Na niespełna trzy tygodnie przed pierwszą turą wyborów prezydenckich demokracja w Brazylii się rozpada - ocenił w środę dziennik „El Pais”. Kampanią wyborczą wstrząsa afera korupcyjna obejmująca sędziego Sądu Najwyższego, która może wpłynąć na to, kto zostanie głową państwa.


Brazylijski Sąd Najwyższy przechodzi bezprecedensowy kryzys - oceniła gazeta. Jego źródłem jest afera wokół Daniela Vorcaro, byłego dyrektora generalnego zlikwidowanego Banco Master, podejrzanego o jedno z największych oszustw finansowych w kraju. Śledztwo ujawniło jego powiązania z wpływowymi politykami i przedstawicielami wymiaru sprawiedliwości, w tym sędzią Sądu Najwyższego Alexandre'em de Moraesem. Vorcaro kontaktował się z nim, gdy groziło mu aresztowanie, a jego bank zawarł umowę z kancelarią żony sędziego.
W trwającej kampanii wyborczej sprawa Moraesa ma szczególne znaczenie, bo uwikłany w nią sędzia prowadził postępowanie zakończone skazaniem byłego prezydenta Jaira Bolsonaro za próbę zamachu stanu po przegranych wyborach w 2022 r. Stał się przez to jednym z głównych przeciwników politycznych obozu Bolsonaro, a dla części zwolenników obecnego prezydenta Luiza Inacio Luli da Silvy - symbolem obrony demokratycznych instytucji.
„El Pais” zauważył, że w aferę zamieszany jest senator Flavio Bolsonaro, syn byłego prezydenta i główny rywal Luli w październikowych wyborach. Jest objęty śledztwem dotyczącym podejrzeń o korupcji i pranie pieniędzy w związku z finansowaniem filmu o jego ojcu. Śledczy badają m.in. przekazanie przez Vorcaro 61 mln reali (około 12 mln dolarów) funduszowi w USA powiązanemu z bratem Flavia, Eduardo Bolsonaro.
Afera doprowadziła też do otwartego konfliktu w Sądzie Najwyższym. Sędzia Andre Mendonca, mianowany przez Jaira Bolsonaro, ujawnił dokumenty dotyczące kontaktów Vorcaro z Moraesem. Sędziowie zaczęli wzajemnie podważać swoje decyzje i oskarżać się o polityczne motywacje, a część posiedzeń sądu odwołano.

Kryzys wybuchł w końcowej fazie wyrównanej kampanii między Lulą a Flaviem Bolsonaro. Poszczególne sondaże różnią się co do tego, który z kandydatów ma przewagę w ewentualnej drugiej turze, a w części badań różnice mieszczą się w granicach błędu statystycznego. Według „El Pais” ujawnienie materiałów dotyczących Moraesa zaszkodziło politycznie Luli, mimo braku dowodów wskazujących na jego udział w aferze Banco Master.
Jak podkreślił dziennik, znaczenie obecnego kryzysu wykracza poza wybory. Kolejny prezydent Brazylii będzie mógł mianować czterech nowych sędziów Sądu Najwyższego. Przejęcie politycznej kontroli nad sądem, który w ostatnich latach blokował część działań władz uznanych za niezgodne z konstytucją, stanowiłoby poważne zagrożenie dla brazylijskiej demokracji - ocenił „El Pais”.
Pierwsza tura wyborów prezydenckich w Brazylii odbędzie się 4 października. Jeśli żaden kandydat nie zdobędzie większości ważnych głosów, druga tura zostanie zorganizowana 25 października.(PAP)
mgp/ akl/




























































