Wtorkowy poranek przyniósł ponowne osłabienie złotego względem euro. Na uwagę zasługuje siła franka szwajcarskiego, w efekcie czego kurs franka na polskim rynku zbliża się do najwyższych poziomów w tym roku.


Po marcu 2020 złoty pozostaje słaby. Najnowsza fala deprecjacji polskiej waluty trwa od początku czerwca. Natomiast od miesiąca kurs euro utrzymuje się w przedziale 4,50-4,60 zł, a więc tylko nieznacznie poniżej covidowych szczytów z marca ’20 (4,6323 zł), października ’20 (4,6439 zł) oraz marca ’21 (4,6734 zł). W latach 2005-19 wyższe notowania euro widzieliśmy tylko w szczycie paniki w trakcie kryzysu finansowego zimą 2009 roku.
Natomiast we wtorek o 9:49 kurs euro rósł o prawie grosz, osiągając wartość 4,5652 zł. To pierwszy ruch w górę po trzech spadkowych sesjach z rzędu. Wciąż jednak znajdujemy się niebezpiecznie blisko linii 4,60 zł, której przełamanie na gruncie analizy technicznej otwierałoby drogę ku covidowym szczytom.
Jeszcze bliżej newralgicznych wartości znalazła się para euro-frank. We wtorek rano kurs EUR/CHF zjechał w pobliże 1,07 franka za jedno euro. Zejście poniżej tego poziomu oznaczałoby franka najmocniejszego od listopada. Skutki już widoczne są na polskim rynku, gdzie helwecka waluta drożałą o 1,5 grosza i była dziś wyceniana na 4,2552 zł, a więc o nieco ponad grosz poniżej wielomiesięcznego rekordu z końcówki lipca (4,2669 zł).

Za dolara amerykańskiego trzeba było zapłacić 3,8786 zł, a więc o 0,8 grosza więcej niż w poniedziałek wieczorem. Funt brytyjski zyskiwał pół grosza, osiągając cenę 5,3543 zł.
KK






























































