Węgry będą potrzebowały 500 tys. nowych pracowników w ciągu najbliższego 1-2 lat; w związku z tym należy się skupić na mobilizacji rezerw wewnętrznych – powiedział w czwartek premier Węgier Viktor Orban na dorocznym otwarciu Węgierskiej Izby Przemysłowo-Handlowej w Budapeszcie.


„Nie jest przypadkiem, że punkt ciężkości dla wielkich inwestycji w rozwój przemysłu znajduje się na wschodnich Węgrzech” – powiedział Orban.
To właśnie tam powstają duże inwestycje w sektorze samochodów elektrycznych, które w ostatnim czasie stały się powodem protestów społecznych.
„Po 2035 roku w Europie będą mogły być produkowane tylko samochody elektryczne, a jeśli komponenty do nich nie będą produkowane na Węgrzech, to będzie się to odbywało gdzie indziej, a nasze tradycyjne fabryki samochodów będą powoli zamykane” – powiedział Orban. Zauważył, że około 300 tys. rodzin w kraju zarabia na życie w zakładach związanych z motoryzacją.
„Rząd w Budapeszcie prowadzi politykę przemysłową, która koncentruje się na energochłonnych inwestycjach” – powiedział premier. W związku z tym zapowiedział budowę dwóch lub trzech elektrowni gazowych, aby zapewnić energię dla przemysłu.

Węgry pozostaną poza wojną rosyjsko-ukraińską i nadal będą skutecznie wetować sankcje, które szkodzą ich interesom – powiedział szef rządu w Budapeszcie. Jak dodał, dostawy energii z Rosji zostaną utrzymane, choć nie uważa on, by stosunki gospodarcze Unii Europejskiej z Rosją mogły zostać odbudowane.
„Węgierska polityka zagraniczna i gospodarcza musi zastanowić się, jakie relacje może nawiązać i utrzymać z Rosją w ciągu najbliższych 10-15 lat” – zaznaczył polityk.
Premier przypomniał również, że UE przeznaczy na pomoc Ukrainie 18 mld euro w tym roku, jednak nie wiadomo, skąd będą pochodzić pieniądze na odbudowę tego kraju. Stwierdził przy tym, że „jeśli nie będziemy rozsądni”, może tam trafić część unijnego funduszu spójności.
Z Budapesztu Marcin Furdyna






























































