Polak o życiu w Pekinie: Są korzyści, ale to też udręka [Tam mieszkam]

redaktor naczelna portalu Bankier.pl

Stolica Chin ma ambicje stać się supermiastem. Na razie jest miejscem, gdzie słoneczne dni to towar luksusowy, woda nie nadaje się do picia, a powietrze jest tak brudne, że czasami nie widać aut na parkingu pod blokiem. Mimo to, wiele osób codziennie spędza 5-6 godzin na dojazdach do i z pracy w centrum. O życiu w stolicy Chin w rozmowie z Bankier.pl opowiada mieszkający tam Polak - Krzysztof Achinger.

O stolicy Chin ostatnio głośno. Od kilku tygodni media donoszą o planach rozbudowy Pekinu do rozmiarów supermiasta na 130 milionów mieszkańców. W ostatni piątek lipca zapadła decyzja, że właśnie tutaj w 2022 roku zorganizowane zostaną Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Do tego wszystkiego wrze na rynkach. Jednocześnie Pekin nie zwalnia tempa: uruchamia kolejne linie metra w tempie podobnym do tego, w jakim w Polsce otwiera się kolejną stację, stawia kolejne nowoczesne osiedla mieszkaniowe, które świecą pustkami, miasto puchnie.

To dostateczne powody, żeby zapytać jak żyje się w takim miejscu. W rozmowie z Bankier.pl z serii #TamMieszkam opowiada o tym Krzysztof Achinger*, Polak mieszkający i pracujący jako tłumacz języka chińskiego w Pekinie.

(fot. arch. pryw. Krzysztof Achinger / )

Malwina Wrotniak-Chałada, Bankier.pl: Słyszałeś o planach przekształcenia Pekinu i okolic w 130-milionowe supermiasto. Uważasz, że to realne?

Krzysztof Achinger: Tak. O tej sprawie było już głośno spory czas temu. Chińczycy zresztą znani są z tego, że planują długoterminowo, nie jest jak w Polsce – gdzie z kolejnymi kadencjami rządu przychodzą nowe pomysły. To, że teraz dowiadujemy się o tych planach, pewnie jest wynikiem tego, że ktoś miał taki pomysł już kilka, może nawet kilkanaście lat temu. 

Inna sprawa, że to miasto już teraz jest ogromne, ma trochę ponad 21 mln mieszkańców. Ponadto mamy drugie miasto położone ok. 130 km od Pekinu, Tianjin, w którym mieszka ponad 14 mln ludzi. Oba miasta w połączeniu z „nieco” mniejszymi (po kilka milionów), zlokalizowanymi w okalającej wszystko prowincji Hebei, już stanowią potężne skupisko ludzi. W zasadzie jedyne, czego brakuje, a co jest teraz intensywnie budowane, to infrastruktura komunikacyjna, która ułatwi przepływ ludzi. Podróż szybkim pociągiem z Pekinu do Tianjinu zajmuje ok. 30 minut.

» Zobacz przejazd trasą z Pekinu do Tianjinu na kanale Krzyśka na YouTube

Przejazd w korkach przez Warszawę lub Kraków zajmie nam znacznie więcej czasu. Teoretycznie więc można mieszkać w Tianjinie i pracować w Pekinie lub odwrotnie, ale póki co, nie sądzę, aby sporo ludzi praktykowało taki model, bo przejazd między miastami to jedna sprawa, a poruszanie się po mieście to zupełnie inna bajka. Mimo fantastycznie rozwiniętego metra w Pekinie, miasto jest trudne do przemierzania, jeżeli trzeba to robić codziennie. Na budowie supermiasta Jing-Jin-Ji skorzystają ludzie zamieszkujący Hebei, które z jednej strony stanie się sypialnią, a z drugiej  miejscem pracy dla mniej wykwalifikowanych ludzi.

A Zimowych Igrzysk Olimpijskich gratulować? Jak ta decyzja może wpłynąć na funkcjonowanie mieszkańców i miasta? Spodziewasz się paraliżu? Miasto pomieści turystów? Chińczycy udźwigną to organizacyjnie? Nie obędzie się bez wystrzelonych w kosmos inwestycji na pokaz?

Pekin w 2008 roku zorganizował i bardzo pomyślnie przeprowadził letnie igrzyska. Nie ma powodu sądzić, aby zimowe im nie wyszły! W pobliżu Pekinu są dość wysokie góry, ale znowu kompletnie brak infrastruktury związanej ze sportami zimowymi. Po pierwsze dlatego, że Chińczycy nigdy w sportach zimowych prymu nie wiedli, a po drugie dlatego, że tutaj w zimie rzadko cokolwiek pada. Zeszłej zimy śnieg w Pekinie spadł raz i to tak skromnie, że biała pelerynka nie wytrzymała do wieczora. Jest natomiast bardzo zimno i ujemna temperatura, szczególnie w górach jest wręcz gwarantowana, dlatego import śniegu z północno-wschodniej części kraju (Dongbei) będzie łatwy i skuteczny. Nie sądzę też, aby nastąpił jakiś paraliż. Na pewno się uda.

Świat słyszy wiele mniej lub bardziej absurdalnych opowieści o Pekinie. Uporządkujmy te informacje. W jaki sposób miasto jest zorganizowane?

Pekin zbudowany jest na planie kwadratu, ulice przecinają się tu pod kątem prostym. Miasto rozrasta się od centrum, w którym znajduje się słynny Plac Tiananmen. Dalej mamy część zabytkową - tam urzędowali kiedyś cesarze. Nazywa się ona zresztą Zakazanym Miastem, dlatego że kiedyś plebs nie mógł tam wchodzić. To ścisłe centrum okala druga obwodnica Pekinu. Dalej mamy trzecią obwodnicę i możemy uznać, że w jej obrębie znajduje się to właściwe centrum z częścią lepiej rozwiniętych przedmieść. Za trzecią obwodnicą, 20 do 35 km od centrum, są już przedmieścia. Ja mieszkam przy piątej obwodnicy i to jest już od centrum około 40 minut jazdy metrem w prostej linii, bez przesiadania się. I w tym sensie Pekin ma jasno określone centrum, chociaż są też subcentra, na przykład na wschód od Tiananmen znajduje się bardzo rozwinięta dzielnica biznesowa.

Budownictwo mieszkaniowe w Pekinie
Budownictwo mieszkaniowe w Pekinie (EastNews)

Miasto jest oplecione olbrzymią siatką metra. Kiedy przyjechałem do Pekinu pierwszy raz w 2006 roku (później jeszcze stąd wyjechałem, a dopiero następnie zamieszkałem na stałe), było tutaj chyba 4 czy 5 linii metra. Teraz jest ich 18. Chińczycy budują jedną linię metra mniej więcej w tempie, w jakim my w Warszawie budujemy jedną stację. Długość torów wszystkich linii dochodzi do 600 km. Moja żona dojeżdża do pracy metrem w kierunku przeciwnym niż do centrum miasta – najdalej położona w tym kierunku stacja metra jest oddalona od centrum Pekinu o około 40 km.

Każde duże, szanujące się miasto, musi mieć swoje sypialnie. Gdzie w Pekinie mieszkają masy?

Takie osiedla mieszczą się zarówno w obrębie trzeciej, jak i drugiej obwodnicy miasta. Bliżej ścisłego centrum jest to raczej 4-, 5-piętrowe stare budownictwo, przypominające trochę polskie budownictwo lat 70. Tutaj to też są pozostałości połowy minionego stulecia. Te budynki powoli się wyburza, ale nie są zastępowane nowymi blokami, tylko biurowcami i powierzchniami handlowymi, natomiast ci, którzy tam mieszkali, muszą przenosić się gdzieś dalej.

Natomiast im dalej od centrum, tym mamy te osiedla większe, wyższe i tym więcej ludzi w nich mieszka. Te bloki są już nowoczesne, z parkingami podziemnymi dla samochodów. Ja mieszkam w jednej z takich większych sypialni dla Pekinu, Tiantongyuan, mieszczących się jeszcze w granicach północnej części miasta.

Plan metra w Pekinie - stan obecny (KLIKNIJ, ABY POWIĘKSZYĆ)
Plan metra w Pekinie - stan obecny (KLIKNIJ, ABY POWIĘKSZYĆ) (fot. travelchinaguide.com / )

Dalej mamy już okalającą Pekin prowincję Hebei, przez co niektóre jeszcze dalej położone sypialnie dla miasta potrafią być oddalone o 2-3 godziny jazdy. Tam już nie wszędzie dociera metro, czasami trzeba dojechać autobusem, przesiadać się. W ten sposób niektórzy spędzają 5-6 godzin dziennie na dojazdach do i z Pekinu, gdzie pracują.

BBC pokazywało ostatnio takie miejscowości. Ogromne, niemal identyczne wieżowce zbudowane pośrodku niczego i młodzi ludzie wyczekujący co rano autobusów do Pekinu, którymi późnym wieczorem wrócą w to samo miejsce, żeby się przespać i następnego dnia znowu wyjechać.

Tak to właśnie wygląda. Tak jak mówiłem - Chińczycy planują dalekosiężnie. Mają więc też sporo osiedli, które są puste, to są te tzw. miasta – duchy. Postawił je deweloper albo rządowy inwestor, póki co nakręcając lokalną gospodarkę – ktoś tam musiał przywieźć piasek, ktoś rozłożyć rusztowania itd. Dzisiaj nie ma tam jednak ludzi, bo te osiedla będą potrzebne dopiero za 10-15 lat. Trochę za sprawą samego rozwoju Chin – tutaj wskaźnik urbanizacji wciąż jest niższy niż na Zachodzie, jest więc świadomość, że wkrótce 20-30% populacji przeniesie się do miast. W kraju, w który żyje 1,35 mld ludzi te 20% robi wrażenie. Czas pokaże, czy były to inwestycje na wyrost, przestrzelone. Osiedla budowane w ten sposób na zapas często faktycznie nie mają infrastruktury, nie dociera tam metro, nie ma tam dużych sklepów czy szkół, ale one z czasem powstaną.

Pekin, tak jak Szanghaj, też chętnie kopiuje zachodnie wzorce architektoniczne?

Czasami tak, choćby w dzielnicach willowych. Z tym że w Polsce willa kojarzy się z dużym domem, zbudowanym na osobnym projekcie, otoczonym ogrodem. Tutaj z braku miejsca deweloper stawia obok siebie na przykład 50 takich samych budynków.

A co do kopiowania z Zachodu - byłem tu niedawno w willowej dzielnicy, która nazywa się Beverly Hills. Adres to: Pekin, Beverly Hills.

Mieszkanie w Pekinie to też udręka. Czytaj dalej »
Źródło:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
12 14 ~reptilia

W Krakowie wcale nie lepiej niż w Pekinie z normami zanieczyszczeń, to jest skandal, żeby
w 750 000 mieście w cywilizowanej Europie, w kulturalnej stolicy Polski, dzieci skazuje
na astmę i inne choroby związane ze smogiem. Całe centrum i stare Podgórze kopci w piecach,
jak tylko troszkę chłodniej, firma miejska MPEC chwali się, że walczy ze smogiem, tylko że w ślimaczym tempie, bo jeśli będą podłączać 3 ulice rocznie, to walka ze smogiem w Krakwie
będzie trwać 1000 lat!!!
To jest skandal, w 0,75 mln mieście mamy podobny smog co w 21 mln Pekinie, czy może być gorzej, pewnie tak, mogli byśmy mieć większy smog niż w Pekinie.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
14 11 ~wunx

Jesteś kompletnym debilem. W Krakowie niema nawet 5% smogu z Pekinu. No po prostu opadają ręce jak można wypisywać takie bzdury!

! Odpowiedz
7 9 ~rtr

Planowanie... ja tam raczej widzę głupotę i gigantomanię. Chiński rząd naprodukował baniek na nieruchomościach i papierach wartościowych. Teraz jest zakładnikiem tego szaleństwa. Budowanie dla budowania pozwala przez chwilę podbijać statystyki PKB, klasa średnia kupiła kit, że nieruchomość to bezpieczna lokata kapitału. Stąd cała masa osiedli-widm. Mieszkania często czyjeś są, ale zostały kupione jako "lokata kapitału" i są chomikowane. Nie daje się oddychać, ściek płynie rurami, a im się roi 130-milionowe mrowisko?! Już wolę polski burdel od chińskiego planowania.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 11 ~OMGAKAWTF

Jak dlugo mieszkales w Chinach? Poszukaj w necie historii miasta Suzhou pod Szanghajem. Maja tam wiekszy inkubator innowacji technologicznych niz dawne kraje RWPG razem wziete.
Jak piszesz, miej jakies pojecie.

! Odpowiedz
2 5 ~zulu odpowiada ~OMGAKAWTF

@OMGAKAWTF - nie podniecaj siefacet. Od10 lat prawie mieszkam wChinach (tak często bywam służbowo) i ten inkubator to jest przede wszystkim mega wielka kopiarnia tego, co zrobili Amerykanie czy Europejczycy.
Ale nie o tym -najlepiej widać to po stosunku Chińczyków wystających ponad przeciętność do swojego państwa - każdy z moich studentów pochodzących z Chin staje na głowie aby zostać w Polsce na stałe - tak nie chcą wracać. Niektórym się to udaje, ładnym Chinkom zwłaszcza ;)

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
4 11 ~plazowicz

Tam nawet do zebry jest kolejka z 1-2 zmianami świateł.

! Odpowiedz
4 4 ~Beijing

Jeszcze jeden drobiazg BEIJING ma SIEDEM obwodnic,taki styl.

! Odpowiedz
9 14 ~Beijing

Nie ma miasta Pekin, jest BEIJING kto tam był ten wie.Nic nie wiemy o CHINACH, to jest GIGANT. Wystarczy,że zniosą kontrolę urodzeń.

! Odpowiedz
13 6 ~aaaaaaa

Takie supermiasta szybko upadna jest zecza niemozliwa utrzymac takie miasto w ladzie i skladzie

! Odpowiedz
2 3 ~kelner

Homo Sapiens powinien mieszkać w miastach od 1 mln mieszkańców. W historii planety cywilizacje lokalne zawsze ginęły gdy miasta podadały w ruinę. Mieszkam w Szczecinie który właśnie osiąga 0,5 mln. Wspomnienia z wakacji w milionowym mieście: >>>>>>>>>> www.baltic-room.com/upload/201508/garlic_wwwbaltic- roomcom3GP.3GP

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz

Porównaj oferty

Sprawdź, które banki pożyczą pieniądze na najlepszych warunkach, i ile wyniesie miesięczna rata kredytu.

Znajdź najbardziej zyskowną lokatę bankową. Określ najważniejsze cechy, a wyszukiwarka wybierze najlepsze oferty.