Liban: Ponad sto ofiar eksplozji; "apokaliptyczne zniszczenia" w Bejrucie

2020-08-05 09:46, akt.2020-08-05 19:44
publikacja
2020-08-05 09:46
aktualizacja
2020-08-05 19:44
fot. AZIZ TAHER / Reuters

Do 135 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych wtorkowej eksplozji kilku tysięcy ton azotanu amonu przechowywanego w porcie w Bejrucie - poinformował w środę minister zdrowia Libanu Hamad Hassan w telewizji Al-Manar. Około 5 tysięcy osób jest rannych. Media piszą o "apokaliptycznych zniszczeniach", jakie dotknęły Bejrut.

Co najmniej 135 osób zginęło w wyniku wtorkowej eksplozji magazynu z azotanem amonu w Bejrucie - poinformował w środę minister zdrowia Libanu Hamad Hassan. Około 5 tys. osób jest rannych, ale wielu ludzi nie zostało jeszcze odnalezionych. "Z pewnością pod gruzami są jeszcze ofiary, otrzymujemy dziesiątki wezwań w sprawach zaginionych" - powiedział Hassan.

Wcześniej libański rząd ogłosił stan wyjątkowy dla miasta Bejrut, który ma obowiązywać przez dwa tygodnie. "Siły wojskowe będą kierować wszelkimi działaniami po to, aby zapewnić wszystkim bezpieczeństwo" - oświadczyła minister informacji Manal Abdel Samad.

Cały czas trwa akcja ratownicza. Terytorium portu otoczone jest kordonem policyjnym, przy którym zbierają się ludzie, szukający informacji o swoich bliskich, których jeszcze nie odnaleziono. Część osób, które były w rejonie wybuchu, została zmieciona przez falę uderzeniową do morza.

Dziesiątki tysięcy osób jest bez dachu nad głową, bowiem wiele budynków zostało niemal doszczętnie zniszczonych. Wtorkowa eksplozja uważana jest na najsilniejszą, jaka miała kiedykolwiek miejsce w Bejrucie, a jej siłę dało się odczuć nawet na oddalonym o 160 km Cyprze.

Centrum medyczne Clemenceau w Bejrucie było "jak rzeźnia, krew pokrywała korytarze i windy" - mówiła Sara, jedna z pielęgniarek pracująca w tej placówce.

Większość Libańczyków winą za tragedię obarcza klasę rządzącą. Przypominana jest wojna domowa w kraju z lat 1975-1990, w wyniku której część stolicy także została zniszczona, ale później została odbudowana.

"Ta eksplozja przypieczętowuje upadek Libanu. Naprawdę winię klasę rządzącą" - cytuje agencja Reutera słowa 32-letniego Hassana Zaitera, kierownika jednego z hoteli w Bejrucie. "Ministrowie są pierwszymi, którzy powinni zostać pociągnięci do odpowiedzialności za tę katastrofę. Popełnili zbrodnię na ludności przez swoje zaniedbanie” - mówił jeden z kierowców stołecznej komunikacji miejskiej.

Liban od wielu miesięcy znajduje się na skraju zapaści ekonomicznej. W kraju panuje hiperinflacja, rośnie bezrobocie, usługi bankowe zostały ograniczone do minimum. Krajem wstrząsały przez wiele miesięcy zamieszki wywołane społecznym niezadowoleniem. Do trudności ekonomicznych dołożyły się jeszcze skutki epidemii koronawirusa - przypominają agencje.

Wtorkowa eksplozja dodatkowo skomplikowała sytuację. Oprócz ofiar w ludziach i strat materialnych Liban musi się teraz mierzyć z perspektywą braków w zaopatrzeniu, bo zniszczona została infrastruktura portowa i zagrożeniami w sferze bezpieczeństwa.

"Skala tej eksplozji przypomina bardziej wybuch bomby atomowej niż konwencjonalnej. To coś przerażającego” - powiedział Roland Alford, dyrektor zarządzający brytyjskiej firmy Alford Technologies, zajmującej się utylizacją materiałów wybuchowych.

Jak pisze agencja AP, analityk i ekspert od broni w prywatnej firmie wywiadowczej Stratfor z siedzibą w Teksasie Sim Tack ocenia, że wybuch w Bejrucie miał siłę co najmniej 2,2 kiloton trotylu. Straty szacowane są na ok. 3 mld dolarów.

Katastrofa bez precedensu

Szpitale w libańskiej stolicy są przepełnione. Sekretarz generalny Libańskiego Czerwonego Krzyża George Kettaneh powiedział w rozmowie telefonicznej z telewizją LBCI, że jego organizacja koordynuje wraz z ministerstwem zdrowia akcję przewożenia zwłok ze szpitali do miejskich kostnic, ponieważ te funkcjonujące w szpitalach są przepełnione. "To, z czym mamy do czynienia, jest katastrofą bez precedensu" - podkreślił.

Kettaneh wyraził opinię, że pod zwałami gruzów ze zniszczonych budynków mogą być kolejne ofiary śmiertelne. "Nasze ekipy kontynuują akcję ratunkową, przeszukując cały dotknięty skutkami wybuchu obszar" - wyjaśnił. Dodał, że we wtorek doszło w sumie do dwóch wybuchów.

"Miasto z trudem dochodzi do siebie po eksplozji" - pisze Associated Press. Korespondent tej agencji donosi, że znad składów w porcie wciąż unosi się dym. Zlokalizowane tam ogromne silosy zbożowe są uszkodzone. Wiele budynków w najbliższej okolicy zostało kompletnie zniszczonych, a na ulicach piętrzą się stosy gruzu i papierów z pobliskich biur. "Jest też wiele uszkodzonych samochodów, które blokują przejazd" - pisze.

Korespondent AFP relacjonuje, że kontenery w porcie wyglądają jak zmiażdżone puszki po konserwach. Wojsko ewakuowało ludność z terenu dotkniętego wybuchem, który był tak silny, że słuchać go było na oddalonym ok. 200 km Cyprze. Według amerykańskich służb geologicznych wybuch wywołał wstrząsy porównywalne do trzęsienia ziemi o magnitudzie 3,3.

Była to najsilniejsza eksplozja, z jaką zetknęli się mieszkańcy miasta od lat, mimo że wielu z nich pamięta jeszcze wojnę domową w Libanie z lat 1975-1990 i konflikt z Izraelem, a także zdarzające się ataki bombowe w Bejrucie - zauważa AP.

Apokalipsa, film grozy

W Bejrucie ogłoszono stan klęski żywiołowej. "Apokalipsa" - takim nagłówkiem opatrzył doniesienia o katastrofie "L'Orient", francuskojęzyczny dziennik wychodzący w Libanie. Arabskojęzyczny "Al-Akbar" zamieścił na pierwszej stronie zdjęcie zrujnowanego portu z podpisem "Wielka zapaść". W komentarzach medialnych pojawiły się porównania do wybuchu bomby atomowej. Libańskie media przywołują w tym kontekście obraz pomarańczowego dymu w formie grzyba, jaki roztaczał się nad portem po wybuchu.

"To był widok jak w filmie grozy" - powiedział w rozmowie z korespondentem AP mieszkaniec Bejrutu Marwan Ramadan, który w chwili wybuchu znajdował się pół kilometra od składów portowych, a mimo to fala uderzeniowa powaliła go na kolana. Pożar, jaki rozszerzył się po wybuchu na sąsiednie budynki, doszczętnie zdewastował setki domów.

Eksplozja uszkodziła stojący w porcie okręt ONZ. Wśród rannych są żołnierzy sił pokojowych, którzy przebywali na jego pokładzie. Według lokalnych mediów wśród rannych są też pracownicy ambasady Niemiec w Libanie.

Jako przyczynę tragedii władze libańskie podały prace spawalnicze w składach, gdzie trzymano 2750 ton saletry amonowej (azotanu amonu) skonfiskowanej przez władze w 2014 r.

Premier Hassan Diab ogłosił środę dniem żałoby narodowej. Obiecał przy tym, że kierownictwo składów odpowie za skrajną nieodpowiedzialność, jaką się wykazało, przechowując przez lata ogromne ilości saletry bez właściwego zabezpieczenia,.

W komentarzach lokalnych mediów dominuje nastrój ogromnego zatroskania. Dziennikarze przypominają, że już przed wybuchem Liban znajdował się na skraju zapaści ekonomicznej, a krajem wstrząsały od miesięcy gwałtowne wybuchy niezadowolenia społecznego. Teraz do trudności ekonomicznych dołączyły się skutki katastrofy w Bejrucie - zauważa w komentarzu AP.

Komentatorzy alarmują też, że zniszczenia w porcie, przez który przechodziło większość dostaw, stawiają pod znakiem zapytania aprowizację i zapewnienie odpowiedniej ilości leków oraz żywności w Bejrucie. Liban sprowadza rocznie ok. 80 proc. tych towarów z zagranicy.

Zwraca się też uwagę na fakt, że elewatory zbożowe, które znajdują się w gestii libańskiego ministerstwa i handlu, zostały uszkodzone, a całe przechowywane w nich zboże uległo skażeniu. Ocenia się, że 85 proc. całych libańskich zasobów zboża jest przechowywanych właśnie w Bejrucie. Korespondenci AP, którzy fotografowali cały obszar objęty skutkami katastrofy za pomocą dronów, twierdzą, że skutki zniszczenia elewatorów, niedawno zresztą oddanych do użytku, są bardzo poważne.

Zapasy zboża wystarczą na mniej niż miesiąc

Wtorkowa eksplozja w porcie w Bejrucie zniszczyła główny magazyn zboża w Libanie wraz ze znajdującym się tam ziarnem; obecne zapasy wystarczą na mniej niż miesiąc, ale do kraju płyną statki z niezbędnymi dostawami - poinformowały w środę władze.

Zapasy zboża wystarczą obecnie na "nieco mniej niż miesiąc" - powiedział agencji Reutera libański minister gospodarki i handlu Raoul Nehme. Dodał, że dla zapewnienia bezpiecznych dostaw żywności Liban potrzebuje co najmniej trzymiesięcznego zapasu i obecnie trwają poszukiwania innych miejsc do magazynowania ziarna.

"Mamy wystarczająco dużo zapasów i zmierzających do nas statków, by zabezpieczyć długoterminowe potrzeby Libanu" - uspokajał Nehme zapewniając, że krajowi nie grozi brak chleba i mąki.

Silos zbożowy w Bejrucie mógł przechowywać 120 tys. ton zboża - przekazał agencji dyrektor portu w Trypolisie, drugiego największego w Libanie, Ahmed Tamer. Port w Trypolisie nie jest wyposażony w infrastrukturę do przechowywania zboża, ale pszenica może być transportowana do znajdujących się 2 km od niego magazynów - uzupełnił. "Pragnę zapewnić wszystkich Libijczyków, że jesteśmy w stanie przyjąć statki (ze zbożem - PAP)" - uspokajał Tamer.

W momencie wybuchu w bejruckim silosie znajdowało się nie więcej niż 15 tys. ton pszenicy, ponieważ ładunki niektórych statków były kierowane bezpośrednio do odbiorców - tłumaczył w lokalnej gazecie szef związku importerów pszenicy Ahmed Hatti. Według niego przechowywane w kraju rezerwy mąki wystarczą na pokrycie krajowego zapotrzebowania przez półtora miesiąca, a cztery statki przewożące łącznie 28 tys. ton pszenicy oczekują na zawinięcie do portu.

Hehme zapowiedział w libijskiej telewizji, że władze próbują natychmiast skierować do portu w Trypolisie cztery statki transportujące 25 tys. ton mąki.

Operator egipskiego statku, który w momencie wybuchu rozładowywał w porcie w Bejrucie 5 tys. ton pochodzącej z Ukrainy pszenicy, oświadczył w środę, że przewożony ładunek jest "w dobrym stanie". W wybuchu poważnie ucierpiało jednak dwóch syryjskich członków załogi statku, a inni odnieśli mniejsze obrażenia.

Prezydent obiecuje szybkie i przejrzyste śledztwo

Śledztwo w sprawie potężnej eksplozji, która we wtorek wstrząsnęła Bejrutem, ujawni okoliczności tego, co się stało, tak szybko, jak to możliwe, a jego wyniki zostaną opublikowane w sposób przejrzysty - zapowiedział w środę prezydent Libanu Michel Aoun.

Według oficjalnego źródła wstępne ustalenia wskazują na zaniedbania w przechowywaniu materiałów wybuchowych w porcie w Bejrucie.

W wystąpieniu na początku środowego posiedzenia rządu prezydent zaapelował również do innych krajów o przyspieszenie pomocy dla Libanu, który boryka się z kryzysem gospodarczym.

Na swej stronie internetowej telewizja Al-Arabija podała, powołując się na doniesienia Reutera z Bejrutu, że wstępne ustalenia wskazują na lata "bezczynności i zaniedbań" w przechowywaniu materiałów wybuchowych w porcie w Bejrucie, które spowodowały gigantyczną eksplozję. Libańskie władze poinformowały w wtorek, że 2750 ton saletry amonowej, używanej w nawozach i bombach, było przechowywane w porcie bez zastosowania środków bezpieczeństwa przez sześć lat.

"To zaniedbanie" - powiedziało Reuterowi oficjalne źródło zaznajomione ze sprawą i cytowane przez Al-Arabiję. Źródło dodało, że kwestia bezpieczeństwa składowania była rozpatrywana przez kilka komisji i sędziów i "nic nie zrobiono", aby wydać nakaz usunięcia lub utylizacji wysoce łatwopalnego materiału.

Oficjalne libańskie źródło podało, że pożar wybuchł w magazynie nr 9 w porcie w Bejrucie i rozprzestrzenił się na magazyn nr 12, w którym przechowywano saletrę amonową.

W mediach społecznościowych Libańczycy po raz kolejny wyrażają swój gniew wobec rządzących, których oskarżają o korupcję, twierdząc, że eksplozja była wynikiem złego zarządzania i zaniedbań - przekazuje AFP.

Obawy budzi bezpieczeństwo niewielkiego Libanu, który od 2011 r., gdy zaczęła się wojna domowa w Syrii, przyjął ponad milion syryjskich uchodźców - zauważa Reuters.

Z całego świata do Bejrutu napływają słowa solidarności i propozycje wsparcia, które - jak podkreślają media w Libanie - zaoferował nawet Izrael.

Francja, Polska i Niemcy zaoferowały pomoc

Francja, Polska i Niemcy zaoferowały pomoc Libanowi w ramach mechanizmu ochrony ludności. W pomoc zaangażowały się już Holandia, Grecja i Czechy - poinformował unijny komisarz ds. zarządzania kryzysowego Janez Lenarczicz.

„Podzielamy szok i smutek mieszkańców Bejrutu po eksplozji, która pochłonęła życie wielu ludzi, a wielu zraniła. Nasze kondolencje kierujemy do wszystkich, którzy stracili bliskich. W tym trudnym czasie Unia Europejska oferuje pełne wsparcie mieszkańcom Libanu" - poinformował w oświadczeniu Lenarczicz.

UE uruchomiła unijny mechanizm ochrony ludności na wniosek władz libańskich. Obecnie na miejscu kierowanych jest ponad 100 dobrze wyszkolonych strażaków, dysponujących pojazdami, psami i sprzętem do poszukiwań i ratownictwa.

"Holandia, Grecja i Czechy potwierdziły już swój udział w tej krytycznej operacji. Francja, Polska i Niemcy również zaoferowały pomoc w ramach mechanizmu, a wsparcia może udzielić więcej państw członkowskich" - wskazał komisarz.

UE uruchomiła również swój system mapowania satelitarnego Copernicus, aby pomóc władzom Libanu w ocenie zakresu szkód.

Polska wyśle do Libanu 11 medyków, 43 ratowników, sprzęt i leki

W środę o godz. 22.00 wylatuje z lotniska w Warszawie samolot PLL LOT z pomocą dla Libanu - poinformował w środę wiceszef MSZ Paweł Jabłoński. Jak dodał, do Libanu zostanie wysłany zespół medyczny i chemiczny oraz do poszukiwań ludzi pod gruzami, a także sprzęt medyczny i środki opatrunkowe.

Polska wyśle do Libanu 54 osoby - 11 medyków i 43 ratowników z psami - oraz sprzęt i wyposażenie medyczne, leki, namiot szpitalny - dodał wiceminister. O polskiej pomocy dla Libanu informował w środę przed południem szef rządu Mateusz Morawiecki.

"Zgodnie z poleceniem premiera Morawieckiego wysyłamy do Libanu misję ratunkową – w pierwszych godzinach szczególnie istotne jest wsparcie osobowe. Z Polski będzie to grupa poszukiwawczo-ratownicza, zespół ratownictwa chemicznego oraz zespół medyczny. Łącznie będzie to 54 osób, w tym 11 medyków oraz 43 ratowników z 4 psami" - poinformował PAP wiceminister spraw zagranicznych.

"Wyślemy również sprzęt i wyposażenie medyczne, środki opatrunkowe, dezynfekcyjne, leki, namiot szpitalny, czyli sprzęt niezbędny do ochrony zdrowia i życia w sytuacjach kryzysowych" - dodał.

Jabłoński poinformował ponadto, że polska ambasada w Bejrucie jest w bieżącym kontakcie ze stroną libańską, która wskazuje jaka pomoc jest najbardziej potrzebna.

