REKLAMA

Młodzi w różowych okularach. Czekają na zderzenie z rynkiem pracy

Weronika Szkwarek2021-06-25 06:00redaktor Bankier.pl
publikacja
2021-06-25 06:00
Młodzi w różowych okularach. Czekają na zderzenie z rynkiem pracy
Młodzi w różowych okularach. Czekają na zderzenie z rynkiem pracy
fot. LIDERO / / Shutterstock

Niedotknięci bezrobociem, pewni zatrudnienia, optymistyczni. Młodzi boleśnie zderzają się z rynkiem pracy, tym bardziej że w świetle ostatnich badań ich oczekiwania płacowe na start to nawet 4,5 tys. złotych netto.

Głośnym echem odbiła się publikacja raportu PwC na temat młodych osób na rynku pracy. Z badania wynikało, że oczekiwania finansowe tej grupy wynoszą 4500 zł na rękę przy podjęciu pierwszego zatrudnienia. Przed rokiem była to kwota o 500 zł niższa. Można jednak mieć wątpliwości dotyczące zbadanej próby – wybrano osoby przede wszystkim z rejonów w pobliżu Warszawy, Krakowa, Wrocławia, Poznania i Gdańska. Jedna trzecia również jeszcze studiuje.

Ale odkładając na bok próbę badania, pozostaje faktem, że młode osoby, które wchodzą na rynek, postrzegają rzeczywistość zawodową przez różowe okulary, wynika z raportu PwC, Polskiej Rady Biznesu, a także w opinii ekspertów rynku. Mimo że studia, jak wynika z ostatniego badania na temat pierwszych kroków w zatrudnieniu przeprowadzonego przez Deloitte, nie przygotowują ich do życia w zawodzie.

– Pierwsze kroki na rynku pracy młodzi ludzie stawiają już podczas studiów. 47 proc. badanych z Europy Środkowej deklaruje, że uczelnie wyższe dobrze lub bardzo dobrze przygotowały ich do wykonywania zawodu. Ponad jedna trzecia ocenia ten aspekt przeciętnie, a 17 proc. źle lub bardzo źle. Wśród Polaków było to odpowiednio: 36 proc., 40 proc. i 24 proc. W tym obszarze widać więc pole do poprawy. Co niepokojące, tylko 12 proc. wszystkich badanych, a 18 proc. studentów w Polsce dobrze ocenia sytuację na rodzimym rynku pracy. Oznacza to, że czeka ich w najbliższym czasie wiele wyzwań związanych ze ścieżką zawodową – omawia wyniki John Guziak, partner, lider zespołu ds. kapitału ludzkiego w Europie Środkowej, Deloitte.

Szybka weryfikacja

Kiedy słyszy się, że osoba bez doświadczenia i często bez kwalifikacji zawodowych oczekuje płacy na poziomie 4,5 tys. złotych netto, można uznać tę postawę – jak niektórzy - za roszczeniową.

– Jeśli uznamy, że badanie (PwC „Młodzi na rynku pracy 2021” przyp. red.) pokazuje jakiś trend, to widać, że młodzi ludzie podchodzą optymistycznie. Czy wygląda na roszczeniowość? To zostanie szybko zweryfikowane. W przypadku sfery budżetowej są to abstrakcyjne kwoty. Dla młodych lekarzy, inżynierów. Należy również zauważyć, że młodzi nie zatrudniają się na liderów projektów a po to, aby zdobyć doświadczenie. Młodzieńczy optymizm zderzony z twardymi realiami może spowodować kilka konsekwencji. Po roku, dwóch zdadzą sobie sprawę, że takich pensji nie ma. Kolejną konsekwencją jest to, że porzucą myślenie o pracy w sferze budżetowej czy samorządowej i to już się dzieje, bo w tym sektorze już występuje ogromny brak chętnych do pracy. Teraz wiadomo, że sfera budżetowa będzie miała wstrzymane podwyżki. Będzie zatem parcie na firmy prywatne, które lepiej płacą i dają lepsze możliwości rozwoju. Trzecia opcja to są wyjazdy za granicę, bo kiedy młodzi ludzie zderzą się ze ścianą, kiedy będzie można relatywnie łatwo otrzymać pracę, natomiast to zajęcie będzie niskopłatne i oni za te pieniądze nie będą w stanie się utrzymać, to powróci opcja wyjazdu za granicę. U osób, które studiują na dobrych uczelniach, zdobywają dyplomy, taka myśl cały czas jest z tyłu głowy – mówi w rozmowie z Bankier.pl Sylwiusz Retowski, dr hab., profesor Uniwersytetu SWPS, wykładowca w Zakładzie Psychologii Organizacji i Marketingu.

Zainteresowanie emigracją młodych rośnie. Według ostatniego Barometru Rynku Pracy przeprowadzonego przez ARC Rynek i Opinia na zlecenie Work Service, zarobkowy wyjazd z kraju rozważało w grudniu 2020 roku i w styczniu 2021 w ciągu najbliższego roku 17,7 proc. niewykluczonych z rynku pracy Polaków, co stanowi najwyższy wynik od pięciu lat. W celach zarobkowych najczęściej decydują się na taki krok osoby młode z pokolenia Z, w wieku 18-24 lat – 34 proc. osób z tej grupy wiekowej było zainteresowanych wyjazdem za granicę. Dla porównania wśród 25-36-latków odsetek ten wyniósł 19,1 proc., a w wieku 37-59 lat – 11,6 proc.

Jak w praktyce wyglądają zarobki studentów? Według ostatniej edycji badania Polskiej Rady Biznesu „Student w pracy” rzeczywistość wyraźnie mija się z oczekiwaniami. Niemal 30 proc. obecnie zatrudnionych żaków zarabia na rękę między 2 a 3 tysiące złotych, 23 proc. otrzymuje między 1 a 2 tysiące złotych netto, a 14,5 proc. między 3 a 4 tys. zł. Ile chcieliby zarabiać studenci? Za 10 lat niemal co trzeci badany chciałby otrzymywać więcej niż 10 tys. zł na rękę. Za rok prawie połowa studentów chciałaby otrzymywać co najmniej 5 tys. zł netto. 

fot. / / Polska Rada Biznesu

Wracając do postawy roszczeniowej, to przecież można i nazwać ją optymistyczną. Poprosiliśmy o komentarz w sprawie również Monikę Fedorczuk, ekspertkę rynku pracy z Konfederacji Lewiatan.

– Na początku należy zauważyć, że osoby młode, które obecnie wchodzą na rynek pracy, nie doświadczyły problemu bezrobocia. Od kiedy uczestniczą w edukacji na poziomie średnim czy wyższym, mogą słyszeć o braku pracowników, wzroście wynagrodzeń, rosnącym znaczeniu kompetencji cyfrowych. Jednocześnie to osoby, które z uwagi na pewną charakterystykę pokolenia cenią sobie zrównoważone życie, raczej nie wyobrażają sobie, wzorem własnych rodziców, łapania chałtur, pracy na dwóch etatach, zostawania po godzinach – mówi w rozmowie z Bankier.pl.

Poczucie zatrudnialności

Tym, co mocno wpływa na postawy młodych, jest wspomniane już zjawisko związane z poczuciem zatrudnialności.

–  (Poczucie zatrudnialności – przyp. red.) To poczucie, że jestem w stanie zdobyć pracę w tym momencie, o którym mówimy. Mamy bardzo specyficzną sytuację na rynku, ponieważ te nowe roczniki są zdecydowanie mniejsze, niż były jeszcze kilka lat temu. Wchodzimy w erę niżu w połączeniu z masowym odchodzeniem na emeryturę, co powoduje, że miejsc pracy jest dużo. Dlatego młodzi mogą mieć wysokie poczucie zatrudnialności, jednak realia nie przekładają się na wysokie płace – komentuje prof. Retowski z Uniwersytetu SWPS.

