Szczegółowe dane o dynamice niemieckiego produktu krajowego brutto potwierdziły, że sektor eksportowy największej gospodarki Europy ma się źle.
Najnowszy raport niemieckiego urzędu statystycznego Destatis stanowi drugi i finalny odczyt dynamiki PKB w drugim kwartale. Z tego powodu uwaga inwestorów skoncentrowała się nie na flagowym wyniku, lecz na kompozycji wskaźnika wzrostu gospodarczego.
Z kronikarskiego obowiązku warto jednak odnotować, że potwierdzone zostały wyniki sprzed dwóch tygodni - wyrównana sezonowo realna dynamika PKB Niemiec w II kw. wyniosła -0,1 proc. w ujęciu kwartalnym i 0 proc. w ujęciu rocznym. Poprzedni odczyt na minusie nasi zachodni sąsiedzi odnotowali w trzecim kwartale 2018 r.
Przypomnijmy, że jedną z definicji recesji jest wystąpienie ujemnej dynamiki kwartalnej w dwóch następujących po sobie okresach. Oznacza to, że Niemcy faktycznie mogą być już w recesji, o czym dowiemy się dopiero 14 listopada, kiedy Destatis przedstawi dane za trzeci kwartał.
Głównym motorem niemieckiej gospodarki pozostają wydatki konsumentów, które do rocznej dynamiki PKB dołożyły 0,8 punktu procentowego. Swoje dodały też wydatki rządu (0,4 p.p.) oraz inwestycje (0,5 p.p.). Negatywną kontrybucję odnotowano w przypadku zapasów (-0,5 p.p.) oraz przede wszystkim w zakresie bilansu handlu zagranicznego (-1,1 p.p.). Jak dodaje Destatis, w drugim kwartale niemiecki eksport spadł o 0,8 proc. r/r, co jest najgorszym rezultatem od sześciu lat. Negatywnie na saldo handlu wpłynął import, który wzrósł o 1,8 proc. r/r.

W ciągu najbliższych dni czeka nas jeszcze sporo danych makroekonomicznych z Niemiec. Jutro przekonamy się, czy nastroje tamtejszych konsumentów uległy poprawie. Na czwartek zaplanowano raporty o stopie bezrobocia oraz inflacji, zaś na piątek o sprzedaży detalicznej. Następny tydzień rozpoczniemy natomiast od finalnego odczytu indeksu PMI – wstępny pokazał wzrost z 43,2 pkt. do 43,6 pkt.MZ




























































