Liczba ofiar śmiertelnych zmasowanego rosyjskiego ataku na Kijów wzrosła do 25, a z ośmioma osobami wciąż nie ma kontaktu – poinformował w czwartek wieczorem szef stołecznych władz wojskowych Tymur Tkaczenko. Wcześniej podawano, że zginęły 23 osoby, a 100 zostało rannych.


„W jednym z miejsc w dzielnicy Darnica nadal trwają prace związane z rozbiórką gruzowisk i poszukiwaniem ludzi. Tylko w tym miejscu odnaleziono pięć ofiar śmiertelnych, a z ośmioma osobami nadal nie ma kontaktu. Według stanu na godz. 21.00 (20.00 w Polsce) w wyniku ataku wroga zginęło już 25 osób” - napisał Tkaczenko w komunikatorze Telegram.
Według szefa władz wojskowych stolicy Ukrainy ratownicy będą pracować nieprzerwanie do całkowitego usunięcia gruzów i nie można wykluczyć, że odnalezione zostaną kolejne ofiary.
Mer Kijowa Witalij Kliczko ocenił, że było to najbardziej zmasowane uderzenie na to miasto od początku wojny i ogłosił piątek dniem żałoby.
Tego dnia flagi na wszystkich budynkach komunalnych miasta zostaną opuszczone do połowy masztu. Zaleca się również opuszczenie flag państwowych na budynkach zarówno państwowych, jak i prywatnych. 3 lipca w mieście obowiązuje zakaz organizowania wszelkich imprez rozrywkowych - powiadomił Kliczko w komunikatorze Telegram.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski oświadczył, że przywódca Rosji Władimir Putin boryka się z problemami na froncie i w gospodarce, dlatego będzie tylko nasilał ataki na Ukrainę, zwłaszcza z użyciem rakiet balistycznych.

W nocy ze środy na czwartek armia rosyjska przeprowadziła zmasowany atak na Kijów i obwód kijowski. Ukraińskie Siły Powietrzne podały, że rosyjskie wojska użyły do nocnych ataków na Ukrainę, a głównie na jej stolicę, 570 środków napadu powietrznego, w tym 74 rakiet i 496 dronów.
Z Kijowa Iryna Hirnyk (PAP)
ira/ ap/






























































