REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Nowy rekord upadłości konsumenckiej

Michał Kisiel2020-11-03 11:20analityk Bankier.pl
publikacja
2020-11-03 11:20
Dodaj Bankier.pl w Google

W październiku odnotowano najwyższą w historii liczbę ogłoszeń o upadłości konsumenckiej. Szeregi bankrutów powiększyły się o 1672 osoby. Jeszcze dwa lata temu takie wartości osiągały wskaźniki liczone dla całych kwartałów.

Nowy rekord upadłości konsumenckiej
Nowy rekord upadłości konsumenckiej
fot. ARMSABRE / / Shutterstock

Już niemal 10 tys. osób w 2020 r. skorzystało z upadłości konsumenckiej. To więcej niż w całym 2019 r. Jak wynika z danych Centralnego Ośrodka Informacji Gospodarczej, który analizuje ogłoszenia zamieszczane w „Monitorze Sądowym i Gospodarczym”, tylko w październiku grono bankrutów powiększyło się o 1672 osoby. To miesięczny rekord – wartość nieodnotowana dotąd w historii tej instytucji prawa upadłościowego w Polsce.

Przypomnijmy, że zakończony III kwartał roku był również rekordowy pod tym względem. Łącznie na ogłoszenie upadłości zdecydowały się wówczas 4041 osoby. Po okresie spowolnionego działania sądów w kwietniu i maju liczba ogłoszeń przekroczyła 1000 miesięcznie w czerwcu. Od tego momentu nie spadła ani razu poniżej tej granicy.

fot. / / Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczej

Rosnącą liczbę upadłości można wiązać ze zmianami w prawie, które weszły w życie w marcu 2020 r. Zlikwidowano wówczas barierę, która ograniczała dostęp do bankructwa konsumentów. Osoby, które doprowadziły do swojej niewypłacalności lub istotnie zwiększyły jej stopień umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa, nie mogły liczyć na pozytywne rozpatrzenie wniosku. W nowej wersji prawa upadłościowego wymóg ten został zniesiony.

Kwestia winy dłużnika obecnie nie jest badana na etapie postępowania prowadzącym do ogłoszenia upadłości. Nie oznacza to, że osoby, które same przyczyniły się do swoich finansowych trudności, traktowane są tak samo, jak konsumenci niewypłacalni z przyczyn od nich niezależnych. W ich przypadku rozważane jest to na etapie określania warunków oddłużenia. Wydłuża się także okres realizowania planu spłaty wierzycieli.

Wakacje na giełdzie

Ogłoszenie bankructwa nie oznacza automatycznie umorzenia niespłacanych zobowiązań. Taka opcja może zostać wzięta pod uwagę przez sąd, ale tylko jeśli sytuacja osobista dłużnika w sposób oczywisty wskazuje, że jest on trwale niezdolny do dokonywania jakichkolwiek spłat. Pozostali bankruci muszą realizować przez wskazany okres tzw. plan spłaty, czyli zaspokoić choćby częściowo wierzycieli.

Dodaj Bankier.pl w Google
Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje, jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona. Telefon: 501 820 788

Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (12)

dodaj komentarz
janusz-ogrodnik
Sam korzystałem z usług firmy Eureka-Restrukturyzacje. Mają oddziały w kilku miastach w Polsce. Fachowcy a jednocześnie normalni ludzie, którzy wytłumaczyli mi na czym to wszystko polega.
concierge
wydaje się, że wzrost liczby upadłości wynika bezpośrednio z "poluzowania" warunków jej ogłoszenia, jednakże ja upatrywałbym głębszej genezy. 1. covid. I tu nie chodzi o wpływ bezpośredni na konsumenta. Spadek rozwoju gospodarczego oraz lawinowa liczba upadłości gospodarczych powodują wzrastające bezrobocie oraz powstanie wydaje się, że wzrost liczby upadłości wynika bezpośrednio z "poluzowania" warunków jej ogłoszenia, jednakże ja upatrywałbym głębszej genezy. 1. covid. I tu nie chodzi o wpływ bezpośredni na konsumenta. Spadek rozwoju gospodarczego oraz lawinowa liczba upadłości gospodarczych powodują wzrastające bezrobocie oraz powstanie nowego zjawiska społecznego "pół-bezrobotnych" - osób którzy pracują nie na cały etat, a na 3/4 na przykład, oraz osób które tracą część wynagrodzenia, bo na przykład muszą swój zawodowy czas poświęcić na naukę...swoich dzieci w wieku szkolnym... 2. niechęć do podejmowania pracy która wynikła z polityki rozdawnictwa środków wyrwanych firmom w podatkach, opłatach, czy karach. 3. przekredytowanie społeczeństwa. "dawali to brałem" - znane bankowcom hasło ludzi walczących o konsolidacje. Niestety, covid szybko zweryfikował realne zdolności kredytowe i nakazał racjonalizować kredytowania. 4. utrata pracy w firmach, na których zarabiają giganty bankowe, poprzez nagłe weryfikacje kredytów obrotowych oraz zabezpieczonych na majątkach firmowych - banki finalizują przejęcia majątków, mając idealne wytłumaczenie, że boją się pewnych branż. 5. polityka państwa. jak można utrzymać etaty pracowników, jeżeli niewyspany polityk jednym machnięciem może zamknąć kilka tysięcy firm. absurd tych poczynań jest bezgraniczny i Bareja musi sie turlać ze śmiechu w Niebie...
po_co
Upadłość konsumencka to proces który trwa kilka miesięcy i to tylko wtedy kiedy nie ma się majątku, jeżeli ktoś taki posiada to upadłość może być procesem trwającym lata.
Więc sam covid przyczynił się w mniejszym stopniu do zwiększenia skali.

Poza tym od utraty płynności finansowej do samej upadłości też jest daleka droga.
incitatus
Jeszcze trochę socjalizmu i bankrutowanie stanie się modne, wierzcie mi
po_co
Pytanie jak to interpretować?
Z jednej strony ponad 10 tys. osób to dużo, z drugiej to 0,0006 procenta pracujących.

Natomiast to co może pozytywnego z tego płynąć to fakt, że Ci ludzie uwolnili się od długów. Być może stracili majątek swojego życia ale zaczynają z czystą kartą, wiele osób do tej pory mogło tylko o takiej
Pytanie jak to interpretować?
Z jednej strony ponad 10 tys. osób to dużo, z drugiej to 0,0006 procenta pracujących.

Natomiast to co może pozytywnego z tego płynąć to fakt, że Ci ludzie uwolnili się od długów. Być może stracili majątek swojego życia ale zaczynają z czystą kartą, wiele osób do tej pory mogło tylko o takiej sytuacji pomarzyć zmagając się latami ze swoimi wierzycielami.
luxferre
10 000 to 0,06 procenta pracujących. A to znaczy, że jedna na 1600 osób w roku musi zlicytować na długi cały swój majątek. Długi zwykle są w przeważającej większości na jednej z osób w rodzinie. Wychodzi na to, że mniej więcej jedna na tysiąc rodzin bankrutuje co roku.

Do tego w ostatnich miesiącach nastąpił znaczący wzrost.
10 000 to 0,06 procenta pracujących. A to znaczy, że jedna na 1600 osób w roku musi zlicytować na długi cały swój majątek. Długi zwykle są w przeważającej większości na jednej z osób w rodzinie. Wychodzi na to, że mniej więcej jedna na tysiąc rodzin bankrutuje co roku.

Do tego w ostatnich miesiącach nastąpił znaczący wzrost. Jeśli sama liczba updałości się nie zmieni to wyjdzie nie 10000 a 20 000 rocznie, czyli, jedna na 500 rodzin będzie co roku bankrutować. Uwzględniając zaś potencjalny dalszy wzrost, wychodzi, że prawdopodobnie będzie to jedna na 250 co roku.

Myślę, że całkiem sporo.
hfjdj
A dlaczego 10tys. to duzo? Bo masz 10 palców? Bo po chałupie chodzi u ciebie 100x mniej ludzi? a 100 to 10x10 a 10 masz palców? Czy jak?
po_co odpowiada luxferre
Jasne szkoda mi tych ludzi nawet jeżeli sami się w to wpakowali.
Jest to mimo wszystko zjawisko marginalne, co nie oznacza że dla osób które go doświadczają przyjemne.

Chodzi o to, że dawniej ludzie walczyli całe życie z długami bez szansy na wyjście z tego patu.
pis_da
Ale jak to? Przecież pis daje i mówi że da!
meryt
Dał większy dostęp do bankructwa konsumentów.

"Rosnącą liczbę upadłości można wiązać ze zmianami w prawie, które weszły w życie w marcu 2020 r. Zlikwidowano wówczas barierę, która ograniczała dostęp do bankructwa konsumentów."

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki