Według przedstawicieli opozycji, przy spadającym zaufaniu do rządu stan nadzwyczajny powinien być wprowadzony, by ograniczyć m.in. skalę zgonów w zw. z COVID-19. Według PiS, nie należy szafować tym rozwiązaniem, a bez dyscypliny społecznej nawet najostrzejsze przepisy nie pomogą.


W sobotę politycy podczas "Śniadania w Trójce" dyskutowali na temat zasadności wprowadzenia stanu nadzwyczajnego w Polsce w związku z rosnąca liczbą zakażonych i umierających z powodu koronawirusa.
Według doradcy prezydenta Andrzeja Zybertowicza, z wprowadzeniem jednego ze stanów nadzwyczajnych, należy "czekać na rozwój sytuacji". Przyznał jednocześnie, że jednym z warunków, który przechylałby szalę na korzyść jego wprowadzenia, byłby "upadek dyscypliny społecznej, uniemożliwiający utrzymanie pewnych procesów społecznych pod kontrolą".
Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL) przypomniał, że reprezentowane przez niego ugrupowanie zachęcało rząd do wprowadzenia stanu nadzwyczajnego już w zeszłym roku. Według niego, rządzący nie wprowadzili go do tej pory, bojąc się wypłat rekompensat dla przedsiębiorców. Podkreślił, że nie chodzi o to, by robić rządzącym na złość, ale jego zdaniem niespójność przepisów i brak obowiązywania stanu nadzwyczajnego, powodują spadek zaufania dla rządu.
Wtórował mu europoseł Andrzej Halicki z PO, który zwrócił uwagę, że kiedy spada zaufanie do rządzących i rośnie niezrozumienie dla obostrzeń, pojawia się niesubordynacja społeczeństwa.

Według niego, brakuje podstawy prawnej - w postaci stanu nadzwyczajnego - do wprowadzania pewnych rygorów i obostrzeń. Przekonywał, że gdyby rząd podejmował konsekwentne, umocowane prawnie i zrozumiałe dla wszystkich działania w czasie drugiej i przed trzecią fala zachorowań, to może udałoby się ograniczyć skalę zgonów wywoływanych przez COVID-19.
Zybertowicz przypomniał Halickiemu, że rząd obecnie działała na podstawie przepisów dot. stanu epidemicznego, które były wprowadzone przez PO-PSL. Przekonywał, że dzieje się tak dlatego, by uniknąć "głębokiego wstrząsu wynikającego ze stanu nadzwyczajnego".
Wicerzecznik PiS poseł Radosław Fogiel wskazał, że wprowadzenie stanu nadzwyczajnego to możliwość, którą daje Konstytucja RP, ale nie należy szafować tym rozwiązaniem. Podkreślił, że obecnie rząd działa na podstawie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi - jego zdaniem dobrej ustawie - która daje odpowiednie narzędzia. "Jeśli będzie taka potrzeba, będziemy korzystać również ze stanów nadzwyczajnych" - zapewnił.
Fogiel zwrócił jednak uwagę, że ani stan klęski epidemicznej, ani jakikolwiek stan nadzwyczajny nie są lekiem na koronawirusa i od wprowadzenia jakiegoś przepisu liczba zakażeń nie zacznie spadać, a wirus nie będzie mniej szkodliwy. Przekonywał, że najwięcej zależy od nas, od zachowania dyscypliny społecznej. (PAP)
autor: Michał Boroń
mick/ krap/






























































