Piątkowy poranek przyniósł korektę czwartkowego umocnienia złotego. Kurs euro odbił się z najniższych poziomów od marca 2020 roku. Dolar nadal jednak kosztuje ponad 4 złote, ale za to za funta brytyjskiego płaci się mniej niż 5 zł.


O 10:03 kurs euro wynosił 4,3728 zł i był o ponad grosz wyższy od czwartkowego kursu odniesienia. Trzeba przy tym dodać, że dzień wcześniej euro było najtańsze od marca 2020 roku i kosztowało nieco ponad 4,36 zł.
Takie poziomy na eurozłotym po raz ostatni widzieliśmy, gdy rząd wprowadzał pierwszy covidowy lockdown, w wyniku którego NBP zaczął „drukować” pieniądze na pokrycie wydatków państwa, a Rada Polityki Pieniężnej wyzerowała stopy procentowe. Od tego czasu trwał kryzys złotego. Jego apogeum przypadło na początku marca 2022 roku. Kiedy wojska rosyjskie stanęły pod Kijowem, euro momentami kosztowało nawet 5 złotych.
Po bezbarwnej sesji na Wall Street bez większych zmian pozostały notowania dolara względem euro. W rezultacie za dolara wciąż trzeba płacić ponad 4 złote. W piątek rano kurs USD/PLN wynosił 4,0358 zł i był o ponad grosz wyższy niż w czwartek, gdy osiągnął trzymiesięczne minimum.

Funt brytyjski wyceniany był na 4,9929 zł. Wczoraj notowania szterlinga po raz pierwszy od stycznia 2021 roku znalazły się poniżej 5 złotych. Za franka szwajcarskiego trzeba było zapłacić 4,5434 zł, a więc o ponad 1,5 grosza więcej niż w czwartek, gdy helwecka waluta był najtańsza od lipca.
KK






























































