REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Napiwki w restauracjach - kto daje, a kto odbiera

2008-04-08 09:05
publikacja
2008-04-08 09:05
Napiwek – wyraz zadowolenia klienta, dodatek do pensji kelnerów, a w stanie Kalifornia kość niezgody. Największa na świecie sieć kawowych barów Starbucks niesłusznie pobierała napiwki od swoich pracowników. Teraz musi im zwrócić ponad 100 mln dolarów.

Napiwki - kto daje, a kto odbieraWszystko zaczęło się w 2004 roku, kiedy Jou Chou, pracownik baru w La Jolla w Kalifornii zaskarżył firmę Starbucks. Powodem takiej decyzji było naniesienie na kelnerów obowiązku dzielenia się otrzymywanymi napiwkami z kierownictwem. Chou twierdzi, że dzięki temu Starbucks nie musiał podnosić pensji menedżerom.

Firma zaoszczędziła, ale na krótko. Decyzją sądu w San Diego, pieniądze niesłusznie pobrane od pracowników od 2000 roku Starbucks musi zwrócić. 87 mln dolarów i 19 mln odsetek trafi do byłych i obecnych kelnerów kalifornijskich sieci Starbucks. Firma zapowiedziała apelację.



Wartość napiwku to zwykle od 5 do 25 proc. wysokości rachunku. Jego wielkość zależy od kraju, klasy lokalu, ale przede wszystkim od gestu klienta. Często obdarowany dzieli się otrzymanymi dodatkami ze współpracownikami. Swoją część powinien otrzymać także fiskus. W Stanach Zjednoczonych, tak jak w Anglii napiwki wlicza się do zarobków. Są one w związku z tym opodatkowane, ale zwolnione ze składek ubezpieczeniowych. Polscy pracownicy restauracji także powinni w zeznaniu podatkowym wykazać sumę otrzymanych napiwków.

W Polsce napiwki nie są obowiązkowe, ale mile widziane. Zupełnie inaczej niż w niektórych krajach, gdzie można spotkać się z odmową przyjęcia takiego dowodu uznania. Tak jest w Korei Południowej, Izraelu, w Chinach, w Finlandii i w Japonii, gdzie próba wynagrodzenia obsługi w ten sposób uważana jest za ogromny nietakt. Do niedawna także w Rosji napiwki nie były zostawiane. We Włoszech za domaganie się napiwku grożą kary, ale w USA osoba, która nie zostawi kelnerowi dodatku w wysokości 15-20 proc. wysokości rachunku będzie uznana za niegrzeczną.

Czasem napiwki doliczane są do rachunku (tzw. serwis) – tak jest w Norwegii, Francji, Nowej Zelandii czy w droższych lokalach tureckich. Zdarza się to także w Polsce, jednak nie zawsze jest mile widziane przez klientów. Napiwek traci wtedy niejako swoją funkcję – nie jest już dobrowolnym nagrodzeniem obsługi, ale obowiązkiem.



Z dobrowolnym zostawianiem napiwków w naszym kraju jest różnie. Są osoby, które zawsze doliczają do rachunku odpowiednią sumę, są i tacy którzy z reguły odliczają kwotę niemal co do grosza i nie dają więcej. Zdaniem kelnerów, z którymi rozmawiał portal WP.PL, osoby wyglądające na bardziej zamożne są w tej kwestii bardziej skąpe niż reszta klientów, ale nie jest to oczywiście regułą. Często natomiast zdarza się, że nie zostawiają napiwków tak zwani „fakturowcy”, czyli osoby które goszczą w restauracji na koszt firmy, w której pracują. Takie grupy najczęściej nie zostawiają nic poza kwotą widniejącą na fakturze.

Na napiwki, tak jak wiele innych zachowań, które dla nas wydają się normą i sympatycznym gestem, trzeba uważać. Kiedy wybieramy się do innego kraju, warto poznać zasady savoir – vivre’u obowiązujące w tym rejonie, żeby nasze dobre chęci nie były przyczyną nieprzyjemności. Jedno jest jednak pewne – nagrodzenie kelnera uśmiechem w każdym miejscu na świecie odebrane będzie właściwie i prawdopodobnie również odwzajemnione.
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki