PZU obserwuje kontynuację presji cenowej na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych, ale liczy, że rynek wkrótce wejdzie w fazę wzrostu cen. Ubezpieczyciel szacuje koszt dodatkowych świadczeń wynikających z pandemii na około 100 mln zł - poinformował członek zarządu PZU i dyrektor finansowy Tomasz Kulik.


"To, co cieszy, to bardzo wczesna interwencja regulatora, który zwrócił się do zakładów ubezpieczeń z prośbą o przedstawienie swojej polityki cenowej w tym aspekcie (...)" - powiedział Kulik.
"Jest presja na cenę, którą bardzo dobrze identyfikuje regulator i miejmy nadzieję, że za chwilę będziemy mogli obserwować wejście rynku ubezpieczeń komunikacyjnych w fazę wzrostu cen" - dodał.
PZU poinformowało w czwartek, że w I kwartale ubezpieczenia komunikacyjne były pod presją rosnącej konkurencyjności rynku i spadających cen.
Wysoka rentowność tych ubezpieczeń była głównie skutkiem częstości szkód utrzymującej się na niskich poziomach ze względu na niską mobilność. Częstości szkód w ubezpieczeniach komunikacyjnych w I kwartale spadła 19 proc. rdr.

Według PZU spadek częstości szkód skłaniał rynek do prowadzenia aktywnej polityki cenowej, przekładającej się na kontynuację spadku cen w I kwartale 2021 roku.
W ubezpieczeniach grupowych i indywidualnie kontynuowanych marża w I kwartale była niższa o 12,4 pp. rdr i wyniosła 10,2 proc. Głównym czynnikiem wpływającym na spadek marży była zwiększona śmiertelność związana z pandemią COVID-19.
"Trzecia fala koronawirusa przełożyła się na niższą rentowność segmentu ubezpieczeń grupowych i indywidulanie kontynuowanych" - powiedział Kulik.
"Szacujemy, że ten dodatkowy koszt w stosunku do znormalizowanego kwartału, to jest to około 100 mln zł dodatkowych świadczeń" - dodał. (PAP Biznes)
seb/ mfm/
































































