REKLAMA

Polacy są przepracowani, bo gonią Zachód. Wytchnienia szukamy w "kokoningu"

Alan Bartman2021-11-04 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2021-11-04 06:00
Polacy są przepracowani, bo gonią Zachód. Wytchnienia szukamy w "kokoningu"
Polacy są przepracowani, bo gonią Zachód. Wytchnienia szukamy w "kokoningu"
fot. insta_photos / / Shutterstock

Polacy są trzecim najbardziej zapracowanym narodem w UE – wynika z danych Eurostatu. Liczne nadgodziny potwierdza także Państwowa Inspekcja Pracy, która w 2021 r. stwierdziła już ponad 2,3 tys. przypadków, kiedy pracownicy byli zmuszani do pracy ponad ustawowe 416 nadgodzin. Tymczasem przepracowanie może być poważnym zagrożeniem dla życia społecznego.

Z danych za 2020 r. opublikowanych przez Eurostat wynika, że Polacy byli jednym z najdłużej pracujących narodów wśród krajów Unii Europejskiej. Średni tygodniowy czas pracy w naszym kraju wyniósł 40,1 godzin. Dłużej pracowali tylko Grecy (średnia 41,8 godzin) oraz Bułgarzy (40,4 godzin). Średnia dla wszystkich krajów członkowskich wyniosła 37 godzin pracy tygodniowo.

Na jeszcze większe przepracowanie Polaków wskazują dane Bankier.pl udostępnione przez Główny Inspektorat Pracy. Wynika z nich, że od początku 2021 r. Państwowa Inspekcja Pracy w 58 kontrolach, dotyczących 2765 pracowników dopatrzyła się naruszeń przepisów Kodeksu pracy, w efekcie nałożyła na pracodawców kary o łącznej wysokości 60,9 tys. zł.

W 32 przypadkach dopatrzono się naruszenia praw 370 pracowników polegających na zmuszaniu ich do pracy ponad limit opisany 150 godzin, o czym mówi Kodeks pracy. Jak jednak mówi jeden z paragrafów wspomnianego artykułu, w sytuacji wyjątkowej pracodawca może ustalić indywidualnie z pracownikiem limit godzin nadliczbowych wyższy niż 150, ale nieprzekraczający 416 godzin. Wyższy limit został przekroczony w przypadku 2395 pracowników - wynika z kontroli PIP.

Najdłużej pracują w gastronomii i hotelarstwie

Małgorzata Marczulewska ze Stowarzyszenia "STOP Nieuczciwym Pracodawcom" w rozmowie z Bankier.pl przyznaje, że zgłoszenia przesyłane przez pracowników zmuszanych do pracy w godzinach nadliczbowych dotyczą w największym stopniu branży gastronomicznej oraz hotelarskiej.

– Zdarzały się historie pracowników gastronomii, którzy w umowach mieli zapis mówiący o pracy w trybie 12-godzinnym, a musieli pracować nawet po 17 godzin. Po prostu nie było żadnego zmiennika gotowego do pracy. Rozwiązywaliśmy nawet sprawę jednej pizzerii, w której pracodawca teoretycznie zawierał umowy z pracownikami na pracę do godziny 22, lecz w czwartki, piątki i soboty zostawali oni w pracy nawet do 1 lub 2 w nocy. Nadgodziny nie były rozliczane. Takie sytuacje miały miejsce nawet w minionym sezonie wakacyjnym – opowiedziała Małgorzata Marczulewska.

Jak zauważa nasza rozmówczyni, nie zawsze problem polega na braku zapłaty za dodatkową pracę. – Nie wszystkie nadgodziny wiążą się z brakiem wynagrodzenia dla pracowników. Bardzo często otrzymują oni gratyfikacje lub nawet premie.

– Problem jest w tym, że pracodawcy często nie rozumieją, że nie ma czegoś takiego jak przymusowa nadgodzina. Nawet jeżeli wiąże się z dodatkową pensją. Nie można zmusić człowieka, by pracował 16-17 godzin na dobę, jeżeli on tego nie chce.

– Trafiały nam się sprawy, że kelnerki czy pracownicy sektora usług bardzo chwalili swoich pracodawców, ale nie wiedzieli jak rozwiązać sprawę nagminnego zostawania dłużej w pracy – powiedziała Małgorzata Marczulewska

Połowa Polaków pracuje za dwóch. Socjolog o powodach i zagrożeniach przepracowania

Państwowa Inspekcja Pracy stwierdziła od początku bieżącego roku ok. 2,7 tys. naruszeń praw pracowników pod względem liczby nadgodzin w Polsce. Natomiast dane Eurostatu wskazują, że jesteśmy trzecim najdłużej pracującym narodem w Europie. Zarówno o powodach, jak i zagrożeniach płynących z przepracowana rozmawialiśmy z socjologiem, doktorem Michałem Lutostańskim, adiunktem w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie oraz Strategy Business Director w firmie badawczej Kantar i wiceprezesem Polskiego Towarzystwa Badaczy Rynku i Opinii.

