Klienci mBanku wydali w tym roku za granicą średnio blisko 2,5 tys. zł na wyjazd. Część tej kwoty mogli oddać zupełnie niepotrzebnie, jeśli przy terminalu albo bankomacie zgodzili się na rozliczenie w złotych.


Jak dowiedział się Bankier.pl, najwięcej pieniędzy klienci mBanku zostawili podczas tegorocznych wyjazdów we Włoszech, ponad 230 mln zł. W Hiszpanii wydali 144 mln zł, w Chorwacji 100 mln zł. Bank widzi też ruch w dalszych kierunkach. W Japonii liczba transakcji jego klientów podwoiła się w ciągu dwóch lat.
Od czerwca do sierpnia 2026 r. zdecydowana większość zagranicznych wydatków klientów przeszła przez usługę wielowalutową, karty walutowe albo karty wielowalutowe Visa Świat Intensive i Visa Podróże. W tych kartach za przewalutowanie płatności bank nie pobiera prowizji. Własnej prowizji nie nalicza też za wypłatę z bankomatu za granicą.
- Coraz więcej osób świadomie wydaje pieniądze i zwraca uwagę na dodatkowe opłaty związane z płatnościami za granicą. Widzimy, że klienci coraz świadomiej zarządzają swoimi finansami podczas podróży i szukają rozwiązań, które pomagają unikać niepotrzebnych kosztów - mówi Aleksandra Buczkowska, dyrektorka zarządzająca w segmencie klienta detalicznego w mBanku.
Kiedy terminal pyta o walutę
Dobrze dobrana karta nic nie da, jeśli przy płatności klient zgodzi się na złote. Tak działa dynamiczne przeliczanie waluty, czyli DCC (Dynamic Currency Conversion). Terminal albo bankomat rozpoznaje polską kartę i pokazuje kwotę od razu w złotych. Kurs ustala wtedy operator urządzenia, a nie bank, który wydał kartę.

Unijne rozporządzenie o płatnościach transgranicznych (2021/1230) każe pokazać klientowi przed transakcją kwotę w walucie jego rachunku i marżę liczoną w procentach ponad referencyjny kurs EBC. Klient musi się też dowiedzieć, że może zapłacić w walucie sprzedawcy. Część banków publikuje swoje stawki DCC w internecie, wśród nich np. chorwacki Raiffeisenbank Austria (RBA).
W tabeli RBA opartej na kursie EBC z 12 października marża dla złotego w terminalach wynosi 5 proc. Rachunek na 100 euro kosztuje przy takim przeliczeniu ok. 460 zł, a po kursie EBC 438,50 zł. W bankomatach tego banku (tabela na podstawie kursu z 13 października) marża sięga 13 proc. Wypłata równowartości 1000 zł kosztuje wtedy ok. 130 zł więcej.
Przy średnim wydatku z danych mBanku 5 proc. to ok. 120 zł na wyjazd. Bank, który wydał kartę, też nie przelicza po kursie EBC, więc faktyczna strata będzie trochę mniejsza. mBank w komunikacie pisze o kilkudziesięciu złotych przy jednej decyzji i nawet kilkuset w skali wyjazdu.
Przy terminalu i bankomacie lepiej więc wybierać walutę lokalną: w krajach strefy euro to euro, w Japonii jen. W bankomacie oznacza to też odrzucenie proponowanego kursu przeliczenia.































































