REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Premier: Nie ma potrzeby "narodowej kwarantanny"

2020-11-12 20:54, akt.2020-11-13 08:06
publikacja
2020-11-12 20:54
aktualizacja
2020-11-13 08:06
Premier: Nie ma potrzeby "narodowej kwarantanny"
Premier: Nie ma potrzeby "narodowej kwarantanny"
/ Kancelaria Premiera RP

W tym tygodniu, pierwszy raz od dwóch miesięcy, liczba zakażeń koronawirusem zaczęła spadać; wspólnym wysiłkiem wyhamowaliśmy zakażenia tuż przed punktem krytycznym; w najbliższych dniach nie musimy wprowadzać "narodowej kwarantanny" - ogłosił w czwartek Mateusz Morawiecki.

Premier nie podkreślił, że niższa liczba zakażeń jest efektem niższej liczby przeprowadzanych testów. W ostatnich dniach wynik pozytywny daje grubo ponad 40 proc. testów, najwięcej w Unii Europejskiej. Zgodnie z międzynarodowymi standardami nie powinno to być więcej niż 5 proc.

We wpisie na Facebooku szef rządu napisał, że w tym tygodniu, pierwszy raz od dwóch miesięcy, liczba zakażeń koronawirusem zaczęła spadać.

Dobre wieści - liczba zakażeń zaczyna spadać!

Teraz wszyscy potrzebujemy jak najwięcej dobrych wiadomości. Dziś mam dla Państwa kolejną. ⚠️ W tym tygodniu, pierwszy raz od dwóch miesięcy, liczba zakażeń zaczęła spadać! Choć stosunek zakażonych - 65/100 000 mieszkańców to wciąż dużo, to jednak pierwszy sygnał stabilizacji i dowód, że nasza strategia i obostrzenia zaczynają przynosić skutek! ⚠️ Co to oznacza? ❗️Nie musimy wprowadzać narodowej kwarantanny❗️ Po konsultacjach z Radą Medyczną ustaliliśmy, że jeżeli liczba zakażeń utrzyma się na podobnym poziomie - bardziej radykalne kroki nie będą potrzebne. Kochani - wspólnym wysiłkiem wyhamowaliśmy zakażenia tuż przed punktem krytycznym! Dyscyplina działa! Dlatego wciąż proszę i będę prosił - zostańmy w domu. Zasada jest prosta - im mniej kontaktów społecznych, tym mniejsza szansa na zakażenie i wyhamowanie epidemii. Wygraliśmy pierwszą bitwę w wojnie z drugą falą pandemii. Przed nami jeszcze długa walka, ale jedno jest pewne - razem ją wygramy! 🇵🇱

Posted by Mateusz Morawiecki on Thursday, November 12, 2020

"Choć stosunek zakażonych - 65/100 000 mieszkańców to wciąż dużo, to jednak pierwszy sygnał stabilizacji i dowód, że nasza strategia i obostrzenia zaczynają przynosić skutek. Co to oznacza? Nie musimy wprowadzać narodowej kwarantanny" - napisał szef rządu.

"Wspólnym wysiłkiem wyhamowaliśmy zakażenia tuż przed punktem krytycznym. Dyscyplina działa Dlatego wciąż proszę i będę prosił - zostańmy w domu. Zasada jest prosta - im mniej kontaktów społecznych, tym mniejsza szansa na zakażenie i wyhamowanie epidemii" - napisał premier.

W nagraniu wideo dołączonym do wpisu premier powiedział, że "dane z tego tygodnia sprawiają, że w najbliższych dniach nie musimy wprowadzać narodowej kwarantanny".

"Po konsultacjach z Radą Medyczną, z którą dziś po raz kolejny się spotkałem, ustaliliśmy ostatni próg alarmowy na poziomie 70/75 zakażeń na 100 tys. mieszkańców. W ostatnich dniach udało nam się wyhamować dokładnie przed tym punktem krytycznym" - powiedział.

Podkreślił zarazem, że "dystans, jaki dzieli nas od progu narodowej kwarantanny, nadal jest niewielki i nie pozwala na swobodę".

"To dzięki naszej odpowiedzialnej postawie, dzięki konsekwentnej realizacji zasady DDM - dystans, dezynfekcja, maseczka - zyskaliśmy delikatną przewagę w tej walce z wirusem. Teraz nie możemy jej zmarnować" - oświadczył szef rządu.

Jak mówił, "jeśli teraz odpuścimy, cały wysiłek ostatnich tygodni może pójść na marne". "Podejmujemy wiele decyzji; czasem są one trudne do zaakceptowania. To niezwykle ważne, szczególnie teraz, gdy na horyzoncie czeka ogromne wsparcie w postaci szczepionki" - powiedział Morawiecki.

Poinformował, że na spotkaniu z Radą Medyczną w czwartek rozmawiano m.in. o tym, kiedy i w jaki sposób dostarczyć szczepionkę wszystkim Polakom. "Ustaliliśmy, że szczepienia będą w pełni dobrowolne a jednocześnie powszechnie dostępne" - oświadczył. Zaznaczył, że w pierwszej kolejności otrzymają ją osoby najbardziej zagrożone: seniorzy, chorzy na choroby przewlekłe oraz służby medyczne.

Dodał, że "to będzie ogromne przedsięwzięcie logistyczne. Jak powiedział, rząd jest w stałym kontakcie z przedstawicielami producenta pierwszej szczepionki na korona wirusa firmy Pfizer."Zabiegamy o jak największe i jak najszybsze dostawy. Rozmawiamy też z innym firmami farmaceutycznymi, które są na dobrej drodze przygotowania dobrych rozwiązań" - powiedział szef rządu.

Premier wyraził nadzieję, że na początku przyszłego roku szczepionka "stanie się tą bronią, która pozwoli ostatecznie pokonać koronawirusa i wrócić do normalności". Zanim szczepionka do nas dotrze - podkreślił Morawiecki - czeka nas jeszcze co najmniej kilka miesięcy kiedy możemy polegać przede wszystkim na sobie nawzajem".

"Niech dobre wieści z tego tygodnia będą dla nas najlepszą motywacja. Bądźmy dla siebie szczególnie dobrze i wyrozumiali. Głęboko wierzę w to, że uśmiechy na twarzach naszych dzieci biegnących do szkoły, zobaczymy w niedługim czasie" - powiedział Morawiecki.

W czwartek Ministerstwo Zdrowia podało, że badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie koronawirusem u kolejnych 22 tys. 683 osób; łącznie wykryto dotąd 641 tys. 496 przypadków. Resort przekazał, że zmarło dalsze 275 osób, w sumie odnotowano 9080 zgonów.

W środę MZ informowało o 25 tys. 221 nowych zakażeniach, we wtorek o 25 tys. 484, w poniedziałek o 21 tys. 713, w niedzielę o 24 tys. 785, w sobotę o 27 tys. 875, a w piątek o 27 tys. 86 nowych zakażeniach.

Sutkowski: ustabilizowanie się liczby zakażeń na wysokim poziomie to iluzja poprawy

Ustabilizowanie się liczby zakażeń na wysokim poziomie, czyli powyżej dwudziestu kilku tys. dziennie jest iluzją poprawy i nie powinno nas uspokajać – powiedział PAP prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych dr Michał Sutkowski. Podkreślił, że narasta liczba zajętych łóżek, respiratorów i ciężkich przypadków przebiegu COVID-19.

Według danych podanych w czwartek rano przez Ministerstwo Zdrowia zakażenie koronawirusem stwierdzono u kolejnych 22 683 osób. Zmarło 275 chorych. Ostatniej doby wykonano 57,2 tys. testów.

Dr Sutkowski zwrócił uwagę, że czwartkowe dane, po święcie niepodległości, należy rozpatrywać podobnie jak dane po weekendzie, kiedy zawsze jest notowanych mniej zakażeń w porównaniu z danymi z dni powszednich.

Jeśli – jak mówił – kolejne dane, które poznamy w piątek i sobotę, również będą na podobnym poziomie, czyli 20-25 tys., będzie to świadczyć o ustabilizowaniu się liczby zachorowań.

"Będzie to jednak stabilizacja na wysokim poziomie. A to oznacza, że jest to destabilizacja placówek ochrony zdrowia. To nie powinno nas uspokajać. A myślę, że trochę zaczyna nas uspokajać, bo reagujemy z dnia na dzień" – wskazał.

Dodał, że rośnie liczba zajętych łóżek w szpitalach, zajętych respiratorów i ciężkich przypadków przebiegu COVID-19.

"Budowanie szpitali tymczasowych też świadczy o tym, że zaalarmowani są rządzący" – zauważył ekspert.

Zaznaczył, że ustabilizowanie się liczby zachorowań na wysokim poziomie jest iluzją poprawy i nie powinno być powodem do optymizmu.

PAP/Marzena Kozłowska/BPL

mzk/ mok/

Źródło:Bankier24
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (12)

dodaj komentarz
iwonka50
Plan jest taki, przed Świętami dajemy oddech ale później będzie rosło i rosło. A na końcu wszyscy grzeczniutko pobiegną po szczepionkę.
jasiek2017
Więc niech dalej niszczą niektóre gałęzie gospodarki.
a-zet
"Zasada jest prosta - im mniej kontaktów społecznych, tym mniejsza szansa na zakażenie i wyhamowanie epidemii."

Zasada jest najwyraźniej prostsza niż zasady logiki języka polskiego.
jarekzbyszek
Tłumacząc wypowiedz: Nie ma potrzeby dalszego w ku....nia narodu.
jpelerj
Kwarantanna byłaby potrzebna dla stłumienia zachorowań, ale nie ma na nią pieniędzy, więc rząd będzie mącił ile wlezie bo się boi dalszego spadku notowań. Wystarczy popatrzeć na tytuł niżej "Centra handlowe upadną bez świąt". Obstawiam, że na święta będziemy mieli informację o zanikającej liczbie nowych zachorowań a wirus Kwarantanna byłaby potrzebna dla stłumienia zachorowań, ale nie ma na nią pieniędzy, więc rząd będzie mącił ile wlezie bo się boi dalszego spadku notowań. Wystarczy popatrzeć na tytuł niżej "Centra handlowe upadną bez świąt". Obstawiam, że na święta będziemy mieli informację o zanikającej liczbie nowych zachorowań a wirus "będzie słabszy i nie trzeba się będzie już go bać, tego wirusa".
karbinadel
Tłumacząc na polski: przestaliście pyszczyć na PiS na ulicach, to nie będziemy was na razie straszyć zamknięciem (na które i tak nie mamy hajsu)
lorelie
Jak trzeba się postarać aby było u nas 4 tyś zgonów a nie 40 000 jak w Hiszpanii czy Włoszech. A znając niechlujstwo południowców ta liczba i tak jest zaniżona.
jpelerj
No i rząd PIS przestał testować (testów o połowę mniej) a lekarze nie wystawiają aktu zgonu na covid. Ale prawda zaczyna wychodzić z danych GUS o umieralności, która znacznie wzrosła. Ale że taki wierny suweren przyznaje, że rząd PIS nie panuje nad sytuacją, no to chyba coś mocnego musiało się zadziać.
karbinadel
Jak zwykle bredzisz od rzeczy. Po tym, jak latem premier ogłosił zakończenie pandemii, w sezonie jesiennym zgonów w Polsce jest znacznie więcej niż w Hiszpanii czy we Włoszech
a-zet odpowiada karbinadel
Tylko że u nas te zgony to wynik zamknięcia służby zdrowia - przerwania leczenia tysiącom ludzi i niewydolność ratownictwa medycznego - a nie samego wirusa. Ludzi w Polsce zabija nieudolność organizacyjna a nie covid.

Powiązane: Koronawirus a gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki