REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Słodko-gorzkie dane z rynku pracy USA. Zatrudnienie rozczarowało, ale bezrobocie spadło

Krzysztof Kolany2026-07-02 14:30główny analityk Bankier.pl
publikacja
2026-07-02 14:30
Dodaj Bankier.pl w Google

Kiepskiemu wynikowi zatrudnienia w czerwcu towarzyszył dość nieoczekiwany spadek stopy bezrobocia. Ten ostatni wynikał jednak głównie ze spadku aktywności zawodowej ludności, co trudno uznać za przejaw siły amerykańskiego rynku pracy.

Słodko-gorzkie dane z rynku pracy USA. Zatrudnienie rozczarowało, ale bezrobocie spadło
Słodko-gorzkie dane z rynku pracy USA. Zatrudnienie rozczarowało, ale bezrobocie spadło
/ Shutterstock

Liczba etatów w sektorach pozarolniczych (ang. non-farm payrolls - NFP) w czerwcu 2026 roku była tylko o 57 tys. wyższa niż miesiąc wcześniej – poinformowało rządowe Biuro Statystyki Pracy (BLS). To rezultat niemal o połowę niższy od rynkowego konsensusu zakładającego przyrost 110 tysięcy etatów. Zatrudnienie w sektorze  prywatnym zwiększyło się ledwie o 49 tys. etatów. Także w tym przypadku oczekiwano przyrostu rzędu 110 tys. etatów. Wynika z tego, że zatrudnienie w sektorze publicznym (tj. federalnym, stanowym i lokalnym) drgnęło w górę się o 8 tys. etatów.

Jak zwykle w raporcie BLS sporo namieszały rewizje za poprzednie dwa miesiące. I tak rezultat za maj został obniżony do 129 tys. względem pierwotnie raportowanych 172 tys. Wynik za kwiecień zredukowano do 148 tys., choć miesiąc temu BLS twierdził, że było to 179 tys. Łącznie daje to 74 tys. etatów mniej, niż podawano na początku czerwca. To dość istotna rewizja dodatkowo pogarszająca i tak już dość negatywną wymowę danych urzędowych.

Dla porównania, majowe statystyki NFP okazały się nie dość, że dużo lepsze od oczekiwań, to jeszcze BLS istotnie zrewidował w górę wyniki z poprzednich miesięcy. Łącznie przez pierwsze półrocze zatrudnienie w sektorach pozarolniczych wzrosło o 552 tys. etatów, co daje średnio 92 tys. na miesiąc. Nie jest to jednak wynik szczególnie rewelacyjny na tle lat poprzednich. Dla porównania, w kiepskim dla amerykańskiego rynku pracy roku 2025 średniomiesięcznie przybywało 116 tys. miejsc pracy, ale w roku 2024 było to 168 tys. a rok wcześniej aż 216 tys.

Pozytywna niespodzianka po stronie bezrobocia

Za to czerwcowa stopa bezrobocia w Stanach Zjednoczonych nieoczekiwanie obniżyła się do 4,2% względem 4,3% odnotowanych w trzech poprzednich miesiącach. Natomiast rynkowy konsensus zakładał utrzymanie tego parametru bez zmian na poziomie 4,3%.

Wakacje na giełdzie

W liczbach bezwzględnych przekładało się to na spadek liczby bezrobotnych (czyli osób aktywnie poszukujących pracy) o 213 tysięcy przy silnym spadku liczby pracujących aż o 507 tys. oraz wzroście populacji biernych zawodowo o 832 tys. Są to wyniki niezależnego badania ankietowego (BAEL), przy pomocy której BLS szacuje skalę bezrobocia. Takie rezultaty trudno określić mianem „mocnego rynku pracy”.

Z kolei przeciętna stawka godzinowa w USA w czerwcu 2026 roku wyniosła 37,64 USD i była o 0,35% wyższa niż miesiąc wcześniej oraz 3,52% wyższa niż rok temu. Rynkowy konsensus zakładał wzrost o 0,3% mdm i 3,5% rdr. Czyli w podobnym tempie jak w maju, gdy odnotowano wzrost stawki godzinowej o 0,3% mdm i 3,4% rdr. Przeciętny czas pracy trzeci miesiąc z rzędu pozostał bez zmian na poziomie 34,3 godzin tygodniowo.

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Porwania, tortury i groźby. Bogacze okradani z milionów w kryptowalucie
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Absolwent Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Analityk rynków finansowych i gospodarki. Analizuje trendy makroekonomiczne i bada ich przełożenie na rynki finansowe. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Inwestor giełdowy z 20-letnim stażem. Jest trzykrotnym laureatem prestiżowego konkursu Narodowego Banku Polskiego dla dziennikarzy ekonomicznych. W 2016 roku otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Telefon: 697 660 684

Tematy

Komentarze (10)

dodaj komentarz
piocarz
"Podczas gdy miliony bezrobotnych w Chinach przymierają głodem, w USA niemal całkowicie zlikwidowano to burżuazyjne zjawisko! Włodarze się radują, kraj kwitnie! Nie wierzcie waszym kłamliwym oczom i narzekaniu spropagandyzowanej ludności!"
samsza
Stany Zjednoczone wydalają obecnie więcej migrantów niż w poprzednich latach. Liczba deportacji i powrotów w 2025 roku przez samą agencję ICE wyniosła około 442 tys., co oznacza znaczny wzrost z poziomu 271 tys. odnotowanego rok wcześniej.

No i mamy mniej zatrudnionych i mniej bezrobotnych...
platfusoptymista
Żadne "słodko-gorzkie" tylko zwyczajnie złe, ale giełdowe rekiny się ucieszą, bo słaby rynek pracy zapowiada wsparcie Fedu i oddala perspektywę zwyżki stóp procentowych. Więc perspektywnicznie do dobre dla złota. No i zamiast przyklaskiwać minimalnemu spadkowi stopy bezrobocia w granicach statystycznego błędu, lepiej byłoby Żadne "słodko-gorzkie" tylko zwyczajnie złe, ale giełdowe rekiny się ucieszą, bo słaby rynek pracy zapowiada wsparcie Fedu i oddala perspektywę zwyżki stóp procentowych. Więc perspektywnicznie do dobre dla złota. No i zamiast przyklaskiwać minimalnemu spadkowi stopy bezrobocia w granicach statystycznego błędu, lepiej byłoby napisać o tym, że spada aktywność na rynku pracy (mniejsza liczba ludzi aktywnych na nim w stosunku do ogółu w wieku roboczym).
od_redakcji
## Głos Sowizdrzała: Magia wielkich liczb i dyplomacja na migi

Sowizdrzał zacierający ręce na widok dzisiejszych wiadomości miałby absolutne używanie. Oto dwa spektakle z tego samego dnia – jeden krajowy, rządowy, drugi międzynarodowy – oparte na dokładnie tym samym mechanizmie: **mówieniu rzeczy sprzecznych w tym samym zdaniu
## Głos Sowizdrzała: Magia wielkich liczb i dyplomacja na migi

Sowizdrzał zacierający ręce na widok dzisiejszych wiadomości miałby absolutne używanie. Oto dwa spektakle z tego samego dnia – jeden krajowy, rządowy, drugi międzynarodowy – oparte na dokładnie tym samym mechanizmie: **mówieniu rzeczy sprzecznych w tym samym zdaniu z nadzieją, że publiczność kupi to, co akurat jej pasuje**.

Czy jakimś danym można w ogóle wierzyć? Odpowiedź brzmi: można wierzyć tylko w to, że dane służą celom politycznym, a nie opisywaniu rzeczywistości.

## Akt I: Amerykański rynek pracy – Bezrobotni, którzy zniknęli w czarodziejski sposób

Czerwcowy raport BLS (Biuro Statystyki Pracy) to czysta księgowa sztuczka. Krzysztof Kolany słusznie punktuje ten absurd. Z jednej strony mamy potężne rozczarowanie – przybyło marne 57 tysięcy etatów zamiast oczekiwanych 110 tysięcy. Co więcej, urzędnicy bez mrugnięcia okiem "wymazali" wstecznie 74 tysiące miejsc pracy z kwietnia i maja, przyznając, że wcześniej się pomylili.

Ale w tym samym dokumencie ogłasza się sukces: **bezrobocie spadło do 4,2%!** Jak to możliwe, skoro miejsc pracy nie ma?

**Sowizdrzalskie tłumaczenie:** Ludzie nie znaleźli zatrudnienia. Oni po prostu... przestali szukać pracy i przeszli do kategorii "biernych zawodowo" (wzrost aż o 832 tysiące osób!). W amerykańskiej statystyce, jeśli nie szukasz aktywnie pracy przez ostatnie 4 tygodnie, przestajesz być bezrobotnym. Stajesz się duchem. Urząd świętuje spadek bezrobocia, bo obywatele stracili nadzieję na znalezienie zajęcia. Majstersztyk.

## Akt II: Trump i Iran, czyli Doha Express i "głuchy telefon"

Równolegle na scenie międzynarodowej Donald Trump i Teheran grają w dokładnie tę samą grę pozorów, którą doskonale podsumowuje jako "głuchy telefon".

* **Wersja Trumpa:** Prezydent ogłasza na *Truth Social*, że "Iran poprosił o spotkanie" w Doha, a "denuklearyzacja posuwa się świetnie". Na konferencjach bije brawo i mówi o ogromnym postępie dyplomatycznym w Katarze, żeby uspokoić rynki paliw i zbić ceny benzyny przed lipcowym weekendem (co mu się udaje, bo ropa spada do 67 dolarów).
* **Wersja Iranu:** Irańskie MSZ (Esmail Baghaei) niemal natychmiast wychodzi do mediów i oświadcza, że amerykańska delegacja (w której są Jared Kushner i Steve Witkoff) owszem, jest w Doha, ale Irańczycy z nimi w ogóle nie rozmawiają i nie ma mowy o żadnych negocjacjach na jakimkolwiek szczeblu. W tym samym czasie ich armia grozi, że jak statki w Cieśninie Hormuz nie będą pływać pod dyktando Teheranu, spotka je "potężna odpowiedź".

### Gdzie leży prawda?

Wszyscy rozmawiają przez pośredników (Katar, Pakistan), bo nikt nie chce stracić twarzy przed własną publicznością. Trump musi pokazać Amerykanom przed listopadowymi wyborami uzupełniajączymi, że kontroluje sytuację i przynosi pokój. Irański reżim, szykując się do ogromnych uroczystości pogrzebowych po zabitym w lutym ajatollahu Chameneim, musi prężyć muskuły i krzyczeć o zemście, żeby utrzymać twardogłowy elektorat w ryzach.

Żyjemy w świecie, gdzie **dane i oficjalne komunikaty to tylko narzędzia marketingowe**. Rynek pracy tworzy "statystycznych rezygnatów", by poprawić słupki bezrobocia, a przywódcy mocarstw prowadzą wojnę i pokój jednocześnie, udając przed kamerami, że telefon po drugiej stronie w ogóle nie milczy.
platfusoptymista
Ja bym nie zrównywał Iranu - ofiary agresji z USA - agresorem. To fałszywa symetria.
od_redakcji odpowiada platfusoptymista
„Nie oceniam tu historii ani racji moralnych, bo to temat na rzekę. Chodzi o sam mechanizm propagandy w lipcu 2026 roku. Obie strony grają w dokładnie ten sam głuchy telefon – Waszyngton potrzebuje sukcesu dyplomatycznego przed listopadem, żeby uspokoić ceny ropy, a Teheran potrzebuje zewnętrznego wroga, żeby utrzymać dyscyplinę „Nie oceniam tu historii ani racji moralnych, bo to temat na rzekę. Chodzi o sam mechanizm propagandy w lipcu 2026 roku. Obie strony grają w dokładnie ten sam głuchy telefon – Waszyngton potrzebuje sukcesu dyplomatycznego przed listopadem, żeby uspokoić ceny ropy, a Teheran potrzebuje zewnętrznego wroga, żeby utrzymać dyscyplinę wewnętrzną. Bez względu na to, kto zaczął, dziś obaj gracze używają tego konfliktu jako teatru dla własnej publiczności. I o ten cynizm i asymetrię informacji tu chodzi.”
platfusoptymista odpowiada od_redakcji
Nie masz racji. Analogia z głuchym telefonem zupełnie fałszywa. Iran nie potrzebuje żadnego "zewnętrznego wroga". Chce się rozwijać pokojowo i utrzymać suwerenność. Waszyngton nie potrzebuje "dyplomatycznego sukcesu", bo dawno przestał praktykować dyplomację. Waszyngton chce zrobić Izraelowi prezent z rozwalonego,Nie masz racji. Analogia z głuchym telefonem zupełnie fałszywa. Iran nie potrzebuje żadnego "zewnętrznego wroga". Chce się rozwijać pokojowo i utrzymać suwerenność. Waszyngton nie potrzebuje "dyplomatycznego sukcesu", bo dawno przestał praktykować dyplomację. Waszyngton chce zrobić Izraelowi prezent z rozwalonego, zanarchizowanego Iranu. Co to ma wspólnego z dyplomacją?
od_redakcji odpowiada platfusoptymista
„Widzę, że patrzysz na to czysto ideologicznie, dzieląc świat na absolutne dobro i zło. Ja patrzę z perspektywy realizmu politycznego i rynków finansowych. Dyplomacja (nawet ta zakulisowa, przez pośredników w Doha) to nie jest kółko różańcowe dla ludzi o czystych sercach – to brutalny handel interesami, w którym każda strona, od „Widzę, że patrzysz na to czysto ideologicznie, dzieląc świat na absolutne dobro i zło. Ja patrzę z perspektywy realizmu politycznego i rynków finansowych. Dyplomacja (nawet ta zakulisowa, przez pośredników w Doha) to nie jest kółko różańcowe dla ludzi o czystych sercach – to brutalny handel interesami, w którym każda strona, od Waszyngtonu po Teheran, kalkuluje własne zyski i koszty. Gdyby Iran chciał tylko 'pokojowo się rozwijać', nie finansowałby tylu organizacji bojowych w regionie, a gdyby USA chciały go po prostu 'rozwalić', nie bawiłyby się od miesięcy w tajne negocjacje, żeby utrzymać ceny ropy w ryzach przed wyborami. Ale zostańmy przy swoich zdaniach, rynek i tak zweryfikuje, kto miał rację.”
platfusoptymista odpowiada od_redakcji
Polityka to nie twoja miłość, ekonomia też.
mark24 odpowiada od_redakcji
Iran doskonale wiedzial, ze zostanie zaatakowany. Bo ma pecha iz ma kolosalne zasoby ropy, a US udowodnilo wielokrotnie iz lubi wyzwalac kraje 3-cie z ich bogactw naturalnych.
Rownasz agresora z napadnietym. Gdyby w Iranie nie bylo ropy kraj zostalby kompletnie olany przez US.

Powiązane: USA: giełdy i gospodarka

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki