Gazowe problemy Europy negatywnie wpływają na kurs euro i wartość polskiego złotego. Nasza waluta traci drugi dzień z rzędu, choć jest jeszcze daleko od lipcowych ekstremów. Rekordowo mocny w stosunku do euro jest frank szwajcarski.


W środę do 10:30 kurs euro rósł o dwa grosze, osiągając wartość 4,7741 zł. We wtorek euro podrożało o przeszło trzy grosze. Oba wydarzenia wiązano z osłabieniem euro wobec dolara wynikającego z potężnego wzrostu cen gazu ziemnego na europejskich giełdach. Potencjalny kryzys energetyczny w Europie oznaczałby głęboką recesję i koniec złudzeń co do kontynuacji podwyżek stóp procentowych w Europejskim Banku Centralnym.
Słabość euro i ryzyka dla europejskiej gospodarki negatywnie wpływają także na wartość złotego. Polska waluta jest niemal rekordowo słaba i ta słabość utrzymuje się od ponad dwóch lat. Przed marcem ’20 kurs euro tylko krótkotrwale i okazjonalnie przekraczał barierę 4,50 zł. Teraz schodzi poniżej tego poziomu niezbyt często i nie jest w stanie utrzymać się tam dłużej.
O niespełna grosz rosły notowania dolara amerykańskiego, w środę rano wycenianego na ponad 4,70 zł To wciąż o kilkanaście groszy poniżej 20-letniego maksimum sprzed dwóch tygodni. Warto jednak pamiętać, że jeszcze miesiąc temu za dolara płacono ok. 4,40 zł, czyli o 30 groszy mniej niż dzisiaj.

Rekordowo mocny w relacji do euro jest z kolei frank szwajcarski, wyceniany na zaledwie 97,49 eurocentów. Absolutny rekord (97,29 eurocentów za 1 CHF) odnotowano zeszłej nocy. W rezultacie helwecka waluta na polskim rynku drożała o blisko dwa grosze, zbliżając się do poziomu 4,90 zł.
KK






























































