W 2027 r. rząd będzie kontynuował wzmacnianie strony dochodowej sektora instytucji rządowych i samorządowych; łączny szacowany skutek istotnych dyskrecjonalnych działań dochodowych (DRM) skutkujących poprawą dochodów w przyszłym roku wynosi około 1 proc. PKB - poinformował resort finansów.


We wtorek rząd przyjął "Informację o działaniach podjętych przez Polskę w celu realizacji zalecenia Rady w ramach procedury nadmiernego deficytu".
"W roku 2027 rząd będzie kontynuował wzmacnianie strony dochodowej sektora. Łączny szacowany skutek istotnych dyskrecjonalnych działań dochodowych (DRM) skutkujących poprawą dochodów w 2027 r. wynosi około 1 proc. PKB (ponad 40 mld zł) i będzie najwyższy od objęcia Polski procedurą nadmiernego deficytu w 2024 r." - napisano w komunikacie resortu finansów.
Na ten skutek składają się m.in.: zaproponowany przez rząd pakiet reform w obszarze podatków dochodowych, zwiększenie opodatkowania napojów alkoholowych, zwiększenie opodatkowania wyrobów tytoniowych, wprowadzenie podatku cyfrowego - dodano.
Wydamy więcej, niż chce Unia Europejska. Rząd tłumaczy przekroczenie limitów potężnymi zbrojeniami
Ministerstwo Finansów przewiduje, że w latach 2025-2027, m.in. z uwagi na zwiększone wydatki obronne, tempo wzrostu wydatków netto sektora instytucji rządowych i samorządowych w ujęciu rocznym (z wyjątkiem 2026 r.), jak i skumulowanym, będzie wyższe od tempa zaleconego przez Radę UE.
"W efekcie skumulowane odchylenie od ścieżki wydatków wyniesie w 2027 r. 1,1 proc. PKB, tj. będzie niższe niż odchylenie dopuszczalne w ramach NEC - 1,5 proc. PKB. Jednocześnie, uwzględniając elastyczność przyznaną w ramach krajowej klauzuli wyjścia, zapewniona zostanie spójność z zaleceniami Rady UE - brak odchylenia od zaleconego skumulowanego tempa wzrostu wydatków w latach 2025-2027" - napisano w komunikacie.

Ministerstwo Finansów wskazuje, że pozytywny czynnik ryzyka dla zaprezentowanej prognozy ścieżki wydatków netto stanowią nieuwzględnione w DRM działania ukierunkowane na zwiększenie efektywności Krajowej Administracji Skarbowej, a w konsekwencji na zwiększenie wpływów budżetowych.
Negatywnym czynnikiem ryzyka są natomiast ewentualne weta Prezydenta RP wobec rządowych projektów ustaw zwiększających dochody sektora.
"Brak wejścia w życie procedowanych projektów mógłby nie tylko utrudnić przestrzegania ścieżki wydatków netto, ale również mogłoby uruchomić procedury ostrożnościowe wynikające z ustawy o finansach publicznych, co wymusiłoby silniejsze dostosowania fiskalne w kolejnych latach, hamując tym samym dynamikę wzrostu gospodarczego" - wskazuje resort finansów.
Bruksela na razie nam odpuszcza. Unia łagodzi kurs w sprawie wielkiej dziury w polskim budżecie
Od lipca 2024 roku Polska jest objęta procedurą nadmiernego deficytu (EDP). W styczniu 2025 r. Rada UE zobowiązała Polskę, podobnie jak inne Państwa członkowskie Unii Europejskiej objęte procedurą nadmiernego deficytu, do przedstawiania co pół roku, począwszy od 30 kwietnia 2025 r. aż do likwidacji nadmiernego deficytu, informacji z postępów we wdrażaniu zalecenia Rady.
Informacje nt. realizacji zalecenia Rady są przedstawiane wiosną w Sprawozdaniu z wdrażania "Średniookresowego planu budżetowo-strukturalnego na lata 2025–2028”, a jesienią w Informacji o działaniach podjętych przez Polskę w celu realizacji zalecenia Rady w ramach procedury nadmiernego deficytu.
"Wiosną tego roku Komisja oceniła pozytywnie przestrzeganie zaleconej ścieżki wydatków w 2025 r., zarówno w ujęciu rocznym, jak i skumulowanym (dla lat 2024-2025). Tym samym Komisja utrzymała zawieszenie EDP w przypadku Polski. Zawieszenie EDP oznacza, że na ten moment nie będą podejmowane dalsze kroki w ramach EDP, ale procedura pozostaje otwarta (tzn. deficyt nie został trwale obniżony poniżej 3 proc. PKB)" - napisał resort finansów.
"Kraje, których EDP jest zawieszone, pozostają zobowiązane do przestrzegania rekomendacji Rady, a Komisja ponownie oceni sytuację jesienią bieżącego roku. Wiążąca ocena 2026 r. będzie mieć miejsce wiosną 2027 r. - tegoroczna ocena Komisji dotycząca prognozy wydatków netto na rok 2026 będzie miała tylko charakter wstępny" - dodano.
Zyskasz do 3600 zł, ale zapłacą najbogatsi i wielkie firmy. Minister twardo broni podatkowej rewolucji
Przyjęty przez rząd projekt ustawy dotyczący zmian skali podatku dochodowego od osób fizycznych to propozycja kompleksowa – ocenił minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.
Nie dopuszcza on możliwości, by podczas prac w parlamencie przepisy te „zostały rozszczelnione za przyczyną nieodpowiedzialnych poprawek”.
29 września rząd przyjął projekt ustawy zakładający podniesienie progu podatkowego ze 120 tys. do 130 tys. zł oraz wprowadzenie nowej, 24-proc. stawki PIT dla osób zarabiających od 130 do 150 tys. zł. Projektowane przepisy przewidują również podwyżki podatków, które mają sfinansować te plany.
Minister finansów i gospodarki Andrzej Domański powiedział dziennikarzom we wtorek w Krakowie, że propozycja zmian podatkowych jest korzystna dla 3,5 miliona polskich podatników.
- Jest to propozycja odpowiedzialna, bo pokazujemy również źródła sfinansowania. Chcemy, aby te największe korporacje, największe firmy płaciły trochę wyższy podatek CIT, wciąż na poziomie europejskim, nawet niższym niż średnia dla gospodarek rozwiniętych, dlatego, iż musimy w odpowiedzialny sposób podchodzić do finansów państwa – wyjaśnił.
Jak podkreślił szef MF, proponowane zmiany w podatkach traktuje „jako kompleksową propozycję”. - Nie dopuszczam możliwości, aby doszło do rozszczelnienia systemu podatkowego za przyczyną jakichś nieodpowiedzialnych poprawek – podkreślił Domański.
Kancelaria Prezesa Rady Ministrów w komunikacie informującym o przyjęciu projektu oceniła, że reforma podatkowa sprawi, iż odsetek osób płacących podatek według stawki 32 proc. spadnie. Wyniesie on 7,2 proc. zamiast przewidywanych 14 proc. w 2027 r. Na zmianach ma skorzystać ok. 3,5 mln podatników, a roczny zysk dla każdego z nich może wynieść do 3,6 tys. zł.
W ocenie skutków regulacji projektowanej ustawy wyjaśniono, że celem jest zmiana parametrów skali podatkowej, tak aby obciążenie podatkowe było bardziej progresywne i nie powodowało drastycznego spadku rozporządzalnego dochodu.
Projekt zakłada podwyższenie pierwszego progu podatkowego ze 120 do 130 tys. zł. Stawka w tym progu pozostanie na poziomie 12 proc. Proponuje się wprowadzenie nowego progu obejmującego dochody w przedziale od ponad 130 do 150 tys. zł ze stawką 24 proc. Dochody powyżej 150 tys. zł zostaną objęte stawką 32 proc.
„Kwota wolna pozostanie na obecnym poziomie 30 tys. zł. Dzięki takiemu rozwiązaniu część podatników opłacających podatek dochodowy według skali podatkowej zapłaci ten podatek (a w trakcie roku – zaliczkę na podatek) w niższej wysokości” - oceniło MF.
W celu sfinansowania powyższej propozycji rząd planuje również podwyżki niektórych podatków.
Stawka daniny solidarnościowej, płaconej przez osoby o najwyższych dochodach, ma wzrosnąć z 4 do 5 proc. podstawy. MF podkreśliło, że według danych za 2024 r. daninę tę płaci 39 tys. osób.
Stawka podatku CIT płaconego przez podatników, których przychody z poprzedniego roku przekroczyły 50 mln euro, ma wzrosnąć z 19 do 22 proc. Resort finansów przekonuje, że dotyczy to tylko firm o największej skali działalności. Wyłączone z tego mają zostać banki, gdyż CIT płacony przez nie został już podwyższony w innej ustawie.
Zmiany obejmą też zakres stosowania ryczałtu od przychodów ewidencjonowanych. Limit przychodów warunkujących możliwość wyboru opodatkowania ryczałtem zostanie obniżony z 2 mln euro do 250 tys. euro. Dodatkowo stawka 17 proc. będzie stosowana dla nadwyżki przychodów osiągniętych w trakcie roku ponad 300 tys. euro.
pat/ osz/































