"MSZ koordynuje działania w kraju; w przygotowanie misji włączone jest kilkanaście instytucji państwa i organizacje pozarządowe. Szczególne istotna jest rola Państwowej Straży Pożarnej, Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej, Agencji Rezerw Materiałowych oraz PLL Lot" - podkreślił.

Na ten moment nadal nie mamy jakichkolwiek wiadomości, aby polscy obywatele ucierpieli na skutek eksplozji, do której doszło we wtorek w stolicy Libanu Bejrucie - poinformował wiceminister. 

Wiceminister spraw zagranicznych powiedział, że samolot, który jeszcze w środę wieczorem wyleci z Warszawy do Libanu to "pierwszy krok". "Przez najbliższe dni będziemy kontynuowali tę pomoc. Prawdopodobnie następny samolot będzie to transport, który poleci po naszych strażaków, po naszych lekarzy, którzy po kilku dniach czy tygodniach będą wracali stamtąd" - podkreślił.

"Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu jest możliwy kolejny transport. Będziemy w dalszym kontakcie z władzami libańskimi, aby przekazywać niezbędną pomoc humanitarną, także pomoc, która będzie niezbędna w odbudowie kraju" - dodał Jabłoński. (PAP)

mro/ godl/ adj/ mal/ mars/ kar/ cyk/ luo/ kar/

arch.

Źródło:PAP
Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (16)

dodaj komentarz
lorelie
Zastanawia bardzo mała liczba ofiar. Niemcy tylko przez 3 dni na warszawskiej woli zabili jak się szacuje okolo 50 000 warszawiaków. To był dramat a nie jaieś wirusy czy Bejrut. Teraz szwaby najlepszym kolegą PO a ruscy beee
bojack_pl
O ironio. To skonfiskowane materialy ktore mogly posluzyc do budowy bomb, ktore moznaby wykorzystac do zamachu, na przyklad w centrum miasta.... nagroda darwina stulecia.
marianpazdzioch
Trzymali coś takiego w centrum dużego miasta heh Brakuje miejsca na skali głupoty.
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
eveddd
w promieniu 1,5 km ludzie ginęli lub doznawali ciężkich ran. 1500 m gęsto zaludnionego miasta doznało katastrofalnych zniszczeń od fali uderzeniowej... Najbardziej zniszczona jest dzielnica chrześcijańska. Módlcie się za Liban i jego dzieci.
lorelie
Modlitwa jeszcze nikomu nie pomogła pajacuu
wojtek_kow
Trochę to dziwne. Azotan amonu , żeby wybuchnął potrzebuje detonatora, od płomienia nie wybuchnie, nawet się nie zapali. Wybuchły butle z acetylenem? Nie wydaje mi się to możliwe.(Chyba, że w Libii nie przestrzega się podstawowych procedur bezpieczeństwa przy spawaniu). Zamach? Ale kto i po co?
hfjdj
I już się zaczynają komentarze znawców. Jeden z drugim nie wie ile jego baba facetów miała przed nim ale zobaczył filmik i już wie że samo nie wybuchło.
xiven
azotan amonu nie wybucha sam z siebie tylko w połączeniu z utleniaczem a detonatorem zależnie od mieszanki może być ogień - tutaj spawacze podpalili coś palnego co było w budynku

w niewielkich porcjach powinien być wymieszany z utleniaczem ale tutaj działa prawo skali, czyli nieco odmienna perspektywa prawa fizyki
azotan amonu nie wybucha sam z siebie tylko w połączeniu z utleniaczem a detonatorem zależnie od mieszanki może być ogień - tutaj spawacze podpalili coś palnego co było w budynku

w niewielkich porcjach powinien być wymieszany z utleniaczem ale tutaj działa prawo skali, czyli nieco odmienna perspektywa prawa fizyki zależnie od skali obiektu i tak oto leżąca luzem wielka kupa saletry inicjuje reakcje ze znajdującymi się dookoła choćby drewnem czy innymi substancjami organicznymi jak plastik w podwyższonej temperaturze płomieni pożaru, następnie eksplozje zasiliły również aluminiowe elementy, w końcowej nanosekundowej fazie eksplozji butle z acetylenem również zeżarło, może to się wydarzyć tylko w przypadku dużej skali, na miniaturowym modelu nie doszło by do zapłonu rozdzielonej saletry i utleniacza

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki