Zastępca dyrektora Muzeum, Paweł Ukielski, w rozmowie z Radiem Lublin powiedział, że niemiecki kolekcjoner kupował listy legalnie i kompletował cały zbiór przez lata. Placówka chce zbadać, co działo się z listami, zanim trafiły w jego ręce.
Z informacji "Dziennika" wynika, że listy były sprzedawane kolekcjonerom za granicą przez samych Polaków. Wcześniej mieli oni próbować przekazywać korespondencję placówkom w Polsce jednak nie było chętnych.
Paweł Ukielski zauważa, że w latach 90-tych nie było dużego zainteresowania przeszłością Polski. Nie istniały tak aktywne placówki, jak Muzeum Powstania Warszawskiego, a działalność większości z nich paraliżował brak funduszy.
Kolekcję zakupioną w Niemczech będzie można oglądać w Muzeum Powstania Warszawskiego za kilka tygodni.
Źródło:IAR































































