Wysokie bezrobocie, a jednocześnie puste biura i hale produkcyjne. Ukraiński rynek pracy stał się areną paradoksów, gdzie drastyczny deficyt specjalistów wymusza na firmach odejście od modelu niskich kosztów pracy. Najnowsza analiza OSW rzuca nowe światło na to, jak mobilizacja i emigracja kształtują nową rzeczywistość gospodarczą u naszego sąsiada.


Obecna sytuacja gospodarcza na Ukrainie to przykład rynku sprzeczności. Choć statystyki wskazują na wysoki poziom bezrobocia, przedsiębiorcy działający na tamtejszym rynku mierzą się z bezprecedensowym wyzwaniem: krytycznym deficytem wykwalifikowanych pracowników - wynika z analizy "Wysokie bezrobocie i deficyt kadr. Paradoksy ukraińskiego rynku pracy czasu wojny" autorstwa Sławomira Matuszaka z Ośrodka Studiów Wschodnich.
Pułapka wysokiego bezrobocia i braku rąk do pracy
Wojna drastycznie przemodelowała strukturę demograficzną i społeczną. Z jednej strony mamy do czynienia z ograniczeniem liczby miejsc pracy w niektórych sektorach, z drugiej – masowa mobilizacja oraz emigracja milionów obywateli wyrwały z rynku kluczowych specjalistów. Efekt? Wakaty na stanowiskach eksperckich pozostają nieobsadzone przez miesiące, mimo dużej liczby osób poszukujących pracy w innych segmentach gospodarki.
Analizy Sławomira Matuszaka z OSW wskazują na silną presję płacową. Firmy, chcąc utrzymać ciągłość operacyjną i zatrzymać kluczowe kadry (zarówno w sektorze white-collar, jak i specjalistów technicznych), decydują się na znaczące podwyżki. Model biznesowy oparty na niskich kosztach pracy staje się nieaktualny. Mimo to, w porównaniu ze standardami unijnymi, koszty te wciąż pozostają relatywnie niskie, co utrudnia motywowanie uchodźców do powrotu.
Na początku 2026 r. średnia wypłata na Ukrainie była dwukrotnie mniejsza niż minimalna pensja w Polsce i prawie czterokrotnie niż średnia w Polsce.
— OSW – Ośrodek Studiów Wschodnich (@OSW_pl) May 12, 2026
Więcej o ukraińskim rynku pracy w komentarz @S_Matuszak: https://t.co/WC9aEgBkq6 pic.twitter.com/27vSRvSMcX
Ciekawostką natomiast jest liczba oficjalnie zarejestrowanych bezrobotnych na Ukrainie – według danych Narodowego Banku Ukrainy w marcu br. było ich zaledwie 96 tys.
Jak to możliwe? Ukraiński zasiłek dla bezrobotnych jest niski (między 3,9 tys. a 8,65 tys. hrywien, czyli od ok. 80 do 170 euro) i wypłacany jedynie przez 90 dni od momentu zarejestrowania się. Po tym okresie osoba bezrobotna najczęściej traci motywację do utrzymania oficjalnego statusu, gdyż wiąże się to z regularnymi wizytami w urzędzie pracy i nie daje żadnych przywilejów (np. dostęp do służby zdrowia i tak pozostaje bezpłatny) - czytamy w analizie OSW.
Wyjście z cienia
Przed pełnoskalową agresją ukraiński rynek pracy w dużej mierze opierał się na szarej strefie, która mogła obejmować nawet 3,5 miliona osób. W 2021 na Ukrainie pracowało wówczas 15,6 mln ludzi.
Od wybuchu pełnoskalowej wojny dostępne dane obejmują tylko oficjalnie pracujących – zgodnie ze stanem na koniec 2025 r. było ich 10,7 mln, czyli niewiele więcej niż emerytów (10,2 mln).
Choć liczba oficjalnie zatrudnionych zmalała o 1,3 mln, trudno jednoznacznie stwierdzić, czy tendencja ta dotyczyła także pracujących "na czarno". Z przyjętej w styczniu 2026 r. rządowej Strategii zatrudnienia ludności do 2030 r. można wywnioskować, że w szarej strefie pracuje ok. 3 mln ludzi.
Oprac. JM




























































