Trzy miesiące od rozpoczęcia antyrządowych protestów w Bułgarii poparcie dla premiera Bojko Borisowa i jego partii GERB spada, a poparcie dla demonstracji utrzymuje się na wysokim poziomie - wskazuje najnowszy sondaż agencji Alpha Research.


Wybory parlamentarne w Bułgarii muszą się odbyć w pierwszym kwartale 2021 roku. Centroprawicowa partia GERB i opozycyjna Bułgarska Partia Socjalistyczna (BSP) mają obecnie wyrównane szanse na zwycięstwo, a do przyszłego parlamentu może wejść sześć ugrupowań.
Utworzenie jakiejkolwiek koalicji między kilkoma z nich będzie wyjątkowo trudne - wskazuje sondaż Alpha Research, przeprowadzony w ostatnich 10 dniach września na grupie 1031 dorosłych obywateli Bułgarii.
Poparcie dla GERB i BSP wyraziło po 20 proc. ankietowanych. Jeszcze w lipcu, zanim rozpoczęły się protesty, różnica między nimi wynosiła 7 pkt proc. na korzyść GERB. W tym czasie poparcie dla lewicy wzrosło o 1 pkt proc., natomiast poparcie dla GERB spadło o 6 pkt proc.
W tym samym okresie spadło również poparcie dla premiera – z 24 do 20,3 proc. Z kolei dezaprobata dla działań Borisowa wzrosła znacznie szybciej – o 6,5 pkt proc., do 55,8 proc. Zaufanie dla liderki BSP Kornelii Nonowej wzrosło o 4 pkt proc. w porównaniu z lipcem i wynosi teraz 19,8 proc.

Na trzecim miejscu w sondażu znalazło się ugrupowanie showmana Sławi Trifonowa "Jest taki naród" z 15-procentowym poparciem. Szybko rośnie również poparcie dla lewicowego ruchu "Powstań.BG" byłej rzeczniczki praw obywatelskich Mai Manołowej - 10 proc.
Przez trzy miesiące protestów z żądaniem dymisji nie tylko premiera, lecz i prokuratora generalnego Iwana Geszewa, poparcie dla tego ostatniego spadło z 13 do 12 proc.; jego działań nie popiera 55 proc. badanych, co oznacza spadek o 2 pkt proc.
Poparcie dla protestów wyraża aż 66,2 proc. ankietowanych, nie popiera ich – 32,4 proc. Jednocześnie tylko 44 proc. ankietowanych opowiada się za wyborami przedterminowymi; pozostałe 56 proc. woli zaczekać na koniec kadencji obecnego parlamentu i rządu.
Na tle tych wyników wyjście z trwającego od 9 lipca kryzysu politycznego jest niejasne. Część obserwatorów nie wyklucza, że przewidywana przez opozycję krytyka systemu praworządności i korupcji w Bułgarii, nad czym w poniedziałek wieczorem będzie debatować Parlament Europejski, przyspieszy upadek obecnego rządu w Sofii.
Z Sofii Ewgenia Manołowa





























































