Każda seria ma swój koniec. Po kilku sesjach mocnych wzrostów w poniedziałek spółki z portfela Leszka Czarneckiego mocno tanieją.


O ponad 18 proc. tanieją na poniedziałkowej sesji akcje Idea Banku, Getin Holding traci zaś 17 proc. Teoretycznie najlepiej radzi sobie Getin Noble, który drożeje zaś o 33 proc., warto jednak pamiętać, że cena tego ostatniego - w związku z przebywaniem na liście alertów - aktualizowana jest tylko dwukrotnie w ciągu dnia. Teoretyczny kurs otwarcia popołudniowego fixingu pokazuje gwałtowny spadek ceny poniżej poziomu z piątkowego zamknięcia.
Zdecydowanie bardziej wymierne są więc zachowania Idei i Getin Holdingu, które zresztą i we wcześniejszym rajdzie w górę wyraźnie dystansowały Getin Noble. Dziś akcje wspomnianej dwójki jednak nie tylko wyraźnie tanieją, ale też robią to przy sporych obrotach. Wczesnym popołudniem na całej GPW nie było spółki, która notowałaby wyższe obroty niż Getin Holding czy Idea. Duet zdystansował nawet przedstawicieli indeksu WIG20.
To pierwsza tak poważna korekta na akcjach tych spółek w tym roku. Do tej pory w 2019 roku akcje np. Idea Banku aż na sześciu sesjach drożały o przeszło 10 proc. Ponad kreską spółka zakończyła także sześć ostatnich sesji, w tym piątkową wzrostem o aż 32 proc. Spółki Czarneckiego zdominowały zresztą piątkowy handel, we wszystkich z pięciu najmocniej rosnących wówczas na całej GPW spółek, Czarnecki miał udziały. Wzrosty przekraczające 25 proc. notowały - oprócz Idei - Getin Noble, Getin Holding, MW Trade i Open Finance. Dodatkowo Getiny i Idea notowały bardzo wysokie - jak na siebie - obroty. Zainteresowanie spółkami Czarneckiego pokazuje także ranking spółek Bankier.pl, gdzie Getiny i Idea okupują trzy pierwsze miejsca.
2019 - rok odbicia na spółkach Czarneckiego
Pytanie jednak, czy nie doszło do przegrzania atmosfery. Od początku roku akcje Idei i Getinu podrożały o przeszło 200 proc. Tak gwałtowny rajd musiał wzbudzić zainteresowanie inwestorów, ale i musiał w końcu zaowocować korektą. Szczególnie, że wokół podstaw uzasadniających wzrosty są spore wątpliwości. Tegoroczne odbicie wydaje się opierać na dwóch podstawach. Pierwsza to odreagowanie po gwałtownych spadkach we wcześniejszych miesiącach, mimo bowiem tak gwałtownego skoku wartości, Getin oraz Idea wyceniane są najwyżej ledwie od lata 2018 roku. Strat do odrobienia wciąż pozostaje dużo.

Przeczytaj także
Spółki w 2018 roku znalazły się na poważnym zakręcie, co widać m.in. po wspomnianych spadkach. Najpierw obawy inwestorów budziła kondycja Getin Nobla, który ratowany musiał być kroplówkami, by spełnić wymagania KNF. Później pojawił się temat szerokiego udziału Idea Banku w dystrybucji obligacji upadającego GetBacku. W listopadzie zaś Leszek Czarnecki opublikował taśmy, które nie tylko uderzyły w szefa KNF, ale także i zwiększyły niepewność co do banków biznesmena. Dzięki podwyższeniu oprocentowania i pomocy instytucji publicznych udało się opanować sytuację, sytuacja finansowa wciąż jest jednak napięta.
W oczekiwaniu na inwestora
Tutaj pojawia się drugi element, który dał iskrę do zmiany trendu. To perspektywa wejścia nowego inwestora, o której mówi się od grudnia. Na początku lutego Getin Noble Bank i Idea Bank podały w komunikatach, że w związku z działaniami mającymi na celu pozyskanie inwestora finansowego, który dokapitalizowałby banki lub, alternatywnie, bank powstały w wyniku połączenia obu podmiotów, dopuszczono wybrane fundusze private equity do due diligence. Oznacza to ni mniej, ni więcej, że szukanie inwestora weszło w kolejną fazę. Zainteresowani zbadają teraz kondycję obu spółek i na podstawie pozyskanych w ten sposób informacji przejdą (bądź nie) do kolejnego etapu negocjacji.
W nowym inwestorze i planach połączenia obu banków upatruje się lekarstwa na powyższe problemy, stąd wzrosty mocno przecenionych Getinu i Idei. Warto jednak pamiętać, że problemy wcale nie muszą zniknąć jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Sytuacja banków jest skomplikowana i aby wyjść z problemów potrzebny będzie długotrwały proces, a nie jednorazowy zastrzyk gotówki. Dodatkowo wcale nie jest powiedziane, że ewentualny inwestor będzie skory do szastania pieniędzmi.
- Transakcja z inwestorem zainteresowanym Getinem jest obarczona bardzo dużym ryzykiem niepowodzenia. Nabywca musi podstawić kapitał oraz płynność, bo obecnie bank żyje z kroplówki NBP. Łącznie mogą to być duże kwoty. Co kupuje w zamian? Bilansowo bank wygląda słabo z każdej strony: w pasywach mamy drogie depozyty, w aktywach kredyty frankowe. Pytanie, czy za takie pieniądze nie lepiej zbudować bank od podstaw, niż inwestować w Getin - mówi jeden z analityków cytowany przez "Puls Biznesu".
Adam Torchała





























































