Szef Prokuratury Regionalnej w Lublinie Jerzy Ziarkiewicz latami blokował sprawy dotyczące polityków PiS, a akta niewygodnych spraw przechowywał w garażu - ustaliła "Gazeta Wyborcza". Jest reakcja prokuratury.


Teraz, w obawie przed spodziewaną kontrolą z Warszawy, skompromitowany śledczy pospiesznie rozsyła do podległych prokuratur akta spraw, które przez lata blokował - mówi informator gazety. Ziarkiewicz to zaufany człowiek byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Wcześniej, pod pozorem nadzoru, Ziarkiewicz ściągnął akta do Prokuratury Regionalnej w Lublinie. I latami nic się z nimi nie działo - pisze "GW".
Przetrzymywanie akt spraw poza gmachem prokuratury jest niezgodne z prawem. Dlatego, gdy kierowca z prokuratury poskarżył się publicznie, że musi parkować służbową mazdę pod chmurką, każdego dnia z rana samochód odśnieżać i zdrapywać lód, bo garaż zastawiony jest aktami spraw, w Lublinie zawrzało.
– Po prostu było ich tak dużo, że nie mieściły się w gabinecie Ziarkiewicza. Osobiście tam byłem i widziałem dziesiątki akt leżące w nieładzie na podłodze. Aż trudno było między nimi się przeciskać – tłumaczy informator "GW".
Więcej na ten temat w czwartkowej "Gazecie Wyborczej".
[Aktualizacja 20:15] MS podało na platformie X, że "p.o. Prokurator Krajowy Jacek Bilewicz polecił dziś pisemne wystąpienie do Prokuratora Regionalnego w Lublinie Jerzego Ziarkiewicza o przekazanie szczegółowych informacji w tej sprawie wraz z oświadczeniem odnoszącym się do treści zaprezentowanych w artykule".






























































