Prezydent Brazylii Lula da Silva skrytykował politykę prezydenta USA Donalda Trumpa, stwierdzając że Waszyngton używa siły i władzy w celu skolonizowania państw bogatych w metale ziem rzadkich i surowce krytyczne - podał argentyński portal El Destape.


- Musimy podnieść głowy. Nie może tak być, że ktoś myśli, że jest właścicielem innych krajów – powiedział Lula podczas szczytu krajów Wspólnoty Państw Ameryki Łacińskiej i Karaibów oraz Afryki, który odbył się w weekend w stolicy Kolumbii - Bogocie. Uznał, że działania USA na Kubie i w Wenezueli są niedemokratyczne i niezgodne z prawem, dodając że to, co się dzieje na Bliskim Wschodnie nie może wydarzyć się w Ameryce Łacińskiej.
Lula stwierdził, że kraje latynoamerykańskie i afrykańskie wciąż borykają się ze skutkami kolonizacji i ostrzegł przed ryzykiem nowej formy dominacji, opartej na surowcach strategicznych. Według niego mocarstwa światowe próbują powtórzyć historyczną logikę eksploatacji krajów biedniejszych.
Jak zauważył, dzięki zasobom surowców krytycznych państwa Ameryki Łacińskiej i Afryki mają szansę przestać odgrywać roli wyłącznie eksporterów, lecz do tego potrzebne jest zaangażowanie zagranicznych inwestorów oraz rozpoczęcie produkcji wewnątrz tych krajów.
Dodatkowo prezydent Brazylii wyraził oburzenie - w jego ocenie - biernością Organizacji Narodów Zjednoczonych i stwierdził, że Rada Bezpieczeństwa ONZ, powołana do utrzymania międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa, „promuje wojny”.

Obecna administracja Trumpa odwołuje się w polityce zagranicznej wobec państw latynoamerykańskich do XIX-wiecznej doktryny Monroe’a, która - rozbudowana o tzw. politykę grubej pałki, wprowadzoną na początku XX wieku przez prezydenta Theodore’a Roosevelta - zakładała, że półkula zachodnia jest wyłączną strefą wpływów USA, co oznaczało w praktyce m.in. prowadzenie amerykańskich interwencji wojskowych w celu wymuszenia posłuszeństwa wobec Waszyngtonu. (PAP)
mgp/ mal/































































