Morawiecki: Deficyt budżetowy w ’17 wyniesie ok. 40-41 mld zł

Deficyt budżetowy w ’17 wyniesie ok. 40-41 mld zł – powiedział w Sejmie wicepremier Mateusz Morawiecki.

(fot. Adam Chelstowski / FORUM)

"Deficyt budżetowy (w 2017 r. – PAP) będzie prawdopodobnie niższy niż 2,9 proc. PKB, być może to będzie 2,6 proc., a być może 2,5 proc., czyli będzie oscylował wokół 50 mld zł, a nie 60 mld zł, przy założeniu, że nie liczę wpływu z NBP (…). A z uwzględnieniem, on będzie oscylował wokół 40-41 mld zł" - powiedział Morawiecki na komisji sejmowej.

W uzasadnieniu projektu budżetu na 2018 r. zapisano, że deficyt budżetu w 2017 r. wyniesie 32,9 mld zł.

Wicepremier przedstawia posłom komisji informację na temat stanu i perspektyw finansów publicznych.

Morawiecki powiedział, że założone na ten rok parametry dla finansów publicznych są bezpieczne. Jego zdaniem deficyt być może wyniesie 2,6 proc. PKB, a może nawet 2,5 proc. PKB, co oznacza, że będzie oscylował wokół 50 mld zł, a nie blisko 60 mld zł, jak założono w ustawie budżetowej na ten rok. Powiedział, że nie liczy przy tym 8,7 mld zł, które wpłynęło do budżetu z Narodowego Banku Polskiego.

Zastrzegł, że wielkości te są liczone według metodologii unijnej ESA 2010. "Z uwzględnieniem wpływu blisko 9 mld zł z NBP, ten deficyt będzie oscylował wokół 40-41 mld zł, a nie 50 mld zł" - powiedział Morawiecki. Wicepremier zaznaczył, że z punktu widzenia agencji ratingowych i instytucji finansowych jest to podstawowe pozytywne zaskoczenie.

Lepsza realizacja wpływów z podatków

Morawiecki powiedział, że realizacja poszczególnych wpływów podatkowych do budżetu będzie lepsza niż założono w ustawie budżetowej.

"Główne nasze daniny czyli VAT, CIT, PIT i akcyza zaplanowaliśmy na poziomie 321 mld zł, czyli przyrost o 26-27 mld zł. My to zrealizujemy z nawiązką, w tych różnych pozycjach będzie wyższy przyrost niż ten, który był zaplanowany” - powiedział.

Morawiecki powiedział, że spodziewa się wpływów z VAT w 2017 r. wyższych rdr o 15-17 proc., tj. wyższych o ponad 20 mld zł.

"Zaplanowaliśmy VAT w tym roku na 10,9 (proc. – PAP) więcej, czyli na 13-14 mld zł. Ten przyrost przekroczy prawdopodobnie 20 mld zł. Sądzę, że procentowo będzie to 15-17 proc. więcej".

"Wzrost inwestycji w III kw. wyniesie 3-4 proc."

Wzrost gospodarczy będzie najprawdopodobniej wyższy w br. niż zapisane w tegorocznym budżecie 3,6% i może oscylować wokół 4%, uważa wicepremier Mateusz Morawiecki. Według niego, w II poł. br. wkład inwestycji w PKB może być już wyższy niż wkład konsumpcji.

"Nie aktualizujemy nawet dla porządku naszej prognozy, która dzisiaj rzeczywiście wygląda na bardzo nieśmiałą i konserwatywną, czyli 3,6%. Według wszelkich znaków na niebie i na ziemi będzie więcej, być może będzie oscylowało wokół 4%. Ale nie spodziewałbym się jeszcze dużo wyższych wyników" - powiedział Morawiecki podczas posiedzenia sejmowej Komisji Finansów Publicznych.

Podkreślił, że bardzo ważny jest skład PKB i w tym kontekście bardzo zależy mu na wzroście inwestycji, który jest już widoczny. W I kwartale br. inwestycje spadły o 0,4% r/r, a w II kwartale wzrosły o 0,8%.

"W trzecim kwartale to będzie to najmniej 3-4%, a w czwartym kwartale NBP pokazał 15%. Mam nadzieję, że się aż tyle nie zadzieje, dlatego, że gwałtowne przyspieszenie przypomina mi rok 2011-212, kiedy nastąpiło spiętrzenie prac przed Euro 2012 i wtedy gwałtownie brakowało pracowników, pojawiły się zatory płatnicze, bankructwa firm budowlanych" - dodał wicepremier.

Wskazał, że wolałby, żeby wzrost inwestycji przyspieszał stopniowo, np. do 3,5%, 5,5% i 7,5%.

"Na razie jest nadzieja na to, że druga połowa tego roku to będzie wyższy wkład tego komponentu inwestycji niż konsumpcji" - podsumował Morawiecki.

Nakłady brutto na środki trwale odnotowały wzrost po raz pierwszy od IV kw. 2015 r. - o 0,8% r/r.

2-2,5 mld zł dywidend ze spółek Skarbu Państwa

Rząd chce pozyskiwać w ramach dywidend od spółek z udziałem Skarbu Państwa 2-2,5 mld zł rocznie, natomiast nie przewiduje dalszych wpływów z prywatyzacji, powiedział Morawiecki.

"Zakładamy, że będzie wpływać 2-2,5 mld zł z dywidend rocznie od spółek Skarbu Państwa, a z prywatyzacji nic. Nie pobieramy tak obficie dywidend od spółek Skarbu Państwa, jak nasi poprzednicy" - powiedział Morawiecki podczas posiedzenia sejmowej Komisji Finansów Publicznych.

W projekcie przyszłorocznego budżetu rząd zapisał, że dochody z dywidend i wypłat z zysku mają wynieść 1,77 mld zł w 2017 r. i 2,25 mld zł w 2018 r. (wobec 2,81 mld zł w 2016 r.).

Koszty obniżki wieku emerytalnego

Obniżenie wieku emerytalnego od października br. może oznaczać koszt dla finansów publicznych na poziomie 4-5 mld zł, ale też 10 mld zł, poinformował wicepremier Mateusz Morawiecki.

"Zobaczymy, jak ta obniżka wieku emerytalnego się przełoży. Chciałbym, aby jak najwięcej osób mogło nadal jednak pracować. Oczywiście, jakiś wpływ na finanse publiczne będzie to miało. Czy będzie to 4-5 mld zł, z czym sobie poradzimy, czy około 10 mld zł i jest to już większa kwota - to zobaczymy" - powiedział Morawiecki podczas posiedzenia sejmowej Komisji Finansów Publicznych.

Wiosną wiceminister finansów Leszek Skiba informował, że skutki obniżenia wieku emerytalnego dla budżetu państwa wyniosą około 10 mld zł w 2018 r.

W ub. tygodniu wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed powiedział ISBnews, że liczy, iż nawet ponad 20% osób, które uzyskają prawo do emerytury po obniżeniu wieku emerytalnego od 1 października br. pozostanie na rynku pracy.

Pod koniec sierpnia br. szefowa resortu Elżbieta Rafalska poinformowała, że według szacunków odejście 82% uprawnionych tuż po obniżeniu wieku emerytalnego oznaczałoby, że liczba emerytur wypłaconych na koniec grudnia 2017 r. wzrosłaby o ok. 331,3 tys. Jak wówczas podała minister, liczba wniosków od osób, które będą mogły przejść na emeryturę dzięki nowej ustawie będzie później spadać - w 2018 r. do 148 tys., a w 2019 r. - do 90 tys.

Podpisana przez prezydenta w grudniu ub.r. ustawa przewiduje obniżenie od 1 października 2017 r. wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.

"Osłabienie złotego powodem do niepokoju dopiero powyżej 4,50 do euro"

Wahania złotego w stosunku do euro w przedziale 4,00-4,50 nie są niepokojące - powiedział wicepremier. Dodał, że dopiero dłuższe utrzymywanie się złotego powyżej granicy 4,50 mogłoby być powodem do niepokoju.

"Tak długo jak złoty porusza się w przedziale 4,00-4,50 (w stosunku do euro - PAP), to nie ma we mnie niepokoju, że jest to czynnik szkodliwy dla gospodarki. (...) Gdyby złoty dłużej utrzymywał się powyżej tej granicy, to należałoby się temu przyjrzeć i zaniepokoić" - powiedział dziennikarzom Morawiecki.

PAP/ISB

Źródło: Bankier24

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 0 rekin1986

Wszystko zależy o jakim zatrudnieniu się mówi czy o sezonowym czy o stałym bo to jest różnica zasadnicza co innego pracować sezonowo a co innego cały rok

Poza tym tworzenie dobrze opłacanych stanowisk wymaga dużych nakładów finansowych oczekiwania , że za samo podanie ręki i przyjście na rozmowę się dostanie 4 tys to zdecydowanie nie na miejscu

Żeby tworzyć stanowiska pracy warte ponad 4 tys zł miesięcznie trzeba nie rzadko wydać miliony na stanowisko nie każdą firmę stać od razu na takie wydatki szczególnie w pierwszych latach działalności

Oczekiwania płacowe zachodnioeuropejskie tyko szkoda , że klient za finalne usługi więcej płacić nie chce

Polska jeszcze długo nie wydostanie się z pułapu średniego wzrostu powody są 4

Zbyt mało ludzi potrafi obsługiwać nowoczesne technologie
Zbyt wysokie pozapłacowe koszty pracy
Archaiczny kodeks pracy z roku 1974 kompletnie oderwany od realiów globalnej gospodarki
System liczenia wynagrodzeń oparty na podstawie czasu pracy a nie na podstawie wartości dodanej

Przy takich czynnikach nie ma mowy o zarobkach zachodnioeuropejskich

Socjalizm bardzo łatwo się wprowadza natomiast bardzo trudno z niego wyjść
szczególnie ludziom którzy nigdy nie przywiązywali wagi do ekonomii w życiu zawodowym czy prywatnym

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 0 jerzy.kopinski

Radosne zadłużanie przyszłych pokoleń trwa w najlepsze. Czy to PO+PSL, czy to PiS dług publiczny rośnie, i w konsekwencji rosną koszty jego obsługi. To już ponad 30 mld zł. Piknie.

! Odpowiedz
3 8 niewierzacyateusz

"Zatrudnienie w II kwartale w Polsce wzrosło o 1,9 proc. rok do roku i wzrosło o 0,8 w ujęciu kwartalnym - podał w środę Eurostat " info dedykuję wszystkim,którzy komentowali miesięczne spadki bezrobocia w stylu "ale zatrudnienie nie rośnie "

! Odpowiedz
30 21 modulometer

Ciekawe. W czerwcu słyszałem że nie bedzie deficytu, teraz 40mld. Trzeba sobie te 40mld zapisać. Ile to bedzie więcj jak PLN bedzie się osłabiać w takim tempie jak obecnie. Co z zyskami firm przy drożejącym paliwie, rosnących płacach, odchodzących pracownikach z rynku pracy i niskim CPI? Dom wariatów normalnie.

! Odpowiedz
19 23 bigwit

... a gdzie słyszałeś misiu że deficytu nie będzie ??? Chyba w TVN !!! HAHAHAHA

! Odpowiedz
42 36 jarekzbyszek

Dzień bez prawicowego patafiana to stracony dzień. Tabelki Morawieckiego są wiarygodne tylko dla Ciemnej Masy. Opóźniając wypłaty z VATu, w lepiając kilkuset milionowe kary polskim przedsiębiorcom, wzrostu gospodarczego się nie zbuduje. ZUS poluje na drobnych przedsiębiorców; jeśli znajdzie błędy w rozliczeniach, każe z prywatnej kieszeni pokrywać pobyt w szpitalu lub drogie specjalistyczne leczenie. W październiku czeka nas armagedon; kiedy pół miliona płacących składki zostanie emerytami. Import już przewyższył eksport. Inwestycji brak; prywatny biznes nie inwestuje już drugi rok. A prawicowi geniusze rozdają kasę kapitalistom z Zachodu na kupowanie reliktów XX wieku; elektrownie węglowe, banki. Jak gospodarka się zawali (a wystarczy małe potknięcie), to banki będą warte tyle co zeszłoroczny śnieg.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
35 36 bigwit

O proszę odezwał się jasna masa ,wieszcząca nam Armagedon . Gdzie byłeś geniuszu ekonomi i socjologi jak w ciągu 8 lat rządów twoich wspaniałych liberałów jaśnie nam panujących dług wzrósł o 450mld , gdzie byłeś jak co roku karuzele VAT wyprowadzały z budżetu 20mld zł roczni,gdzie byłeś jak zamykali stocznie i kopalnie . Teraz nam tu fundujesz przemyślenia że grozi nam kataklizm ??? Mamy 7% bezrobocia wzrost PKB na poziomie 5% . Jak myślisz skąd się bierze 40% poparcia dla PIS ..... no myśl geniuszu .... myśl ..... tak po prostu LUDZIOM ŻYJE SIĘ ŁATWIEJ i twoje zaklinanie rzeczywistości tego nie zmieni , ale zawsze możesz sobie włączyć TVN i posłuchać jak jest źle. BUAHAHA !!!!

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
28 28 modulometer odpowiada bigwit

Bardo dobrze że zamknęli stocznie. Dokladnie to samo powinni zrobić z kopalniami. Te przedsiębiorstwa to tylko dojarnie dla wszelkiej maści polityków, związkowców i mieszania brudnym paluchem w mętnej wodzie.

! Odpowiedz
10 16 panwitek odpowiada modulometer

Nie jestem geniuszem ekonomii, gospodarkę znam od strony praktycznej i szczerze mówiąc dziwię sie koledze modulometr, że ma takie zdanie na temat likwidacji stoczni. Jeśli likwidacja stocznie jest tak asuper, to np. Niemców utrzymujacych własne przy życiu trzeba uznać za imbecyli ekonomicznych..... , a rzeczywistość pokazuje, ze tak nie jest. (zaprzeczysz?)
Sedno sprawy tkwi w tym, że duże przedsiębiorstwa produkcyjne generuje poprzez jednego swojego pracownika około 6-8 stanowisk pracy w firmach kooperujących !!!
I tak np taka stocznia potrzebuje do swej działalności poddostawców, czyli blachy z hut, silniki z innych fabryk, kable elektryczne, osprzęt (lista jest długa....). Gdzie to by kupowąła? Ano tak, głównie w naszym kraju u naszych firm (ceny). A tak.... brak stoczni i brak obrotu w innych firmach z tego tytułu. Wiesz skąd to wiem? Nie, nie z uniwersystetu - od Niemców z kótrymi współpracuję od 25 lat - oni nie likwidują swoich fabryk.....
A że my lubimy w takich firmach zatrudniać wójków, pociotki, polityków itd, to nasza narodowa głupota. Niezależnie od opcji politycznej zawsze tak będzie, bo my Polacy lubimy sie nawzajem gnoić... Cóż, taki los.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 1 panwitek odpowiada modulometer

Nie jestem geniuszem ekonomii, gospodarkę znam od strony praktycznej i szczerze mówiąc dziwię sie koledze modulometr, że ma takie zdanie na temat likwidacji stoczni. Jeśli likwidacja stocznie jest tak asuper, to np. Niemców utrzymujacych własne przy życiu trzeba uznać za imbecyli ekonomicznych..... , a rzeczywistość pokazuje, ze tak nie jest. (zaprzeczysz?)
Sedno sprawy tkwi w tym, że duże przedsiębiorstwa produkcyjne generuje poprzez jednego swojego pracownika około 6-8 stanowisk pracy w firmach kooperujących !!!
I tak np taka stocznia potrzebuje do swej działalności poddostawców, czyli blachy z hut, silniki z innych fabryk, kable elektryczne, osprzęt (lista jest długa....). Gdzie to by kupowąła? Ano tak, głównie w naszym kraju u naszych firm (ceny). A tak.... brak stoczni i brak obrotu w innych firmach.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 2,1% X 2017
PKB rdr 4,7% III kw. 2017
Stopa bezrobocia 6,6% X 2017
Przeciętne wynagrodzenie 4 574,35 zł X 2017
Produkcja przemysłowa rdr 4,3% IX 2017

Znajdź profil

Zapisz się na bezpłatny newsletter Bankier.pl