W czwartek rząd podjął decyzję o wprowadzeniu limitu cen gazu oraz pakietu pomocowego o wartości 200 mld euro. Zadecydowano także o rezygnacji z zapowiadanej, budzącej kontrowersje opłaty gazowej, którą mieli ponosić konsumenci.


„Wprowadzamy tarczę ochronną. Ceny muszą spaść” – oświadczył kanclerz Olaf Scholz podczas wspólnej konferencji prasowej z ministrem gospodarki Robertem Habeckiem (Zieloni) i ministrem finansów Christianem Lindnerem (FDP).
Jak oświadczył szef rządu, wprowadzane rozwiązania powinny sprawić, by „ceny energii spadły szybko, i aby wszyscy mogli to odczuć”. „Tak więc nikt nie musi się martwić, myśląc o jesieni i zimie, o Bożym Narodzeniu i przyszłym roku, a także o rachunkach, które niektórzy już otrzymali" – dodał Scholz.
Pakiet pomocowy ma zostać sfinansowany z dodatkowych kredytów, które muszą zostać zaciągnięte jeszcze w tym roku. Jak podkreślił kanclerz, działania te są „bardzo daleko idącym i dramatycznym krokiem”. Środki trafią do Funduszu Stabilizacji Gospodarki, który utworzono podczas pandemii w 2020 roku. Wraz z poprzednimi, wdrożonymi już pakietami ulg, kwota przeznaczona na walkę ze skutkami wysokich cen energii elektrycznej ma wzrosnąć do 300 mld euro.
Niemcy na walkę z kryzysem energetycznym (wsparcie dla gosp. domowych i firm) przeznaczą dodatkowo 200 mld EUR. Poza budżetem państwa, poprzez specjalny fundusz wykorzystywany w pandemii. Sfinansują to długiem. I tłumaczą: jest wyjątkowy kryzys, potrzeba wyjątkowych rozwiązań.
— Piotr Bujak (@pbujak) September 30, 2022
Minister Habeck poinformował, że wprowadzany obecnie limit cen gazu powinien obowiązywać do zakończenia kolejnej zimy, czyli marca/kwietnia 2024 roku. „Zdecydowaliśmy się na obronę przed tą wojną energetyczną, aby złagodzić konsumentom i gospodarce skutki niedoborów energii oraz by zyskać czas na przygotowanie się do nowej normalności po kryzysie” – dodał minister Lindner.

„Przez ostatnie dni rząd dyskutował o projekcie limitu cen gazu. Problemy z finansowaniem były spowodowane tym, że Lindner bezwzględnie chciał zastosować się w nadchodzącym roku do hamulca zadłużenia” – wyjaśnia portal dziennika „Bild”.
Jak dodaje „Bild”, „na pierwszy rzut oka limit cen gazu to dobra wiadomość dla każdego, kto musi opłacić rachunek”. Z drugiej strony ekonomiści ostrzegają jednak, że limit ten może napędzać i tak już wysoką inflację. (PAP)
mszu/wr/





























































