy nim 5 diabłów. Podchodzi i pyta:
-czy tu tylko 5 diabłów wystarczy?
-tak, w kotle gotują się Anglicy, są ambitni, ale przy tym trochę flegmatyczni więc 5 wystarczy
Następnie lucyfer podchodzi do kotła przy którym stoi jeden diabeł i zadaje mu pytanie:
-czy Ty tu sam wystarczysz, aby przypilnować kotła?
-tak bo w kotle gotują się Niemcy, to zdyscyplinowany naród, więc jeden diabeł wystarczy
Lucyfer idąc dalej zauważa kocioł, którego nikt nie pilnuje. Chodzi i szuka jakiegoś diabła, który by mu wyjaśnił zaistniałą sytuację, aż w końcu znajduje gdzieś odpoczywającego diabła, więc podchodzi i pyta:
-dlaczego nikt nie pilnuje tego kotła?
-bo w nim znajdują się Polacy
-Czy Ci ludzie nie chcą wydostać się z tego kotła?
-ależ chcą, tylko jak już jeden próbuje się wydostać i wspina się na ściankę, to reszta go łapie i ściąga z powrotem na dół.
~szósty_król
opowiadanie takich historyjek świadczy o mega kompleksach

Powiązane: Praca, płaca i kariera

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki