Zwyżkujące notowania wielkich firm technologicznych wyniosły Nasdaq i S&P500 na rekordowo wysokie kusy zamknięcia. Szeroki rynek pozostaje jednak słaby, a hossa na Wall Street ogranicza się do garstki papierów.


S&P500 zakończył czwartkową sesję na poziomie 5 433,74 pkt., co oznacza wzrost o 0,23%. Jest to kolejny w tym roku rekordowy kurs zamknięcia tego indeksu. Tak samo jak w przypadku Nasdaq Composite, który zyskawszy 0,34% osiągnął pułap 17 667,56 pkt. Za to trzecią spadkową sesję z rzędu zanotowała średnia przemysłowa Dow Jonesa, która straciła 0,17% i finiszowała z wynikiemi finiszowała z wynikiem 38 647,10 pkt.
Ta relatywna słabość DJIA jest znacząca. Ten archaiczny indeks liczony jest jako zwykła średnia arytmetyczna i nie uwzględnia różnic w postaci kapitalizacji poszczególnych spółek. A to właśnie „najcięższe” walory w ostatnich miesiącach ciągną w górę Nasdaq i S&P500. Kolejny udany dzień zaliczyli akcjonariusze Nvidii, której notowania wzrosły o 3,5%. Do tego dołóżmy niemal półprocentową zwyżkę kursu Apple’a.
Ale prawdziwą gwiazdą czwartkowej sesji były zwyżkujące o przeszło 12% akcje Broadcomu. To trochę mniej znany „kuzyn” Nvidii, którego biznes także opiera się na projektowaniu i sprzedaży półprzewodników. Dziś Broadcom ogłosił podniesienie całorocznej prognozy sprzedaży swoich chipów powiązanych z algorytmami AI z 10 mld do 11 mld dolarów.

- Nadal postrzegamy Broadcom jako niesamowicie dobrze pozycjonowany podmiot korzystający na rosnących w długim terminie inwestycjach w generatywną sztuczną inteligencję – napisali analitycy Morningstar cytowani przez agencję Reuters.
Mamy zatem ciąg dalszy entuzjazmu wywołanego przez technologię AI, która zdaniem wielu inwestorów zrewolucjonizuje naszą gospodarkę. Do tego dochodzi wiara w to, że być może już we wrześniu Rezerwa Federalna rozpocznie cykl obniżek stóp procentowych. Co prawda nie zapowiadały tego czerwcowe „fedokropki”, ale uczestnicy rynku ostatnio widzą dane o niższej od oczekiwań inflacji w Stanach Zjednoczonych.
W środę pozytywnie zaskoczył majowy odczyt CPI, a w czwartek otrzymaliśmy wręcz sensacyjny spadek cen producentów. Indeks cen producentów (PPI) był w maju o 0,2% niższy niż w kwietniu, choć spodziewano się jego wzrostu o 0,1% mdm. Bazowa inflacja PPI (czyli bez paliw, energii i żywności) wyniosła 0,0% mdm wobec prognozowanych 0,3%. Oznacza to, że przynajmniej na razie nie musimy się obawiać o presję kosztową i że inflacja „pchana” przez koszty póki co nie stanowi zagrożenia.
Warto przy tym odnotować, że inflacja to tylko jeden z problemów, z którymi będziemy musieli się mierzyć w kolejnych miesiącach i kwartałach. Innym jest nasilający się niemal wszędzie na świecie protekcjonizm gospodarczy. W środę Unia Europejska ogłosiła cła na auta elektryczne z Chin, na co europejskie rynki akcji zareagowały jednoznacznie negatywnie, a chińskie pozytywnie. Z kolei w połowie maja cła na chińskie towary ostro podniosły władze Stanów Zjednoczonych. Powoli robi się z tego regularna wojna handlowa pomiędzy trzema największymi blokami gospodarczymi świata.
KK



























