Przypadki zmuszania do pracy w godzinach nadliczbowych przydarzają się też pracownikom z branży logistycznej oraz biurowej. Małgorzata Marczulewska przyznaje, że do stowarzyszenia spływają wiadomości od kierowców, którzy nie mają rozliczanych nadgodzin. Pracownicy biurowi wskazują z kolei, że pracodawcy często wymagają od nich dyspozycyjności przez 24 godziny na dobę, szczególnie, kiedy pracują zdalnie.

– Jedno ze zgłoszeń dotyczyło pracowników skontrolowanych przez zachodniopomorski urząd, którzy podczas inwentaryzacji pracowali nawet do 3 w nocy – mówi Marczulewska. Jak dodaje, nadgodziny są często jedną ze składowych ogólnego zachowania mobbingowego w firmach.

„Kult pracy”

Powody pracoholizmu wskazuje w rozmowie z Bankier.pl dr Michał Lutostański, socjolog i adiunkt w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie: jako społeczeństwo pracujemy długo, ponieważ musimy nadgonić różnice oraz stracony czas względem krajów Europy Zachodniej, które dłużej funkcjonują w warunkach gospodarki wolnorynkowej. Powód ten wpływa w podobnym stopniu na wyniki średniego czasu pracy u innych państw z regionu Europy Środkowo-Wschodniej, ponieważ nasi południowi sąsiedzi, czyli Czechy oraz Słowacja, w 2020 r. średnio pracowali 39,9 godzin w tygodniu (dane Eurostatu – red.). Dla porównania średni wskaźnik Niemiec w analogicznym okresie wyniósł 34,7 godzin. Należy też pamiętać, że w krajach zachodnich praca na część etatu cieszy się znacznie większą popularnością niż w Polsce. Co w efekcie przekłada się na wyższy wskaźnik aktywizacji zawodowej i może też obniżyć średni czas pracy.

– W przypadku Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności realizowanego przez Główny Urząd Statystyczny możemy dowiedzieć się, jaki procent społeczeństwa, wstając rano, nie idzie do pracy, ale też jej nie szuka. Oczywiście w tej grupie znajdują się wszystkie osoby powyżej piętnastego roku życia, na przykład uczniowie, studenci, emeryci, osoby na różnych urlopach. Jednak gdy naniesiemy na siebie te dwie osie, czyli średni czas pracy i stopień aktywizacji zawodowej, to możemy zauważyć, że im wskaźnik BAEL jest niższy, tym średni czas pracy się wydłuża. Natomiast jeśli wskaźnik jest wyższy, to ten średni czas pracy w tygodniu jest krótszy. Dobrze to widać w przypadku Greków, ponieważ pracują oni średnio dłużej od Polaków, natomiast w skali społeczeństwa pracuje ich mniej. W Polsce wskaźnik BAEL nie jest wysoki. Co roku wyniki wahają się pomiędzy 54 a 56 procent – zauważa dr Michał Lutostański.

Kolejnym powodem wpływającym na przepracowanie Polaków może być kult pracy. Zdaniem dr. Lutostańskiego część pokolenia X (osoby urodzone pomiędzy 1965 a 1979 rokiem – red.) oraz część pokolenia Y (roczniki od 1980 do 1995 – red.) zostały wychowane w przeświadczeniu, że najważniejszym zadaniem jest znalezienie dobrej pracy. Ta miała zapewnić bezpieczeństwo, ale też podwyższyć status społeczny. Jednak jak zauważa socjolog, w przypadku pokolenia Z (urodzeni po 1995 roku – red.) dochodzi do przewartościowania.

– U najmłodszych, pełnoletnich obywateli zwiększa się świadomość na wellbeing, mental health czy work life balance, czyli najważniejsze stają się dobre samopoczucie, zdrowie psychiczne oraz utrzymanie równowagi pomiędzy pracą a życiem prywatnym – analizuje dr Lutostański.

Socjolog zauważa również, że ważnym aspektem jest stworzenie przez pracodawcę odpowiedniej kultury pracy, która umożliwi sygnalizowanie problemów, choćby tych z nadgodzinami. Jest to o tyle ważne, że w niektórych miejscach pracy zostawanie po godzinach stało się czymś normalnym, a zwrócenie uwagi, np. o brak wynagrodzenia czy odbioru czasu może zostać odebrane negatywnie przez pozostałych pracowników.

– W przypadku pracy zadaniowej, która jest bardziej elastyczna, to może być spowodowane naszym luźniejszym podejściem do pracy. Czyli zarówno łatwiej nam nie liczyć nadgodzin, kiedy musimy wyjść załatwić prywatne sprawy, ale też kiedy musimy więcej pracować, to też na to nie zwracamy uwagi. W drugim przypadku, niestety trudnej jest wyznaczyć granice, kiedy pracujemy za dużo. Inny powód nawiązuje do naszego przepracowania i nadganiania zachodu. Mianowicie pracujemy dużo, a jeżeli to połączy się z kulturą organizacyjną miejsca pracy, w którym niezgłaszanie nadgodzin staje się czymś normalnym, bo wszyscy tak robią, to trudniej jest się wyłamać z tego kręgu. Interwencja, zasygnalizowanie problemu może wiązać się z wykluczeniem lub stygmatyzacją, jak niemiłe spojrzenia. Dochodzi do pomieszania norm społecznych, że zgłoszenie nadgodzin może zostać odebrane, nie przez pracodawcę, a przez pozostałych pracowników jako donoszenie – wskazuje dr Michał Lutostański

Kokoning

Przepracowanie wpływa na degradację relacji międzyludzkich, szczególnie pomiędzy najbliższymi. Zdaniem dr. Lutostańskiego, im czas pracy jest dłuższy, tym mniej zostaje go na budowanie więzi z rodziną, przyjaciółmi, czy nawet na odpoczynek.

– Został ostatnio przywrócony, w kontekście pokolenia Y, termin kokoningu, czyli mówiąc obrazowo - zawinięcia się w koc na kanapie i na przykład oglądania serialu. To jest efekt zamknięcia się w swoim kokonie bezpieczeństwa, w swoim domu, co jest spowodowane tym, że jesteśmy wydrenowani pracą, nie mamy siły na budowanie relacji społecznych, więc staramy się tylko przetrwać i zrestartować do następnego dnia – zauważa socjolog.

Nie pomaga także rozwój technologii. Zdaniem eksperta nasz czas wolny stał się rynkiem, o który zabiega wiele firm. To czy w wolnym czasie obejrzymy serial, posłuchamy podcastu czy pogramy na konsoli jest teraz walutą. Może nawet dojść do tego, że różne rynki rozrywki nie będą rywalizować między sobą, a konkurencją stanie się nasz sen.

– Taka alienacja i brak czasu na budowanie relacji z bliskimi, ale też ogólnie i szerzej z innymi ludźmi, może doprowadzić do zbudowania nieco dystopijnego społeczeństwa indywidualnych jednostek. Relacje społeczne, które w latach 80. czy 90. były czymś normalnym, jak zostawianie sąsiadom kluczy, żeby podlali kwiaty, dzisiaj wydaje się być niemożliwe, ponieważ wiele osób nawet nie zna imion swoich sąsiadów. Żyjemy obok siebie, nie mówiąc sobie dzień dobry, a wydaje mi się, że cała siła funkcjonowania społecznego, bazuje jednak na współpracy i na tym, żebyśmy sobie pomagali – powiedział dr Michał Lutostański

Nadgodziny w świetle prawa

Praca po godzinach sama w sobie nie jest niczym złym. Wszelkie obwiązki pracodawcy wobec pracownika i w drugą stronę reguluje artykuł 151. Kodeksu pracy. Zgodnie z nim pracownik nie może odmówić pracy w godzinach nadliczbowych na prośbę przełożonego, w sytuacjach w których jest konieczność prowadzenia akcji ratowniczej w celu ochrony zdrowia i życia lub ochrony mienia, środowiska czy usunięcia awarii oraz w szczególnych potrzebach pracodawcy.

– Pracodawca może ukarać pracownika upomnieniem lub naganą w przypadku odmowy wykonania nadgodzin. Ma także prawo do rozwiązania umowy o pracę bez okresu wypowiedzenia z winy pracownika, w przypadku ciężkiego naruszenia podstawowych obowiązków pracowniczych. Za takowe można uznać nieuzasadnioną odmowę wykonania polecenia służbowego, której efektem jest na przykład zagrożenie funkcjonowania zakładu pracy – wyjaśnia Agnieszka Cwojdzińska, adwokat.

Kodeks pracy uwzględnia również osoby, które są zwolnione z obowiązku świadczenia swojej pracy po godzinach i mogą odmówić pracodawcy. Są to kobiety w ciąży, pracownicy młodociani, osoby wychowujące dzieci poniżej 4 roku życia, osoby z niepełnosprawnościami oraz pracownicy, którzy wykonując swoje obowiązki zawodowe są narażeni na przekroczenie dopuszczalnych stężeń lub natężeń czynników szkodliwych dla zdrowia.

– Pracownik pracujący więcej wykonuje pracę w godzinach nadliczbowych. Warto pamiętać o tym, iż tygodniowy czas pracy łącznie z godzinami nadliczbowymi nie może przekraczać przeciętnie 48 godzin w przyjętym okresie rozliczeniowym. Za pracę w godzinach nadliczbowych pracownik może odebrać czas wolny za nadgodziny lub otrzymać odpowiedni dodatek do wynagrodzenia. Ponadto, pracodawca powinien tak zorganizować czas pracy, aby pracownicy mieli zapewniony ustawowy odpowiedni odpoczynek dobowy i tygodniowy. Z pewnymi wyjątkami, większości pracowników przysługuje 11 godzin nieprzerwanego odpoczynku dobowego oraz co najmniej 35 godzin nieprzerwanego odpoczynku w każdym tygodniu. Naruszenie przepisów o czasie pracy oraz o odpoczynku dobowym i tygodniowym stanowi wykroczenie przeciwko prawom pracownika. Za takie wykroczenie grozi pracodawcy kara grzywny w wysokości od 1 tys. zł do 30 tys. zł – tłumaczy Marcin Staniszewski, radca prawny w Kancelarii Prawnej RPMS Staniszewski & Wspólnicy

Źródło:
Alan Bartman
Alan Bartman
redaktor Bankier.pl

Redaktor Bankier.pl. Absolwent dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Wrocławskim. Zajmuje się domowymi finansami i rynkiem pracy.

Tematy
Zyskaj 300 zł i ciesz się kartą bez opłat

Zyskaj 300 zł i ciesz się kartą bez opłat

Komentarze (41)

dodaj komentarz
potiomkin
Jeśli ktoś idzie na emeryturę w wieku 40-45 lat jak większość milicjantów, wojaków, prokuratorów, sędziów itd. to musi jakoś nadgonić i kiedy ma okazję, to pracuje po 12-16 godzin. Gdyby wziąć średnią ile kto przepracował w swoim życiu, to nie sądzę, że Polacy są tacy zapracowani.
lampeduza
W czym problem? Jak mi praca nie pasuje, to szukam innej posady, zmieniam pracę! Szkoda czasu na skamlenie i biadolenie!
demeryt_69
Ciekawe dlaczego to 'forum' niemal zamiera po godzinach urzędowania?

brat_ramzesa
320 godzin - mój rekord. Ale to nic, znajomy pracował 400 godzin w miesiącu i przeżył! Pozdrawiam branżę uruchomieniową!
bha
Cóż.... Do czasu, aż zdrowie fizyczne i psychiczne pozwoli na 300 350 400h wysiłku organizmu.Wielu to już przerobiło do czasu......
ravauw
na statkach robisz 12-16/28, pozniej schodzisz na ląd i robisz inny robote...... tak kiedys mialem...
1as
Kumpla koleżanka jeździ autobusem komunikacji miejskiej (sic! - nie tylko Warszawa), stachanowiec, biła rekordy, po 330 h.
W końcu przyp...tym autobusem w kogoś, a tam takie szkody pokrywa się ze swoich (tak! - podwykonawca), więc chyba nie było warto.
bha
Za 50 lat też tak będą pisać dla zamydlenia oczu i rzeczywistości,, Polacy są przepracowani bo Niby dalej gonią zachód i nie jakoś mogą dogonić !!!. A prawda jest taka, że w wielu przypadkach muszą więcej pracować bo na ich oficjalnych niby coraz to,, godniejszych"
z każdym rokiem zarobkach i stawkach niestety w większości
Za 50 lat też tak będą pisać dla zamydlenia oczu i rzeczywistości,, Polacy są przepracowani bo Niby dalej gonią zachód i nie jakoś mogą dogonić !!!. A prawda jest taka, że w wielu przypadkach muszą więcej pracować bo na ich oficjalnych niby coraz to,, godniejszych"
z każdym rokiem zarobkach i stawkach niestety w większości % wielkie G. mogą zarobić! . Oczywiście wtedy jeśli mają u dawców pracy taką stworzoną możliwość, to aby w miarę godnie związać koniec z końcem w m-cu niestety dodatkowo pracują coraz częściej po 200,250,300 i więcej h dopóki im zdrowie na to pozwoli???. To nie jest obecnie żadne gonienie za zachodem tylko jedna z form ucieczki ludzi pracujących od coraz mocniejszego wyzysku na ich pracy i od żerowania najtaniej jak się tylko da i uda na ich fachowym, rzetelnym, sumiennym i wydajnym zarobkowaniu . I stąd też coraz częściej w wielu firmach rotacje gonią coraz szybciej nowe rotacje i brak chętnych do dłuższej pracy za coraz bardziej minimalne grosiki na coraz mniej pracownikom wystarczające !!!!!!!!!. Niestety demo kapitalizm.
bha
I jakoś nie mogą............ zachodu dogonić???.
luxferre odpowiada bha
Nie dogonimy. Mamy socjalizm i pracownik to święta krowa.

Powiązane: Praca

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki