Od 1 stycznia 2027 roku polski rynek kapitałowy czeka rewolucja w postaci kont OKI, oferujących zwolnienie z podatku Belki do kwoty 100 tys. złotych. Czy nowe rozwiązanie przyciągnie na giełdę nowych inwestorów, czy zyska uznanie jedynie w oczach giełdowych wyjadaczy? O korzyści z OKI, ryzyku wejścia na rynek w nieodpowiednim momencie i internetowych guru finansów rozmawiamy z dr. Kamilem Gemrą ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie (SGH).


Czego dowiesz się z nagrania?
💡 Szybka matematyka OKI - kto skorzysta z nowych kont i dlaczego 190 zł oszczędności na lokacie nie skusi masowego klienta?
🔄 Zasada świeżej gotówki - dlaczego na OKI nie przeniesiemy obecnego portfela akcji i co to może oznaczać dla pierwszych sesji GPW w nowym roku?
⚠️ Przestroga przed bessą - jakie niebezpieczeństwo grozi inwestorom, którzy dzieki korzystnej koniunkturze uwierzą w iluzję łatwego zarobku?
📱 Zjawisko "dzieci hossy" - dlaczego warto zachować sceptycyzm wobec finansowych influencerów i jak odróżnić eksperta od amatora?
Osobiste Konta Inwestycyjne. Dla kogo naprawdę są OKI?
Wokół projektu OKI narosło wiele oczekiwań, jednak zdaniem dr. Kamila Gemry z SGH w pierwszej kolejności po nowe konta sięgną osoby już aktywne na rynku. Wynika to z faktu, że zwolnienie z podatku od zysków kapitałowych przynosi najistotniejsze korzyści tym, którzy te zyski realnie wykazują.
- Mamy tam limit 25 000 zł na tak zwane bezpieczne instrumenty (w OKI). Mogą być to lokaty bankowe. Jeżeli przyjmiemy, że na tej lokacie bankowej zarobilibyśmy, nie wiem 4% w skali roku, no to wychodzi 1000 zł, prawda? No i od tego należałoby zapłacić 190 zł podatku. Oczywiście dzięki OKI tego nie zapłacimy. Lepiej mieć 190 zł niż nie mieć. Natomiast nie jest to przysłowiowy frukt, który skusi połowę naszego społeczeństwa - zauważa dr Kamil Gemra.
Zobacz także
Nasz gość zwraca również uwagę na kluczowy detal techniczny, który wywoła spore zamieszanie w pierwszych dniach stycznia:

- Nie można przenosić aktywów na OKI. Trzeba wpłacić pieniądze i jeszcze raz te aktywa kupić. W związku z tym myślę, że te pierwsze sesje na warszawskiej giełdzie będą bardzo ciekawe.
Ekspert przypomina przy tym, że OKI służy do bieżącego zarządzania inwestycjami, podczas gdy produkty takie jak IKE czy IKZE powinny pozostać fundamentem budowania długoterminowego kapitału emerytalnego.
Giełdowa Polska powiatowa i wyzwanie edukacyjne
Głównym zamysłem ustawodawcy było skierowanie nowych strumieni oszczędności z kont bankowych w stronę polskiej giełdy. Chociaż przyrost rachunków maklerskich w Polsce przekroczył już barierę 3 milionów, wciąż dotyczy to stosunkowo wąskiej grupy społeczeństwa.
- Dla mnie sukcesem OKI będzie to, gdy rzeczywiście uda się zachęcić tak zwaną Polskę powiatową i gminną do założenia tego rachunku - podkreśla dr Gemra.
Aby tak się stało, zdaniem naszego gościa konieczna jest\ wielka akcja edukacyjna i przełamanie barier informacyjnych. Pomocna w tym procesie okazuje się dokonująca się na naszych oczach "pasywna rewolucja", dzięki której początkujący inwestorzy nie muszą samodzielnie typować pojedynczych spółek, lecz mogą budować portfela oparte o całe indeksy i tanie fundusze ETF.
Pułapka 4-letniej hossy. "To nie jest maszynka do zarabiania"
Jedną z największych obaw ekspertów jest moment wprowadzenia reformy. Znakomita koniunktura na GPW trwa już niemal cztery lata, co dla może okazać się ryzykownym punktem odniesienia.
- Moją największą obawą (...) jest to, żeby nie było tak, że ci ludzie, którzy dopiero się dowiedzą o tym, że można założyć sobie takie OKI (...) tak naprawdę kupią wsteczną stopę zwrotu. I takie przypadki w Polsce były już, gdzie po wielkich hossach na szczycie właśnie rzucał się tłum, który później był bardzo mocno zdziwiony, że rzeczywiście doszło do bardzo dużej korekty - ostrzega wykładowca SGH.
Dr Gemra przypomina przy tym, że rynki finansowe podlegają cyklom:
- OKI to nie jest maszynka do zarabiania pieniędzy i nie każdy będzie tam za pomocą kilku kliknięć zarabiał środki. Trzeba jasno poinformować, jakie może być ryzyko
Urodzaj "drugich Buffettów" i studiowanie osobistych finansów
W nowym Bankier Weekly dr Kamil Gemra odnosi się również do zjawiska rosnącej popularności tzw. finansowych influencerów w mediach społecznościowych. Zwraca uwagę, że kilkunastomiesięczne wzrosty wykreowały całą grupę doradców bez rynkowego doświadczenia.
- Z niepokojem patrzę na social media, gdzie tak zwane "dzieci hossy", po dwóch, trzech latach uważają się za drugich Buffettów i tutaj radziłbym bardzo, bardzo mocno uważać - apeluje dr Gemra, zachęcając do weryfikowania stażu rynkowego autorów oraz samodzielnego podejmowania decyzji finansowych.
Odpowiedzią na rynkowy szum i rozprzestrzeniającą się dezinformację ma być rzetelna edukacja oparta na akademickich fundamentach i doświadczeniu rynkowych praktyków. W tym celu w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie rusza już trzecia edycja podyplomowych studiów "Finanse osobiste, oszczędzanie, inwestowanie, finansowanie", których kierownikiem jest dr Gemra, a jednym z partnerów Bankier.pl.
Program w całości realizowany jest w formule 100% online, co ułatwia dostęp do wiedzy inwestycyjnej mieszkańcom mniejszych miejscowości z całej Polski - bez względu na ich dotychczasowe doświadczenie na rynku.
- Ja też postanowiłem taką malutką cegiełkę do tej edukacji w Polsce dorzucić. Startujemy z trzecią edycją studiów podyplomowych (...) Co ważne, nie chciałbym, żeby barierą była geografia, w związku z tym są to studia w 100% online. Chcę docierać z tą edukacją do mniejszych miast. Mamy tam bardzo różnych słuchaczy - od osób bardzo zaawansowanych po takie, które dopiero chcą zacząć swoją przygodę i wolą to zrobić pod brandem Szkoły Głównej Handlowej - podsumowuje dr Kamil Gemra
Pełnej rozmowy o kontach OKI, pułapkach inwestowania oraz szczegółach kierunku studiów podyplomowych na SGH wysłuchasz w najnowszym odcinku Bankier Weekly.































































