REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Pracujesz za granicą? Możesz mieć kłopot z kredytem

2014-06-23 12:40
publikacja
2014-06-23 12:40
Pracujesz za granicą? Możesz mieć kłopot z kredytem
Pracujesz za granicą? Możesz mieć kłopot z kredytem
fot. iStockphoto / Thinkstock / / Thinkstock

1 lipca kończy się ostatecznie era kredytów walutowych w Polsce – banki muszą od tego momentu ściśle trzymać się zaleceń Komisji Nadzoru Finansowego. Rekomendacja S mówi jasno – kredyt można uzyskać tylko w walucie, w której się zarabia. Nowe zasady rykoszetem uderzą w Polaków pracujących za granicą, szczególnie poza strefą euro.

Zalecenia KNF nie mają mocy ustawy, ale banki, które nie chcą się narazić nadzorowi, muszą traktować je niemal tak samo poważnie. Najpóźniej za tydzień kredytodawcy muszą dostosować się do rekomendacji która mówi, że waluta udzielonego kredytu powinna być w pełni zgodna z walutą, w której kredytobiorca osiąga dochody. Jeśli osiągamy dochody w kilku walutach jednocześnie to liczy się ta, która odpowiada za największą część domowego budżetu.

Od nowych zasad nie będzie wyjątków. Nawet klienci zamożni, ale zarabiający w złotych, nie będą mogli zaciągnąć kredytu np. w euro lub frankach szwajcarskich. KNF życzy sobie również, żeby banki były gotowe na sytuację, w której zmienia się waluta, w której zarabia kredytobiorca i dokonywały np. przewalutowania.

Trudniej o dom w Polsce

Kredyty walutowe już od dłuższego czasu były tylko marginesem rynku hipotek. Sięgali po nie najzamożniejsi klienci – świadczyć o tym może chociażby fakt, że średnia kwota takiego zobowiązania była dwukrotnie wyższa niż przeciętnego kredytu w złotych. Nowe wymogi nadzoru spowodują jednak, że osoby pracujące za granicą i myślące o zakupie mieszkania w kraju będą miały poważne kłopoty ze znalezieniem banku gotowego sfinansować transakcję.

Wakacje na giełdzie

W najlepszym położeniu są osoby, które zarabiają w euro. Kilka instytucji nadal udziela kredytów we wspólnej walucie. Jeśli natomiast osiągamy dochody w którejś z mniej popularnych walut (np. koronach norweskich czy islandzkich), to pozostaje nam niewiele czasu, aby złożyć wniosek w polskim banku. Od przyszłego miesiąca jedynym wyjściem pozostanie skorzystanie z oferty banku zagranicznego (jeśli zgodzi się on kredytować zakup nieruchomości w Polsce).

/mk

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
22 spółki z GPW na trzeci kwartał. Analitycy wskazali faworytów
Tematy
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.
Pora na MG HS Hybrid+! Zyskaj rabat aż do 15 000 zł.

Komentarze (5)

dodaj komentarz
~Jacek
Ktoś kto pracuje za granicę nie potrzebuje zadłużać się aż do śmierci w legalnie działających mafiach zwanych BANKAMI, aby kupić mieszkanie w Polsce. Uzbieranie forsy pracując za granicą na kupno mieszkania w Polsce np. za 160 000 pewno zajmie z 7-9 lat. Jak ktoś uzbierał na zakup mieszkania w POlsce pracując za granicą niech się Ktoś kto pracuje za granicę nie potrzebuje zadłużać się aż do śmierci w legalnie działających mafiach zwanych BANKAMI, aby kupić mieszkanie w Polsce. Uzbieranie forsy pracując za granicą na kupno mieszkania w Polsce np. za 160 000 pewno zajmie z 7-9 lat. Jak ktoś uzbierał na zakup mieszkania w POlsce pracując za granicą niech się pochwali ile mu to czasu zajęło, bo jestem ciekawy....
~Sven
Pracujący za granicą mają w dooopie kredyty. Pracują za granicą z 2 mozliwymi nastawieniami:1. Nigdy nie wrócić - wtedy kredyt im na nic niepotrzebny.2. Zarobić na mieszkanie/dom i wrócić - wtedy kredyt im na nic niepotrzebny.
~Ppaj
No cóz banki w Polsce same na siebie ukręciły bat. Rozumiem ze Polacy zarabiający za granica są mniej wiarygodni dla polskich banków. Życie nie znosi próżni i sądze że te 60 tys Polaków pracujących np. w Norwegii jakiś kumaty bank szybko "zagospodaruje " . Zarobia Norwedzy a "polaken" nie.

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki