Jeden dziennie - średnio tyle pubów znika z brytyjskiego pejzażu na zawsze. Jest to - zdaniem ich właścicieli - konsekwencja dużych obciążeń podatkowych nałożonych przez Partię Pracy. Eksperci oceniają, że do końca roku wraz z tymi legendarnymi miejscami wyparuje także 5 tys. miejsc pracy.


Brytyjskie Stowarzyszenie Piwa i Pubów alarmuje - od stycznia do września tego roku na cztery spusty zamknięto 295 lokali. W Anglii zniknęło łącznie 226 pubów. Szczególnie wysoki wskaźnik zanotowano w południowo- wschodnim i północno-zachodniej części kraju. Do tego trzeba doliczyć 64 bary, które już się nie otworzą w Szkocji, oraz 5 w Walii. Jeśli tendencja się utrzyma, do końca roku do tej listy dołączy 200 kolejnych.
"Ostatnie zamówienie". Nadciąga koniec legendy
Branża oszacowała, że przełoży się to na około 5 tys. utraconych miejsc pracy, z czego ponad połowę zajmują osoby poniżej 25. roku życia.
Kiedy lokalny pub zamyka się, szkody odczuwalne są na szeroką skalę - zaznaczała dyrektor generalny stowarzyszenia Emma McClarkin.
- Nie tylko pracownicy, społeczności, nasze dziedzictwo i główne ulice handlowe tracą na zamknięciu pubu - skarb państwa traci średnio 200 tys. funtów wpływów podatkowych za każdym razem, gdy lokal ogłasza ostatnie zamówienia - dodaje.
Zaapelowała do rządu o podjęcie radykalnych kroków, proponując:

- zapewnienie trwale sprawiedliwego i zrównoważonego obciążenia podatkowego,
- zamrożenie podatku od piwa,
- zwiększenie ulgi podatkowej na piwo z beczki,
- przegląd kosztów zatrudnienia osób poniżej 25. roku życia.
"Podatkowa bomba" niszczy rynek. Branża traci 5 tysięcy miejsc pracy
Właściciele jako winnych wskazują Partię Pracy. Co prawda Andy Burnham obiecał obniżyć o 20 proc. podatek od nieruchomości komercyjnych. Zmiany mają wejść w życie jednak dopiero od przyszłego roku. Do tego należy doliczyć rosnące koszty pracy oraz zmniejszającą się liczbę klientów, bowiem ceny piwa w Londynie przekroczyły psychologiczną barierę 10 funtów za pół kwarty.
Optymistycznie nie napawają też doniesienia o dyskusji nad przyszłorocznym budżetem. Właściciele pubów obawiają się wprowadzenia kolejnych - dodatkowych - kosztów. Jeszcze nie doszli bowiem do siebie po "podatkowej bombie", jaką zaserwowała im Rachel Reeves w 2025 roku, kiedy to zwiększyły się koszty działalności pubów i browarów o 322 mln funtów. To zmusiło właścicieli do podniesienia cen i redukcji zatrudnienia.
opr. aw




























































