Zaskakująco słaby odczyt PMI nie pomógł polskiej walucie. Kurs euro zdaniem analityków w krótkim terminie wyczerpał potencjał do dalszych spadków.


- Naszym zdaniem sugeruje to, że potencjał zniżkowy na EURPLN chwilowo wyczerpał się i EURPLN może konsolidować się w paśmie 4,56-4,60 - napisali w porannej nocie ekonomiści BGK. W środę o 10:21 kurs euro wynosił 4,5872 zł i był o niespełna grosz wyższy niż dzień wcześniej. Nastroje na rynku złotego pogorszyły się po publikacji „recesyjnego” odczytu PMI dla polskiego przemysłu.
Polski złoty ma za sobą całkiem udany maj, kiedy to euro potaniało z 4,66 zł do 4,57 zł, po drodze osiągając najniższe notowania (4,5549 zł) od początku wojny na Ukrainie. Wciąż jednak oznacza to głęboką słabość złotego - przed marcem 2020 tylko okazjonalnie i krótkotrwale na parze euro-złoty przekraczaliśmy barierę 4,50 zł.
W ostatnich tygodniach naszej walucie sprzyjały oczekiwania na kolejne podwyżki stóp procentowych w Polsce. Ekonomiści zakładają, że już za tydzień Rada Polityki Pieniężnej podniesie stopę referencyjną NBP o kolejne 75 pb. Aczkolwiek pojawiają się głosy zarówno o podwyżce o 100 pb., jak i tylko o 50 pb.
O blisko grosz rosły notowania dolara amerykańskiego, o poranku wycenianego na 4,2769 zł. Frank szwajcarski wyceniany był na 4,4536 zł, także o niespełna grosz wyżej niż we wtorek. Helwecka waluta pozostaje notowana blisko najniższych poziomów po 24 lutego, lecz wciąż wyżej niż rzadko kiedy przed rosyjską inwazją na Ukrainę (jedyny epizod franka powyżej 4,40 zł odnotowano okresie listopad-styczeń).
KK






























