– Trochę optymizmu, trochę brak realistycznego myślenia. W czasie studiów ma się często mętne pojęcie o tym, jak to jest zatrudnić się w konkretnej firmie. Ludzie mają aspiracje pozapłacowe, chcą się rozwijać, chcą być dobrze zarządzani. I jeśli taka młoda osoba odczuje, że brakuje jej rozwoju w firmie lub praca mija się z zainteresowaniami, po prostu porzuci te pracę. To nie będzie łatwy czas – również dla pracodawców, którzy mogą postrzegać takie postawy jako brak lojalności, brak zaangażowania, a z punktu widzenia młodego człowieka to będzie poszukiwanie optymalnego miejsca dla siebie.

Z badania przeprowadzonego przez Deloitte „2018 Deloitte Millennial Survey” wynika, że poziom lojalności pracowników spada. Wśród najmłodszej grupy pracowników jest również najniższa – 61 proc. twierdzi, że gdyby miało wybór, zmieniłoby obecną pracę w ciągu 2 lat. Dla młodych kartą przetargową jest oferta wynagrodzeniowa, ale i pakiet benefitów pozapłacowych.

O świadomości własnej marki mówi również Monika Fedorczuk z Konfederacji Lewiatan. – Młodzi pracownicy są często bardzo świadomi swoich kompetencji i bez skrupułów, jakie towarzyszyły ich rodzicom, potrafią o nich mówić. Wyceniają zarówno swoje doświadczenie zawodowe, jak i rangę ukończonej szkoły, dodatkowe kwalifikacje, również te nabyte poza systemem edukacji szkolnej czy cechy osobowości, które ich zdaniem mogą być przydatne pracodawcy – komentuje dla Bankier.pl.

Mętne pojęcie o rynku

Magda, menedżerka restauracji na Śląsku, mówi, że obecne pokolenie nie ma świadomości tego, czym jest praca. – To widać. Ostatnio zatrudniliśmy dziewczynę, pracuje trzeci dzień, daje radę. Przychodzi do mnie następnego dnia i mówi „no myśmy nie podpisali jeszcze umowy”, odpowiadam, że podpisała umowę-zlecenie na okres próbny i po okresie próbnym otrzyma umowę o pracę. Odpowiedziała mi, że skoro nie ma jeszcze umowy o pracę, a w grafiku jest wpisana na pięć dni, to nic się nie stanie, jeśli nie przyjdzie jednego dnia – mówi menedżerka restauracji.

W kwestii nieznajomości lub nikłej znajomości realiów rynku pracy wypowiedzieli się również eksperci biura karier z Wyższej Szkoły Bankowej w Gdańsku.

Studenci, którzy odwiedzają Biuro Karier, często nie mają świadomości, jak wygląda rynek pracy. Nie uczestniczyli nigdy wcześniej w rekrutacjach, pierwsza praca jest wciąż przed nimi. Wpływa to na ich wyobrażenie o pierwszej pensji. Staramy się ich edukować i uczulać, że na początku kariery zawodowej powinni zweryfikować swoje oczekiwania finansowe. Zdobycie doświadczenia oraz wykorzystanie nabytej wiedzy w praktyce jest tym, co powinno im przyświecać na tym etapie – mówi w rozmowie z Bankier.pl Daniel Kuleszo, dyrektor Biura Karier Wyższej Szkoły Bankowej w Gdańsku.

O postawie dotyczącej wysokości wynagrodzenia w pierwszej pracy świadczy również kierunek studiów. – Studia techniczne i informatyczne mogą być bardziej wymagające, więc i oczekiwania kandydatów mają prawo być wyższe. Inaczej ma się sprawa w przypadku wykształcenia ogólnego lub humanistycznego. Tutaj bardziej niż wykształcenie liczy się doświadczenie, Kwota 4,5 tys. zł netto dla osoby z mniejszej miejscowości i bez doświadczenia może być zbyt wygórowana – komentuje z kolei Paulina Podolska, ekspertka rynku pracy i wykładowca Wyższej Szkoły Bankowej w Gdańsku.

Mimo wszystko, według badania PwC dla młodych najważniejsze w pracy jest zdobycie doświadczenia zawodowego - tuż przed wysokimi zarobkami. Na trzecim miejscu jest przyjazna atmosfera, a na kolejnych – poczucie sensu wykonywanej pracy i zatrudnienie zgodne z zainteresowaniem. Trudno akceptowalne byłyby przeciwieństwa tych czynników – od braku możliwości rozwoju po zarobki nieadekwatne do oczekiwań.

Źródło:
Weronika Szkwarek
Weronika Szkwarek
redaktor Bankier.pl

Zajmuje się tematyką prawa pracy. Pisze o związanych z nim nadużyciach i wyzwaniach, jakie stoją przed obecnym rynkiem pracownika. W swoich artykułach zajmuje się również problemami polskich i zagranicznych konsumentów. Autorka cyklu "Życie po etacie", w którym opowiada historie osób decydujących się na zamianę umowy o pracę na własną działalność gospodarczą.

Tematy
Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Załóż eKonto w promocji i zyskaj 150 zł od Bankier.pl + do 300 zł od mBanku + do 300 zł w programie poleceń

Komentarze (92)

dodaj komentarz
qwertas
Moja pierwsza, poważna praca w Citi w 2013 była za 4000 BRUTTO. I to były wtedy dość sympatyczne pieniądze.
lony97
Studiuje na 4 roku. Mgr robie zaocznie, pracuje na etacie w zawodzie z umowa o prace na czas nieokreslony, dostaje 3300 netto. Moi rówieśnicy ze studiow nie pracuja nigdzie i maja to w dupie. Dlaczego? Po co jak dostaja przelewy na balety i mieszkanie od starszych. Oni do pracy dopiero pójdą jak będą musieli, wtedy ja będą Studiuje na 4 roku. Mgr robie zaocznie, pracuje na etacie w zawodzie z umowa o prace na czas nieokreslony, dostaje 3300 netto. Moi rówieśnicy ze studiow nie pracuja nigdzie i maja to w dupie. Dlaczego? Po co jak dostaja przelewy na balety i mieszkanie od starszych. Oni do pracy dopiero pójdą jak będą musieli, wtedy ja będą dawno po awansie na wyższym stanowisku. Winą rodziców są takie odrealnione oczekiwania finansowe bo to oni spowodowali że ich pociechy są leniwe i niezaradne życiowo. Najlepsze jest to że sporo osób na studiach nie robi kompletnie nic, a potem w rozmowach najgłośniej krzyczą, że praca i wszystko jest bez sensu. A jak ma być jak przespali i przepili 5 najlepszych lat ?
frewoj
Wiesz, czasami rodzice wychowani w zupełnie innych realiach myślą, że studia to najważniejsza sprawa i chcą dać młodym spokój i warunki do studiowania. To w jaki sposób ich latorośle te warunki "skonsumują" to zupełnie inna sprawa.

Natomiast generalnie się zgadzam, sam przebalowałem praktycznie cały
Wiesz, czasami rodzice wychowani w zupełnie innych realiach myślą, że studia to najważniejsza sprawa i chcą dać młodym spokój i warunki do studiowania. To w jaki sposób ich latorośle te warunki "skonsumują" to zupełnie inna sprawa.

Natomiast generalnie się zgadzam, sam przebalowałem praktycznie cały licencjat bo jakaś wiedza do głowy i tak wchodziła a przelewy od ojca wpadały regularnie w imię wspomnianego wyżej spokoju i przez dłuższy czas jednym wymogiem jaki stawiał był indeks i to co w nim. Z perspektywy czasu jednak, zakręcenie kurka z pieniędzmi było jedną z jego lepszych decyzji i mogę być tylko wdzięcznym. Mgra robiłem już zaocznie za własne środki, a dyplom odbierałem z całkiem fajną pozycją w firmie.
face_palm
Ja nie moge… menadzerka restauracji dala umowe-zlecenie dziewczynie i nie wie o tym, ze zgodnie z prawem nie moze wymagac od dziewczyny siedzenia 8h/5dni jak na etacie ? Dala jej „zlecenie” to dziewczyna moze wykonac te zlecenie kiedy chce, musi tylko dotrzymac ostatecznego terminu. No i kto nie wie w takim razie co to jest praca ?
apolinaryogryzek
Brawo młodzi! Po pokoleniu Yapi, które dawało sobą pomiatać za miskę ryżu i pokoleniu Milenialsów, którzy musieli emigrować żeby pracować, przychodzi nowe pokolenie, które nie da się wypędzić z kraju i nie da wyzyskiwać. Rynek pracy będzie musiał się zmienić bo pokolenia nie zmienimy, i dobrze - starzy też na Brawo młodzi! Po pokoleniu Yapi, które dawało sobą pomiatać za miskę ryżu i pokoleniu Milenialsów, którzy musieli emigrować żeby pracować, przychodzi nowe pokolenie, które nie da się wypędzić z kraju i nie da wyzyskiwać. Rynek pracy będzie musiał się zmienić bo pokolenia nie zmienimy, i dobrze - starzy też na tym skorzystają.
luxferre
Ty chyba nie rozumiesz, że jeśli czyjaś praca po dodaniu wartości pracodawcy (sprzęt, doświadczenie, kontakty biznesowe, wszelkie zasoby) przynosi przychód 6000PLN, a ktoś chce 4000 na rękę, to pracodawca jest w plecy 500PLN (bo koszty pracownika tóry dostaje 4000PLN na rękę to 6500PLN - tyle zabiera państwo - realne Ty chyba nie rozumiesz, że jeśli czyjaś praca po dodaniu wartości pracodawcy (sprzęt, doświadczenie, kontakty biznesowe, wszelkie zasoby) przynosi przychód 6000PLN, a ktoś chce 4000 na rękę, to pracodawca jest w plecy 500PLN (bo koszty pracownika tóry dostaje 4000PLN na rękę to 6500PLN - tyle zabiera państwo - realne opodatkowanie pracy to ok 41%).

Nikt tych ludzi po prostu nie zatrudni.n A uwzględnij że młodym często się nie chce pracować, i ich praca przynosiłaby straty nawet przy wypłacie 3000PLN na rękę...
face_palm odpowiada luxferre
To niech pracodawca podniesie ceny dla klientow aby oplacalo mu sie dac pracownikowi 4000 na reke :) powiesz no tak, to klienci zrezygnuja i pojda do innej firmy. Ale chwila… w tej innej firmy pracownicy tez chca 4000 na reke :) to albo ta firma potrafi wykonac produkt/usluge taniej albo musi tez podniesc ceny.
qwertas odpowiada luxferre
A wyliczenia czym są poparte? Nasiąkniętym śliną palcem na wietrze, jak się domyślam.
koba2020
chcieć a dostać to 2 różne sprawy, tak odległe jak teoria i praktyka, choć jedna bez drugiej nie istniej
klux777
No i przynajmniej to dobre, że nie zaczynają życia z pozycji nieudacznika! Jak byłem w ich wieku do raczej opinia była taka, że bez znajomości to się nic nie da, całe życie pracować za 2000 zł, albo trzeba kraść albo robić inne nielegalne rzeczy. Zatem mimo, że start wcale taki piękny może nie być to trzymam mocno No i przynajmniej to dobre, że nie zaczynają życia z pozycji nieudacznika! Jak byłem w ich wieku do raczej opinia była taka, że bez znajomości to się nic nie da, całe życie pracować za 2000 zł, albo trzeba kraść albo robić inne nielegalne rzeczy. Zatem mimo, że start wcale taki piękny może nie być to trzymam mocno za nich kciuki, niech w końcu pokażą tej części narzekaczy, którzy palcem nie kiwną aby było lepiej ale za to zrobią dużo aby inny miał gorzej, że się da, że można tylko trzeba dać od siebie.

Powiązane: Praca

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki