Dominacja giełdowych niedźwiedzi rozszerza się na kolejne dalekowschodnie rynki. Po dzisiejszych spadkach, bliskie formalnego wejścia na terytorium bessy są giełdy w Japonii i Australii.


Indeks Nikkei stracił dziś 1,12% i osunął się poniżej kolejnej okrągłej bariery (16 955,57 pkt.). Dla japońskiego rynku akcji była to 9. spadkowa sesja w tym roku na 10, które się odbyły. Po raz ostatni główny indeks tokijskiej giełdy znajdował się tak nisko jak dziś 29 września 2015 r.
Od ubiegłorocznych szczytów Nikkei osunął się już o 18,7%, co sprawia, że niewiele dzieli go od skali spadku pozwalającej – według standardów stosowanych przez część komentatorów – na ogłoszenie bessy. Od historycznych szczytów, które przypadły aż 26 lat temu, japońską giełdę dzieli aż 56,4%.
Bessą „pachnie” także na giełdzie australijskiej. Indeks S&P/ASX 200 stracił dziś 0,7% i od poziomu z początku roku dzieli go 8,26%, natomiast od ubiegłorocznego maksimum już 18,8%.
Niepokojem powiało ponownie na giełdach chińskich. Shanghai Composite zaczął dzień od spadku do najniższego poziomu od grudnia 2014 r. (2847,54 pkt.), jednak w dalszej części sesji – szczególnie po przerwie – wybił się nad kreskę i notowania zakończył wzrostem o 0,44%. Mimo to od początku roku indeks ten traci 18,03%, a od grudniowego szczytu dzieli go 20,56%.

Przeczytaj także
Dla dalekowschodnich (i nie tylko) giełd istotne mogą okazać się jutrzejsze dane o wzroście gospodarczym w Chinach. Analitycy prognozują, że w ubiegłym roku PKB drugiej największej gospodarki świata wzrosło o 6,9%. Taki wynik oznaczałby najgorszy odczyt od 1990 r. Publikację tych kluczowych danych zaplanowano na 3.00 czasu polskiego.































































